Lily Lolo Champagne Illuminator + porównanie ze Star Dust i Coralistą

23 marca 2017

Na zewnątrz coraz ładniej, słońce częściej zagląda zza chmur, dzień jest znacznie dłuższy i tak jakoś bardziej chce się żyć! 
Bardziej chce się też błyszczeć, a dokładniej "promienieć", bo w końcu wraz z wiosną większość z nas chce aby ta cera wyglądała na zdrową i świetlistą, a że czasami nie jest to za łatwe, choćby w przypadku cer mieszanych, to musimy zrezygnować z rozświetlających podkładów. 
Na szczęście rozświetlacze wciąż pozostają w naszym zasięgu, dlatego też to właśnie o pewnym mineralnym produkcie z tej kategorii będzie dzisiejszy post.




Znaczek widoczny na tym czarno-białym opakowaniu pewnie już dobrze kojarzycie. Tak, to Lily Lolo i drugie tak, jest to nowość na stronie costasy, którą można kupić od pewnego czasu.
Champagne Illuminator, to prasowany rozświetlacz o cudnym, szampańskim kolorze z nutką złota.


Na stronie sklepu można przeczytać, że jest to ultra lekki, przepięknie odbijający światło kosmetyk, który może być nałożony na szczyt kości policzkowych, ramiona i dekolt. Za jego pomocą skóra będzie pięknie rozświetlona, a Ty stworzysz look idealny!


Produkt ma być odpowiedni do wszystkich typów cery, zawiera w swoim składzie olejek arganowy i olejek z granatu (oba produkty znane ze swoich właściwości przecistarzeniowych), natomiast wolny jest od talku i sztucznych substancji zapachowych.


O opakowaniu pisać nic nie będę, bo jakie jest każdy widzi - kolorystyka i ogólny desing bardzo mi odpowiadają, a sporej wielkości lusterko jest zawsze dobrym pomysłem, więc nic więcej pisać nie trzeba.
Sam puder ma bardzo miękką, taką wręcz "maślaną" konsystencję, która świetnie chwyta się włosia pędzla. Nic się tu nie pyli, nic się nie kruszy, nic nie zbija w grudki. 
Champagne Illuminator łatwo się rozciera na skórze, więc nie musicie martwić się o nierówności, plamki, czy inne cudaki.
Produkt jest bardzo dobrze napigmentowany i już jego niewielka ilość wystarczy aby nadać skórze subtelnego blasku, ale jeżeli jesteście fankami mocnego błysku, to i to możecie z łatwością wyczarować - wystarczy jedynie większa ilość produktu.


Ten puder nie bieli, odcień faktycznie powinien pasować wszystkim, bo nie jest ani ciepły, ani chłodny - na skórze daje jednolity efekt tafli w delikatnie szampańskim odcieniu, ale kolor nie jest bardzo mocny i żadne tony nie wybijają się tu na prowadzenie. 
Trzeba też pamiętać, że wiele zależy od naszego naturalnego koloru skóry - ja jestem dość mocny żółtek, chociaż bladzioch, więc takie typy jak ja, powinny być z niego równie bardzo zadowolone.


Jeżeli chodzi o trwałość, to jestem bardzo zadowolona. Makijaż wykonuję przed 6 rano, zmywam go zwykle po 21 i wtedy jeszcze widzę delikatny błysk na policzkach - nie tak samo intensywny jak rano, ale jednak coś tam się tli. 



Produkt nakładam zwykle delikatnie, tzn. nie nakładam go w dużej ilości, bo i nie chcę mocnego błysku, a taki subtelny, widoczny, ale nie rzucający się w oczy.
Nie będę jednak kłamać, że nigdy nie zrobiłam sobie mega mocnego bling bling na twarzy - zdarza mi się to, nie za często, ale się zdarza, a wtedy ten rozświetlacz sprawdza się równie dobrze.



Na twarzy widzicie rozświetlacz właśnie w takiej bardziej subtelnej odsłonie.



Jeżeli macie w swojej kolekcji jakiś rozświetlacz Lily Lolo, czy to sypki Star Dust, czy też rozświetlacz z dua Coralista, i zastanawiacie się czy Champagne Illuminator jest wam potrzebny, to od razu poniżej macie odpowiedź i zdjęcia.

Wszystkie rozświetlacze są bez wątpienia piękne, ale każdy z nich jest inny.
Star Dust jest jaśniejszy, widać w nim malutkie tliki, więc w większej ilości mogą one być trochę widoczne.
Rozświetlacz z zestawu Coralista jest natomiast, przy Champagne bardziej brzoskwiniowy, a jego konsystencja bardziej kremowa. 
(poniżej na zdjęciu od lewej Coralista, Champagne i Star Dust)


Porównałam też ten rozświetlacz  z rozświetlaczem znajdującym się w zestawie do konturowania - do niego jest najbardziej zbliżony, ale nie jest to to samo. Ten z zestawu jest ciut chłodniejszy, mniej żółty jak ten Champagne.

Champagne Illuminator, to produkt wart waszej uwagi. Kosztuje 90,90zł za 9g (do kupienia na costasy.pl), które wystarczy wam na długo, a biorąc pod uwagę jego jakość i trwałość, to naprawdę warto się skusić - jeżeli lubicie takie kolory oraz efekt tafli, to jest to coś dla was!

PROPONOWANE POSTY:

14 komentarze

  1. Wygląda cudnie, ale cenę ma nieco wygórowaną według mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie cena jest ok, ale no na pewno dla wielu osób będzie to zbyt wysoka kwota jak za kosmetyk

      Usuń
  2. Ale cudowny efekt daje! :)
    Bardzo mi się podoba :)


    + obserwuję :)

    http://zanett01.blogspot.co.uk/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje:) w pełnym słońcu prezentuje się przepięknie!:)

      Usuń
  3. Masz przepiękną skórę :) Rozświetlacz jest fajny, chociaż mnie osobiście chyba bardziej Star Dust przypadł do gustu :) Chociaż wiem, że on jest sypany, a ja nie przepadam za sypanymi rozświetlaczami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:)
      Star Dust też piękny:)

      Usuń
  4. Śliczny, ale najchętniej przygarnełabym Star dust:) może jeszcze się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M