Revlon Colorstay Creme Eyeshadow 705 Creme Brulee, 710 Caramel i 715 Espresso

26 stycznia 2018


Wiele razy przeczytałyście, że bardzo lubię cienie w kremie. Kiedyś, ze względu na dość tłustą skórę powiek, unikałam ich jak ognia, bo wydawało mi się, że zaraz się zrolują, zbledną i będą po prostu wyglądały tragicznie. Jak to w życiu bywa, tylko krowa zdania nie zmienia (chociaż i to nie do końca prawda), postanowiłam dać szansę produktom o innej konsystencji jak ta prasowana i dobrze się stało, bo teraz cienie w kremie, musie czy żelu, towarzyszą mi niemal każdego dnia.
Nie tak dawno temu Revlon wypuścił na rynek właśnie takie cuda, w delikatnych i neutralnych odcieniach, które zostały stworzone na bazie drobno zmielonych pigmentów, które sprawiają, że produkty te gładko się rozprowadzają i nadają piękny kolor.
Dzisiaj chcę wam przybliżyć trzy z dwunastu kolorów - mam nadzieję, że przypadną wam one do gustu;)



Cienie zamknięte są w ładnych, estetycznych opakowaniach wykonanych z grubego szkła, co sprawia, że wydają się być dość ciężkie. Na spodzie opakowania posiadają pełną nazwę wraz z numerkiem koloru, niestety nazwy koloru tu już nie ma.
Zakrętka jaka jest, każdy widzi - plastikowa z pędzelkiem, który ma w niej swoje miejsce. Jest on dość sztywny, ale nie szorstki, więc nie zrobi krzywdy delikatnej skórze powiek.


Unikalna mieszanka składników oraz bardzo elastyczne polimery sprawiają, że cienie są wodoodporne i długotrwałe - do 24 godzin. Jedna warstwa koloru zapewnia bardzo naturalny wygląd, kolejne warstwy to spektakularny makijaż w stylu glamour. Cienie można dowolnie ze sobą mieszać i łączyć, aby osiągnąć wymarzony efekt.
Miałam do czynienia z cieniami innych marek i przyznaję, że te Revlona mają niesamowicie miękką, taką jakby delikatnie żelową, konsystencję! Są też dobrze napigmentowane i kolor jest intensywny na powiekach, nie trzeba nakładać kolejnych warstw, aby odcień był widoczny, bo nie jest to typ takich półtransparentnych produktów, przy których użyciu trochę nas trafia.
Pędzelek dołączony do cieni sprawdzi się bardziej jeżeli chcemy nałożyć więcej produktu, chociaż osobiście i tak nakładam te cienie palcem delikatnie je wklepując.


Konsystencja genialnie sunie na skórze. Nie ma mowy o smugach, prześwitach, czy efekcie plasteliny na powiekach. Naprawdę, pod względem aplikacji i konsystencji nie mam im nic do zarzucenia. Co więcej, genialnie się je rozciera w załamaniu pędzlami.
Owszem, po chwili zasychają na powiekach i wtedy trudniej je rozetrzeć, ale nie dzieje się to na tyle szybko, abyście musiały wpadać w popłoch i rzucały wszystko, aby tylko zdążyć wyczarować na powiece to, co sobie wymarzyłyście.


Kiedy cienie zaschną, trzymają się bardzo dobrze nawet na moich tłustych powiekach. Spokojnie dają radę te kilka godzin na powiece bez bazy. Z bazą jest jeszcze lepiej, bo delikatne rolowanie się zauważam dopiero po powrocie z pracy do domu, czyli jakoś 10 godzin od wykonania makijażu, ale wystarczy delikatnie rozetrzeć zrolowany cień palcem i już nic nie widać (nie ściera się też do końca, więc nie ma prześwitu i nierównomiernie rozłożonego koloru). 
Jest to produkt, który stosuję zarówno pod inne cienie, jak i na nie. Szczególnie najjaśniejszy kolor, który przepięknie wygląda na powiece solo przy delikatnym makijażu. 


Odcienie, które posiadam, to 705 Creme Brulee (jasna, delikatnie złocista wanilia), 710 Caramel (złocisty, średni brąz) i 715 Espresso ( taupe z mini srebrnymi tlikami). 


Wszystkie kolory są piękne, ale najczęściej sięgam właśnie po 705 Creme Brulee, ponieważ, jak już pisałam wyżej, świetnie sprawdza się na co dzień. Delikatnie rozświetla powiekę, dzięki czemu makijaż sprawia wrażenie świetlistego (taki naturalny glow;)). Oczywiście intensywność można stopniować, jednak ja lubię takiego delikatesa. 
Ten odcień używa również moje koleżanka, która jest ciemniejszą blondynką i na jej powiekach prezentuje się także zachwycająco. Uważam, że jest to odcień, który każdy powinien mieć.


Na pewno podczas jakiejś okazji przygarnę kolejny odcień z tych cieni i wam również polecam przyjrzenie się im z bliska w drogerii. Poniżej macie swatche cieni z lampą oraz w świetle dziennym, a także najjaśniejszy cień delikatnie wklepany w skórę powiek - same widzicie jaka to delikatna ślicznota. 








Macie te cienie?
Skusiłam was;)?

PROPONOWANE POSTY:

28 komentarze

  1. Wyglądają prześlicznie, też takie chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają zupełnie jak te z maybelline ;) ładni się prezentują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość cieni w kremie wygląda podobnie jeżeli chodzi o opakowanie:) jeżeli jednak chodzi o konsystencję, to już mają mniej wspólnego;)

      Usuń
  3. Wszystkie 3 mi się podobają! :) Ale chyba najjaśniejszy najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się również najbardziej podoba ten jasny:)

      Usuń
  4. Podrzucę linka mojej dziewczynie, ostatnio szukała podobnych odcieni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie wyglądają :) Odcienie które zaprezentowałaś idealnie mi pasują:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:) osobiście bardzo lubię takie neutralne kolory:)

      Usuń
  6. Skuszę się, są przepiękne!!!

    Pozdrawiam,
    www.wydru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znalam ich wczesniej
    obserwuje 😀
    Www.in-makeup-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo piękne cienie, uwielbiam takie kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiałam się nad nimi podczas poprzedniej promocji na kolorówkę w Rossmannie, jednak bałam się, że będą podobne do tych z Maybelline i będą gęstniały/zasychały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, przynajmniej póki co nic takiego nie miało miejsca;) mają jednak inną konsystencję jak Maybelline:)

      Usuń
  10. Wszytskie trzy kolorki są piękne ❤️

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię matowych cieni w kremie, ale błyszczące to co innego, czuję się skuszona, śliczne! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

I N S T A G R A M