Nowości! zakupy z listopada i grudnia: Sleek | NYX | Yves Rocher | Golden Rose | KOBO

9 stycznia 2017

Coraz lepiej przychodzi mi ograniczanie się z zakupami. Szkoda, że z jedzeniem już tak łatwo nie jest, no ale w końcu nie może być tak kolorowo w każdej dziedzinie życia.
Dzisiaj będzie dawno zapowiadany post zakupowy, ale będzie on trochę inny jak zwykle, ponieważ połączone są w nim zakupy z dwóch miesięcy: listopada i grudnia.
Jak widzicie znowu zrobiłam się monotematyczna, ponieważ poszłam w czerwień i błysk, czyli jak nie nudziakowe cienie, to nadchodzą szminki i wszelkiej maści rozświetlacze.
Oczywiście przybyło nie tylko to, wpadło też coś z pielęgnacji, pewien dziwak do makijażu, a także bazowy cień, który może przydać się zawsze i wszędzie.


Niestety nie pamiętam dokładnie co kupiłam w listopadzie, a co przybyło w grudniu, ale nie jest to przecież aż tak istotne, więc mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Jak widzicie, w oczy rzucają się dwie paletki ze Sleeka w metalicznych opakowaniach.
Sleek highlighting palette w wersji Solstice (złote opakowanie) zachwalał Jeffre Star na swoim kanale na YT, a że on lubi błysk, ja lubię błysk, to logiczne było, że paletkę trzeba upolować.
W środku są cztery rozświetlacze, trzy prasowane i jeden kremowy.
Ecliptic, jedyny kremowy rozświetlacz w paletce, to taki różany beż.
Hemisphere jest wypiekanym, lawendowym kolorem ze srebrnym podbiciem. W większej ilości kolor niestety jest widoczny, więc trzeba uważać podczas aplikacji.
Subsolar to kość słoniowa ze złotym podbiciem. Jest najdelikatniejszy i najmniej błyszczący ze wszystkich odcieni.
Equinox to beżowa, wypiekana brzoskwinia, która daje mocny, piękny błysk, podobnie zresztą jak Hemisphere.
Trzeba przyznać, że paletka Solstice jest baaardzo udana i rozświetlacze w niej zawarte dają przepiękny glow.
Druga paletka ma już w sobie trzy kremowe rozświetlacze i tylko jednego prasowańca, co już mniej mi odpowiada, ale mam nadzieję, że dzięki niej oswoję się z kremowymi produktami.
W Precious Metals mamy:
Platinum, czyli krem delikatnie opalizujący na róż.
Royal, który jest delikatnie złocistym beżem, który zawiera w sobie dodatkowo srebrne drobinki.
Rennesaince Gold, połączenie beżu, złota i brzoskwini.
Antique Bronze, jedyny prasowaniec w paletce, który jest ciepłym brązem, który bardziej będzie się nadawać jako róż, niż rozświetlacz.
W kwestii produktów do ust, najbardziej zależało mi na zakupie słynnej matowej pomadki w płynie marki Golden Rose. Longstay liquid matte lipstick upolowałam w jednej drogerii. Niestety wybór był bardzo mały, ale na szczęście udało mi się złapać klasyczną, piękną czerwień ukrytą pod numerkiem 09.
Odcień cudowny, niestety póki co miałam go na ustach tylko raz, ale ciągle szykuję się na jego wielki dzień. Na pewno jeżeli się sprawdzi, to kupię jeszcze ze 2 odcienie.

Kolejne czerwienie, to matowe szminki NYX, które kupiłam podczas niedawnej promocji -30% w Douglasie.
Planowałam zakup Russian Red z MACa, ale jakoś skończyło się na tych dwóch pięknotach, chociaż pewnie zakup Russian Red to tylko kwestia czasu.
Wybrałam odcień MLS27 Eden, a także MLS10 Perfect Red.
Pierwszy jest ciemniejszy i ma w sobie może odrobinę różu, natomiast Perfect Red, to taka właśnie idealna, mocna czerwień.
Obie mają być matowe, chociaż jak widać po zdjęciach nie są to typowe maty, ale za to konsystencja jest miękka, dobrze napigmentowana, a szminki suną gładko i bezproblemowo po skórze.

W Hebe od dłuższego czasu dostępne są pędzle do makijażu, które podbijają blogosferę i YT - ma je w swojej ofercie Inglot, mają też i inne marki, także na chińskich stronach jest ich pełno. 
Z racji tego, że moja chińska szczoteczka średnio się sprawdza, postanowiłam zakupić jedną w Hebe aby mieć porównanie i przekonać się, czy to, że poprzednia sprawdza się tak średnio, jest winą jej wykonania i jakości, czy może jednak nie jest mi po drodze z takimi akcesoriami.
Chciałam mniejszą wersję do podkładu, ale ciągle jej nie ma, więc wzięłam wersję do pudru - przy pomocy szczoteczki dociskam sypki puder do twarzy i tym sposobem utrwalam makijaż i zapewniam sobie dłuższy mat.
Na promocji kupiłam wkład KOBO w odcieniu 144 Lemon Chiffon, który jest ciemniejszym beżem ze sporym dodatkiem żółci - gdyby kolor był ciut jaśniejszy, to byłby to idealny kolor bazowy dla takiego żółtka jak ja.
W Yves Rocher kupowałam prezenty dla rodziców i przeskoczyłam III poziom na karcie, więc mogłam wybrać coś za 90zł - wybór padł na nowość, Elixir Juenesse. Dopłacić musiałam jedynie 30zł, więc trafiła się dobra okazja na przetestowanie nowego produktu do twarzy.
Esencja Podwójny Efekt ma walczyć z oznakami starzenia się skóry koncentrując się na walce z zanieczyszczeniami środowiska i widocznymi skutkami stresu - obecnie jak znalazł!
Korzystając z okazji nabyłam także pomadkę w kredce Crayon levres eclat w odcieniu Parfait rose clair, czyli beżowo-brzoskwiniowym kolorze z odrobiną różu.
Kolejna i ostatnia już porcja rozświetlaczy, to nowy rozświetlacz Bell z serii HYPOAllergenic w odcieniu 03
Pod tym numerkiem ukryty jest delikatny, szampański odcień trochę mocniej wpadający w złoto jak żółć, ale na skórze kolor jest mniej żółty jak w opakowaniu.
Do wyboru jest jeszcze bardziej brzoskwiniowy odcień, który pewnie też niebawem przygarnę.
Wydaje mi się, że te dwa nowe kolory mają mniej intensywny błysk, jak ich najstarszy brat, ale nie znaczy to, że nie wyglądają na skórze ładnie.
Na koniec kolejna nowość w kategorii rozświetlaczy: My Secret Face Illuminator Powder w odcieniu Sparkling Beige - odcień jaśniejszy i bardziej różowy jak starsza wersja, dlatego też jakoś bardziej przypadł mi do gustu.

Przypomniałam sobie, że jeszcze coś udało mi się kupić;)

Słynny podkład Catrice HD Liquid Coverage w odcieniu 01. Z racji tego, że zapomniałam zrobić zdjęcia, wrzucę jedno z internetu - póki co mam bardzo mieszane uczucia co do niego, więc muszę trochę się jeszcze nim pobawić. Nie jest zły, ale kilka rzeczy mi w nim nie pasuje, więc testy pozostawiam na dni, kiedy nie chodzę do pracy - jednak wtedy wolę sięgać po sprawdzone minerały.
źródło KLIK



PROPONOWANE POSTY:

13 komentarze

  1. Te szminki z NYX nie są faktycznie do końca matowe jak wspominasz, ale przyznam że taka forma znacznie bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również to bardziej odpowiada:) matowe mam w sumie Golden Rose, więc te mogą być bardziej satynowe;)

      Usuń
  2. Ja już dawno kupiłam tą pomadkę z GR, jednak się nie polubiłyśmy i oddałam ;c myślałam, że ja mam dużo rozświetlaczy bo chyba z 4 :D ale jednak nie :D i chyba zacznę polować na ten nowy, chłodny odcień z MySecret ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha niee, 4 to nie jest dużo, spokojnie możesz sobie jeszcze przygarnąć ten z My Secret;):D

      Usuń
  3. Chyba jednak nie żałuję, że nie kupiłam tych paletek ze Sleek bo jakoś teraz patrzę na nie z perspektywy czasu i jakoś nie po drodze mi do nich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne te czerwienie. Muszę się przyjrzeć tej wersji z Golden Rose.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko piękne, a te kolory pomadek mega intensywne i kuszące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kuszące bardzo:) NYX ma świetne te pomadki:)

      Usuń
  6. Hej :) bardzo przydatne posty. Powiedz mi proszę czy znasz firmę Beauty-Oil ? Mają zaskakująco fajną ofertę kremów do twarzy , tylko , że ja kompletnie nie znam się na składach.... Zależy mi by były to naprawdę wartościowe produkty. Poradź czy warto ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M