Dermokosmetyki Sensilis - serum Excelletnt i krem na dzień Supreme daylight

13 maja 2016

Dermokosmetyki są wam na pewno znane i przypuszczam, że wiele z was ma takowe na półce w łazience lub też w lodówce.
Budzą one nie tylko spore zainteresowanie, ale również wiele kontrowersji - jedni je chwalą i wciąż kupują, a inni omijają, ponieważ uważają je za zwykły chwyt marketingowy. Nie napiszę wam, co macie o nich myśleć, jednak uważam, że czasami warto się przemóc i wypróbować coś na własnej skórze, ponieważ może okazać się to prawdziwą perełką i wpłynąć korzystnie na stan waszej cery.


Możliwe że w niektórych drogeriach, na dziale z dermokosmetykami, zauważyliście produkty hiszpańskiej marki Sensilis, za której kosmetykami stoi prestiżowe laboratorium Dermofarm z siedzibą w Barcelonie. 
Oferta marki nie kończy się jedynie na produktach do pielęgnacji, bo znajdują się w niej także kosmetyki kolorowe, których niestety na próżno szukać w drogeriach stacjonarnych (przynajmniej w tych, które są u mnie), ale może z czasem się to zmieni. Dzisiaj jednak nie będę pisać o kolorówce, więc dam jej spokój, a właśnie o produktach do pielęgnacji twarzy, które na pewno wyróżniają się wśród innych kosmetyków już samym opakowaniem i jego zawartością, która nie tylko cieszy oko, ale także odpowiednio wpływa na stan mojej cery.


Sensilis podzieliło swoje produkty na kilka kuracji, a te z kolei na takie podkuracje. Produkty, które mam, i o których będzie dzisiejszy post, należą do kuracji przeciwzmarszczkowej - naprawa i regeneracja. Jest tutaj sześć produktów, z czego ja posiadam dwa, ale bardzo możliwe, że w przyszłości skuszę się jeszcze na intensywny krem pod oczy  i eliksir do twarzy, ponieważ z kremu Supreme Daylight i serum Excellent jestem bardzo zadowolona. 


Serum Excellent antiwrinkle & instant flash effect intensive serum, to intensywne serum przeciwzmarszczkowe. Prawdziwa kuracja szokowa koncentrująca substancje aktywne o wysokiej efektywności przeciwzmarszczkowej i odmładzającej. Obecność collaxyl gwarantuje stymulację syntezy struktur proteinowych, wspiera regenerację komórek i wygładza tkankę. Ekstrakt z ganodermalucidum dostarcza niezwykłą dawkę energii. Formułę dopełniają składniki o działaniu przeciwutleniającym, ujędrniającym oraz nawilżającym. 


Produkt zamknięty jest w srebrnym, metalicznym opakowaniu z pompką, wykonanym z plastiku, co sprawia, że jest lekkie i spokojnie można zabrać je na wyjazd, a przy tym wciąż pięknie prezentuje się na półce. Pomimo częstego zabierania serum w podróż i trzymania go w kosmetyczce wraz z innymi produktami, nic się z nim nie dzieje, napisy się nie ścierają, a opakowanie nie posiada żadnych rys i zadrapań, co mnie bardzo cieszy.


Serum ma lekką konsystencję w odcieniu kremu z różową poświatą, ale nie jest ona rzadka i nie rozlewa się po skórze, więc nie ma obaw, że coś wam ucieknie z rąk i się zmarnuje. W moim przypadku na pokrycie całej twarzy wystarczy tylko jedna pompka, co przy pojemności 30ml sprawia, że serum wystarczy spokojnie na 3-4 miesiące używania. Dodam jeszcze, że ja sięgam po serum dwa razy dziennie, rano i wieczorem, więc wydajność jest naprawdę na duży plus. 

Kosmetyk sprawdzi się przy każdym rodzaju cery, nawet przy mieszanej i tłustej, ponieważ jest lekkie, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej, widocznej warstwy na skórze i nie przyśpiesza przetłuszczania się cery. Za to świetnie nawilża skórę i po jego zastosowaniu nie ma już potrzeby używania innych kosmetyków, bo nie czuć tego nieprzyjemnego napięcia skóry po porannym oczyszczaniu twarzy.

Serum niebawem mi się skończy, więc wydaje mi się, że wystarczająco długo je testowałam i mogę wam napisać czy coś zaobserwowałam jakąś różnicę w stanie cery, czy też nie.

Kosmetyk tak właściwie działa od razu - już po nałożeniu skóra wydaje się być gładsza i bardziej napięta. Dzięki temu, serum stanowi świetną bazę pod podkład, zarówno płynny, jak i ten mineralny. 
Przy dłuższym używaniu można zauważyć, że faktycznie skóra jest gładsza, bardziej delikatna w dotyku, mniej na niej nierówności (zaskórniki i inne paskudy), a zmarszczki mimiczne są delikatnie spłycone. 
Jeżeli macie na tyle miejsca w lodówce, to warto trzymać w niej takie serum, bo rano, kiedy jesteście jeszcze zaspani, po jego nałożeniu na twarz szybciutko się orzeźwicie.


Pisałam wam wyżej, że serum tak dobrze nawilża, że można spokojnie zrezygnować z innych produktów do twarzy i sama tak czasami robię, zwłaszcza na noc, bo na dzień stosuję krem z tej samej linii - Supreme Daylight caviar antyaging day regenerating cream. Jest to przeciwzmarszczkowy krem regenerujący na dzień z filtrem SPF 15. 
Produkt ma za zadanie zapobiec starzeniu się skóry, odbudować i regenerować skórę odnawiająć jej struktury i skutecznie wygładzać zmarszczki. Jego formuła łączy w sobie moc regeneracji płynącą z ekstraktu z kawioru i Lonlife-Cell, aktywator sirtuiny, wzmacniając żywotość komórek. 
Ekstrakty roślinne bogate w przeciwulteniacze, chronią przed szkodliwymi czynnikami środowiska i zapobiegają powstawaniu wolnych rodników odpowidzialnych za starzenie się skóry. 


Jest to produkt, który bez wątpienia mnie uwiódł swoim wyglądem. Plastikowy, gruby słoiczek bez udziwnień z czarnymi napisami, a w środku, uroczy, różowy, gęsty budyń o słodkim zapachu. Dla mnie prawdziwe cudo! o ile za różem w ubiorze i na paznokciach nie przepadam, podobnie jak na powiekach, to jakoś tak kolor kremu sprawia, że mam ochotę ciągle po niego sięgać.


Konsystencja jest gęsta i treściwa, jednak świetnie się rozsmarowuje, natychmiast się wchłania i nie pozostawia tłustej, widocznej warstwy na skórze, czego bardzo się obawiałam. Czuć, że coś mamy na twarzy, ale jest to bardziej taka delikatna warstwa ochronna, która się nie błyszczy i nie zapycha, za to świetnie nawilża. 
Krem idealnie sprawdza się pod makijaż - nic się nie roluje, nie warzy i nie ma problemu ze smugami. 


Zachwycałam się wydajnością serum - bo faktycznie jest bardzo wydajne - jednak krem pod tym względem je przebija. Wystarczy odrobina, aby pokryć twarz, szyję i nawet dekolt, a kremu praktycznie wcale nie ubywa. Na szczęście jest on ważny 8 miesięcy od otwarcia, więc nie trzeba się śpieszyć z jego zużywaniem i można się na spokojnie nacieszyć tym pięknym kolorem i przyjemną konsystencją.

Jeżeli chodzi o efekty, to krem przede wszystkim świetnie nawilża. Używałam go na dzień, na serum, więc na pewno miał też wpływ na wygładzenie mojej cery, jej uelastycznienie oraz spłycenie zmarszczek mimicznych.


Mi oba kosmetyki bardzo przypadły do gustu i na pewno, jak tylko będzie okazja, zapoznam się z innymi produktami Sensilis, bo te bardzo rozpaliły moją ciekawość, a po stanie cery widzę, że i jej się one spodobały. 

Mieliście coś z tej marki? 
Polecacie jakiś kosmetyk?

PROPONOWANE POSTY:

8 komentarze

  1. Nie miałam nigdy nic z tej marki,ale ciekawi mnie to serum ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum daje czadu! podobnie zresztą jak krem :D

      Usuń
  2. nic nie miałam ,ale coraz częściej sięgam po dermokosmetyki więc niewykluczone że ten też sie u mnie znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już się skusisz i coś poużywasz, to daj znać czy Ci przypadły do gustu:)

      Usuń
  3. Nie kojarzę tej marki. Działają naprawdę fajnie. Być może kiedyś się na nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dermokosmetyki to świetna sprawa, od kiedy ich używam, moja cera wygląda znacznie lepiej i za żadne skarby nie zamieniłabym je na kosmetyki z Rossmana czy innej popularnej sieciówki. Swoje kupowałam dotychczas przez internet (cosmedica.pl), ale ostatnio mam to szczęście, że u mnie w mieście, w Łowiczu, na ulicy Zduńskiej otworzyli ich siedzibę, więc będę mogła tam w każdej chwili podskoczyć i uzupełnić ewentualne braki. Kupowałaś coś kiedyś od nich? Mają wiele super marek w swojej ofercie, dodatkowo w odpowiednich do jakości cenach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M