PUPA Made to Last lip duo - 001 Hot Coral, 003 Fuchsia Passion i 006 Fire Red

13 września 2016



W czerwcu tego roku swoją premierę miała nowość marki PUPA: Made to Last lip duo, czyli dwustronny cudak z płynną pomadką z jednej strony oraz błyszczykiem, czy też top coat'em, z drugiej strony. 

Produkt spodoba się zarówno fankom matowych ust, jak i tym z was, które wolą mocny, naprawdę mocny, efekt tafli na ustach, bowiem błyszczyk daje czadu, o czym możecie się zresztą przekonać oglądając zdjęcia produktu na ustach, które dla was zrobiłam (zdjęcia, nie usta). 

Pomadka z tego dua dzięki zawartości specjalnych polimerów ma dobrze przylegać do ust i zapewniać długotrwały efekt, a jej beztłuszczowa formuła ma szybko wysychać. Bezbarwny top coat za to ma przedłużać jej trwałość i zapewniać błyszczący, intensywny kolor.  
Co więcej, nie skleja i nie obciąża ust - nie mamy uczucia, że rozlał się nam super glue. 
Made to Last pachnie słodko i bardzo przyjemnie dla mojego nosa, chociaż dla niektórych może być to chemiczny aromacik, więc miejcie to na uwadze. 
Aa i produkt jest wodoodporny.  
 

Produkt dostępny jest w dziesięciu odcieniach, od tych delikatnych, typowo dziennych, po mocne i szalone kolory, które oczywiście mam ja, bo w ostatnim czasie na moich ustach królują mocne róże, fuksje i nasycone czerwienie. 

001 Hot Coral, to kolor, który można opisać na dwa sposoby: jest to dla jednych typowy koral, a dla innych jaśniejsza, ciut pomarańczowa czerwień. To, jak ten odcień będzie się prezentował u was na ustach w dużej mierze zależy od waszego koloru skóry, u mnie wygląda jak taka delikatnie neonowa, pomarańczowa czerwień, za którą niby nie przepadam, ale na ustach wygląda ciekawie.


Pomadka ma dość płynną konsystencję i szybko zasycha na skórze przemieniając się w typowo matowe cudo. 
Po nałożeniu top coat'u widać jaka jest tafla, więc opisywać tego nie muszę. Błyszczyk faktycznie jest bardzo lekki i nie czuć go na ustach - nic się nie klei, a sam produkt nie wypływa poza kontur ust, chociaż może się wydawać, że zaraz tak się stanie. 


Nie mam problemów z aplikacją tego odcienia, chociaż czasami nie chce on się trzymać u mnie na górnej części dolej wargi, co zresztą widać na zdjęciach. Zaraz po aplikacji jest ok, jednak po pewnym czasie po prostu znika, ale może znajdę na to sposób.






003 Fuchsia Passion, to przepiękna, neonowa, mocna, wyrazista, po prostu wspaniała fuksja. Pomadka w tym odcieniu ma bardziej gęstą formułę jak 001 i 006, trochę wolniej też zasycha jak 001. Jest ona dla mnie najbardziej problematyczna, być może właśnie ze względu na tą gęściejszą formułę, ponieważ pomadka po zaschnięciu na ustach po prostu pęka tworząc nieestetyczne zmarszczki - starałam się to uchwycić na zdjęciach abyście wiedzieli o czym piszę.


To cudo znika też z górnej części dolnej wargi - mam z nią problem i chociaż strasznie mi się podoba, to sięgam po nią jedynie wtedy kiedy mam czas aby ją odpowiednio nałożyć, a i wtedy też nie ma gwarancji, że mi się to uda. Raz jest dobrze, nie ma żadnych pęknięć, nierówności i trzyma się ust, a innym razem robią się właśnie te pionowe kratery, które psują cały efekt.







006 Fire Red, to głęboka czerwień i przy niej 001 wygląda jak mocno pomarańczowy koral;) 
Ten odcień ma najrzadszą konsystencję, jednak nie wpływa to na jej pigmentację nic a nic. Jedynie wolniej zasycha jak pozostała dwójka, ale za to najłatwiej ją zaaplikować, bo ładnie trzyma się skóry ust, nie schodzi aż tak i nie pęka na ustach. 






Teraz najważniejsze - wszystkie odcienie są piekielnie trwałe! Naprawdę ciężko je zmyć z ust, bo tak się wgryzają w skórę. 
Wiele też zależy od ich aplikacji - mi czasami wyjdzie lepiej, czasami gorzej i wtedy też pomadki znikają z górnej części ust, ale w końcu znajdę na to sposób;) 






PROPONOWANE POSTY:

21 komentarze

  1. Czerwienie piękne, ta druga idealna na zbliżającą się jesień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zostanie moim ulubieńcem, chociaż ten mocny róż takie piękny!

      Usuń
  2. Miałam kiedyś jeden kolor ale formuła zupełnie do mnie nie przemawia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo miałam. To była limitowana edycja, odcień szałowy 002, jakaś kolekcja inspirowana koralem. Niestety zachowywała się jak 003, pękała i była mało komfortowa. Ciekawe od czego to zależy.

      Usuń
    2. Właśnie na pierwszy rzut oka wszystkie mają taką samą formułę, dopiero na ustach czuć największą różnicę i tu ostatni kolor wygrywa, a fuksja najciężej się nakłada - o co chodzi, nie wiem, bo pigmentacja jest tak samo dobra w każdym.

      Usuń
  3. Piękne kolory, ale nosiłabym je tylko z błyszczykiem, bo wyglądają mi na wysuszające. :( I też mam problem z tym, żeby tego typu pomadki nałożyć na górną część dolnej wargi. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błyszczyk nie bardzo to zmienia, bo on nie przenika do skóry "za" szminkę, więc jak coś ma wysuszyć, to i tak wysuszy:D

      Usuń
  4. Skutecznie mnie pokusiłaś :D Fire red jest zdecydowanie kolorem dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że jest błyszczyk bo za matem nie przepadam, ale czerwienie bym przygarnęła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio bardzo polubiłam takie mocne odcienie na ustach:) robią cały efekt;)

      Usuń
  6. Piękne czerwienie! Ale w wersji matowej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Woow, czerwienie wyglądają obłędnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobny kosmetyk - Deborah Milano też wypuściła na lato takiego cudaka, którego zresztą uwielbiam za trwałość:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czerwień wygląda pięknie!
    Jak lubisz taką formułę, polecam szminki Double Touch z Kiko!
    Warstwa koloru nie ściąga i nie wysusza ust, a błyszczyk tak samo daje po oczach :D
    Nie wspomniałaś czy po czasie trzeba dodawać błyszczyka, tak jak np w Max Factorach.
    W kiko nie ma konieczności - nawet jak się warstwa błyszcząca zje to usta nadal pozostają nawilżone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj błyszczyk nie przedostaje się do skóry "za" szminkę - ja tego nie czuję ;) więc jeżeli ktoś ma tendencję do wysuszania ust, to te mogą wysuszyć.

      Usuń
  10. Najlepsze są czerwone - boskie. Zapraszam na mojego bloga kosmetycznego, który niedawno powstał: http://semilac.pila.pl/dlaczego-kupujemy-kosmetyki-online/, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem strasznie nudna jeśli chodzi o makijaż ust :( nudziaki to jedyne kolory które u siebie toleruję :( A bardzo mi się podobają takie zdecydowane kolory u kogoś :)Fire Red jest boski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak długo miałam, tylko nudziaki, mocniejsze oko i wsio. Kompletnie nie mogłam się przekonać do mocniejszego koloru na ustach, ale później użyłam balsamu o czerwonym zabarwieniu i tak powoli poszło:)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M