Ulubieńcy lipca: PUPA | Nivea Men | Artdeco | Korres | Swati | Lily Lolo

2 sierpnia 2016


Brawa dla mnie! post z ulubieńcami zamiast pod koniec kolejnego miesiąca, to na samym jego początku - to coś nowego. 
Lipiec był upalny i chociaż wiem, że mamy lato i niby nie wypada narzekać, to jednak tęsknie za tymi czasami kiedy w lecie bywało 25 stopni, a nie ponad 35. Nie lubię upałów, nigdy nie lubiłam i dlatego też moją ulubioną porą roku jest jesień, która cieszy mnie mnogością kolorów na drzewach i delikatnym słońcem. Wracając jednak do lipca, to w tym właśnie miesiącu w ulubieńcach znalazł się jeden "cudak", który niby jest przeznaczony dla mężczyzn, produkty do pielęgnacji ciała oraz włosów, a także kilka produktów z kolorówki, które mogą spodobać się fankom minerałów i tym, które lubią rozświetlający makijaż oraz delikatne kolory na powiekach. Jak zwykle zapraszam do dalszego czytania, oglądania i komentowania.


Balsam po goleniu Nivea Men ma być świetną bazą pod makijaż; usłyszałam o tym na YT, później wiele dziewczyn kupiło ten produkt, aby go przetestować i przekonać się na własnej skórze jak to jest, więc był też wysyp postów na blogach. Po przeczytaniu kilku z nich postanowiłam nabyć ów cudo podczas promocji -50%, która miała niebawem nastać w przybytku zła zwanym Super-Pharm. 

Zakupowo: nowości czerwca KOBO | Nivea | Maybelline | Czyste Piękno | Bell | Smart Girls Get More | My Secret | Life


Posiadam wersję sensitive (nie wiem czy inne wersje będą wpływać  na właściwości tego produkty i tym samym będzie on sprawdzać się lepiej/gorzej jako baza pod makijaż) i mogę napisać, że faktycznie widzę różnicę w wyglądzie makijażu kiedy jej używam, a wtedy kiedy obywam się bez niej. Produkty lepiej się na niej rozprowadzają i ładniej stapiają ze skórą. Co do trwałości, to może jest też mała różnica na plus, ale nie jest ona znacząca, więc osoby, które poszukują głównie czegoś co pomoże im zmatowić skórę na dłużej, powinny poszukać czegoś innego.
Obawiałam się, że ten balsam może mnie zapchać czy też spowoduje wysyp nieprzyjaciół, bo w końcu jest tu gliceryna w składzie, ale nic takiego nie miało miejsca. 
Balsam kupiłam za szałowe 13zł, więc mogę spokojnie uznać, że były to dobrze wydane pieniądze. 



Z racji tego, że moja skóra nie straszy już swoją bladością (chociaż pewnie niebawem znowu zrobię się biała), zaczęłam sięgać po puder i podkład w jednym, czyli Artdeco Sun Protection powder foundation spf50. Odcień, który mam, 90 light sand należy do ciepłych odcieni. Jest to opalony beż z małym dodatkiem żółci - kolor idealny dla osób z ciemniejszą karnacją, lub tak jak ja, delikatnie opalonych. 


Produkt może być używany zarówno na sucho, jak i mokro, jednak ja używam go głównie na sucho rozprowadzając go dużym kabuki po twarzy. Puder oprócz pięknego koloru daje niezłe krycie i ładnie matowi skórę. Nie bez znaczenia jest też wysoki filtr, który na pewno przydaje się przy obecnej pogodzie i mocnym słońcu. 


Pozostając przy kolorówce przedstawię wam kolejnego ulubieńca z tej kategorii, a mianowicie paletkę cieni marki PUPA z kolekcji Dot Shock, w której królował róż w kulkach.


Róż bardzo lubię, ale w lipcu, to właśnie paletka DOT SHOCK była przeze mnie najczęściej używana. Piękne, jasne i rozświetlające kolory, które idealnie sprawdzały się na dzień, do tego świetna trwałość i łatwa aplikacja oraz rozcieranie się cieni. Nie ma się do czego przyczepić, więc i tego nie robię. 
Najczęściej do dziennego makijażu używałam najjaśniejszego cienia, oraz dwóch najciemniejszych, te lądowały głównie w załamaniu powiek.


Ostatnim produktem do makijażu jest paletka do konturowania Lily Lolo, sculpt & glow contour duo, która zawiera bronzer oraz rozświetlacz. 
Produkt zamknięty w uroczym, czarno-białym opakowaniu z lusterkiem zawiera bronzer w delikatnie ciepłym odcieniu oraz rozświetlacz, który w opakowaniu wygląda na odcień szampana, ale na skórze wychodzi z niego srebro i robi się chłodniejszy. 
Oba produkty mnie zachwyciły - bronzer nadaje się nie tylko do konturowania - bardzo lubię nakładać go na całe policzki, ponieważ nadaje twarzy wtedy taki ładny odcień delikatnego brązu. 
Rozświetlacz daje jednolity, widoczny efekt (chociaż oczywiście nałożony w mniejszej ilości daje delikatniejszy efekt). 


Pora na pielęgnację i tutaj w lipcu znalazłam dwóch ulubieńców. Pierwszy z nich, to produkt do włosów marki SWATI AYURVEDA - olejek maha bhringraj, który ma wzmacniać cebulki włosów. 
Olejek opisywałam w osobnej recenzji, więc nie będę szaleć, jednak powtórzę, że jest to produkt, którym powinny zainteresować się wszystkie fanki olejków do włosów oraz osoby, które borykają się z problemem nadmiernego wypadania włosów. 




Na koniec przeciwstarzeniowy, suchy olejek do ciała marki Korres w wersji Santorini Vine, czyli zapachu kwitnących winnic z greckiej wyspy Santorini.
Produkt ma 99,3% naturalnych antyoksydantów i składników przeciwstarzeniowych, cudowy, delikatny zapach, który długo utrzymuje się na mojej skórze oraz właściwości nawilżające i odżywcze. 


Produkt nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, która by brudziła ubrania, więc można go użyć nawet zaraz przed wyjściem i nie będzie żadnej ubraniowej tragedii;) 

Znacie te produkty?
Jacy są wasi ulubieńcy?

PROPONOWANE POSTY:

14 komentarze

  1. Muszę wypróbować ten balsam po goleniu - słyszałam o nim już wręcz legendy, a sama nie miałam okazji wypróbować go na własnej skórze i przetestować go w roli bazy :) Mam to duo do konturowania Lily Lolo i bardzo je lubię - używam go codziennie, wręcz nałogowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać Lily Lolo wie co zrobić aby skraść kobietom serce;)

      Usuń
  2. U mnie też duet od Lily Lolo święci triumfy, a ze Swati mam cassię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak? zadowolona jesteś ze Swati:)?

      Usuń
  3. Przyznam się, że pierwszy raz słyszę o balsamie po goleniu Nivea Men jako bazie pod makijaż :D Ciekawe czy faceci się zorientują, że im kobiety podbierają kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! to Ty chyba pod kamieniem się ukrywałaś!:P
      No ja mojemu podebrałam raz, ale stwierdziłam, że nie chce mi się biegać codziennie na górę do łazienki, więc kupiłam na promocji w SP balsam dla siebie i trzymam z innymi mazidłami:D

      Usuń
  4. Nie znam nic z Twoich ulubieńców. Kusi mnie zastosować ten balsam i myślę nad nim już z dobre dwa tygodnie :D najwyżej mąż się ucieszy jak mi nie podpasuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! też doszłam do podobnego wniosku - jeżeli ja nie będę używać, to zawsze znajdzie się ktoś chętny z płci przeciwnej;)

      Usuń
  5. Muszę się zastanowić nad kupnem balsamu z Nivea, bo wszędzie wszyscy o tym trąbią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj na promocje -50% i kupuj:D za 13zł można zaryzykować;)

      Usuń
  6. Ciekawi ulubieńcy. Najbardziej spodobał mi się puder Artdeco. Cena jednak mnie przerasta. Nie doszłam jeszcze do tego etapu, żeby na jeden kolorowy kosmetyk wydać więcej niż 50 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą:D ja kiedyś kupowałam jedynie kolorówkę marek selektywnych, ale przeszło mi, bo niestety sporo bubli było;) a i dużo lepszych kosmetyków znalazłam z tańszych mazideł:)

      Usuń
  7. No ciekawa jestem jak by się u mnie ten balsam jako baza sprawdził ;p widziałam kiedyś jak polecała go hedonistka, no nic pozostaje mi tylko jego wypróbowanie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M