Artdeco Paradise Island collection - Ombre lipstick i Bronzing Magnum Powder

15 sierpnia 2017

Lato to świetny czas żeby rozpocząć swoją przygodę z pudrem brązującym, szczególnie jeżeli nie jesteście fankami opalania, ale jednak chcecie aby wasza blada buźka nabrała odrobiny koloru (wiem, że dla niektórych świetny sposób na to, to zakup ciemniejszego podkładu - bez wątpienia wasza twarz, i być może szyja, będą się pięknie prezentować, a wy wyglądać jakbyście właśnie wróciły z tropików, ale raczej nie tędy droga). 
Dla wiernych fanek bronzerów, takich jak np. ja, to okazja do przetestowania kolejnych nowości, bo w końcu wiele marek wypuszcza nowe, piękne kolekcje, w których mnóstwo pudrów brązujących, mocniejszych odcieni cieni do powiek, czy też ciekawych produktów do ust.
Marka Artdeco jest właśnie jedną z takich marek, które postanowiły wzbogacić ogromny rynek kosmetyczny, kolejnymi produktami, które będą nas kusić już od samego początku - spójrzcie tylko na to opakowanie, no jak może nie kusić?



W skład kolekcji Artdeco Paradise Island wchodzi szminka Ombre lipstick do makijażu ombre w czterech odcieniach (każdy odcień składa się z trzech kolorów), rozświetlający róż do policzków Bronzing Blusher oraz wodoodporny puder brązujący Bronzing Magnum Powder.


Szminka zamknięta jest w dość ciężkim opakowaniu wykonanym z solidnego, grubego plastiku, który, tak właściwie, wygląda jak metal.
W środku kryje się pięknie pachnąca szminka, która w przypadku posiadanego przeze mnie odcienia, składa się z pomarańczu, mocnego, wiśniowego różu z odrobiną czerwieni i mocnego, jagodowego koloru.
Jest to dość ciemny odcień i początkowo ciężko było mi wyobrazić sobie to połączenie na ustach, ale po nałożeniu szminki okazało się, że prezentuje się to całkiem nieźle. 
Na szczęście nie wygląda to jakbym wymalowała usta ciemniejszą konturówką ;) wszystkie kolory łączą się ze sobą i tworzą bardzo delikatne, niemal niezauważalne przejścia - jeżeli ktoś chciał więc typowy efekt ombre na ustach, to niestety, ale może być zawiedziony.


Na ustach po pewnym czasie kolory po prostu mieszają się ze sobą i ten efekt ombre jest niemal niewidoczny, ale mi to nie przeszkadza, bo sam kolor jest piękny i świetnie wygląda przy delikatnie opalonej skórze (dla bladziochów też będzie ok).
Produkt oprócz tego ma bardzo przyjemną konsystencję, która dzięki zawartości olejku arganowego i ekstraktu z liczi w składzie, sprawia że szminka świetnie nawilża usta i sprawia, że skóra jest miękka i gładsza. 


Po czymś do ust, pora na coś do twarzy; coś co używam niemal każdego dnia od ponad miesiąca. Puder brązujący Bronzing Magnum Powder - jest to ogromny, bo mający 18g puder, zamknięty w przepięknym, bursztynowym opakowaniu z wzorkami. Sam produkt również posiada tłoczenia, co zresztą możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. 


Puder posiada wodoodporną formułę i ma SPF15, co zawsze jest mile widziane w produktach, po które chcemy sięgać zwłaszcza latem. 
Dostępne są dwa odcienie, jaśniejszy 02 Beach Babe, który ja mam, oraz 06 Sunburst.


Beach Babe, to ciemniejszy, herbaciani odcień z odrobiną złotej poświaty, która sprawia, że skóra muśnięta tym pudrem wygląda jakby była faktycznie delikatnie opalona.
Kolor jest przepiękny, brak w nim rudości, czerwieni, czy też pomarańczy. Nie jest też ani typowo ciepły, ani typowo chłodny - raczej taki neutralny kolor, który powinien sprawdzić się u każdego.


Wykończenie jest satynowe, co sprawia, że skóra jest promienna i delikatnie rozświetlona. 
Trwałość na plus, nakładam go ok. 6 rano i pod koniec dnia, kiedy zmywam makijaż, wciąż widać go na policzkach (nie tak intensywnie jak rano, ale jednak jest).
Jest to bardzo udany produkt, więc jeżeli lubicie pudry brązujące i akurat poszukujecie czegoś fajnego, to warto przyjrzeć się tej pięknocie:)




Widzieliście już tę kolekcję?
Kusi was coś;)?

PROPONOWANE POSTY:

8 komentarze

  1. Oba przepięknie wyglądają, muszę je koniecznie kupić! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta pomadka to taki przyciągający gadżet, który zdecydowanie zachwyca, ale ostatecznie nie jest niezbędny. Miałam coś posobnego z Benefit i też kolory po nałożeniu mieszały się ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szminka ombre nie do końca do mnie przemawia. Ten pomarańcz mi się nie podoba i pewnie bym go po prostu wydłubała. Puder rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę tą kolekcje, jest piękna, szmineczka bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dokładnie te same kosmetyki i ten odcień pomadki:) Puder uwielbiam i nie rozstaję się z nim praktycznie wcale. Z pomadką jest różnie, muszę mieć chwilę czasu, aby makijaż ust był dopracowany, więc nie używam tak często. Lubię jednak jej miękką kremową formułę, jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta szminka to petarda! Bronzery macałam, troszkę zbyt pomarańczowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. bronzer bardzo mi się podoba :) a pomadka jest bardzo...ciekawa ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie mnie kuszą szminki ombre, ale mam chyba za małe usta na takie eksperymenty.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M