LilyLolo Flawless Silk finishing powder i Cherry Blossom mineral blush

23 listopada 2016

Coraz bardziej lubię minerały. Tak bardzo, że zaczęłam nawet rozważać wymienienie całej kolorówki na mineralną. Niestety jest jeden problem; kolorówki mam tyle, że ciężko byłoby mi się wszystkiego pozbyć - po prostu żal tych mazideł, żal wydanej gotówki i czasu spędzonego na przeszukiwaniu czeluści internetu za jakimś różem, czy szminką z kolekcji limitowanej. Na szczęście testować kolejne produkty zawsze można, zwłaszcza takie mineralne, bo w końcu skład świetny, kolorów mnóstwo, i dla skóry są one lepsze; dlatego też już od dawna zwykłe podkłady zastąpiłam tymi mineralnymi (od czasu, do czasu jeszcze jakiegoś użyję, ale jednak najbardziej po drodze mi z minerałami).
Dzisiaj recenzja kolejnych dwóch mineralnych produktów od Lily Lolo: pudru Flawless Silk oraz różu Cherry Blossom, który zbiera bardzo różne opinie.
Tak więc wszyscy, którzy lubią kolorówkę, którzy rozmyślają nad zakupem kosmetyków mineralnych, oraz ci, którzy borykają się z niedoskonałościami na skórze i częstymi uczuleniami, niech klikają czytaj dalej.


Flawless Silk, to produkt, który zdobył wiele nagród i zyskał spore grono oddanych fanów. Ten jasny, brzoskwiniowo-różowy mineralny puder o jedwabistej konsystencji, zawiera mikę w swoim składzie, która rozprasza światło i dzięki temu optycznie redukuje widoczność drobnych zmarszczek i niedoskonałości skóry.
Puder dostępny w dwóch pojemnościach; 0,5g (10.90zł) oraz pełnowymiarowej, zawierająca 4,5g (81,90zł)
Produkt nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników czy też konserwantów. Jest bezzapachowy, w 100% naturalny i może być używany zarówno przez wegetarian, jak i wegan. Co więcej, jest to produkt lekki, niezwykle drobno zmielony, co gwarantuje wyjątkową trwałość makijażu. Optycznie redukuje drobne zmarszczki i skazy i zapewnia satynowe wykończenie. 
skład: MICA [+/- CI 77491 (IRON OXIDE), CI 77492 (IRON OXIDE)] 
Produkt zamknięty jest w słoiczku, z sitkiem, wykonanym ze zmatowionego plastiku. Puder według mnie ma odcień takiego neutralnego, jasnego beżu. W większej ilości da się to z łatwością zauważyć, podobnie jak ten efekt jednolitego, satynowego rozświetlenia, który nie przypomina efektu rozświetlacza, więc nie ma się co obawiać, że ten puder nałożony na całą twarz będzie wyglądać źle. 
Faktycznie, Flawless Silk, jest bardzo drobno zmielony, ma wręcz taką kremową, miękką konsystencję, która "łapie" się skóry i pięknie ją otula.
Starałam się uchwycić na zdjęciach efekt jaki zapewnia ten produkt, ale nie wiem czy mi się to udało. Na żywo naprawdę jest on widoczny; cera jest rozświetlona, ale w sposób bardzo delikatny, a rysy twarzy zmiękczone. Taki efekt photoshopa, który świetnie sprawdzi się szczególnie zimą, oraz przy cerach o szarawym zabarwieniu skóry, którym takie subtelne rozświetlenie bardzo się przyda.
Puder nakładam zwykle wielkim pędzlem i robię jedynie dwa, trzy ruchy na całej twarzy - tyle wystarczy, żeby efekt jaki daje Flawless Silk był widoczny (ja używam do niego głównie Super Kabuki z Lily Lolo - zaraz jak nałożę nim podkład, nakładam też trochę FS). Nie zauważyłam, aby puder przyśpieszał przetłuszczanie się mojej mieszanej cery, czy też podkreślał rozszerzone pory albo drobne niedoskonałości na twarzy, a tego się obawiałam, ale też nie nakładam go za dużo, więc przy większej ilości może być inaczej.
Puder kosztuje dość dużo, ale jest on bardzo wydajny i ważny aż 24 miesiące od otwarcia, a coś mi się wydaje, że spokojnie wam on wystarczy na ten czas, nawet przy codziennym używaniu.
Poniżej trzy zdjęcia, na pierwszym makijaż bez użycia Flawless Silk, na dwóch pozostałych mam go już na twarzy. Mam nadzieję, że różnica będzie dla was widoczna.



Puder za nami, a przed nami sypki róż mineralny.

Skład tego produktu również pozbawiony jest drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek i całej reszty paskudnych dodatków, które zostały wymienione powyżej. 
W ofercie LilyLolo jest wiele odcieni, łącznie aż 13, więc jest z czego wybierać i ciężko zdecydować się tylko na jeden kolor.
Pojemność na pierwszy rzut oka może zniechęcać, jednak 3g przy produkcie mineralnym, sypkim, to sporo i nie da się go zużyć w miesiąc. Macie na to aż 24 miesiące, więc nie musicie się spieszyć.
Za róż o tej pojemności trzeba zapłacić 51,20zł.
Ja wybrałam odcień Cherry Blossom, który na stronie costasy, opisany jest jako jasny, brzoskwiniowo-różowy róż z bardzo delikatnie mieniącymi się drobinkami. Odcień wprost stworzony dla osób o jasnej karnacji.
skład: MICA [+/- CI 77491 (IRON OXIDE), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE)]
Róż ma baaardzo ciekawy odcień. Jest to średnia, cieplejsza brzoskwinia, która zawiera malutkie, różowe drobinki (chociaż ja widzę też takie w odcieniu chłodnego wrzosu) i dzięki temu, róż jest takim duochromem. Niby brzoskwinia, ale w mocniejszym świetle daje rozświetlający, różowy efekt, który wygląda bardzo interesująco, ale nie tandetnie.
Na mojej twarzy róż wychodzi jak mocniejsza brzoskwinia i ten róż zawarty w tym odcieniu, nie jest aż tak widoczny, więc to, jak Cherry Blossom, będzie prezentować się na twarzy, zależy też od naszego naturalnego koloru skóry.
Róż może odstraszać, ale podobnie jak w przypadku Waikiki, produkt ten wygląda świetnie na skórze. Nadaje jej delikatnego koloru (chociaż oczywiście to można stopniować); u mnie w świetle dziennym wygląda nawet jak taka beżowa brzoskwinia. Oprócz tego delikatnie rozświetla (drobinki nie są widoczne na skórze) i jest bardzo trwały.
Czytałam o nim różne opinie, że podkreśla niedoskonałości, że wchodzi w rozszerzone pory, że jest mocno różowy i za ciepły - u mnie w rozszerzone pory nie wchodzi i też ich nie podkreśla, nie jest też za ciepły czy za różowy, ale może gdybym nałożyła go bardzo dużo, to bardziej wychodziłby z niego ten dodatkowy róż. Co do podkreślania niedoskonałości, to też tego nie zauważyłam, ale nie mam zbyt dużych problemów ze skórą na policzkach, czasami tylko coś mi wyskoczy, więc też nie mogę za bardzo napisać, że faktycznie nie będzie podkreślał zmian na skórze. 

Poniżej znowu zdjęcia - na dwóch pierwszych mam sam podkład, na kolejnych cały makijaż, w tym właśnie róż Cherry Blossom.

Chciałam na ostatnim zdjęciu uchwycić ten różowy błysk Cherry Blossom, ale ciężko było.
Oba produkty, jak i inne marki LilyLolo, dostępne są oczywiście na stronie costasy.pl

Inne produkty Lily Lolo, k:

Macie coś z Lily Lolo? 
Co polecacie?

PROPONOWANE POSTY:

11 komentarze

  1. U mnie kosmetyki LL nie bardzo się sprawdziły, używałam podkładu, który był bardzo suchy i w ogóle nie krył(choć próbowałam nakładać kilka warstw). Natomiast puder zachowywał się na mojej cerze zupełnie przeciętnie, nie widzę więc sensu aby przepłacać :)
    Lubię jednak produkty Annabelle Minerals, są tańsze i wg mnie po prostu lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podkład LL bardzo się sprawdził:) zresztą efekt przed i po jest w recenzji i widać jaka jest różnica:) Niestety nie każdemu będzie to samo pasować, ale dobrze, że AM Ci przypadły do gustu:)

      Usuń
  2. Ja jeszcze się do minerałów nie przekonałam, ale... jestem na dobrej drodze! Chyba najciężej będzie mi zamienić klasyczny podkład na minerały. Taki sypki róż mineralny bardzo chciałabym sobie sprawić. Niedługo Mikołaj, więc jak najbardziej mam ochotę go przetestować. Pozdrawiam. :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba się przyzwyczaić:) chociaż jeżeli lubisz mocne krycie, to w minerałach ciężko o takie;) zwykle jest to lekkie do średniego. Warto zamówić próbkę, lepiej kolor dobrać i na spokojnie będziesz mogła się przekonać czy minerały odpowiadają Twojej skórze:)

      Usuń
  3. Puder podoba mi się bardziej. Piękny błysk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładny i subtelny efekt daje ten puder:)

      Usuń
  4. Kolor różu na policzkach wygląda bardzo ładnie - jak zdrowo zaróżowiona skóra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poznałam trochę produktów LL i generalnie lubie je:) choć tych Twoich akurat nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne te produkty, śliczny jest ten róż :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M