Tanie, drogeryjne cienie, które świetnie sprawdzają się jako rozświetlacze!

4 lutego 2018


Uwielbiam rozświetlacze. Czy to mocny błysk, czy też subtelny efekt; po prostu lepiej czuję się kiedy moja skóra błyszczy (ale od produktu, nie sebum;)). Ciągle szukam nowych, pięknych pudrów rozświetlających, które będą tą kropką nad i w makijażu. Sięgam po produkty w kremie, w płynie, w sztyfcie czy też klasyczne prasowane kosmetyki. W końcu na rynku jest tego sporo, więc mam w czym wybierać. Ostatnio, przeglądając cienie do powiek, zauważyłam że moje ulubione rozświetlające cienie, spokojnie mogłyby się nadawać również do rozświetlenia policzków, a nie tylko powiek. Postanowiłam zrobić mały eksperyment i sprawdzić, jak takie drogeryjne, łatwo dostępne i tanie cienie, sprawdzą się w roli rozświetlacza na twarzy. I wiecie co? niektóre spokojnie mogłyby zastąpić 10 razy droższą Mary-Lou czy shimmer bricki z Bobbi Brown. Jeżeli jesteście zainteresowani cieniami, o których jest dzisiejszy post, oraz chcecie zobaczyć zdjęcia na twarzy jak się one prezentują, to zapraszam dalej!


Wśród wszystkich cieni, których użyłam do tego makijażowego "eksperymentu" wzięłam również cienie z paletek oraz te droższe, pojedyncze sztuki, dlatego też "cienie, które świetnie sprawdzają się jako rozświetlacze" będzie mieć dwie odsłony: w jednej, tej dzisiejszej, będą cienie, które możecie z łatwością kupić w znanych drogeriach, a w drugiej, produkty, które łatwiej zazwyczaj zdobyć przez internet i które są też ciut droższe. 
Pewnie wiele z was używa cieni jako rozświetlacze, a szminek jako różu do policzków (sama nie próbowałam, ale na YT wiele osób z tego korzysta). Dzisiaj pokażę wam dziewięć cieni; niektóre z nich sprawdziły się świetnie, inne trochę gorzej, ale wszystko przeczytacie poniżej i mam nadzieję, że podzielicie się ze mną swoją opinią na temat wykorzystania cieni jako rozświetlacze na licach;) 


Smart Girls Get More, cień nr 102, Drogeria Natura, cena ok.6zł
Jeden z moich ulubionych cieni do powiek na dzień. Nie osypuje się, choć ma trochę suchą konsystencję, delikatnie rozświetla powieki i ma ładny, neutralny odcień beżu z żółtym podbiciem i odrobiną różu - będzie pasować każdemu. Daje jednolitą taflę. Nie jest to bardzo mocny efekt, ale można go stopniować. Dobrze utrzymuje się na skórze.
Idealny zarówno do powiek, jak i na policzki;)




Essence, 19 the grammy goes glammy, Drogeria Natura, cena 6-7zł
Ma bardziej miękką konsystencję i jest lepiej napigmentowany, dzięki czemu daje też mocniejszy błysk. Jest to chłodniejszy odcień, taki chłodny szampan z szarym podtonem (widać też w nim trochę różu). Lepiej trzyma się skóry jak Smart Girls.




My Secret, Pearl Touch,  numer 10, Drogeria Natura, cena ok.7zł
Miękka konsystencja, ale efekt delikatniejszy i cieplejszy jak u Essence. Odcień bardziej złocisty. Efekt rozświetlenia delikatniejszy na powiekach, ale na policzkach da się wyczarować coś mocniejszego.




Freedom, mono eyeshadow, base 202, Pepco, cena 5zł
Bardzo miękka, delikatna konsystencja, która świetnie łapie się skóry i włosia pędzla. Kolor cieplejszy, taki waniliowy, chociaż w opakowaniu wydaje się być chłodny i bardzo jasny. Daje mocny błysk (chociaż zależy od tego, ile go nałożymy). Fanki mocnego rozświetlenia powinny go polubić, szczególnie, że kosztuje tylko 5zł, a jakościowo jest świetny. 


 


Bell, HYPOAllergenic shimmering sands, numer 01, Rossmann, Hebe, cena 18zł
Również ma miękką, dobrze napigmentowaną konsystencję. Daje efekt subtelnego rozświetlenia w odcieniu różowego beżu. U mnie na skórze ten róż nie jest bardzo widoczny. Efekt mi się podoba, chociaż nie sięgam po niego aż tak często, jak po inne cienie.




Smart Girls Get More, rollipop eyeshadow, numer 4, Drogeria Natura, cena ok. 7zł?
Z nim trzeba się najwięcej pobawić, bo w końcu to cień w kulce, ale całkiem nieźle się go rozciera na skórze. Ma odcień średniego beżu ze srebrzysta poświatą i dodatkiem malutkich iskierek (bo brokatem czy drobinkami tego nie nazwę, chociaż można je na skórze zauważyć). Daje bardzo mocny błysk, ale dobrze roztarty nie wygląda krzykliwie i da się w nim wyjść w ciągu dnia.



 



Delia, soft eyeshadow, numer 20, Auchan, ok. 8zł
Miękka konsystencja, ale nie aż tak zbita, przez co cień pyli. To jeden z tych przyjemniaczków, który sprawdza się lepiej na policzkach, jak na powiekach. 
Ma odcień takiego średniego beżu z dodatkiem brzoskwini. Podobnie jak cień powyżej, posiada malutkie, kolorowe tliki, ale nie są bardzo widoczne na skórze. Daje mocny efekt rozświetlenia, ale nie utrzymuje się bardzo długo na skórze.




Essence, 10 apricotta, Hebe, Drogeria Natura, Super-Pharm, cena 7zł
Ma suchą konsystencję, więc aplikacja przebiega trochę gorzej. Odcień ciekawy, taka mieszanka łososiowego koloru ze srebrem (odcień dość jasny). Łatwo rozetrzeć go na skórze i nieźle się na niej utrzymuje. Sprawdza się lepiej na skórze, jak na powiekach, ponieważ jakoś na nich jest słabo widoczny i nie za dobrze się go aplikuje. 

   



Essence, 01 go goldie!, Hebe, Drogeria Natura, Super-Pharm, cena 7zł
Chłodne złoto, na skórze bardziej srebrzyste jak złote. Konsystencja trochę sucha, ale dobrze się go rozciera, Daje widoczny błysk (mocniejszy jak apricotta) i dobrze się utrzymuje na skórze. Z aplikacją na powiekach mam z nim ten sam problem co z cieniem powyżej, więc częściej używam go na twarz, niż na powieki.

 



Jeżeli chodzi o moich ulubieńców, to najczęściej sięgam po cień z My Secret, Freedom, Smart Girls w wersji prasowanej i go goldie z Essence. Te przyjemniaczki po 5-8zł spokojnie mogą konkurować z wieloma znanymi i znacznie droższymi produktami do rozświetlania. Wiadomo, że pojemność jest mniejsza, ale też są wydajne;) no i nie kosztują wiele, więc spokojnie można je kupić kolejny raz. Z dostępnością nie powinno być problemu (chyba, że coś się zmieniło od tego czasu, kiedy je kupowałam), więc mam nadzieję, że na coś się skusicie;) 


Cienie aplikuję zwykle pędzelkiem Hakuro H15, który świetnie się do tego sprawdza, lub też pędzelkiem Essence z edycji limitowanej. 



Któryś cień wpadł wam w oko;)?

PROPONOWANE POSTY:

50 komentarze

  1. Uwielbiam cień Inglota 397 stosowany w formie rozświetlacza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę się mu przyjrzeć, bo nie kojarzę:)

      Usuń
  2. Oj podsunelas wiele mozliwosci ,siegne z prwnoscia po ktorys z cirni .Jeszcze jestem niezdecydowana ,ale wypróbuję z pewnością kilka by znaleźć mojego gaworyta wśród cieni jsko rozświetlacz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:) daj znać jak już znajdziesz jakiś fajny cień:)!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Trochę przeglądnęłam swoje zbiory;)

      Usuń
  4. Sporo tego. Ja z kolei lubię matowe kosmetyki, ale rozświetlenia na policzkach - koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No matowe cienie jako rozświetlacze trochę nie bardzo by się sprawdziły:D

      Usuń
  5. Ja jednak czesciej uzywam rozswietlacza jako cienia niz odwrotnie. Ale zestawienie ciekawe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się czasami zdarzało, ale jakoś częściej w tę stronę idzie u mnie podczas mejkapu;)

      Usuń
  6. Ceny faktycznie przystępne ...i to bardzo ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najdroższy jest cień Bell, ale ten kupiłam akurat podczas promocji -50% w Rossmannie:)

      Usuń
  7. Niestety nie mogę się wypowiedzieć w temacie, bo damskie kosmetyki to dla mnie czarna magia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i lepiej;) za dużo byś jeszcze wiedział:D

      Usuń
  8. Chyba najbardziej wpadła mi w oko pierwsza propozycja od Smart Girls Get More, aczkolwiek każdy ma swój urok :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    www.wydru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smart Girls ma bardzo fajne cienie za niską kwotę:) ich matowy cień, to mój ulubiony cień bazowy:)

      Usuń
  9. fajna alternatywa np. dla osób, które boją się inwestować w droższe rozświetlacze z obawy czy będą im pasować, albo czy w ogóle będą się dobrze czuli! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!:) teraz można szaleć i testować różne opcje:)

      Usuń
  10. Rozświetlacze to nie moja bajka. Mam tłustą cerę i nie chcę nadawać jej dodatkowego błysku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem:) ja mieszaniec, więc na policzkach mogę poszaleć:)

      Usuń
  11. Również uwielbiam rozświetlacze! Cienie zamiast rozświetlacza to dobry pomysł lecz nie wszystkie dadzą takie ładny i porządany efekt jak rozświetlacz! :)

    Zapraszam CAKEMONIKA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to wiadomo:) nie każdy produkt się do tego nadaje:)

      Usuń
  12. Gdybyś pokazała tylko zdjęcia na policzku na pewno nie powiedziałabym, że zamiast rozświetlacza masz zaaplikowany cień do powiek :) Wszystkie wyglądają ładnie, ale ja na razie nie mam potrzeby po nie sięgać, bo mam już kilka rozświetlaczy, z których często korzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dobrze wybrałam;)!
      Ja zwykle używam ich kiedy nakładam je także na powieki, tak to biorę to, co pod ręką;)

      Usuń
  13. rzadko kiedy sięgam po rozświetlacze, ale podoba mi się efekt po Bell i Delii :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że coś Ci wpadło w oko z tego co pokazałam:)

      Usuń
  14. Rozświetlacz to jeden z moich ulubionych kosmetyków do makijażu :) Widać, że nie zawsze trzeba dawać majątek ma rozświetlacze, a wystarczy dobrać odpowiedni cień :) Ja za to często używam rozświetlacza jako cienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy znajdzie się odpowiedni cień, to można z nim zaszaleć:) ja czasami też stosuję rozświetlacz zamiast cienia, chociaż bardziej wtedy wklepuję go na środek powieki, żeby delikatnie nadać jej błysku:)

      Usuń
  15. Każdy z nich daje na swój sposób piękny i subtelny błysk, nawet mi się podoba a ja fanką rozświetlania nie jestem więc to już coś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba!:)

      Usuń
  16. Uwielbiam rozświetlacze i mam ich zdecydowanie zbyt dużo. Często uzywam rozświetlacza jako cienia do powiek, na odwrót chyba nigdy mi się nie zdarzyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię! Sama mam ich za dużo, podobnie jak wszystkiego innego;) ale co zrobić, jak tak kusi wiele rzeczy

      Usuń
  17. Nie znam żadnego z tych cieni. Podoba mi się ich cena i wielofunkcyjność - jednak kolorówka to kategoria, która najwolniej się zużywa, więc fajnie mieć jeden kosmetyk do kilku zastosowań ;) co do rozświetlaczy mam tylko paletkę do strobingu Wibo ale nie jestem z niej do końca zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szkoda:( może skusisz się na któryś cień i bardziej przypadnie Ci on do gustu niż ta paletka:)?

      Usuń
  18. świetny wpis :) uwielbiam rozświetlać cere :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny wpis! :-)

    Używam tak czasem cieni mineralnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A których dokładnie? z mineralnych chętnie bym coś przygarnęła:)

      Usuń
  20. Fajny pomysł na wykorzystanie cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten z essence mi się podoba.
    Też tak czasami robię, szczególnie jak potrzebuję bardzo jasnego rozświetlacza - Inglot 395 spisuje się idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię takie kolory cieni. Nie dość, że pięknie wyglądają na oku to - jak widać - są uniwersalne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

I N S T A G R A M