Ulubieńcy czerwca: Annabelle Minerals | Anastasia Beverly Hills | Revlon | Artdeco

23 lipca 2016


Kolejna pora kosmetyków, które otrzymały miano ulubieńców miesiąca właśnie przed wami. Nie ma ich za dużo, ponieważ przy obecnych upałach, zarówno tych czerwcowych, jak i tych, które obecnie powracają, nie nakładałam za dużo mazideł na twarz, ponieważ najprościej w świecie mija się to u mnie z celem. Chwila na zewnątrz i moja twarzy zaczyna topnieć. Niestety, taka prawda, dlatego też sięgam głównie po produkty, które będą dzielnie trwać na mej twarzy podczas tej słonecznej pogody.


Obecnie najlepiej sprawdzają się u mnie podkłady mineralne. Będąc na Meet Beauty Conference w Warszawie, otrzymałam masę różnych kosmetyków, w tym cztery produkty z Annabelle Minerals (wszystko pokazywałam TU), z czego jednym z nich był podkład mineralny w wersji matującej o odcieniu Golden Fair


Wcześniej używałam głównie podkładu mineralnego Lily Lolo w odcieniu Warm Peach (recenzja i zdjęcia w TYM poście), a czasami sięgałam po Annabelle Minerals w wersji matującej w odcieniu Golden Fairest. Niestety, podczas wycieczki w góry słońce trochę mnie przypiekło i na mojej twarzy pojawiła się lekka opalenizna, a co za tym idzie, odcienie podkładów, po które sięgałam do tej pory okazały się być za jasne. 


Na szczęście podkład, który trafił do mnie po spotkaniu w stolicy, ratuje sytuację. Niby wciąż jasny (i ciut za jasny), ale jednak ciemniejszy niż odcienie podkładów, których używałam. To po niego wciąż sięgam, bo trzyma się znacznie lepiej na mojej twarzy, niż podkłady w formie płynnej. Podkład nakładam ulubionym pędzlem do tego typu produktów, czyli Lily Lolo Super Kabuki - już kiedyś wam pisałam, ale jeszcze to powtórzę, że przy podkładam mineralnych pędzel musi być dobry, bo inaczej nie wydobędziecie całej "mocy" z tych mineralnych podkładów. 


Aby ukryć wszystkie niespodzianki i cienie pod oczami, łapałam w dłoń nowość od Artdeco, czyli korektor long wear concealer. Niedawno marka wypuściła na rynek dwie nowości: podkład Nude Foundation oraz ten korektor. Oba produkty mają być idealne do tworzenia makijażu typu no makeup, czyli takiego, który sprawi, że nasza skóra będzie wyglądać pięknie i naturalnie, a nie jak zrobiona z pikseli. 
Korektor posiadam w najjaśniejszym odcieniu 14 soft ivory, który taki jasny znowu nie jest, więc bladziochom raczej nie przypadnie do gustu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to taki beż z nutką brzoskwini, jednak przy innych produktach widać, że korektor ma w sobie trochę różu.


Produkt ma lekką konsystencję, która po chwili zasycha i stapia się ze skórą - faktycznie korektor jest niemal niewidoczny, Świetnie sprawdza się u mnie zwłaszcza pod oczami, ponieważ niweluje sińce, nie podkreśla załamań skóry i nie wysusza jej, co jak wiadomo jest bardzo ważne. 


Pozostając przy oczach, to tutaj na pierwsze miejsce wysunął się tusz, który może być jeszcze uznawany za nowość na rynku: Revlon Super Length. Pięknota z zieloną zakrętką ma wydłużać rzęsy i faktycznie to robi. 


Efekt jaki otrzymuję przy użyciu tego tuszu, bardzo mi się podoba. Mam jeszcze dwie wersje, Volume+Length Magnified i Ultimate All-In-One, wszystkie, razem z efektem na rzęsach, pokazywałam wam TU. Wydaje mi się, że obecnie tusze są w promocyjnej cenie w Hebe, więc warto się skusić, bo nawet na moich lichych rzęsach efekt jest świetny.


Na koniec paletka do konturowania Anastasia Beverly Hills contour kit palette. Kupowałam ją już dawno (TU post zakupowy), kiedy szał na markę dopiero się zaczynał. Organizowałam większe zamówienie dla kilku dziewczyn ze strony i planowałam skomponować dla siebie właśnie taką paletkę. Niestety z racji tego, że wtedy swatchy innych odcieni było jak na lekarstwo, wybrałam klasyczne zestawienie kolorów. Paletka jest fajna, ale uważam, że nie jest warta swojej ceny, a pudry nie wyróżniają się niczym szczególnym od innych produktów, choćby Inglota, więc przestałam jej używać na jakiś czas. 
Ponad miesiąc temu wróciłam do niej, aby dać jej jeszcze jedną szansę i choć wciąż nie ma szału, to dwa zawarte w niej odcienie bardzo polubiłam i uważam, że przy komponowaniu paletki warto je dodać - chodzi o odcień Vanilla i Fawn (pierwsze odcienie z lewej, na górze i na dole). 


Vanilla, to jak nazwa wskazuje, jasna wanilia. Na tle innych odcieni tego typu, wyróżnia ją to, że daje przepiękny, delikatny efekt satyny na twarz, co sprawia, że skóra jest rozświetlona delikatnym blaskiem, który wygląda bardzo naturalnie. Płaski mat nie wygląda za dobrze na twarzy, szczególnie u mnie, dlatego pomimo tego, że jestem posiadaczką cery mieszanej z przetłuszczającą się strefą T, wolę używać tego produktu, jak choćby pudry Inglota w podobnym odcieniu.


Fawn to chłodny brąz, który idealnie sprawdza się przy konturowaniu. Produkt łatwo się rozciera, ładnie udaje cień na twarzy i długo się trzyma. Nie jest to może produkt, którego nie da się zastąpić innymi pudrami do konturowania, ale bardzo go polubiłam i często go używam, bo i mam go w paletce obok koloru Vanilla, który naprawdę lubię i jak tylko go wykończę (kiedyś w przyszłości), to na pewno będę chciała go kupić ponownie. 


Przy okazji, kosmetyki Anastasia Beverly Hills, które macie na allegro, raczej nie leżały koło oryginałów. Nie da się kupić szminki w płynie za 24zł, czy paletki do konturowania za 70zł skoro na stronie marki szminka kosztuje $20, a paletka $40. Są to produkty kupowane na chińskich stronach i choć wyglądają identycznie, to nie wiadomo, co znajduje się w ich składzie. Czytałam już opinie, że to te same produkty, z tych samych składników, robione w tych samych fabrykach, tylko po prostu pracownicy robią je po godzinach i sprzedają tak na lewo. Ja wolę nie ryzykować, bo nie bardzo wierzę też w takie tłumaczenie, ale każdy robi co chce i wydaje swoje pieniądze na co chce. Warto jednak mieć świadomość co się kupuje ;)

 Jakie kosmetyki znalazły się w waszych ulubieńcach?

PROPONOWANE POSTY:

19 komentarze

  1. Marzy mi się ta paletka od ABH ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jak już ją zdobędziesz, to będziesz bardziej zadowolona jak ja;)

      Usuń
  2. Latem też sięgam chętnie po minerały. Niemniej ostatnio bardzo przypadł mi do gustu krem tonujący Uriage. Świetny produkt. Aż szkoda, że jest tylko w jednym, letnim, kolorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzę go przy najbliższej okazji:) u mnie największy problem jest z przetłuszczaniem się strefy T - w lecie to istne szaleństwo:/

      Usuń
  3. Szkoda, że ten korektor nie jest dla bladziochów, bo chętnie bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, u mnie sprawdza się dopiero od momentu kiedy lekko się opaliłam;)

      Usuń
  4. ja obecnie używam pudru ryżowego z Ecocery i dobrze się sprawuje ale ciekawa jestem mineralnych podkładów w pudrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na podkład ląduje jeszcze puder na strefę T, bo choć minerały lepiej się spisują jak większość podkładów, to przy tej pogodzie potrzebują wsparcia;)

      Usuń
  5. Podkład Annabelle Minerals to mój ulubieniec :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pracownicy robią je po godzinach? :D :D hahahaha, tego jeszcze nie słyszałam. Swoją drogą to nieco karkołomna próba uwiarygodnienia podróbek - a zleceniodawcy nie przeszkadza, że pracownicy zużywają prąd, półprodukty itp tworząc coś, co de facto odbiera im zyski? Jaaaaasne.

    Swoją droga to ech, już wolę przepłacać wśród sklepów z burżujskimi marżami niż przedzierać się przez gąszcz i labirynt pełen pirackich pułapek...

    ABH jakoś mnie nie kusi zupełnie, za to na wishliście paletka kat von d wysoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przegadasz - z taką opinią spotkałam się nie tylko na zagranicznych forach, ale też na naszych i no nie dadzą sobie przetłumaczyć, że to jest mało prawdopodobne i nie ma co wymyślać, że to jedno i to samo, bo tak nie jest...a później kupują podróbki, które ich uczulają, więc piszą, że paletka/puder/róż beznadziejne i oceniają oryginał na podstawie podróbki;)

      Usuń
  7. paletka do konturowania wygląda pięknie. Co do tanszych podrób to mnie jakoś nie racuje to, że mogę sobie kupić podróbę za pare gorszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizualnie jest piękna, ale biorąc pod uwagę cenę, jakość pudrów i ich konsystencję, to szału już nie ma:P

      Usuń
  8. mm gdzieś podkład Anabelle Minerals,wiem że raz testowałam ale jak dla mnie za słabe krycie :) muszę go wyjąć teraz i spróbować,bo w ciepłe dni aż tak mi krycia nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej siostrze minerały nie przypadły do gustu z tego samego powodu:) ona lubi mocne krycie;) ja preferuję jedynie wyrównany koloryt i mat, ale z tym matem u mnie zwykle gorzej, bo moja skóra lubi szaleć;)

      Usuń
  9. Też polubiłam podkład matujący, a także rozświetlacz Anabelle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo rozświetlacz, to coś dla mnie!:)

      Usuń
  10. Mam ochotę na podkład AM, ale nie wiem jaki kolor wybrać. Podobno kolor Golden Fairest jest ciemniejszy niż reszta kolorów fairest, a obawiam się, że sunny będzie za żółty. Może cream się u mnie sprawdzi :P Muszę wybrać się do ich sklepu stacjonarnego :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M