Lily Lolo Honolulu pressed bronzer - mineralna pięknota, którą warto poznać

12 lutego 2017

Jakiś czas temu pokazywałam wam przepiękną, neutralną paletkę mineralnych cieni do powiek z Lily Lolo oraz zestaw Coralista, który zawierał róż oraz świetny rozświetlacz - dzisiaj znowu będę was kusić mineralnymi kosmetykami, które od dłuższego czasu dominują w moim dziennym makijażu, i choć ciągle testuję różne kosmetyki, to jednak minerały stają się moją, coraz większą, miłością.

Dzisiaj pora na prasowany, mineralny bronzer w odcieniu Honolulu, który na blogach był polecany jako idealny bronzer do konturowania twarzy. Testowałam go do modelowania twarzy, ale również stosowałam go na całą twarz jako typowy puder brązujący, który nakładałam na całe policzki aby moja blada twarzy zyskała trochę koloru.

Na stronie costasy produkt ten opisywany jest jako satynowy, prasowany, chłodny bronzer o średniej pigmentacji i średnim odcieniu. Faktycznie, nie jest to produkt, którego odcień sprawia, że dostaniecie zawału nam sam jego widok. Honolulu, to rzeczywiście średni brąz, który idzie w chłodnym kierunku, ale nie jest taki siny, czy trupi, dlatego też spokojnie można zaryzykować stwierdzenie, że jest to odcień dla wszystkich.
Puder ma miękką, jedwabistą konsystencję, która dobrze "doczepia" się włosia pędzli. Bardzo dobrze się również nakłada i rozciera, dzięki czemu nie ma problemu ze smugami, czy też plamami, które mogłyby zepsuć nam cały makijaż. 
Honolulu ze względu na swój kolor nadaje się zarówno do konturowania dla osób z jasną, jak i z ciemniejszą karnacją, ponieważ efekt można stopniować. Osobiście lubię go także nakładać na całe policzki, czasami nawet w mniejszej ilości, po to, aby następnie nałożyć jeszcze odrobinę prasowanego pudru rozświetlającego Bronze - również z Lily Lolo. Od ponad miesiąca jest to moje ulubione duo ;)
Wracając jednak do samego Honolulu - jak pisałam, nie jest to kolor, który zawiera domieszki fioletu, czy szarości, dlatego też jest łatwiejszy w obsłudze i pasuje większości osobom. 
Trwałość, jak to w przypadku produktów Lily Lolo, jest bardzo dobra - nałożony około 6 rano, jest wciąż widoczny po 21, kiedy zmywam makijaż. Oczywiście nie jest już tak intensywny, ale jednak wciąż można zauważyć jego obecność na twarzy. Poniżej zdjęcia w świetle dziennym (obok Honolulu jest świetne duo Coralista, którego recenzja wraz ze zdjęciami na twarzy jest TU).


Puder ma 9g i kosztuje 90.90zł (do kupienia na costasy.pl), co jest ceną rozsądną, biorąc pod uwagę jakość oraz wydajność pudru. 
Poniżej macie swatche na dłoni, a także zdjęcia, na których możecie zobaczyć jak prezentuje się on na twarzy (pierwsze zdjęcie bez, reszta już z Honolulu) - nałożyłam go ciut więcej jak zwykle, bo na zdjęciach zawsze się trochę "zjada" koloru;)







Wybaczcie drapak;) tak jakoś się ustawiłam

PROPONOWANE POSTY:

22 komentarze

  1. Nie miałam nigdy kosmetyków tej marki :/ a bardzo mi się podobają, muszę to zmienić ;) ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. bronzer zapewnia ładny, naturalny efekt- podoba mi się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki delikates z niego:) więc nie ma się co obawiać, że efekt będzie przesadzony

      Usuń
  3. w opakowaniu wygląda na mega ciemny i już myślałam że to nie dla mnie bladzioszka jednak na cerze wygląda bardzo subtelnie i delikatnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w opakowaniu wygląda na dość ciemny kolor, ale na skórze jest bardzo delikatny, chociaż przy większej ilości to już robi się dość ciemny;)

      Usuń
  4. Właśnie go dostałam i niedługo zaczynam testowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak się sprawdzi u Ciebie:)

      Usuń
  5. piękną masz cerę! Ja nie używam tego typu kosmetyków, ponieważ mam suchą skórę i nie ładnie się to prezentuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      ja mam dość suchą na policzkach i minerały się sprawdzają, no ale fakt, nie u każdego minerały dadzą odpowiedni efekt;)

      Usuń
  6. Melduje się obserwatorka nr 1700 <3
    A wracając do bronera, to ostatnio rzadko używam :D Przerzuciłam się na róż i samej ciężko mi w tę zmianę uwierzyć, bo kiedyś od niego stroniłam. Mimo to, kosmetyki Lily Lolo bardzo mnie ciekawią.

    OdpowiedzUsuń
  7. piękny jest, ale cena bardzo wysoka, nawet jak na wysoką wydajność ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam bronzer sypki Lily Lolo i jestem nim absolutnie zachwycona, przepięknie się stapia ze skórą dając efekt naturalnego ocieplenia skóry. Honolulu od dawna mnie kusi, ma przepiękny odcień

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny produkt, ładnie wygląda na twojej cerze! Ja niestety mam taką oliwkową cerę, szybko się opalam, dlatego zdecydowanie lepiej pasują do niej brązy w ciepłym odcieniu, niż neutralnym. Z porównywalnej półki cenowej i jakościowej jest Ziemia Egipska - brązer z firmy Bikor. Znasz może? To też produkt mineralny, bardzo wydajny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M