Zakupowo: nowości sierpnia Golden Rose | NYX | Ciate | Catrice | Marion | Purederm | Essie | Lovely | L'oreal | Maybelline | Pilaten i Sally Hansen

17 września 2016




Pisałam wam już kiedyś, że uwielbiam blogowe wyprzedaże? najczęściej zdarza mi się wyszukać coś ciekawego u Patrycji, która ciągle kusi różnościami, a że ja słaba płeć, to ulegam i zalewam ją mailami.
Niedawno Patrycja znowu zorganizowała blogową wyprzedaż, na której także i tym razem coś kupiłam i już teraz mogę wam napisać, że z każdego produktu jestem bardzo zadowolona. Tak bardzo, bardzo. Gdyby nie taka blogowa wyprzedaż, to pewnie sama nigdy nie zdecydowałabym się na większość z tych kosmetyków i tak nie odkryłabym, że z pozoru dziwny kolor rozświetlacza, może na mojej skórze prezentować się tak świetnie.
Oczywiście w sierpniu moje zakupy kosmetyczne nie zakończyły się jedynie na blogowej wyprzedaży; upolowałam coś z pielęgnacji w Biedronce, przygarnęłam kilka rzeczy z Rossmanna i poszalałam na allegro, więc trochę mam wam do pokazania. 

Zacznę od tego co upolowałam na blogu tbof
Jak tylko zobaczyłam rozświetlacze NYXa, uśmiechnęła mi się micha, bo w końcu ja fanka wszelkich rozświetlających produktów. 
Były dwa odcienie i chociaż na zdjęciach wyglądają trochę mało ciekawie (bardziej jak róże), to po przeglądnięciu zdjęć w internecie stwierdziłam, że warto wziąć oba, bo i oba mają bardzo dobre opinie, a na zdjęciach na skórze wyglądają dość interesująco. 


Narcissistic, to delikatna brzoskwinia, która na skórze nie jest widoczna, ale daje za to widoczny, subtelny błysk w odcieniu brzoskwiniowego beżu. Nie jest to mocny błysk w typie Mary-Lou, ale jest on wciąż widoczny.



Enigmatic, to z kolei jasny róż, do którego początkowo kompletnie nie byłam przekonana, ale dałam mu szansę i chociaż nie używam go tak często jak brzoskwini, to zakupu nie żałuję. 
Jak widać na zdjęciu, Enigmatic ma w sobie złoto, które widać też na skórze. Dzięki niemu, rozświetlacz nie jest mocno różowy i zupełnie inaczej prezentuje się na twarzy, jak w opakowaniu (podobnie zresztą do Narcisisstic).



Oba rozświetlacze są dość drobno zmielone, nie pylą podczas aplikacji i utrzymują się na skórze niemal cały dzień (niestety w ciągu dnia często dotykam twarz rękami, więc też ciężko o to, aby produkt się na tej twarzy utrzymał). 



Wcześniej z lakierami Ciate nie miałam styczności, więc kiedy wypatrzyłam kilka ładnych odcieni, postanowiłam skusić się na trzy z nich. 
Jak widać wybrałam głównie takie delikatesy, które będą wyglądać dobrze zawsze i wszędzie - cookies & cream (chłodny beż z dodatkiem szarości) oraz cutie pie (cielaczek z nutką różu). Wyjątkiem jest tutaj ahoy sailor, czyli ciemna mięta z dodatkiem błękitu, chociaż też nie jest to kolor, który rzuca się w oczy jak neon.


Kolejne, i ostatnie już, produkty, to następny rozświetlacz do kolekcji oraz puder brązujący. Oba produkty oglądałam ostatnio w Naturze i już miałam je kupić, ale jednak się powstrzymałam. Tym razem trafiła się dobra okazja, więc postanowiłam z niej skorzystać i takim oto sposobem mam catrice high glow mineral highlighting powder w odcieniu 010 light infusion oraz catrice sun glow mineral bronzing powder numer 010 golden light


Rozświetlacz to jasny krem z dodatkiem różu. Kolor mroźny, więc i nie każdemu będzie pasować, natomiast puder brązujący ma delikatnie ciepły, dość  jasny brązowy odcień o satynowym wykończeniu.




Z tej dwójki póki co bardziej lubię puder brązujący, chociaż możliwe, że w zimie się to zmieni, bo wtedy rozświetlacz będzie bardziej pasował do "otoczenia" ;)

Ostatnio lubię Biedronkową pielęgnację; np. płatki pod oczy sprawdzają się u mnie świetnie, a że niedawno na promocji było kilka produktów do pielęgnacji, kupiłam dwa z nich. 
Pierwszy, to ampułki do włosów marki Marion, 14-dniowa terapia wzmacniająca, drugi to maseczka marki Purederm, snail dwuetapowy zabieg rozświetlająco-regenerujący.
Ostatnio ten śluz ze ślimaka jest niemal wszędzie, nawet w Biedronce ;)



W Rossmannie nie szalałam zbytnio, do koszyka wpadła mi tylko beżowa kredka na linię wodną, lovely nude eye pencil. Beżową kredkę mam z Max Factora i uwielbiam ją, jednak w celach testu kupiłam za kilka złotych tą, aby przekonać się czy sprawdzi się równie dobrze, co sporo droższa z MF. Kolor jest bardzo ładny; kremowy bez dodatku różu, jednak po pierwszych testach napisać mogę, że póki co, to szału nie ma. 
Kolejny zakup, to lovely perfect line kredka do ust w numerze 2. Jest to ciemny róż, delikatnie metaliczny, a że takie metaliczne produkty do ust są od pewnego czasu w modzie, to zaryzykowałam i staram się przywyknąć, do tego metalicznego efektu na ustach. 
Na zdjęciu widać też Essie good to go, który stał samotnie przy kasach w Rossmannie i kosztował całe 10zł. Lakiery Essie bardzo lubię, a tego produktu akurat nie miałam, więc koniec końców i on wylądował u mnie w koszyku i czeka teraz aż wykończę top coat z Poshe. 


Pora na ostatnie zdobycze, które upolowałam przez internet na allegro. 
Od dłuższego czasu kolorówka L'oreal podbija moje serce. Cienie mają fenomenalne, zarówno te stare Infaillible, jak i nowe Color Riche. Na allegro kupuję głównie Infaillible, bo nowsze kupuję jak szalona podczas różnych promocji w drogeriach (niebawem będzie kolejna -49% w Rossmannie, więc znowu jakiś cień wpadnie). Tym razem z tej starszej serii wzięłam 005 Purple Obsession i długo poszukiwany przeze mnie 13 Burning Black


005, to mocny, piękny fiolet, który przepięknie wygląda w formie kreski na powiekach. Zwykle kreskę robię przy pomocy Maybelline Color Tattoo w odcieniu 15 Endless Purple i na to nakładam właśnie Purple Obsession. 


 
Pod numerkiem 13 ukryta jest natomiast ciemna oberżyna, która kiedyś podbijała serca i internet. Obecnie chyba mało kto pamięta o tym odcieniu, jak i o całej serii tych cieni, ale jeżeli ktoś z was marzy jeszcze o takiej pięknocie, to na allegro jest jeszcze kilka sztuk w tym odcieniu.
Ja już planuję zakup kolejnych kolorów i tym razem będzie to granat i pewnie jakiś głęboki brąz. 


Do mojej kolekcji Matte Lipstick Crayon z Golden Rose właśnie dołączyły dwa kolejne kolory i na pewno na tych się nie skończy, bo w planach mam zakup jeszcze trzech sztuk. 


Tym razem wzięłam kolor numer 16, czyli fuksję z dodatkiem czerwieni, oraz numer 17, pod którym kryje się mocny, słodki róż, który u mnie na ustach wchodzi dziwnym trafem bardziej w brzoskwinię. 


U tego samego sprzedawcy wypatrzyłam też błyszczyk maybelline color sensational shine gloss w odcieniu 150 pink shock. W opakowaniu kolor wygląda na mocny, cukierkowy róż, jednak na ustach jest znacznie jaśniejszy i nawet delikatnie rozjaśnia ich kolor. 


Tutaj klasyka i właściwie, to tylko ten produkt chciałam kupić, a skończyło się jak widać. 
Po przebojach z różnymi produktami do usuwania skórek od Sally, powróciłam na nowo do Sally Hansen instant cuticle remover żel do usuwania skórek, ale niebawem zacznę poszukiwania problem cuticle remover, bo ten odpowiadał mi bardziej. 

- Produkty do usuwania skórek z Sally Hansen: Instant Cuticle Remover, Problem Cuticle Remover i Cuticle Eraser + Balm


Za kilka złotych kupiłam też tarkę do pięt. Ciekawy gadżet, kosztował niewiele, to i można przetestować po kąpieli ;)



Od dłuższego czasu używam papierowych pilniczków do paznokci, ale mówi się, że to szklane są najlepsze, więc niech będzie - kiedyś miałam jeden, ale szybko przestał się nadawać do piłowania paznokci, więc pozostawałam wierna tym papierowym. Może ten sprawdzi się lepiej i dłużej będzie nadawał się do użytku, jednak przeraża mnie trochę to, jak jest ostry i jak szarpie mi płytkę - czuć to nawet. 


Na koniec maseczka Pilaten. Do testów kupiłam trzy opakowania; maseczka podobno bardzo dobrze i dokładnie oczyszcza skórę, ale jeszcze nie dane było mi się o tym przekonać. Póki co nie zauważyłam tych jej cudownych właściwości. 


Wpadło wam coś w oko? 
Z tych wszystkich mazideł najczęściej w sięgam po cień Loreal 005, rozświetlacz Narcissistic, puder brązujący Catrice i kredkę GR numer 16, która przepięknie prezentuje się na ustach. 

PROPONOWANE POSTY:

13 komentarze

  1. Świetne zakupy, a te rozświetlacze NYX są przepiękne

    OdpowiedzUsuń
  2. Same cudowności, ale lakiery Ciate chciałabym posiadać choćby tylko dlatego, że uwielbiam design ich opakowań, wyglądałyby cudownie na toaletce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, wyglądają uroczo:) nawet te maluszki;)

      Usuń
  3. Cienie LOreal boskie, aż żałuję, że słabo władam pędzlem, więc nie mam sensu kupować takich mocnych kolorków. Ale Essie Good to go w takiej cenie?! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są też delikatniejsze odcienie z tych cieni:) więc nic straconego;)

      Usuń
  4. Bardzo fajne rozświetlacze! A ten żel do skórek bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Same wspaniałości :) Rozświetlacz z Catrice wpadł mi w oko, cienie z L'oreala również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie w Naturze jest promocja -40%, więc można skorzystać i kupić taniej ten rozświetlacz:)

      Usuń
  6. Ojej jakie duże zakupy :) te cudeńka z Catrice interesująco wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  7. Lakiery i cienie najbardziej wpadły mi w oko ;) A żel do skórek bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam te prasowane pigmenty z Loreal i cały czas dokupuję nowe kolory :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M