Rossmann i promocja -49% - zakupy stacjonarne i te online

9 maja 2016

Powoli kolejna, wielka promocja w Rossmannie dobiega końca. Wiele z was, w tym i ja, miało w gotowości listy z kosmetykami, które miało kupić - te i tylko te, nic więcej, jednak jak wiadomo czasami człowieka ponosi i logiczne myślenie chwilowo zanika aby dać pierwszeństwo małemu, zakupowemu szaleństwu.


Produkty, które warto było upolować na promocji pokazywałam wam w TYM poście, była tam także moja lista, na której znajdowało się aż 16 pozycji z czego ostatecznie kupiłam połowę. Wydawać by się mogło, że udało mi się jakoś wytrwać w tym zakupowym szale, jednak muszę się przyznać, że oprócz tych 8 skreślonych pozycji, przygarnęłam cztery produkty spoza mojej starannie wykonanej listy: niektóre są dla mnie kompletną nowością, inne znam, bo już je miałam, a jeszcze inne należą do mojej ulubionej serii cieni do oczu, więc kolejny kolor w kolekcji nigdy nie zaszkodzi.
Jak pewnie domyśliliście się po tytule, podczas tej promocji kupowałam nie tylko w drogeriach stacjonarnych, ale również przez internet z drogerii internetowej Rossmanna, więc w dalszej części tekstu będzie o tym trochę więcej informacji - jak to wygląda, jak szybko dostałam zamówienie i ogólnie czy warto klikać przez internet.


Promocja zaczęła się od produktów do twarzy, tłumy ruszyły więc na polowanie podkładów, uzupełnianie ich zapasów i szukanie nowych ulubieńców. Akurat te produkty, podobnie jak pudry i bronzery, mnie nie interesowały, bo odnalazłam już produkty, które się u mnie świetnie sprawdzają i nie mam zamiaru ich zmieniać (mowa o TYM kremie BB, TYM podkładzie LilyLolo i podkładzie mineralnym Anabelle Minerals, który pojawi się niebawem). Zapragnęłam jedynie słynnej paletki do konturowania twarzy z Wibo oraz rozświetlacza Lirene, ale koniec końców kupiłam również róż Maybelline oraz bibułki matujące z Wibo.


3 steps to perfect face contour palette (trio do konturowania twarzy) zawiera trzy produkty - prasowany puder matujący w kamieniu, który większości służy jednak jako puder do konturowania lub też puder brązujący, rozświetlacz na kości policzkowe oraz róż do policzków. Opakowanie paletki wygląda bardzo ładnie: czarne, wykonane z grubszego plastiku z lusterkiem w środku. Na pewno wiecie o jaką paletkę chodzi, bo niedawno pojawiała się na wielu blogach i do tej pory jest na nią prawdziwy szał, czemu wcale się nie dziwię. 


Niestety ciężko ją dorwać normalnie, zwłaszcza niemacanej sztuki, więc od razu postanowiłam, że zamiast bawić się w bieganie po Rossmannach, kupię ją przez internet i tak też zrobiłam (w ten sam sposób zamówiłam paletę cieni z Wibo).



Puder ma ładny odcień mlecznej czekolady bez pomarańczowych czy też czerwonych tonów, rozświetlacz jest w odcieniu średniego szampana z dodatkiem złota, a holograficzny róż to mieszanka różu, brzoskwini i złotego shimmeru. Konsystencja wszystkich pudrów jest bardzo dobrze zmielona i miękka, odrobinę twardszy jest jedynie rozświetlacz, ale nie zmienia to faktu, że cała paletka zapowiada się bardzo dobrze i jak za cenę 20zł, a na promocji za połowę tej kwoty, może być hitem za niską cenę.



Lirene Shiny Touch mineral shimmer był kiedyś częstym gościem na blogach. Puder rozświetlający do twarzy i ciała, składa się z czterech kolorów: bieli, jasnego, łososiowego koloru, jasnego brązu oraz waniliowego koloru, co daje po zmieszaniu wszystkich kolorów kremową, jednolitą taflę, która sprawdzi się u osób z jasną cerą. 



Odcień dość jasny i może być po prostu zbyt widoczny przy ciemniejszym odcieniu skóry, chyba że dacie go naprawdę odrobinę, ale nie wiem czy wtedy cokolwiek zauważycie. Ja rozświetlacze bardzo lubię, a ten mocno mnie kusił, więc nic dziwnego, że skorzystałam z promocji i go przygarnęłam. Póki co, testy trwają i mam dość mieszane uczucia. 



Róż do policzków Maybelline, to dla mnie nowość. Wypatrzyłam go zupełnie przypadkiem i w oko wpadł mi szybko odcień delikatnie opalonego beżu z mocną domieszką moreli. 


Okazało się, że jest to odcień 30 Rosewood, a tak się składa, że mój pierwszy w życiu róż, który zresztą uwielbiałam, był marki Maybelline, a jego odcień nosił właśnie taką samą nazwę. Niestety, albo i stety, ten kolor w niczym nie przypomina tamtego, ale na twarzy bardzo mi się podoba: pojawia się na nich trochę słońca, trochę ożywiającej moreli, która pasuje do każdego makijażu, a mi szczególnie podoba się w towarzystwie mocnej, żywej czerwieni (łączę go głównie z 116 Poppy Red z Artdeco - TU wszystkie szminki).



Ostatnią rzeczą jaką przygarnęłam na promocji produktów do makijażu twarzy były bibułki matujące z Wibo - absorbing oil sheets, które, jak wiadomo, zawsze się przydadzą, zwłaszcza jeżeli ktoś posiada cerę tłustą lub mieszaną, tak jak ja.


Kolejna część promocji dotyczyła produktów do makijażu oczu i tu moim głównym celem była paletka Neutral Eyeshadow paletteWibo
Ciągle wyprzedana, więc ciężko ją kupić, a patrząc na zdjęcia w internecie człowiek szybko nabiera na nią jeszcze większej ochoty. 


Czarne, kartonowe opakowanie zawiera piękne, neutralne kolory, które wyratują nas z porannej opresji kiedy nie mamy czasu zastanawiać się, co tak właściwie chcemy wyczarować na tych powiekach - łącznie jest w niej 15 cieni do powiek; 8 matowych, 4 metaliczne (choć magic touch jest dość delikatny) oraz 3 z brokatem.


Cienie wyglądają przepięknie, podobnie zresztą jak cała paletka. Bardzo podoba mi się, że cienie posiadają swoje nazwy i że w środku mamy dość spore lusterko, które może się przydać podczas wykonywania makijażu.




Jeżeli ktoś z was nie upolował tej pięknoty podczas promocji, niech się nie smuci, bo ma jeszcze szansę zdobyć to cudo w konkursie organizowanym na moim FB (konkurs kończy się dzisiaj, więc się spieszcie!).


Aby było trochę kolorowo na oku, bo w końcu mamy wiosnę więc nie samymi nudziakami człowiek żyje, kupiłam dwie kredki Lovely z kolekcji Wild & Free


Dostępne były, podobnie jak chyba rok temu, trzy kolory: numer 1 (niebieski), numer 2 (róż) i numer 3 (zieleń). Na zdjęciach łatwo zauważyć jakie kolory wzięłam. Zieleń na oczach już miałam, wprawdzie z dodatkiem czarnej kreski, ale jednak kolor był i teraz trochę żałuję, że nie skusiłam się również na róż. Niby 10zł to nie majątek, ale jednak 5zł łatwiej wydać;)


Eyeliner Eveline Celebrities chciałam wypróbować od dawna, ale jakoś wiecznie o nim zapominałam. Na Meetbeauty w Warszawie otrzymałam od Pań czarną wersję, więc w Rossmannie sięgnęłam po fiolet, który ponoć ma przepiękny, jagodowy odcień, więc będzie jak znalazł do zielonych oczu. 
Właściwie to na tym miały się zakończyć moje zakupy w tej turze, ale pech chciał, że poszłam do drogerii z koleżanką i zaczęłyśmy przyglądać się cieniom L'oreal...


Wiecie nie od dzisiaj, że serię Color Riche z L'oreala uwielbiam właściwie za wszystko - za kolory, za wykończenia, za trwałość, jakość, łatwość rozcierania i wspaniałą konsystencję, dlatego w sumie nikogo zdziwić nie powinno, że wypatrzyłam kolejny ciekawy odcień  jakim jest 306 Place Vendome


To cudo to metaliczny, ciemny popiel ze srebrnymi drobinkami, które przepięknie się mienią. Nie wyglądają absolutnie jak tandetny brokat, więc o efekt bombki nie trzeba się martwić. 




Ostatnia część promocji dotyczyła produktów do ust oraz produktów do paznokci (promocja właściwie wciąż trwa, więc jeszcze możecie z niej skorzystać). 
Znowy przywiało mnie do szafy Lovely, bo wypatrzyłam w niej piękne neonowe lakiery z serii Exotic Color i szybko wrzuciłam trzy kolory do koszyka, numer 01 (jasna, neonowa zieleń), numer 04 (neonowa pomarańcza) oraz numer 05 (mocny, neonowy róż). Poważnie rozważam jeszcze powrót po neonową żółć, chociaż za takimi kolorami na paznokciach nie do końca przepadam, ale że to neon, to trochę kusi. 


Dla zachowania pozornej równowagi, wzięłam jeden lakier z limitowanej kolekcji Bell HYPOAllergenic w odcieniu numer 42. Jest to mleczny odcień z odrobiną brzoskwini i różu, który sprawdzi się zawsze i wszędzie. Kusił mnie jeszcze drugi lakier, taki morski, ale że takie odcienie podobają mi się głównie u innych osób, to jednak dałam spokój.


Na koniec produkty do ust, które dla mnie są totalną nowością. W internecie nie ma o nich za dużo opinii, ale po zapoznaniu się z testerami postanowiłam zaryzykować i kupić trzy kolory z Manhattan Soft Rouge lipstick. 


W oko wpadło mi aż 6 odcieni, ale że połowa z nich była dość ciemna, bardziej pasująca na jesień jak obecną porę roku, to ostatecznie do koszyka wpadł odcień 550 wa-wa-watermelon (jasna czerwień), 830 pink power (mocny róż) oraz 870 hug me (ciemniejszy róż). Szminki to raczej nie są, bardziej pasuje tu określenie koloryzujący balsamy do ust, bo odcienie nie są całkowicie kryjące, a produkty dają mocno błyszczące wykończenie, właśnie jak balsamy.



Mocniej kryjące, o mniej błyszczącym wykończeniu, są pomadki Wibo Juicy Color, ukryte w malutkich opakowaniach. Kolorystyka trochę uboga, ale i w takiej da się coś znaleźć, jak choćby numer 4 (koral z mocniejszymi, czerwonymi tonami) i numer 5 (wiśniowa czerwień). 
Na Instagramie widziałam wiele zdjęć i czytałam, że posiadaczki Juicy Color są z nich bardzo zadowolone, więc mam nadzieję, że i ja dołączę do tego grona.
To koniec zakupów, ale poniżej macie jeszcze taką instrukcję jak zamawiać z internetowej drogerii Rossmanna i jak wyglądają takie paczki;) 





Jak zamówić przez internet?
Wchodzicie na stronę www.rossmann.pl i przechodzicie do Drogeria Internetowa. Wyświetla się wam mapa sklepu, więc spokojnie klikacie na napis Makijaż i waszym oczom ukazują się szafy marek L'oreal, Max Factor i Astor. Aby wybrać kosmetyki innych marek, wystarczy kierować się strzałkami, można też przybliżyć widok na wybrany produkt w szafie. Kiedy już coś chcecie, dodajecie to do koszyka, w który wchodzicie (wirtualnie oczywiście) po skończonych zakupach (w prawym, górnym rogu) i jeżeli się wszystko zgadza, klikacie kontynuuj i wybieracie sposób dostawy: darmowy odbiór w drogerii (zaznaczacie dokładnie, w której chcecie odebrać zamówienie), dostawa kurierem (13zł), Ekspresowa dostawa w Warszawie i Łodzi (14zł) lub Odbiór na stacji Orlen (10zł). 
Trzeba także wybrać sposób płatności: płatność on-line kartą lub BLIK, przelew bankowy lub płatność przy odbiorze, z tym, że ja nie mogłam z tego skorzystać przy żadnym zamówieniu, ponieważ skorzystałam z odbioru zamówienia w Rossmannie, a ta opcja możliwa jest jedynie kiedy skorzystamy z płatnej dostawy. 
Podajecie swoje dane, znowu klikacie kontynuuj i przechodzicie do podsumowania zamówienia. Na koniec otrzymujecie numer zamówienia i na podany przez was adres mailowy przychodzi informacja o złożonym zamówieniu (jest tam też numer zamówienia, lista zakupionych produktów i informacja o sposobie płatności). Teraz pozostaje czekać na wiadomość o zrealizowaniu zamówienia - taką dostaniecie zarówno na maila, jak i w formie smsa, w którym będzie podany token potrzebny do odebrania przesyłki (token jest też w mailu). Jak już zamówienie będzie w waszych rękach, znowu dostaniecie maila z wiadomością o odbiorze przesyłki i na tym przygoda się kończy. Moje zamówienia były w foliowym worku, a wszystko było nowe, nieotwierane i niemacane. Oba zamówienia zostały zrealizowane szybko, jakoś 4-6 godzin po kliknięciu rzeczy na stronie internetowej, otrzymałam smsy z informacją, że mogę odebrać zakupione rzeczy.
Wiem, że niektórzy obawiają się, że tak właściwie to takie zamówienie online polega na tym, że Panie we wskazanym Rossmannie (w tym, w którym mam odebrać paczkę) dostają wiadomość o zakupionych produktach, podchodzą do szafy, wyjmują co trzeba i pakują do paczki, która na mnie czeka. Mało prawdopodobne;) po pierwsze wcześniej przeszłam po każdym Rossmannie i nie było śladu po paletkach, więc nie mogli ich zabrać z wystawy, a po drugie, strachu nie ma, bo paletki były bez śladów otwierania czy używania. 
Rabat -49% naliczał się sam podczas zakupów, nawet jeżeli czasami paletka była w cenie regularnej, wystarczyło kliknąć Przelicz i od razu pojawiała się niższa cena. 

PROPONOWANE POSTY:

24 komentarze

  1. Też polowałam na paletkę eyeshadow, nawet poprosiłam kuzynkę w Toruniu, aby poszukała i koczowałam przed Rossmannem u siebie, ale niestety nie było. Ostatecznie kupiłam w rodzinnym mieście, gdzie najmniej spodziewałam się, że je tam znajdę ;) Na Go Nude też się zdecydowałam. Oprócz tego wzięłam podkład Healthy Mix i 3 róże. A w ostatnim tygodniu lakier do paznokci z Wibo i żel do skórek z Sally Hansen. Paletkę 3 steps to perfect face kupiłam długo przed promocją. Rzeczywiście są słabo dostępne, co nie dziwne, bo są świetne:) Pomadki z Wibo wyglądają zachęcająco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buu zapomniałam kupić żel do skórek SH! ale ze mnie gapa:P a z tej paletki Go Nude jesteś zadowolona? mnie kusiła jeszcze dark nude z lovely, ale w końcu dałam spokój;)

      Usuń
  2. Pomimo wielu "+" przemawiających za kupowaniem online ja swoje zakupy poczyniłam w drogerii. Powód? Rózniaca - dość znacząca w cenach produktów. Być może nie wszystkich, ale np. zakupiony przeze mnie podkład l'oreal infaillible w drogerii internetowej kosztuje 59,99, a w mojej (przed obniżką 49 %) kosztował 44,99. Dla mnie dość znaczna różnica :) Podobnie było z cieniem Maybelline, Color Tattoo. W internetowej 25,69 - stacjonarnie 19,99 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam przez internet jedynie paletkę cieni i trio do konturowania i cena tych produktów była taka sama jak w sklepie, z tym, że w sklepie nawet bez promocji nie udało mi się kupić tych produktów;) ale faktycznie, czytałam gdzieś, że podnieśli ceny niektórych produktów:/ bardzo nie fajnie...

      Usuń
  3. ...ale długi poooost!
    Jestem mistrzem, nic nie kupiłam na promocji ODNOŚNIE produktów do ust ;D
    Ach !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Przy poprzedniej promocji miałam problem ze swoim zamówieniem internetowym i musiałam dzwonić na infolinię, gdzie poinformowano mnie, że produkty zamówione przez internet brane są bezpośrednio z półek, dlatego moje zamówienie zostało anulowane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe...jak byłam dzień wcześniej w kilku Rossmannach, to nie widziałam ani paletki cieni, ani tria. Kilka dni wcześniej natknęłam się na jedno trio, ale niestety otwierane i macane, więc nie kupiłam - moje cieni i paletka na szczęście były całe i było na nich śladów otwierania, więc przypuszczam, że jednak do tego Rossa dotarły w innego miejsca, bo centrala by tylko jedno trio na cały sklep wysłała? i dwie paletki? które akurat ja kupiłam;)? ale no różnie może być

      Usuń
  5. Ale wszystko pięknie wygląda. Ja twardo ze sobą walczyłam i podczas wszystkich promocji kupiłam tylko odżywkę do rzęs i konturówkę do ust. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. też kupiłam te pomadki z Wibo, żałuje, że nie skusiłam się na paletę cieni, sporo pochlebnych opinii na jej temat czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego ją upolowałam:) paletka podbija internet:D

      Usuń
  7. Też skorzystałam z zakupów online i bardzo spodobało mi się, że jak okazało się, że czegoś brakuje w sklepie, to dostałam smsa, że wysłali do mnie maila (:D!) i mam zdecydować, co dalej z zamówieniem - czy chcę zrezygnować z całości, czy kupić to, co jest dostępne. Kasa za opłacony produkt, którego nie było została mi od razu zwrócona na konto, także też fajnie.
    Również przygarnęłam ten fioletowy eyeliner, jest świetny! Trochę przeraziła mnie grubawa końcówka, ale okazało się, że maluje się nią super wygodnie.
    Ja poszalałam w kwestii lakierowej - jestem oczarowana serią Wibo Incredible Gel, więc przygarnęłam prawie całą serię :) Poza tym, rozsądnie, żadnych wielkich zapasów, wystarczy mi doświadczeń z poprzednich edycji tych promocji, po których mam jeszcze podkłady :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, a ja nawet nie spojrzałam na tę serię lakierów :(
      Ja tak miałam w przypadku zamówienia trzech szminek L'oreal rouge caresse. Wycofują je i są po 14zł, ale w drogeriach albo ich nie było, albo były same testery, więc zamówiłam je online, zapłaciłam i już się cieszyłam na myśl o nowych cudach, a tu klops! zamówienie zanulowane, bo szminek brak;) ale pieniądze zwrócili bardzo szybko:)

      Usuń
  8. Ja niestety miałam pecha: zrobiłam zamówienie przez internet, bo nie mieszkam w PL, ale z odbiorem w sklepie, zamiast z wysyłką. Na drugi dzień moja mama poszła odebrać paczuszkę do sklepu i dostała otwierany i macany cień oraz otwierany tusz do rzęs. Niestety nie sprawdziła tego w sklepie, tylko dopiero w domu. Ale byłam zła! Mam już nauczkę na przyszłość, że lepiej dopłacić do wysyłki, bo wtedy może rzeczywiście paczka idzie z jakiegoś magazynu i kosmetyki nie są otwierane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UuuuU, bardzo nie fajnie! To już nie wiem jak to z tymi kosmetykami jest...myślałam, że to jednak z magazynu idzie, gdzie kosmetyki są nowe, ale teraz to już zgłupiałam :/

      Usuń
  9. Ile ciekawych i nieznanych mi kosmetyków! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O jacie istne szaleństwo ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tylko dzisiaj kupiłam na promocji kilka pomadek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. same cudności, mnie to chyba same pomadki Wibo kuszą

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie mogłam kupić trójki Wibo przez internet :< A tusz dostałam otwarty, ostro zmacany. Otwierałam paczkę w sklepie, poprosiłam o wymianę, pani mi przyniosła kolejne trzy tusze z półki z hasłem "proszę sobie wybrać najlepszy". Także niestety gwarancji niemacania nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehm, a już miałam nadzieję, że te zamówienia online, to taki dobry myk na otrzymanie nowego i nieotwieranego produktu...
      Ja tak miałam z tą paletką podczas ostatniej promocji, dodawało mi ją do koszyka, ale przy wypełnianiu danych i próbie zapłaty wyskakiwał mi ciągle jakiś błąd i no nie udało mi się jej kupić :/

      Usuń
  14. Miałam wielką ochotę na to trio z WIbo, jednak gdy dotarłam do Rossmanna godzinę po otwarciu było już wyprzedane :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś (sporo przed promocją) byłam w trzech Rossmannach i w żadnym nie było tego tria :/ później raz je widziałam, ale niestety było otwierane i testowane, więc dałam spokój.

      Usuń
  15. super post i same cudowności :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M