Zakupowo- nowości września: L'oreal | Max Factor | Bell | Kobo | My Secret | Maybelline | Dr Irena Eris | P2 | Venus | Biedronka | Vis

23 października 2016


Kolejny post właśnie wjeżdża na stronę.
Wiem, że posty zakupowe są jednymi z waszych ulubionych, dlatego też post spóźniony, bo spóźniony, ale obecny. 
Zakupów z promocji w Rossmannie w nim brak, ale za to są zakupy z innych przybytków zła, które wszyscy znają i również uwielbiają;) dlatego też zapraszam do dalszego czytania, bo udało mi się upolować w tamtym miesiącu kilka prawdziwych perełek. 


Przed wielką promocją w Rossmannie, miała miejsce promocja w Super-Pharmie, gdzie można było upolować kosmetyki różnych marek za -50% ich regularnej ceny. Oczywiście w SP nie ma aż takiego wyboru jak w Rossie (u mnie SP jest dość mały), ale zawsze coś ciekawego można tam wypatrzeć i tak też było tym razem.
Od razu poczłapałam do szafy L'oreal, ponieważ to właśnie tej marki kosmetyki podbiły moje lico nie raz. Wybrałam same nowości, czyli błyszczyki Infallible gloss oraz balsam/błyszczyk Sexy Balm.
Z Infallible przygarnęłam trzy odcienie o dwóch różnych wykończeniach (łącznie kosmetyki te mają trzy wykończenia): 101 Girl on Top w odcieniu jasnego, mlecznego beżu, takiego delikatnie łososiowego (na skórze wychodzi bardziej różowy), 102 Scream and Shout w kolorze rozbielonej brzoskwini oraz 405 The Bigger The Better, który jest taką malinową czerwienią.
Jaśniejsze odcienie mają kremowe wykończenie, natomiast najmocniejszy kolor jest matowy (ale nie daje takiego prawdziwego matu na ustach).


Z Sexy Balm wzięłam drugi najjaśniejszy kolor, czyli 102 Gossip, który jest takim jasnym, łososiowym beżem, który delikatnie rozjaśnia usta.
Zarówno błyszczyki, jak i ten produkt, uważam za bardzo udane - świetnie nawilżają usta, ślicznie pachną, nieźle się utrzymują. Po raz kolejny L'oreal wypuściło świetny produkt.


Jak widzicie, kupiłam też jeden błyszczyk marki Max Factor, Colour Elixir Gloss kusił mnie od dawna, głównie za sprawą jasnych, ładnych odcieni, które do złudzenia przypominają mi kolory niektórych błyszczyków Chanel (które akurat mam - w końcu to najlepsze błyszczydła ever;)).
Sporo czasu spędziłam przy szafie MF, bo nie mogłam się zdecydować który kolor wybrać, ale ostatecznie wzięłam słodki, rozbielony róż w odcieniu 35 Lovely Candy.
Kolor piękny, formuła dość ciekawa, efekt na ustach ładny, ale koniec końców cieszę się, że wzięłam tylko jeden kolor, ponieważ błyszczyk trochę wchodzi w załamania ust i przez to też je podkreśla.


W Hebe zauważyłam, że kilka produktów z Bell można dostać w bardzo atrakcyjnej cenie, a że wtedy jeszcze nie było żadnych doniesień o promocji w Rossmannie, to właśnie tam zaopatrzyłam się w cztery produkty naszej rodzimej marki.


Przyznacie, że wszystkie produkty prezentują się świetnie?
Na zdjęciach widzicie róże rozświetlające, Illuminating Rouge, w trzech odcieniach - czyli wszystkich jakie są dostępne, oraz jeden odcień z Multi Bronze powder.
Rozświetlające róże są naprawdę rozświetlające i sprawdzają się raczej jako typowe rozświetlacze, może z delikatnym wyjątkiem numeru 03, który jest mocno różowy. Odcienie są dość jasne, więc na policzkach solo nie będzie ich za bardzo widać, nawet u osób z jasną karnacją,
Numer 01 jest najjaśniejszy i po zmieszaniu wszystkich czterech kolorów, daje taki jasny, beżowo-kremowy kolor, który będzie pasował chyba do każdego odcienia skóry. 
Numer 02 jest już bardziej łososiowy, chociaż jego kolor zależy od tego jak zmieszamy ze sobą poszczególne odcienie.
Numer 03, to chłodny, delikatnie fioletowy róż, który świetnie sprawdzi się na innym różu lub też na pudrze brązującym, chociaż na jednym blogu widziałam go również w roli rozświetlacza i wyglądał przepięknie. 


Z Multi Bronze powder mam najciemniejszy odcień, 03, ale mocno kusi mnie też 01, który ma moja koleżanka - najjaśniejszy odcień jest bardziej rozświetlający i daje taki złocisto, brzoskwiniowo-beżowy kolor, który bardzo ładnie wygląda na twarzy.
Numer 03 ma satynowe wykończenie i trochę ciepły odcień kawy z mlekiem. 


Pozostając wciąż przy Hebe, to udało mi się tam dorwać mleczko do demakijażu twarzy i ciała z Dr Irena Eris za 14zł.
Oczywiście skusiłam się na nie zaraz przy kasie, bo to tam wystawiają wszelkie produkty na promocji, a że była ostatnia sztuka, to uznałam to za znak i postanowiłam zaryzykować.



Podobnie było z mgiełką P2, Perfect Face prep+fix spray.
Ostatnio mam małego bzika na punkcie wszelkich mgiełek do twarzy, a ta bardzo przypadła mi do gustu, dlatego też ostatnio zaczęłam krążyć koło szafy tej marki w Hebe, ale póki co, udaje mi się powstrzymać przed zakupem kolejnych mazideł.


Na promocji wzięłam też Colyfine, maseczkę do twarzy w wersji regenerującej, argan+awokado, oraz olejek macadamia do ciała z Vis planyis.



W Biedronce zakupiłam kolejną porcję płatków pod oczy z Czystego Piękna w dwóch wersjach. Wzięłam płatki hialuronowe i kolagenowe, ale szczerze, to nie widzę większych różnic między ich działaniem.


Z ciekawości przygarnęłam też niewiele droższe kolagenowe maseczki pod oczy (czyli znowu płatki) z Purederm. W opakowaniu jest 30 sztuk, więc sporo, za to cena jest tylko trochę wyższa niż tych ze zdjęcia powyżej.
Płatki powoli kończę i przyznaję, że polubiłam je i jak tylko wypatrzę je ponownie w Biedronce, to na pewno przygarnę kolejne opakowanie.


Z tej samej marki wzięłam plastry na nos, ale niestety okazały się być małym niewypałem, bo słabo doczepiają się skóry i mało oczyszczają. O ile na mnie takie rzeczy nie działają, więc nie mam się co czepiać, tak na moim Lubym już tak i to głównie dla niego je kupiłam, ale niestety nic nie pomagają.


W Naturze jak zwykle przygarnęłam coś z Kobo i My Secret, chociaż jak widzicie w koszyku znalazła się również szminka Maybelline.


KOBO matte liquid lipstick w odcieniu pięknej, mocnej fuksji od razu wpadła mi w oko. Jak zapewne wiecie, typowo matowa pomadka to to nie jest, ale sam kolor jest naprawdę przepiękny, więc wybaczam jej brak spełnienia obietnic producenta. 
Ze względu na piękny kolor kupiłam też szminkę Maybelline z serii  matte color sensational w odcieniu 950 magnetic magenta



Skusiłam się także na fioletowy tusz do rzęs z My Secretwow effect color mascara, a przy kasie skorzystałam z okazji i za bodajże 2zł kupiłam czarną kredkę KOBO, perfect line eye pencil.
Kredka jest trochę twarda i ciężko się ją rozciera, ale nie przeszła jeszcze wszystkich testów, więc nie będę nikogo do niej zniechęcać.


Jako, że napatrzyłam się na zdjęcia przepięknych nowości KOBO i My Secret, musiałam skusić się też na dwie nowe szminki z serii matte lips oraz puder brązujący i kremowy rozświetlacz do twarzy


Ze szminek KOBO wzięłam 410 lila rouge, fuksję, i 411 vintage, który jest taki, winnym kolorem. Kusi mnie jeszcze najciemniejszy odcień i pewnie przy kolejnej promocji i on wpadnie w moje ręce- w końcu promocja to zawsze jakieś usprawiedliwienie na zakup kolejnego mazidła.



Poniżej słynny puder brązujący z My Secret, który ma ładny, chłodny odcień i satynowe wykończenie. Niech was nazwa na opakowaniu nie zmyli - trafiłam na serię ze złą nazwą nadrukowaną na opakowaniu, ponieważ według niej, w środku znajduje się puder matujący.



Od kiedy mam ten puder, używam go codziennie i naprawdę bardzo mi on przypadł do gustu - zapłaciłam za niego chyba 11zł i uważam, że za taką cenę jest to świetny produkt.
Żeby było jasne, nie używam go do konturowania, nakładam go natomiast prawie na całe policzki, bo na mojej skórze jego kolor nie jest zbyt szary i ziemisty, więc i nie ma efektu brudnych policzków. 


Kremowy rozświetlacz, Face Strobing, to kolejny hit wśród nowości; jedni go uwielbiają, inni nienawidzą. Póki co, trochę brakuję mi odwagi aby testować go przed pracą, bo różnie może się to skończyć, a niestety rano nie mam czasu na poprawki jeżeli by się coś nie udało.


W Naturze przygarnęłam także piankę do golenia z Venus, która jest już moją kolejną pianką tej marki - tym razem przedstawiam wam wersję żurawina & mango. 


Macie coś z tego?
Znacie te produkty?

PROPONOWANE POSTY:

14 komentarze

  1. Nie mam nic z tego, ale podobają mi się wszystkie kolory szminek :) Piękne są :) Ja poluję na ten nowy podkład z Catrice, ale nigdzie go dorwac nie mogę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, słyszałam o tym podkładzie i powoli zaczyna mnie kusić:)!

      Usuń
  2. same cudowności, aż się napatrzeć nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne błyszczyki z loreal i jesienne pomadki od Kobo. Pomadke Maybelline mam i robi wrażenie na ludziach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też muszę przygarnąć ten bronzer z My Secret ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te nowości z Natury też wpadły w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ekstra nabytki :) mam ten puder My Secret -wcale nie jest matujący, ale efekt daje śliczny :) do marki Bell się zniechęciłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest:) to puder brązujący, tylko mam jeszcze z tej serii, w której źle nadrukowali napis na opakowaniu i na nim jest napisane, że to puder matujący;) po prostu to trafiła się taka seria z błędnym opisem :)

      Usuń
  7. Bardzo mi się podobają kolory pomadek z KOBO <3

    ______________________
    http://bit.ly/2eq7X30

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne są:) najciemniejsza też jest piękna!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M