Ulubieńcy marca: TheBalm, Lily Lolo, Sleek, Maybelline, NARS, Artdeco i KOBO

9 kwietnia 2017


Marzec minął mi bardzo szybko i wszystko wskazuje na to, że i kwiecień tak przeleci - może to za sprawą pogody, a może dlatego, że mój dzień jest wypełniony mnóstwem rzeczy, dlatego nawet nie wiem kiedy ten czas tak leci. 
Ostatnich ulubieńców pokazywałam w lutym i były wśród nich kosmetyki, po które sięgałam bardzo często w styczniu (ulubieńcy stycznia TU). Dzisiaj pora na produkty, które niemal każdego dnia marca znajdowały się na mojej twarzy, oczach, czy też ustach, więc jeżeli jesteście zainteresowani, to zapraszam dalej.



Zacznę od makijażu oczu; jakoś najszybciej idzie mi z kreską, nie z ciemnymi cieniami, nie ze smoky, nie z rozmytą kreską, a właśnie z taką czarną i wyraźną. Pamiętam jak kiedyś wiele osób zachwalało eyeliner w słoiczku  Maybelline, a że miałam go w kosmetyczce, postanowiłam w końcu go otworzyć.


Bardzo lubię ten produkt za łatwość aplikacji, za trwałość i przyjemną, miękką konsystencję. Może mógłby mieć odrobinę głębszy odcień czerni, ale nie narzekam, bo nie jest źle. Lasting Drama eyeliner zawiera w zestawie pędzelek, ale przyznaje się, że jeszcze nie użyłam go ani razu, więc nie wiem jak się spisuje.


Kolejnym ulubieńcem jest paletka cieni do powiek z TheBalm, Appetit eyeshadow palette. Paletka zawiera 9 cieni, które utrzymane są głównie w neutralnej tonacji.


Paletka wygląda uroczo, zobaczcie jak pięknie się prezentuje! zwłaszcza po otwarciu i ujrzeniu tych literek i serduszka;) 
TheBalm wie jak zachwycić! Cienie są i matowe, i rozświetlające i nawet jeden bardziej drobinkowy. Do dziennego makijażu nakładam zwykle najjaśniejszy beżowy cień oraz w załamanie ten średni brąz.



Jeżeli chodzi o twarz, to tu wciąż sięgam po mineralny puder brązujący z Lily Lolo w odcieniu Honolulu. Nadaje się nie tylko do konturowania, ale i również do nakładania na całe policzki i ja go właśnie tak stosuje - nakładanie go jest niezwykle proste - zero smug, zero plam, za to piękny kolor i trwałość.


Wydaje mi się, że jest to na tyle uniwersalny odcień, że będzie pasował niemal każdemu.


Do rozświetlania sięgam ponownie po paletkę Sleeka w wersji Solsitice i odcień Subsolar (jasny, lekko złoty odcień). Lubię też Equinox (delikatny beż z brzoskwinią), który daje mocniejszy błysk, więc osoby, które nie lubią wyraźnego bling bling muszą uważać.


Tutaj zaliczyłam powrót do dawnej miłości, a mianowicie to pięknego odcienia Douceur
Róże z NARSa były moją wielką miłością, którą zdradziłam z maleństwami z Max Factora i pięknot z Lily Lolo.


Douceur to połączenie pudru brązującego i różu, produkt, który nadaje twarzy pięknego rumieńca i delikatnie modeluje lico. Odcień nie jest zbyt mocny, ale jest widoczny - przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo lubiłam róże NARSa.



Na koniec coś do ust i tutaj dwie nowości, które od niedawna goszczą w mojej kosmetyczce. Pierwszy to Artdeco mat lip powder w odcieniu 35 Hibiscus Bloom. Widziałam jakiś czas temu filmiki na YT, w którym dziewczyny prezentowały pomadki do ust w pudrze i przyznaję, zaciekawiły mnie. To maleństwo to bardzo ciekawy produkt; intensywny kolor, ciekawa, pudrowa konsystencja, która "wchodzi" w usta, nie wyjeżdża poza kontury ust, a do tego jest bardzo trwała! 


Hibiscus Bloom, to ciemniejszy, jagodowy kolor, świetny na jesień, ale i teraz, kiedy jest już cieplej i mamy wiosnę, często jest na moich ustach.


KOBO Matte Lips, to również nowość w mojej kosmetyczce, którą kupiłam podczas promocji w Naturze. Nie byłam przekonana do tego koloru, bo noszę zwykle albo ciemne odcienie, albo typowe nudziaki, a ten jest takim pośrednim. 415 Your Freedom, to brudny, chłodniejszy róż, który świetnie sprawdza się zarówno przy ciut ciemniejszym makijażu oczy, jak i przy delikatesie. 
Konsystencja jest początkowo trochę oporna w nakładaniu, ale później idzie lepiej - trwałość bardzo na plus! 


Znacie te kosmetyki?
Jakich macie ulubieńców?

PROPONOWANE POSTY:

16 komentarze

  1. Ta paletka wygląda pięknie :) zaciekawiłaś mnie różem z NARS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam:) drogie, ale warte swojej ceny:)

      Usuń
  2. mam ten sam bronzer Lily Lolo co Ty, jest super, cudownie się rozciera i nadaje słoneczny wygląd :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że też jesteś z niego zadowolona:)

      Usuń
  3. Pudrowa konsystencja Artdeco mnie kręci:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten eyeliner z Maybelline dopiero w tym miesiącu wpadł po raz pierwszy w moje łapki i od razu z miejsca mnie w sobie rozkochał :) Super jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Maybelline stworzyło prawdziwe cudo:)

      Usuń
  5. Ja mam podobnie, jak trzeba się szybko umalować, to tylko kreska ;) Ale akurat eyelinera maybellin nie lubię, może trafiłam na jakiś zaschnięty czy coś :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie bywa, może jakiś felerny egzemplarz, a może po prostu nie Twoja bajka i jednak sprawdzi się u Ciebie coś innego;)

      Usuń
  6. The Balm zachwyca wszystkimi swoimi opakowaniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda:) strasznie mi się podobają też ich pędzle!

      Usuń
  7. Paleta TheBalm wygląda absolutnie przepięknie.Jak tak patrzę, używałabym większości kolorów. Szkoda, że pomadek nie sprezentowałaś na swoich ustach. Jako pomadkomaniaczka zawsze jestem spragniona takich nowości i jak największej ilości zdjęć;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M