Artdeco kolekcja Hello Sunshine

30 maja 2016


Wiosna ostatnio nas rozpieszcza, przynajmniej na południu Polski, gdzie temperatura sięga niemal 30 stopni, a do tego jest tak parno, że człowiek często nie ma czym oddychać. 
Dla jednych jest to spełnienie marzeń; czas spędzany na opalaniu ciała na złocisty, brązowy odcień, noszenie krótkich szortów czy koszulek z odsłoniętymi plecami. Dla innych, tak jak i dla mnie, jest to czas unikania słońca, wzmożonego nakładania filtrów spf 50+ oraz sięgania po lekkie produkty do makijażu, ponieważ w czasie upałów wszystko dosłownie spływa mi z twarzy.
Aby jednak nie straszyć białą skórą, sięgam po samoopalacze i produkty brązujące, do których zresztą mam słabość, bo to właśnie pudry brązujące towarzyszyły mi częściej jak róże do policzków, których przez długi okres czasu po prostu unikałam.

Od połowy kwietnia w perfumeriach możemy nacieszyć nasze oczy kolekcją Hello Sunshine, którą można określić jako dawka słońca zamknięta w pięknych opakowaniach. Jak to zwykle bywa w przypadku Artdeco, wszystko jest dopracowane, pudry mają przepiękne tłoczenia, a jakość jest jak zwykle na najwyższym poziomie. 


W skład tej kolekcji wchodzą pudry brązujące, róż do policzków, cienie w sztyfcie oraz pomadki żelowe do ust i tusz do rzęs. Opakowania utrzymane są w kolorystyce neutralnej: złoto, brąz i czerń, a w nich z kolei mamy głównie brązowe cuda do makijażu twarzy, z jedynym wyjątkiem czerwieni do ust.  


Bronzing powder compact, czyli puder brązujący dostępny jest w trzech odcieniach: 90 toffee, 50 almond oraz 80 natural. 
Wszystkie odcienie składają się z dwóch kolorów, które można ze sobą mieszać lub też stosować oddzielnie. 


Ja mam wersję 50 almond, która łączy ze sobą jasny, herbaciany kolor z opalonym, trochę ciepłym brązem, który posiada malutkie, złote drobinki. Po zmieszaniu tych dwóch odcieni, otrzymuję bardzo ładny, średni brąz, chłodniejszy niż ciemniejszy, oddzielny odcień, więc jest dla mnie idealny

od lewej: zmieszane kolory, jasny odcień, ciemny odcień
Puder ma lekką formułę, którą łatwo nałożyć i rozetrzeć na skórze, więc nawet jeżeli nie jesteście wprawione w nakładaniu pudrów brązujących, to nie musicie się martwić, że z tym produktem sobie nie poradzicie. 
Cena 89,90zł


Gwiazdą kolekcji jest według mnie trójkolorowy róż Sun Blusher, którego niestety jeszcze nie było dane mi zmacać na żywo, ale mam nadzieję, że niebawem go dorwę stacjonarnie. 


Widziałam go na kilku blogach i jego zdjęcia tylko zwiększyły moją ochotę na niego;)
Cena 89,90zł


W złotym, przykuwającym uwagę opakowaniu zamknięty jest czarny tusz do rzęs Long Lashes Mascara, który posiada specjalną szczoteczkę w kształcie elipsy, dzięki czemu tusz dozuje odpowiednią ilość kosmetyku, maksymalnie wydłuża rzęsy oraz perfekcyjnie je rozdziela. Tusz zawiera wosk carnauba, który sprawia, że rzęsy są elastyczne i sprężyste, a także witaminę E i panthenol. 
Cena 63,90zł


Z cieniami w sztyfcie Artdeco miałam pierwszy raz styczność kiedy do moich rąk trafiła piękna, zimowa kolekcja Arctic Beauty (TU post). Oprócz pięknego koloru, cień zachwycił mnie też swoją trwałością, bo był dosłownie nie do zdarcia!
Cieszę się, że w tej kolekcji marka powróciła do takiej formy cieni, bo bez wątpienia makijaż przy ich użyciu jest szybszy - kreska i już!


Cienie mają kremową, jedwabistą konsystencję, która zapewnia intensywny, błyszczący kolor. Długotrwała, wodoodporna formuła sprawia, że z tego cienia nawet najbardziej wymagające osoby będą zadowolone. 
Cień nie roluje się, nie zbiera się w załamaniach powiek, a specjalny mechanizm pozwala na szybkie wykręcenie sztyftu. 
Cień dostępny w dwóch odcieniach: 27 soft golden rush oraz 24 antique bronze (delikatny, złocisty brąz)
Cena 53,50zł


Na koniec coś do ust - Color Lip Shine, czyli pomadka do ust o lekkiej, żelowej konsystencji, która nie obciąża ust, zapewnia im piękny połysk i lśniący kolor, a do tego pielęgnuje i odżywia. 


Szminka dostępna w trzech odcieniach: 06 (delikatny brąz), 10 i 21.
Cena 65,90zł



Jak podoba wam się Hello Sunshine?

PROPONOWANE POSTY:

5 komentarze

  1. Piękne, letnie kolorki :)W tej marce nie podobają mi się tylko ceny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wysoka, to fakt, ale na szczęście można ją upolować czasami -20% :)

      Usuń
  2. Najbardziej zaciekawił mnie bronzer, ma ładne kolorki ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M