Ulubieńcy września: Annabelle Minerals | Artdeco | Wet n' Wild | Max Factor

1 października 2017


Zadziadowałam się ostatnio, właściwie nie tylko ostatnio, bo dziaduję już od dłuższego czasu, w końcu ostatni ulubieńcy pojawili się w czerwcu (dotyczyli jednak kwietnia), więc od tego czasu trochę minęło i pora wam coś wreszcie zaserwować!
Niestety w dzisiejszym zestawieniu brakuje dwóch kosmetyków; jeden z nich spadł, całkowicie się pokruszył i nie było już co ratować, ani zbierać, drugi natomiast po prostu się gdzieś zapodział i wciąż trwa akcja poszukiwawcza, więc mam nadzieję, że odnajdę go nim minie moje chorobowe, bo nie wiem czym będę ratować swoje brwi...
Wracając jednak to tego co jest...czytajcie dalej;)


Na mojej twarzy w ostatnim miesiącu gościło wiele różnych podkładów, bardzo dużo z nich uważam za udane, ale jednak coś w każdym nie do końca grało, dlatego też ciągle wracałam do przepięknego żółciaka z Annabelle Minerals w odcieniu Sunny Light.


Z podkładów AM zawsze wybieram wersję matującą, bo taka odpowiada mi najbardziej, ale do tej pory sięgałam po kolory z gamy Golden, te Sunny to dla mnie nowość, która jednak sprawdziła się na tyle świetnie, że zajmie miejsce dotychczas używanych odcieni.
Podkład dobrze matuje (i tak utrwalam go jeszcze pudrem), nieźle kryje, jednak wciąż wygląda delikatnie i naturalnie, na czym mi najbardziej zależy. Kiedy reszta opalenizny zejdzie już całkowicie, zamówię jaśniejszy odcień, aby nie straszyć innych pięknie odcinającym się kolorem twarzy od reszty ciała;)


To cudo z Max Factora, to nowość, którą kupiłam początkiem września i bardzo szybko pokochałam (tak właściwie, to planuję kupić drugi odcień). Creme Bronzer w odcieniu 05 Light Gold wcale taki light nie jest (nie jest też kremowy, żeby nie było), ale też nie jest bardzo ciemny, więc sprawdzi się u każdego.
Kolor, to czysty, przepiękny, delikatny brąz, który nie jest ani zbyt ciepły, ani typowo chłodny, więc konturowanie przy jego użyciu raczej odpada.


Na zdjęciu wygląda na ciepły odcień, ale jest to wina światła słonecznego, więc nie zwracajcie na to aż tak uwagi.
Wykończenie tego kosmetyku jest satynowe, nie jest to mocny błysk, nie ma tu drobinek, ale jest to delikatny, wręcz naturalny połysk, który dodaje skórze tego zdrowego glow.


To spore cacko widoczne poniżej, kupiłam na promocji w Drogerii Natura, ponieważ w wielu filmikach na YT dziewczyny mówiły, że jest to niezły dupe drogiego duetu do konturowania z Marc Jacobs.
Wet n wild posiada dwa odcienie i tak naprawdę, to idealne zestawienie (dla mnie) byłoby gdyby połączyli żółtka z Caramel Toffee z bronzerem z Dulce De Leche, niestety aż tak pięknie nie jest, ale i tak jest dobrze. 
Contouirng Palette w wersji Dulce De Leche, zawiera chłodny bronzer, który dobrze sprawdza się przy konturowaniu oraz jasny, beżowy odcień do rozjaśniania odpowiednich partii twarzy. 


Oba produkty są bardzo dobrze napigmentowane i świetnie się je rozciera, więc nawet osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z konturowaniem, mogą się skusić na tę paletkę (trzeba tylko pamiętać, że wystarczy odrobina produktu na pędzlu, bo jest naprawdę mocno napigmentowany).
Jedyne ale, jakie mam do tego kosmetyku, to to, że niestety dość mocno pyli.

Artdeco Bronzing Magnum Powder w odcieniu 2, z limitowanej kolekcji, pokazywałam wam w TYM poście. Wielki i piękny!
Sięgam po niego na zmianę z Max Factorem, którego opisywałam wyżej. Ten cudak ma takie samo wykończenie, jednak jego odcień jest inny, co widać szczególnie przy zestawieniu z MF. 
Artdeco jest bardziej pomarańczowy i cieplejszy, więc już nie każdemu będzie odpowiadać.



Pora na dwa mazidła, które niestety nie zostały uwiecznione na zdjęciach, więc wspomogę się zdjęciami z innych postów, abyście dokładnie wiedzieli o jakie produkty mi chodzi.
Wykonując makijaż oczu, oprócz nieodłącznej bazy pod cienie, sięgam zawsze po cień bazowy, który sprawia, że kolor powieki jest wyrównany, a inne cienie znacznie lepiej się rozcierają. Takim cieniem był dla mnie produkt ze Smart Girls Get More w odcieniu 02 (pierwszy z prawej - zdjęcia z TEGO postu zakupowego).


Cień ma piękny kolor bardzo jasnej wanilii (nie ma w nim dodatku różu, bardziej delikatna żółć) o odrobinę satynowym wykończeniu. Używałam go tak intensywnie, że już nawet zdążyłam go niemal wykończyć, ale mały wypadek spowodował, że zanim zużyłam go całkowicie, rozsypał się na podłodze i pozostało mi tylko wyrzucić resztki, bo nie było już za bardzo czego naprawiać. 


Ostatni z ulubieńców, to fenomenalny produkt do brwi ze stajni L'oreal
Brow Artist Maker w ciemniejszym odcieniu 04 Dark Brunette, to moja wielka miłość. Przyznaję bez bicia, że jeszcze żaden produkt do brwi nie zachwycił mnie aż tak, jak to cudo.
Zarówno ciemny odcień, jak i ten jaśniejszy, 02 Cool Brunette sprawdzają się świetnie (obecnie ze względu na lekką opaleniznę sięgam po ciemniejszy, bo, po pierwsze, wygląda lepiej, a po drugie, jaśniejszy sprawia wrażenie ciut rudawego przy obecnym kolorze mojej skóry). 
Zdjęcie z TEGO postu.


Od razu muszę zaznaczyć, że jest to kosmetyk, który sprawdzi się u osób z grubymi brwiami, które chcą je ciut przyciemnić lub też zniwelować w nich ubytki. Wtedy wystarczy delikatnie nałożyć produkt i rozczesać go przy pomocy pędzelka znajdującego się z drugiej strony Brow Makera. 
Ja dodatkowo nakładam odrobinę produktu klasycznym pędzelkiem do brwi, aby nadać im nieco lepszego kształtu (niestety nie chcą rosnąć tak, jak powinny). 
Brow Maker łączy w sobie wyraźny kolor z trochę woskową konsystencją, która u mnie dobrze utrzymuje włoski w ryzach. Efekt nie jest przerysowany, brwi nie błyszczą jak po klasycznym wosku, za to wyglądają naturalnie, a nie instagramowo;)

PROPONOWANE POSTY:

18 komentarze

  1. Mam ten bronzer od ARTDECO i też go uwielbiam <3 Cudowne muśnięcie słoneczka na naszych bladych buźkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! nie dość, że cieszy oczy, to jeszcze pięknie wygląda na skórze:)

      Usuń
  2. Minerały Annabelle bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cień jest genialny, taki jaki lubię. Jasny, niby nude, bez żadnych błyskotek. Prawie matowy no genialny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Artdeco Bronzing Magnum Powder pieknie wyglada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artdeco w ogóle ma piękne takie kolekcje:)

      Usuń
  5. Anabelle Minerals uwielbiam :) Zaciekawiłaś mnie tym produktem do brwi Loreal muszę go obadać w drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie, że niedługo będzie promocja w Rossie;)

      Usuń
  6. Zdecydowanie muszę wypróbować Annabelle Mineralls

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajni ulubieńcy. Cienie ze Smart Girls Get More też lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam nawet ponownie kupić tego cielaczka, ale niestety szafa świeci pustkami:(

      Usuń
  8. Ślicznie prezentuje się ten bronzer z Artdeco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest piękny:) większość mazideł artdeco bardzo mi odpowiada:)

      Usuń
  9. Nigdy nie używałam kosmetyków Anabelle Minerals,a przyznam szczerze ,że bardzo mnie ciekawią produkty tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam:) wszystkich nie znam, bo przetestowałam głównie podkłady, ale te na pewno zasługują na uwagę:)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M