Revlon Colorstay z pompką - 220 Natural Beige combination/oily skin

19 stycznia 2017

Bez wątpienia podkład Colorstay od Revlona jest jednym z najpopularniejszych podkładów, co widać nawet po ilości recenzji na różnych portalach internetowych. 
Ja z racji tego, że posiadam cerę mieszaną, sięgałam po wersję do skóry mieszanej/tłustej i podobnie jak wiele innych osób, narzekałam głównie na brak pompki. Często ciężko było po prostu wydobyć produkt z buteleczki i chociaż oczywiście można było kombinować i kupować osobno pompkę lub przekładać ją z innych produktów, to jednak producent posłuchał opinii ludzi i dzięki temu od jakiegoś czasu możemy już bez problemów aplikować podkład przy pomocy pompki.


W ciągu roku zwykle używałam dwóch odcieni, które mieszałam ze sobą, 180 sand i 150 buff, aby osiągnąć odpowiedni dla siebie kolor. Wraz z nadejściem lata, moja skóra nabrała odrobiny koloru i zdecydowałam się przejść na ciemniejszy kolor i to właśnie on towarzyszył mi przez kilka miesięcy.
220 Natural Beige, to taki neutralny odcień, który jednak zawiera w sobie trochę różu, co średni mi odpowiadało, ale jednak na twarzy nie świnkował, a po użyciu sypkiego pudru kolor wyglądał już ok, choć może idealnie nie było.
Z colorstayem mam taki love-hate relationship (na pewno wszyscy wiedzą o co chodzi). Pierwszy raz zaczęłam go używać jakoś 7 lat temu. Początkowo byłam zadowolona, później stwierdziłam, że jednak moja skóra się z nim nie lubi i znacznie lepiej wyglądają u mnie podkłady o lżejszej konsystencji, dlatego też przestałam go używać, aby powrócić do niego jakiś czas temu.
Wciąż nie umiemy się dogadać, ponieważ raz Colorstay spisuje się świetnie i bardzo mi się podoba to, jak wygląda na skórze, innym razem jednak wchodzi mi w moje rozszerzone pory, podkreśla wszystkie skórki oraz włoski na twarzy, wygląda jak ciasto, a do tego mat nie utrzymuje się nawet 3h. 
Jest to podkład, który bez wątpienia bardziej lubi się z jajeczkiem do makijażu, jak z pędzlem czy palcami (w moim przypadku oczywiście), bo nałożony czymś innym robi smugi na skórze i rozprowadzać się nierównomiernie. 
Ma swoje plusy, bo dobrze zakrywa zaczerwienienia skóry i drobne niedoskonałości. Poradzi sobie nawet z tymi większymi, ale tylko wtedy kiedy nałożycie go w większej ilości (co może wyglądać źle, bo jest to dość ciężki podkład).
Poniżej macie zdjęcie mojej twarzy bez podkładu, a poniżej dwa z nałożonym Colorstayem w odcieniu 220 Natural Beige (cienka warstwa, wtedy wygląda najlepiej).




 Jeżeli o mnie chodzi, to czasami po niego sięgam, ale jednak znacznie bardziej wole mineralne podkłady, które wyglądają u mnie znacznie lepiej, a do tego, o dziwo, utrzymują dłużej mat.

Są tu fanki tego podkładu?

PROPONOWANE POSTY:

4 komentarze

  1. nie miałam go nigdy ale ładnie sie prezentuje na buzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj ładnie wyszedł:) w takie dni go lubię;) niestety zdarzają się one dość rzadko;)

      Usuń
  2. Dawno temu go używałam. Dobrze go wspominam, ale teraz cały czas testuję inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak i ja, chociaż u mnie pierwsze miejsce ciągle należy do minerałów;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M