Pixie Cosmetics - Amazon Gold Mineral Foundation DUNE | Mega Matte Kapok Tree Powder | Reviving Under Eye Concealer 02 SWEET ALMOND | Pointed Kabuki Brush

6 listopada 2016

Czy jest ktoś kto nie słyszał o minerałach Pixie? Jeżeli tak, to muszę wam napisać, że chyba żyliście do tej pory pod kamieniem. O Pixie słyszałam kilka lat temu, kiedy minerały tej marki podbijały serca i zachwycały pięknymi opakowaniami w cudnych kolorach, a pisząc to, że podbijały serca, mam na myśli, że naprawdę był na nie ogromny szał. 
Marka istnieje od 2009 roku i produkuje kosmetyki, których receptury opierają się wyłącznie na naturalnych, przyjaznych i zdrowych skórze produktach, więc już sam opis zachęca do testów.
Dzisiaj mam dla was recenzję kilku produktów do makijażu: podkładu mineralnego Amazon Gold Mineral Foundation w odcieniu DUNE (idealny dla żółtych odcieni skóry), pędzla Pointed Kabuki, mineralnego pudru matującego Mega Matte Kapok Tree Powder oraz korektora pod oczy Reviving Under Eye Concealer w odcieniu 02 Sweet Almond (przy okazji nadmienię tylko, że obecnie korektor ten jest w promocji i kosztuje 19,90zł zamiast 48,00zł).
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do czytania i oglądania zdjęć, nie tylko samych produktów, ale także tego, jak prezentują się one na skórze (oczywiście są zdjęcia przed i po dla porównania).


Amazon Gold Mineral Foundation, to lekki, jedwabisty podkład mineralny w pudrze, stworzony z dodatkiem złota koloidalnego oraz naturalnej białej glinki z lasów amazońskich, wyjątkowo bogatej w sole mineralne, makro i mikroelementy. Według producenta, podkład zapewnia dobre krycie, gwarantując jednocześnie bardzo naturalny efekt makijażu. Idealnie stapia się ze skórą, subtelnie ją rozświetla, sprawiając, że cera jest ujednolicona, wygląda zdrowo i promiennie. Za pełnowymiarowe opakowanie, czyli takie zawierające 6.5g produktu, należy zapłacić 89złotych.
skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Zinc Stearate, Kaolin, Silica, Gold, (+/-) CI 77492, CI 77491, CI 77499
Do wyboru jest 40 (czterdzieści!!) odcieni, są i z dodatkiem różu, są z dodatkiem żółci, są neutralne, szarawe, opalone i bardzo jasne. Są także takie mocno żółte odcienie, które idealnie sprawdzą się u osób takich jak ja - z oliwkową cerą o jasnym kolorze.
Na stronie producenta pod każdym odcieniem jest krótki opis, który ma nam pomóc w doborze koloru. Po zapoznaniu się z Poradnikiem Kolorystycznym na stronie producenta, przeglądnięciu wielu zdjęć i przeczytaniu mnóstwa opinii, mój wybór padł na odcień DUNE, który ma być idealny do bardzo jasnej karnacji oraz jasnej karnacji o intensywnych oliwkowo-żółtych tonach. Kiedy podkład do mnie dotarł i zobaczyłam na żywo kolor, trochę się wystraszyłam - naprawdę jest to mocno żółty odcień, póki co najbardziej żółty wśród wszystkich moich podkładów, zarówno tych mineralnych, jak i płynnych.

Podkład zamknięty jest w słoiczku wykonanym z grubego plastiku z przekręcanym sitkiem, więc nie ma strachu, że będzie się on wysypywać. Zakrętka jest gumowa; matowa w odcieniu czerni z literką marki w białym kolorze oraz ślicznych zdobieniach w odcieniu jasnego błękitu.

Sam produkt jest bardzo drobno zmielony i faktycznie można napisać, że ma jedwabistą, bardzo przyjemną konsystencję, która "wchodzi" w skórę i pięknie się z nią stapia.
Dune, jest bardzo jasny i tak jak pisałam, mocno żółty. Co więcej, widać w nim rozświetlające, złote drobinki (to to złoto koloidalne) - bardzo malutkie, więc niech nikt się nie obawia drobinek brokatu. Jego konsystencja nie jest sucha, określiłabym, że to taka kremowa, cięższa konsystencja, która dzięki temu nie pyli tak bardzo podczas aplikacji.
Jak w przypadku każdego podkładu sypkiego, bardzo ważny jest pędzel jakim go aplikujemy -  w przypadku tego podkładu sięgam po pewną pięknotę, która już samym wyglądem skradła moje serce.
Pointed Kabuki brush od Pixie, wygląda obłędnie - już samo opakowanie spowodowało, że moje serce natychmiast przyśpieszyło. Pędzel numer 9, bo pod takim numerem kryje się Pointed Kabuki, ma bardzo miękkie i elastyczne włosie, którego końce są w odcieniu turkusu. 
Włosie jest też dobrze zbite i, jak sama nazwa pędzla to sugeruje, przycięte. Producent twierdzi, że jest to uniwersalny pędzel do nakładania podkładów, konturowania, aplikacji rozświetlacza i bronzera. Gęste, bardzo miękkie włosie zostało przycięte na kształt "jajka", co pozwala na większą precyzję podczas nakładania kosmetyków do mniej dostępnych miejsc, jak okolice oczu czy skrzydełek nosa. Jest odpowiedni do aplikacji kosmetyków płynnych, kremowych oraz sypkich, a rączka pędzla wykonana jest z aluminium.
Jest to bez wątpienia drogi pędzel, ponieważ kosztuje 157 złotych, ale oprócz ceny, nie widzę w nim żadnych wad.

Podkład nakłada się przy jego pomocy bardzo dobrze i natychmiast scala się ze skórą. Pędzel faktycznie łatwo wchodzi w trudno dostępne miejsca, jak te skrzydełka nosa, a włosie bardzo łatwo się czyści i nie wypada. Jest ono baaaardzo miękkie, chociaż przy tej gęstości wydawać by się mogło, że to wszystko będzie sztywne i zbyt twarde.
Jak sprawdza się zatem ten duet? Świetnie! Tak jak pisałam, podkład scala się ze skórą, delikatnie kryje drobne niedoskonałości, wyrównuje koloryt cery, maskuje zaczerwienienia i nie wchodzi w rozszerzone pory. Na skórze wygląda bardzo naturalnie i świeżo, ponieważ dodatek koloidalnego złota sprawia, że podkład na skórze daje delikatne rozświetlenie, które sprawia, że twarz wygląda bardzo zdrowo i promiennie. Obawiałam się, że takie rozświetlenie będzie podkreślać moje rozszerzone pory, ale na szczęście nic takiego nie ma miejsca.
Ten produkt będzie wręcz idealny, dla osób, które lubią podkłady o lekkim lub też średnim kryciu, bo to zależy od ilości jaką nałożymy na twarz, oraz tych, które nie chcą płaskiego matu na skórze. Będzie odpowiadał też osobom z cerą suchą, normalną oraz takim, których cerze brakuje blasku, natomiast osoby z cerą mieszaną i tłustą po 4 godzinach będą zaczynać się delikatnie świecić - na mojej cerze mieszanej właśnie tyle wytrzymuje, jeżeli nie utrwalę go żadnym pudrem matującym.

Nie jest to zły wynik, ani też nie wygląda ten podkład po tym czasie tragicznie, ot, po prostu zaczynam się delikatnie błyszczeć, ale użycie bibułek matujących załatwia ten problem całkowicie na jakieś 2 godziny.
Na szczęście podkład nie znika z przetłuszczającej się strefy T, nie podkreśla też nierówności skóry.


Było o pędzlu i podkładzie, więc musi być też o kolejnych dwóch produktach, bez których ciężko mi wyobrazić sobie makijaż. Podczas tynkowania twarzy sięgam obowiązkowo po korektor, szczególnie ten pod oczy, oraz po puder matujący, który jednak przy mieszanej cerze pomaga lepiej okiełznać świecenie się skóry.
Reviving Under Eye Concealer, to całkowicie naturalny korektor pod oczy, który według opisu, doskonale koryguje niedoskonałości, neutralizuje i rozjaśnia przebarwienia skóry. Znakomicie kryje cienie pod oczami, utrwala makijaż na cały dzień. Zawiera witaminę A (retinol), witaminę E oraz witaminę C. Zawarta w składzie gliceryna roślinnego pochodzenia, na skórze tworzy ochronny film i nawilża skórę. Korektor dostępny jest w czterech odcieniach: 00 Creme Brulee, 01 Vanilla Cream, 02 Sweet Almond oraz 03 Caramel Cream.

skład: Ricinus Communis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Kaolin, Titanium Dioxide, Mica, Hydrogenated Coco-Glycerides, Sucrose Tetrastearate Triacetate, Cera Alba, Candelilla Cera, Copernicia Cerifera Cera, Squalane, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Glycerin, Ascorbyl Palmitate, Retinyl Palmitate, Parfum, +/-[ CI 77492, CI 77491, CI 77499].
Ja używam odcienia 02 Sweet Almond, który w opakowaniu wyglądał na ciemniejszy, ale po użyciu, okazało się, że kolor jednak jest jaśniejszy i bardziej żółty niż na to wyglądał. Na stronie widnieje informacja, że jest to kolor w tonacji średniego, złocistego, lekko oliwkowego beżu, który będzie odpowiedni dla karnacji średniej, lekko śniadej. W rzeczywistości jest to odcień dość jasny, w żółtym kolorze, który ładnie stapia się z moją skórą.

Produkt zamknięty jest w plastikowym, odkręcanym słoiczku i ma kremową, delikatnie tłustą konsystencję. Przy takich konsystencjach zawsze obawiam się, że produkt po pewnym czasie zroluje mi się pod oczami, wejdzie w załamania skóry i mocno je podkreśli. Obawiam się też wtedy, że jeżeli nałożę go w trójkąt pod oczami, tak jak to powinno się robić, to skóra zacznie mi się szybciej błyszczeć. 
Korektor zwykle nakładałam albo specjalnie do tego przeznaczonym pędzelkiem, albo palcem, i na skórze już wklepuję go w skórę.
Faktycznie krycie ma bardzo dobre, może nie ukryje wszystkiego, ale jednak z wieloma paskudami czy cieniami pod oczami da sobie radę. 
Pozostawia na skórze delikatnie świecący się film, który nie wygląda na tłustą powłokę, ale jednak jest widoczny.
Na szczęście, po delikatnym przypudrowaniu produktu na twarzy - pod oczami dociskam pędzel z resztkami podkładu, tak aby delikatnie go utrwalić, ale nie obciążać dodatkowo skóry - pudrem Mega Matte Kapok Tree Powder i w takim duecie korektor siedzi niemal przez cały dzień.
Nic się nie roluje, nie znika po kilku godzinach, nie włazi w zagłębienia, nie wysusza skóry, a wręcz ją nawilża, no i w ogóle nic złego się nie dzieje. Wiadomo, że trzeba odpowiednio wklepać go w skórę, a pod linią dolnych rzęs najlepiej przejechać delikatnie palcem w obie strony. 
Bałam się, że może coś mi wyskoczy na policzkach przy dłuższym użytkowaniu, ale póki co nic nie wyszło, więc raczej szanse, że coś wyjdzie, są znikome. Obecnie korektor jest w cenie promocyjnej, zamiast 48,00zł można go kupić już za 19,90zł, co jest ceną bardzo atrakcyjną, bo produkt jest dobrej jakości i do tego jest bardzo wydajny.
Wrócę jeszcze do ostatniego produktu - Mega Matte Kapok Tree Powder. Jest to puder, który zapewnia długotrwałe działanie matujące. Pochłania nadmiar sebum i optycznie wygładza cerę, dając efekt soft-focus. Kosmetyk sprawdza się najlepiej w przypadku skóry tłustej i mieszanej. Mimo swoich mocnych właściwości matujących, puder nie przesusza cery.
skład: Cellulose
Puder nakładam na sam koniec makijażu przy pomocy tego samego pędzla co podkład. Wklepuję przy jego pomocy puder w skórę, dociskając go do twarzy. Nakładam go jedynie na strefę T, ponieważ efekt jaki daje podkład bardzo mi się podoba, ale jednak jeżeli wychodzę do pracy, a często sporo tam biegam między wydziałami, to muszę zapewnić sobie dodatkowy mat.
Po użyciu pudru, cera zaczyna mi się delikatnie błyszczeć po 6 godzinach, po tym czasie przykładam bibułki i spokojnie wytrzymuję aż do powrotu do domu. Jeżeli nałożę więcej tego produktu, lub też nałożę go na bardziej matujący podkład, to wtedy mat utrzymuje mi się spokojnie do 8 godzin, co jest bardzo dobrym wynikiem. 
Pełnowymiarowe opakowanie tego produktu, czyli 6.5g, kosztuje 59,90 złotych, co jest bardzo przyjazną ceną. Puder jest też drobno zmielony i ma biały odcień, który delikatnie bieli skórę, ale nie wygląda się po nim jak córka młynarza. 
Puder nie osadza się na włoskach, nie podkreśla suchych skórek i faktycznie nie przesusza skóry.
Daje matowy efekt na skórze, ale jest to taki efekt jak po jakimś delikatnym puchu - niby mat, ale taki delikatny i nie sztuczny. 
Czasami nakładam ten puder delikatnie przed aplikacją podkładu - wtedy mam i dłuższy mat, i rozświetloną cerę.
Ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona, zwłaszcza że sięgam po produkty naszej rodzimej marki, która naprawdę świetnie sobie radzi na rynku i ma w swojej ofercie produkty wysokiej jakości w przystępnej cenie. Fankom minerałów od razu podaję link do strony Pixie Cosmetics, a tym, które minerałów jeszcze nie miały, ale chcą przetestować, radzę wejść na Poradnik Kolorystyczny na stronie i następnie skusić się na próbkę podkładu za 3,90 złotych.

Znacie kosmetyki Pixie? 
Macie coś w swoich zbiorach?

PROPONOWANE POSTY:

9 komentarze

  1. Korektor zainteresował mnie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny jest, rozmyślam nad zakupem jaśniejszego odcienia na zimę:)

      Usuń
  2. Prześlicznie wygląda ten pędzel! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowicie mnie kuszą te kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczęłam ostatnio używać właśnie podobnego zestawu, tyle, że bez pędzla. I powiem, że krycie satysfakcjonujące, konsystencja lepsza od Anabelle minerals i lepiej trzyma się na skórze. Więc ma szanse być lubiany przeze mnie. Do korektora mam na razie małe "ale", może to się zmieni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ci nie odpowiada w korektorze? wiesz, nie każdy kosmetyk każdemu będzie pasować, ale mam nadzieję, że jednak polubisz ten korektor i to małe "ale" zniknie;)

      Usuń
  5. Myoma ni a tumo ti o ti wa ni julọ igba ti ri lori awọn obirin ibisi eto. Myoma, Obat Miom tun mo bi uterine myomas, leiomyomas, tabi fibroma, duro, iwapọ tumo ṣe ti dan isan ẹyin ati fibrous àsopọ ti o ndagba ni inu. O ti wa ni ifoju-wipe laarin 20 to 50 ogorun ti awọn obirin ti ibisi ori ni myoma, biotilejepe ko gbogbo ti wa ni ayẹwo. Diẹ ninu awọn nkan beere pe soke si 30-77 ninu ogorun awon obirin yoo se Mengenal Penyakit Miom Serta Gejalanya Yang Perlu Di Waspadai agbekale myoma igba nigba won ibimọ years, o tilẹ nikan nipa kan eni ti awọn myoma ni o tobi to lati Penyebab Miom ṣee wa-ri nipa a itoju ilera olupese nigba kan ti ara ibewo.
    Ni diẹ ẹ sii ju 99 ogorun ti igba ti myoma, ko lewu (ti kii-cancerous). Biaya Operasi Miom Awọn wọnyi ni èèmọ ko ba ti wa ni nkan ṣe pẹlu akàn ati ki o ko mu a obirin ewu fun obo akàn. Nwọn ki o le jẹ ti awọn orisirisi titobi, Vig Power lati iwọn ti a pea si awọn iwọn ti a Softball tabi kekere girepufurutu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M