Cienie, które świetnie sprawdzają się jako rozświetlacze cz.II

12 lutego 2018


Druga część ostatniego wpisu. W poprzednim pokazałam wam cienie, które z łatwością możecie zdobyć w znanych drogeriach, a w tej będzie trochę trudniej, ponieważ cienie są droższe, a niektóre dostępne jedynie przez internet. Mam jednak nadzieję, że was to nie zniechęci i z chęcią klikniecie czytaj dalej, aby zobaczyć zdjęcia, jak reszta pięknot prezentuje się na twarzy.




Paletka cieni PUPA z kolekcji Dot Shock zawiera pięć cieni do powiek w stonowanych odcieniach, które świetnie sprawdzają się do wykonania dziennego makijażu (całą kolekcję pokazywałam wam TU). 
W paletce znajduje się cień, po który lubię sięgać w celu użycia go jako rozświetlacza na policzkach, pod łuk brwiowy i w kąciki oczu.


Najjaśniejszy cień jest w odcieniu jasnej wanilii z malutką nutką brzoskwini - nie widać tego może na zdjęciu, bo wyszedł on na jaśniejszy, niż jest w rzeczywistości. Cień ma miękką, przyjemną konsystencje i jest dobrze napigmentowany. Daje jednolity, dość mocny błysk.
Paletka pochodzi z kolekcji Dot Shock, więc stacjonarnie raczej nie będzie już do zdobycia, ale ostatnio widziałam ją przez internet w niezłej cenie;)




Kolejny cień, który chcę wam pokazać niestety uległ wypadkowi. Jest to słynny produkt marki Stila w odcieniu Kitten. Mocno rozświetlający przyjemniaczek w odcieniu średniego beżu z domieszką łososia. Na pierwszy rzut oka kolor wydaje się być zbliżony do cienia ze Smart Girls Get More, tego w kulce, który pokazywałam ostatnio.


Kitten ma świetną, miękką konsystencję i jest fenomenalnie napigmentowany. Niestety kosztuje ok.20 dolarów. Jest też rozświetlacz w tym odcieniu, jednak jego cena wynosi niemal 200zł, ale nie wiem jak ma się on do odcienia tego pojedynczego cienia.
Jak widzicie Kitten daje bardzo mocny i rzucający się w oczy jednolity błysk, jednak ma to swój urok i przyznaję, że podoba mi się, chociaż nie używam go za często;)
Niestety ze względu na to, że cień się pokruszył, jest mniej zbity i przez to delikatnie pyli.




Kolejny cień jest także ze wspomnianej wcześniej marki PUPA. Odcień 008, czyli dość chłodny róż - za często nie sięgam po takie kolory, jednak na skórze wygląda on całkiem nieźle, a ten jego różowy odcień gdzieś znika na skórze. 
Cień ma suchą konsystencję, ale jest dobrze napigmentowany i łatwo go nałożyć.




Ostatni przyjemniaczek, to sypki cień Overshadow z TheBalm w odcieniu no money, no honey. W opakowaniu może się wydawać, że kolor jest podobny do Mary Lou, jednak w rzeczywistości i odcień, i efekt, różnią się od siebie.


Cień ten ma ciemniejszy, taki beżowo złoty kolor i posiada malutkie tliki. Ma srebrną poświatę i daje mocniejszy błysk jak Mary, chyba że użyję go bardzo delikatnie.




Z tych wszystkich, które pokazałam wam dzisiaj, najczęściej używam cienia marki PUPA. Lubię też Kitten ze Stili, ale daje on mocny błysk, od którego się jednak odzwyczaiłam w dziennym makijażu. Zresztą żal mi jego resztek ;) 



Który cień wpadł wam najbardziej w oko?

PROPONOWANE POSTY:

8 komentarze

  1. Jejku jak ja kocham rozswietlacze ! Wszystkie propozycje są interesujące :) Często nakładam rozświetlacz w kącik oka- bardzo fajnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również lubię rozświetlacz kąciki oczu!:) oczy od razu wyglądają inaczej:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki! fakt, od kilku lat nie mam powodów żeby narzekać;)

      Usuń
  3. Piękne! Ja często używam na odwrót - rozświetlacz na powiekę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę zobaczyć czy jeden z moich takich cieni się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim ostatnim odkryciem jest używanie w ten sposób kremowego cienia Revlon Colorstay w kolorze 705! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

I N S T A G R A M