MASA pięknot z L'oreal - produkty, o których musicie przeczytać!

16 lipca 2017



Nie wiem jak wy, ale osobiście uważam, że L'oreal jest jedną z niewielu na naszym rynku marek drogeryjnych wartych uwagi. O ile jeszcze kilka lat temu kosmetyki te były stosunkowo drogie i w większości bez szału, o tyle obecnie marka ma w swojej ofercie masę perełek i stale poszerza swoją ofertę o kolejne bardzo interesujące produkty.
Pisałam wam już wiele razy, że pojedyncze cienie L'oreal Color Riche są warte każdej złotówki. Do moich ulubieńców od długiego czasu zaliczają się również cieliste błyszczyki z serii Infallible gloss, sexy balm w uniwersalnym odcieniu 102 gossip, a także Super slim liner, czy też uroczy róż le blush w kolorze 105 rose  pastel.
Nie są to wszystkie produkty, które gorąco wam polecam, a jedynie jedne z wielu, więc sami widzicie ile tego jest.
Dzisiaj po raz kolejny chcę wam przedstawić masę cudności, w tym kilka produktów, które koniecznie musicie sprawdzić przy najbliższej okazji, bo są to prawdziwe hity.



W tym pięknym, ogromnym pudle znajdują się zarówno produkty do twarzy, jak i te do oczy, czy też do ust. Mamy tu niemal wszystko, więc czeka was masa zdjęć i trochę tekstu do przeczytaniu, ale to z niego dowiecie się co czym warto się zainteresować kiedy będziecie stać przed standem L'oreal.


Z podkładami L'oreala nie miałam za wiele do czynienia. Jakoś zatrzymałam się głównie na minerałach, ale Infallible 24h-matte zmienił wiele w moim makijażu od kiedy się pojawił. Podkład jest w odcieniu 12 Natural Rose i początkowo stwierdziłam, że na pewno będzie za ciemny, jednak po nałożeniu na twarz okazało się, że jest niemal idealny (niemal, bo idealny jest dopiero teraz, od kiedy delikatnie się opaliłam).
Podkład ma raczej lekkie krycie, chociaż może przy kilku warstwach wyczaruje się średnie (nie sprawdzałam, ponieważ lubię właśnie takie delikatesy).
Świetnie się go rozciera, nie tworzy smug, nie wchodzi w moje rozszerzone pory i zmarszczki mimiczne. Bardzo udany produkt. Jedyne ale jakie mam, to to, że nie zapewnia prawdziwie matowego wykończenia - można to uznać za minus, szczególnie jeżeli zobaczymy w nazwie to matte i z tą myślą go kupimy, ale może być to plusem, ponieważ produkt daje takie delikatne rozświetlenie, które sprawia, że skóra wygląda zdrowo i promiennie.
Niebawem będzie pełna recenzja tego przyjemniaczka, więc wtedy wszystko dokładniej opiszę;)


Puder Infallible 24h matte powder jest z tej samej serii co podkład. Odcień 160 sand Beige to żółty, trochę ciemniejszy beż, który musi poczekać aż jeszcze bardziej się opalę.
W środku oprócz samego produktu jest spore lusterko oraz miękka i elastyczna gąbeczka do aplikacji pudru, który jest mocno napigmentowany, więc będzie ukrywał drobne niedoskonałości i wyrównywał koloryt cery. 


Tusz False Lash Superstar X Fiber opisany jest jako wydłużająco-pogrubiający, który ma zapewnić nam rzęsy jak u Super Gwiazdy!
Jak widać są tu dwa pojemniczki, pierwszy zawiera bazę w czarnym kolorze, drugi włókna - to właśnie zawartość tych dwóch pojemniczków ma sprawić, że rzęsy będziemy mogły zaczesać na czoło.
Niestety tego produktu jeszcze nie testowałam, bo w użyciu mam inne dwa tusze, więc trochę mi żal go otwierać - na pewno niebawem przyjdzie na niego pora.


To, co rzuca się w oczy wśród tych wszystkich mazideł, to bez wątpienia paletka matowych szminek Color Riche La Palette Matte.
Wykonana ze sztucznego tworzywa zrobionego na wzór skóry przepiękna paletka ze sporym lusterkiem, pędzelkiem, oraz pięcioma kolorami szminek i bazą.


Baza oczywiście jest w odcieniu białym, ale na ustach wychodzi bezbarwnie i jakby delikatnie matowo - nie daje ona żadnego błysku.  Oprócz niej, jak zresztą widzicie, są tutaj piękne kolory szminek, począwszy od naturalnego, uroczego różu, po wyraźną pomarańczę, czerwienie (jedna z domieszką pomarańczy, druga klasyczna), po uroczą, fioletową jagodę, która wygląda na ciemną w opakowaniu, ale na ustach już nie jest taka mroczna.
Szminki nakładam przy pomocy dołączonego do paletki pędzelka i według mnie spisuje się on całkiem nieźle chociaż jego malutki rozmiar może sprawiać niektórym problemy.


Kolejne produkty do ust, tym razem już nie w zestawie a pojedyncze, to Color Riche Matte.
Szminki mają piękne czarne, matowe opakowania, które wyglądem również przypominają skórę. 
Odcienie, które możecie zobaczyć poniżej to 103 Blush in a Rush, która jest takim przybrudzonym, lekko różowym nudziakem z nutką brzoskwini, 241 Pink-a-Porter, czyli koralowy róż, 347 Haute Rouge, delikatnie różowa czerwień, oraz 349 Paris Cherry, która jest ciemną, wiśniową czerwienią.
   

Początkowo myślałam, że najbardziej moje serce skradnie najciemniejszy odcień, jednak bardzo dobrze poczułam się w jaśniutkim, brzoskwiniowym nudziaku i choć zwykle unikam cielistych szminek z domieszkami pomarańczowych i brzoskwiniowych nut, tak tu to wszystko wygląda to bardzo dobrze.
  

Opakowanie szminek jest bez wątpienia piękne. Konsystencja również jest zachwycająca, odcienie  są mocno napigmentowane i pięknie siedzą na ustach, nie wchodząc w ich zagłębienia i tym samym nie podkreślając załamań czy suchych skórek, które niekiedy pojawiają się na wargach. 


Wśród dobroci znalazł się również róż, chociaż według nazwy jest to trio do konturowania lica. Odcień 102 Nude Beige na zdjęciach prezentuje się całkiem nieźle. Jest to połączenie złocistego, dość ciemnego brązu, w którym zauważam odrobinę rudości. 
Sam róż jest takim ciekawym tworem; coś tu w nim z rudości, coś z brzoskwini i złota. Rozświetlacz to natomiast taki klasyczny, kremowy odcień. 
Wszystko po zmieszaniu daje dość ciepły odcień, co trochę mnie wystraszyło, bo moja skóra lubi podkreślać wszelkie rudości w kosmetykach i wyciągać z nich takie pomarańczowe coś.
Poczekam jednak aż złapię trochę koloru i wtedy przetestuję to trio, zarówno oddzielnie, jak i razem.


Przed wami pora na dwa produkty do brwi, każdy w dwóch odcieniach. 
Najpierw urocze paletki Brow Artist Genius Kit, w odcieniu Light to Medium oraz Medium to Dark. Łatwo domyślić się, która jest która;)


W środku paletki oprócz cienia do brwi i wosku w idealnie dobranym do niego odcieniu, mamy spore lusterko, a także (coś co mnie najbardziej urzekło), malutką pęsetę (czy też pincete jak kto woli). Początkowo męczyłam ciemniejszy zestaw, ale kiedy sięgnęłam po kredki, które zobaczycie poniżej, już nie potrafię używać czegoś innego - są fenomenalne!


Jaśniejsza wersja tej paletki jest bardzo jasna, kolor jest niemal niewidoczny, więc nadaje się raczej dla osób o bardzo jasnych brwiach, być może wtedy je delikatnie tylko przyciemni.


Brow Artist Marker, to produkt, który z jednej strony ma grubą kredkę, a z drugiej włochaty pędzelek, który rozprowadzi produkt po całych brwiach.
Odcienie są dwa, 02 Light Brunette oraz 04 Dark Brunette.
O ile początkowo sięgałam po ciemniejszy odcień, tak szybko okazało się, że i jaśniejszy jest idealny, a może i nawet lepszy, ponieważ delikatnie przyciemnia moje brwi, ale wyglądają one wciąż bardzo naturalnie i delikatnie.


Pędzelek nie sprawdzi się przy cienkich brwiach czy też w miejscach, w których są one rzadsze/ich linia jest cienka, jak np. za łukiem. Pędzelek jak widać jest dość szeroki, więc używając go w takich miejscach, rozprowadziłby produkt po skórze i trzeba by było trochę posprzątać po tym bałaganie.


Konsystencja kredka jest jak połączenie cienia z woskiem, nie jest bardzo klejąca i tłusta, ale na pewno lepiej przywiera do włosków jak zwykły cień. Według mnie jest to świetny produkt, ale jak wiadomo, u każdego sprawdzi się inaczej;)


Ostatni produkt to Infallible Total Cover, czyli paleta pięciu korektorów do twarzy. Są tutaj trzy odcienie beżu - od jasnego z odrobiną żółci, po mocniej opalony kolor, więc możemy bawić się paletką cały rok.
Oprócz klasyki, są ta korektory w kolorowych odcieniach; wrzos, który ma rozjaśniać, to co wymaga rozjaśnienia, a także zieleń, która ma niwelować zaczerwienienia skóry.


Korektory są bardzo kremowe, ale nie tłuste! nie świecą się brzydko i nie przyśpieszają przetłuszczania się skóry. Zieleń nakładam bardzo często na policzki i rozcieram go delikatnie Beauty Blenderem. Wszystko pięknie się rozciera, nic się nie roluje (nawet filtry, których używam pod makijaż), korektor nie wchodzi w moje rozszerzone pory i ich nie podkreśla. 
Pewnie ten zielony odcień najszybciej zużyje, dlatego bardzo żałuję, że nie ma go dostępnego osobno, lub chociaż jako wkładu;)



Macie któryś z tych produktów? 
Co wam wpadło w oko?

PROPONOWANE POSTY:

9 komentarze

  1. Miałam ten sam zestaw - bardzo polubiłam się z paletkami do brwi, paletą korektorów oraz do konturowania. Szminki wyglądają zjawiskowo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale dużo pięknych rzeczy! Ja ponad tydzień temu zakupiłam podkład Infallible Matte - przyznam, że jak na razie testowałam tylko w Rossmanie, ale odcień wpasował mi się wprost idealnie, a mam już trochę opaloną skórę (Rose Beige). Jestem dość jasna, więc opalenizna nie jest czekoladowa :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomadki wyglądają bosko. Czaję się na nie od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam ten sam zestaw, jest świetny :) Trochę się podzieliłam z córkami, nie dało się inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle nowości to musiało być u Ciebie tylko i wyłącznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super nowości. Najbardziej ciekawi mnie tusz. A że mój się właśnie kończy i nie mam niczego w zapasach, chyba go wypróbuję. Śliczne są też szminki, zarówno kolory jak i opakowania. Nie bardzo przekonują mnie szminki w paletce, przypominają mi trochę błyszczyki, które dodawali kiedyś do gazet. Ale może na ustach spodobają mi się bardziej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M