Zakupowo cz.2 - L'OREAL | BELL | MISSLYN | LAURA MERCIER | KOBO i reszta

19 listopada 2017


Druga część poprzedniego postu przed wami.
Jak widzicie i tutaj macie zbieraninę łupów z różnych przybytków zła.
Wiele z nich niedługo zobaczycie ponownie w postach o ulubieńcach, bo przyznaję, że ostatnio odnajduję sporo perełek, które zachwycają mnie podczas każdego użycia!
Podczas promocji w Rossmannie kupiłam trzy maseczki L'oreal, które są tak bardzo chwalone na różnych forach internetowych.
Pierwotnie chciałam kupić jedynie jedną, no góra dwie sztuki, ale po przeczytaniu wielu recenzji, totalnie zgłupiałam i nie miałam pojęcia, które wybrać. Jak to się skończyło widzicie na zdjęciach.


Zakupu absolutnie nie żałuję, bo zarówno glinki, jak i błotka bardzo służą mojej skórze i te maseczki również spisują się znakomicie, chociaż może najmniej polubiłam wersję wygładzającą (tak właściwie to nie wiem dlaczego).


Z produktów do włosów kupiłam olejek-serum Dove, który także jest wysoko oceniany, oraz dwa szampony do włosów, bo jak wiadomo tego nigdy dość, szczególnie jeżeli często myje się włosy.
Radical bardzo lubię, kupuję go na zmianę z szamponem Dermedic, który jednak jest znacznie droższy.
Do szamponu Seboradin również wróciłam, nie do tej konkretnej wersji, która jest dla mnie nowością, ale jednak z marką miałam wcześniej do czynienia i nie było żadnych zgrzytów;)



Olej migdałowy 100% czysty kupiłam z czystej ciekawości. Wstyd się przyznać, ale nawet nie widziałam go wcześniej na półkacch, dlatego tym bardziej rozbudził moją ciekawość.
Używam go zarówno do ciała, jak i do włosów oraz maseczek do twarzy (głównie glinek).



Kolejny produkt do kudłów, to spray Gliss Kur - nie jestem przekonana do takiej formy pielęgnacji włosów, ale po przeczytaniu opinii w internecie, stwierdziłam że jednak nie zaszkodzi mi przetestować ten produkt. Może akurat coś się zmieni i będę zadowolona?


Olejek Marion kupiłam w biedronce. Wcześniej miałam inną wersję, która bardzo przypadła mi do gustu, dlatego też postanowiłam kupić go ponownie, ale jednak w innej wersji - olejek ma przepiękny zapach! ładnie nabłyszcza włosy i sprawia, że końcówki wyglądają znacznie lepiej, więc swoje zadanie spełnia idealnie.


Do kulki Vichy powróciłam po dłuższej przerwie. Lubiłam, zużyłam dwa opakowania, wróciłam po kolejne, ale nie wiem czy w między czasie nie odnalazłam jeszcze lepszego antyperspirantu, który jest w sprayu, a ta forma trochę bardziej mi odpowiada.
Oczywiście kulka poszła już w ruch, więc mam nadzieję, że będę z niej tak samo zadowolona jak wcześniej.


Od lat słyszałam o wspaniałych działaniach olejku Bio-oil, więc nic dziwnego, że kiedy natrafiła się okazja -50% w Rossmannie, to kupiłam małe opakowanie, aby przekonać się na własnej skórze co to z tego będzie. 
W Hebe zakupiłam za to inny olejek, który wiele osób poleca znacznie bardziej, jak tego słynnego malucha, Kneipp Bio-olejek do ciała.


Oba olejki mają delikatny, przyjemny zapach, który bardzo przypadł mi do gustu. Co do działania, to póki co, wypowiedzieć się nie mogę, bo zaczęłam dopiero używać Bio-oil, więc z opinią muszę trochę poczekać.


Ostatnie produkty do pielęgnacji, to maseczki do twarzy. 
Jedna z Bielendy, a druga z Multi BioMask.


Pora na kolorówkę. Jak widzicie moja miłość do rozświetlaczy odrodziła się!
W Biedronce można było kupić takie malutkie cuda, które wyglądają niepozornie, ale w środku kryją się prawdziwe cuda! Bell Perfect Strobing highlighter - chylę czoła!
Trzy odcienie, wszystkie naprawdę piękne, tanie, wydajne i zapewniające cudowny glow na skórze.


Oczywiście kupiłam wszystkie trzy, bo tak jakoś nie mogłam się zdecydować na jeden;) ale zakupu absolutnie nie żałuję.


Od lewej odcień 01, 02 i 03
01, to taki delikatnie waniliowy odcień z dodatkiem złota
02, to bardziej chłodny i srebrny kolor
03, to natomiast łososiowy kolor z nutką moreli



Kolejny rozświetlacz, to Hean highlighter powder w odcieniu 200 luxury nude (bardziej złoty kolor z nutką beżu). Tego przyjemniaczka upolowałam podczas zakupów spożywki w Leclercu;)


Na zdjęciach może się wydawać, że jaśniejsze rozświetlacze z Bell są niemal identyczne jak ten z Hean, jednak na skórze dają inne efekty - ten jest bardziej złoty i cieplejszy jak te z Bell.


Dobra, po rozświetlaczach nadszedł czas na produkty do ust.
Jeden z Bell, z tej samej kolekcji co rozświetlacze pokazane powyżej, czyli matowa pomadka w odcieniu Ideal Nude, która sprawdza się w dziennym makijażu ze względu na swój neutralny odcień.
Kolejne cudo, to Golden Rose color sensation lipgloss w odcieniu 126 (taki szary nudziak), który trafił w moje ręce przez przypadek. Kupiła go moja siostra, ale okazało się, że odcień niestety kompletnie jej nie odpowiada, a u mnie sprawdza się całkiem nieźle.
W Rossmannie kupiłam natomiast dwa produkty do pielęgnacji z Evree - cukrowy peeling do ust oraz multiwitaminowy balsam do ust.





Nie wiem ile z was kojarzy markę Misslyn? moja przygoda z nią zaczęłam się stosunkowo niedawno, ale wiele produktów przypadło mi do gustu, dlatego też kiedy zobaczyłam wyprzedaż -70% w Hebe, postanowiłam upolować coś fajnego.
Kupiłam dwa podkłady, lakier do paznokci, oraz róż do policzków, który już od dawna mi się podobał, ale jakoś nigdy nie mogłam się na niego zdecydować.


Z lakieru jestem bardzo zadowolona, natomiast podkłady na skórze trochę mnie przeraziły. Nie chodzi już o sam kolor, chodzi o konsystencję i efekt jaki dają na skórze - niestety nie prezentują się ładnie, ale może to kwestia aplikacji i muszę jeszcze znaleźć na nie sposób. Jeżeli ktoś z was miał podkład Ultimate Stay, niech da znać jak go aplikował.




Zaliczyłam znowu powrót do neutralnych cieni, tym razem matowych. 
Kupiłam dwie paletki cieni, KOBO oraz Makeup Revolution - obie fajne, ale bez żadnego wow;)



Wow za to wzbudził u mnie wypiekany bronzer marki Max Factor.
Creme Bronzer w odcieniu 05 Light Gold, delikatny, biszkoptowy odcień, który daje subtelne rozświetlenie - prawdziwe cudo, które całkowicie mnie oczarowało!


Znacie to, kiedy przy kasie widzicie coś w promocyjnej cenie no i tak jakoś bierzecie? kilka złotych, nowy produkt, którego nie testowałyście i tak jakoś męczy ciekawość. Tak było z tą szminką w płynie - również marki Bell, tym razem z Maroccan Dream.


Ostatni zakup, to słynny sypki puder Laura Mercier translucent loose setting powder.
Popularny, ceniony i drogi, ale wart swojej ceny, bo jest wydajny i też ogromny, bo ma 29g.


Znacie te produkty?

Przygotowuję dla was ogromny post o ciekawych rozświetlaczach;) 

PROPONOWANE POSTY:

12 komentarze

  1. Uzbieralas tego ;) rozswietajaca maske z loreal bardzo lubie

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi po tej czarnej masce z Loreal pryszcze powyłaziły ;(, kulkę Vichy lubię za zapach i działanie ;) Miałam poziomkowy scrub Evree i zalatywał chemią ;x

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę się tego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zakupy poczyniłaś :) Gdzie kupiłaś Laura Mercier? Słyszałam o nim wiele wiele dobrego i chyba przekonam się do jego zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo nowości u Ciebie.. ostatnio się zastanawiłam nad tymi maskami od Loreal ale ostatecznie się nie zdecydowałam na żadną. Maseczkę oczyszczającą z Bielendy miałam i spisała się całkiem fajnie! :) Podoba mi się u ciebie i obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa tego serum z Dove!

    OdpowiedzUsuń
  7. rozswietlacze z bell pieknie sie prezentuja

    OdpowiedzUsuń
  8. Markę Misslyn kojarzę ale nie miałam żadnego produktu od nich. Swoją drogą zawsze mnie kusi coś, ale jednak przechodzę obok. Może za pomocą gąbeczki lepiej będą wyglądać? Nie wiem czym aplikujesz..

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo dobroci ^ ^. Lubię peelingi do ust Evree, bardziej niż balsamy do ust, które uważam za średniaki. Mgiełki do włosów GlissKur to mój hit, u mnie sprawdzają się znakomicie.

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie już dawno nie było żadnej nowości (ze dwa miesiące...) :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M