Zakupy z promocja -49% (-55%) w Rossmannie

25 kwietnia 2017


Promocja w Rossmannie powoli dobiega końca. Jeżeli już byliście w tym przybytku zła, to pewnie zauważyliście te tłumy, pełno produktów ze śladami paluchów chociaż ich testery były na widoku, rozpaprane szminki, pootwierane tusze - jednym słowem tragedia. 
Wydaje mi się, że jednak tłumy były mniejsze, (przynajmniej u mnie) kiedy promocja była podzielona na trzy części, jak teraz kiedy zniżki dotyczą wszystkich produktów z każdej kategorii. 
Ja swoje mazidła kupiłam początkiem promocji; część zamówiłam przez internet, resztę wolałam kupić stacjonarnie aby mieć pewność, że nie dostanę otwartego tuszu do rzęs czy suchego eyelinera, więc jeżeli jesteście ciekawi, co to przygarnęłam, to zapraszam dalej. 
Na mojej liście zakupowej, którą prezentowałam wam w niedawnym poście, nie było kilku produktów, które jednak możecie zobaczyć poniżej.


Poprzednie serum do rzęs z 4 Long Lashes zużyłam już dawno temu, więc stwierdziłam, że obecne zniżki to dobra okazja do ponownego zakupu tego produktu, zwłaszcza że efekty po jego stosowaniu były zadowalające.

Postanowiłam zakupić też kilka produktów z Sally Hansen, w tym dwa, które już miałam i bardzo je polubiłam: Diamond Flash, czyli nabłyszczacz i wysuszacz w jednym, a także Instant Cuticle Remover, słynny żel do usuwania skórek. 
Nowością jest dla mnie natomiast odżywka do paznokci Miracle Cure, którą kupiłam w ciemno i teraz po przeczytaniu kilku recenzji nie wiem czy był to dobry zakup. Wszystko okaże się po dłuższym stosowaniu.

Z produktów, które były na mojej liście są trzy kosmetyki z poniższego zdjęcia. Można zatem szybko zauważyć, że coś kupiłam nadprogramowo, czego w sumie się spodziewałam, bo jeszcze nie zdarzyło mi się trzymać listy w 100%.

Paletka Wibo star shiner shimmers kit zaczęła mnie kusić po tym jak na Instagramie zalały mnie zdjęcia swatchy tego produktu. Kolory może i nie są bardzo uniwersalne i raczej nie ma co szukać ich wśród rozświetlaczy innych marek dostępnych w naszych drogeriach, ale paletka na pewno jest interesująca. 
Widać tu inspirację produktami innych, znacznie droższych marek, więc z jednej strony miło, że można kupić coś za znacznie niższą cenę, w równie szalonych kolorach.

W środku znajduje się aż sześć odcieni w różnych odcieniach.
Star Dust (biel opalizująca na niebieski), Magic Heaven (popielaty), Glam & Bright (wrzos z dodatkiem błękitu i ze srebrnymi drobinkami), Diamond Shine (krem opalizujący na róż), Royal Crown (zieleń) oraz Precious (jasna szarość). 


Rozświetlacze są bardzo różnej konsystencji, jedne bardziej suche i przez to znacznie gorzej napigmentowane, inne mają miękką konsystencję i dzięki temu kolor jest znacznie lepiej widoczny. Niestety tych drugich jest znacznie mniej...
Paletkę zamawiałam przez internet i otrzymałam ją bez papierowej osłonki, ale trudno, pewnie i tak bym ją prędzej czy później wyrzuciła.

Kolejne produkty do twarzy, to rozświetlacz Bell HYPOAllergenic face&body illuminating powder numer 02 - odcień wygląda na dość ciemny, ale na skórze jest to taka mieszanka brzoskwini ze średnim beżem. Produkt nadaje się jako jasny róż do twarzy (nie daje mocnego błysku) oraz jako rozświetlacz dla osób o ciemniejszej karnacji. 
Drugi produkt z Bell, to cień, którego nie planowałam kupić, ale jego kolor spodobał mi się na tyle, że jednak wrócił ze mną do domu.
Bell HYPOAllergenic shimmering sands eyeshadow 01, to niby jasny, waniliowy odcień, ale na skórze widać, że ma w sobie dodatek delikatnie opalizującego różu i może ciut brzoskwini. Kolor bardzo ciekawy i dzięki temu planuję używać go nie tylko na powiekach;)

Ostatnim przyjemniaczkiem do twarzy jest rozświetlacz Lovely Silver highlighter. Poprzedni niestety uległ wypadkowi z wysokości i cały się pokruszył, więc uzupełniłam zapas.
Ten produkt daje mocny, jednolity błysk, który spodoba się wielu osobom i już od dawna ma oddane grono fanów, co zresztą nie dziwi - za cenę 9zł (a 4zł z groszami na promocji), jest to naprawdę produkt o świetnej jakości.


Poza promocją kupiłam wsuwki do włosów, które mają zaokrąglone przody, dzięki czemu nie szarpią włosów, oraz  kapsułki pielęgnacyjne do skóry odwodnionej z Rival de Loop.
Kiedyś gdzieś przeczytałam, że świetnie się one sprawdzają pozostawione na noc pod oczami, więc za cenę 3zł postanowiłam zaryzykować. Jeszcze ich nie używałam, ale pewnie zmieni się to w weekend. 

Zrobiłam też mały zapas mojego ulubionego tuszu z Lovely, Pump Up mascara, który zwykle nakładam pod inne tusze (jakoś wtedy mogę osiągnąć efekt bardzo długich rzęs, bez niego inne tusze szału nie robią, podobnie jak on w wersji solo) oraz ponownie kupiłam eyeliner marki L'oreal - Super Liner Perfect Slim.

Na koniec neonowe cuda, które nie wyszły na neonowe na zdjęciu, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że lakiery Lovely z serii Neon Glow dają czadu (no może oprócz numeru 4).
Na zdjęciu poniżej od lewej numery od 1 do 5. Jest tu neonowa pomarańcza, piękny, mocny róż, kolejny róż w bardziej fuksjowej odsłonie, morski odcień oraz kanarkowy zajzajer. Kupiłam także piękny błękit z serii Style Diary, którego możecie zobaczyć na moich pazurach na zdjęciu, które umieściłam na Instagramie. 


A wy już zrobiliście zakupy w Rossie;)?

PROPONOWANE POSTY:

26 komentarze

  1. Star shine mi się bardzo widzi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda pięknie:) ale jak się sprawdzi na twarzy, to się dopiero okaże;)

      Usuń
  2. Widzę że zakupy udane ;) Ja kupiłam właśnie ten żel do skórek :P Oby był dobry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość go chwali, więc może i u Ciebie się sprawdzi:)

      Usuń
  3. Kochana poszalałaś, też zakupiłam to odżywkę do rzęs, zobaczymy jak się sprawdzi. Ja jeszcze czaje się na pomadki z wibo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak byłam dzielna! Kusiły mnie jeszcze inne mazidła, ale się powstrzymałam :D

      Usuń
  4. Też skusiłam się na tą paletkę wibo, nie wiedziałam, że jest czymś inspirowana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaszalałaś ;D A ja ani jednego lakieru nie kupiłam :( 4 Long Lashes też kupiłam - mam nadzieję, że mi pomoże bo rzęsy lecą mi koszmarnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachciało mi się neonów na słoneczną pogodę!:D

      Usuń
  6. W tym roku tłumy w Rossmannie, to była jakaś masakra. Pod koniec pierwszego dnia w Rossmannie koło mojego domu wszystko było już wymiecione z półek, dosłownie jakby Diabeł Tasmański tam wparował na chwilę. Chcąc zaoszczędzić na podkładzie (polowałam na Loreala), ostatecznie wydałam na niego dwa razy tyle, bo jedynie ten z Pupy ostał się na półce. Promocje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia była...jednak jak był podział na 3 części, to jednak tych ludzi było mniej, a tak to ciężko było się dopchać do szaf!

      Usuń
  7. Świetne nowości, też kupiłam ten rozświetlacz z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusze z Lovely to mój must have na każdej promocji :) I zaczynam żałować, że nie kupiłam tej paletki z Wibo... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, na pewno będzie jeszcze okazja:)

      Usuń
  10. rozświetlacze z WIBO są cudowne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja postawiłam na złoty odcień rozświetlacza Lovely i jestem absolutnie czarowana! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie żółty tusz Lovely w ogóle się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja od tych wyprzedaży raczej trzymam się z daleka. Czasem naprawdę lepiej coś kupić po normalnej cenie, gdy nie ma tłumów i wiadomo, że produkty są niedotykane ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M