Ulubieńcy marca - Dior | LilyLolo | Hakuro | Golden Rose | Artdeco | Essie | Collistar i Catrice

8 kwietnia 2016

Kolejny miesiąc za nami, więc pora na krótkie podsumowanie jakie kosmetyki stanęły na podium w kategorii ulubionych. 
Większość z nich zapewne znacie gdyż pojawiają się na wielu stronach, inne możecie kojarzyć jeżeli regularnie zaglądacie na bloga, także pewnie żaden z dzisiaj pokazanych produktów nie będzie dla was nowością, której nigdy wcześniej nie widzieliście.
Mam nadzieję, że niektórych z was skuszę na małe zakupy i powiększenie swojego zbioru kolorówki ;) w końcu zawsze warto zapolować  na nową perełkę!



W ulubieńcach grudnia i stycznia (TU post) pojawiły się dwa produkty, a nawet i trzy, które i tym razem wam pokażę. 
Catrice liquid camouflage high coverage concealer, czyli słynny kamuflaż w nowszej odsłonie. Tym razem ulubieńcem stał się jaśniejszy odcień, 010 Porcellain, czyli jasny beż, który na mojej skórze niewiele różni się od ciemniejszego koloru, dlatego też spokojnie mogę używać obu kamuflaży. 


Korektor, czy też kamuflaż, świetnie sprawdza się pod oczy, ponieważ nie podkreśla załamań skóry, nie obciąża delikatnej skóry pod oczami i też jej nie przesusza. Najlepiej delikatnie wklepać go w skórę palcem, chociaż aplikacja przy pomocy zmoczonego jajeczka też się sprawdza. 


Wśród podkładów wciąż króluje mineralny LilyLolo w odcieniu Warm Peach, którego zawsze nakładam przy pomocy niezastąpionego pędzla Super Kabuki tej samej marki. Jednak, jeżeli chodzi o minerały, to odpowiedni pędzel, to połowa sukcesu, o czym zawsze warto pamiętać!
Podkład na twarzy wygląda bardzo naturalnie i jest niemal niewidoczny, a przy tym pięknie wyrównuje koloryt skóry i delikatnie maskuje drobne niedoskonałości (przy większych używam korektora). Nie będę się więcej rozpisywać o tym duecie, ponieważ cały post wraz ze zdjęciami przed i po użyciu podkładu macie TU. Posiadaczki cer mieszanych, warto zajrzeć i zastanowić się nad minerałem;) 


Kolejni ulubieńcy w kategorii makijaż twarzy, to dwa rozświetlacze. Jeden mineralny, dość delikatny o jasnym odcieniu, a drugi w ciemniejszym kolorze i o odrobinę mocniejszym błysku: Lily Lolo Star Dust i Dior shimmer powder w odcieniu 002 Amber Diamond


Ten pierwszy jest w sypkiej formie i wygląda jak prawdziwy gwiezdny pył, więc nazwa idealnie oddaje to, co mamy w środku opakowania.
Jest to produkt idealny szczególnie na dzień, kiedy chcecie aby skóra wyglądała promiennie, ale aby błysk nie był nachalny i nie wyglądał sztucznie. 


Świetnie sprawdza się również w roli cienia do powiek, ale nie będę się rozpisywać o jego zaletach, ponieważ na stronie jest osobny post z masą zdjęć, więc zainteresowanych odsyłam TU.

Dior niestety nie jest już dostępny, a szkoda, bo były to naprawdę świetne produkty. Ja mam to szczęście, że swoje sztuki udało mi się kupić jakiś czas przed ich wycofaniem i jestem posiadaczką 4 odcieni rozświetlaczy Diora, z czego moim ukochanym jest właśnie piękny Amber Diamond, składający się z pięciu pasków w różnych odcieniach. 


Po zmieszaniu wszystkich kolorów, na skórze pozostaje złocisty, delikatnie opalony, beżowy kolor, który świetnie sprawdza się przy różach w brązowych/nudziakowych odcieniach i pudrach brązujących. Ten rozświetlacz daje mocniejszy błysk jak Star Dust, ale słabszy od Mary-Lou z TheBalm. Jest to coś pomiędzy, co także sprawdza się w dzień przy delikatniejszym makijażu twarzy.


Do nakładania rozświetlaczy, nie tylko tych dwóch, służy mi od dnia zakupu cudny pędzel Hakuro H15. Początkowo nie byłam pewna czy dobrze zrobiłam kupując ten pędzel, bo może lepszy byłby jeszcze mniejszy, ale teraz uważam, że był to jeden z najlepszych zakupów ostatnich miesięcy (a na pewno tego roku;)). Miękkie, elastyczne włosie delikatnie muska skórę twarzy i pozostawia na niej rozświetlacz. 
Włosie nie wypada, łatwo się myje i póki co, nic się nie odkształciło, więc mam nadzieję, że tak pozostanie. 



Kolejny ulubieniec to tusz Collistar Infinito. Produkt, o którym wiele słyszałam i jeszcze więcej czytałam, więc w końcu polazłam do Douglasa i kupiłam sobie złote maleństwo do testów. Trochę za mało pogrubia rzęsy jak na mój gust, ale za to niesamowicie je wydłuża i jest bardzo trwały! 

Jako, że ostatnio króluje u mnie neutralny makijaż, czyli delikatnie podkreślone oczy i usta w ciut ciemniejszym, ale nie rzucającym się w oczy kolorze, szybko okazało się, że wśród wielu kosmetyków jakie posiadam, sięgam głównie po jedną paletkę cieni, o której będzie za chwilę, i dwa produkty do ust. 
Jednym z nich jest kredka Golden Rose matte lipstick crayon w odcieniu 19, który jest w podobnej tonacji jak moja ukochana 08, ale jest jednak ciemniejszy. 


Kolor piękny, niby nic szczególnego, ale na twarzy wygląda zachwycająco, a co najważniejsze, świetnie się w nim czuję. 19, to taka brudna śliwka z odrobiną brązu, który widać głównie w towarzystwie innych kolorów. 


Drugim produktem do ust, po który sięgałam, jest szminka Artdeco z najnowszej serii Perfect Mat (wszystkie kolory na ustach TU) w odcieniu 144 Pinky Mauve. Jest to średnie mauve z dodatkiem fioletu. Bardziej żywy kolor, ale wciąż należący do tych stonowanych, idealnych na dzień. 
Oba produkty są bardzo komfortowe w noszeniu, nie wysuszają skóry ust, nie wychodzą poza kontur, no i schodzą równomiernie. Nie ma obawy, że efekt klauna pojawi się na twarzy. 


Wracając do cieni, to do dziennego makijażu, takiego delikatnego, który wyrównuje koloryt powiek i podkreśla załamanie, idealnie sprawdzają się cienie z paletki Artdeco Most Wanted eyeshadow palette w wersji Nude


Pisałam o niej TU, i chociaż nie wszystkie kolory mi się przydają, to jednak po kilka ciągle sięgam. Dwa najjaśniejsze sprawdzają się idealnie na całej powiece, jeden jest matowy, drugi delikatnie rozświetlający, więc sprawdza się także w wewnętrznych kącikach oczu. 


Trzy ciemniejsze kolory, które macie oznaczone czerwonymi kropkami, nakładam w załamanie powiek. Choć są to dość ciemne kolory w palecie, na skórze prezentują się znacznie delikatniej, ponieważ ich pigmentacja nie jest za mocna. Właśnie z tego powodu, jest to paletka idealna głównie na dzień, do delikatnych makijaży oczu. 


Ostatni ulubieniec, to taki maluszek z kostki wiosennych lakierów Essie (kolekcja Flowerista). 
Petal Puchers niby jest klasycznym, stalowym szarakiem, ale można w nim dostrzec niebieskie tony, które sprawiają, że nie jest to już taki zwykły, szary odcień. Oczywiście u każdego będzie wyglądał inaczej, bo odcień skóry wiele zmienia.
Lakier świetnie kryje już przy jednej grubszej warstwie, a do tego jest bardzo trwały i bez problemu trwa na moich pazurach przez 6-7 dni.
 Jak zwykle, Essie daje radę!


Dajcie znać czy znacie któryś z tych kosmetyków:) 

PROPONOWANE POSTY:

16 komentarze

  1. Też mam ten pędzel do rozświetlacza i również go uwielbiam :) byłam dzisiaj na stoisku GR, ale jak zwykle nie wiedziała na który odcień kredki do ust się zdecydować:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnego z nich nie znam. Muszę w końcu kupić tę pomadkę Golden Rose.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze w końcu wypróbować te kredki z GR :) aż wstyd, że jeszcze tego nie zrobiłam ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. też uwielbiam ten pędzelek do rozświetlacza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twoich ulubieńców miałam tylko podkład/puder Lily Lolo, chyba najjaśniejszy odcień (to było dawno, nie pamiętam:D). Mam mieszaną cerę ze skłonnościa do przesuszenia na policzkach, ale na mnie ten podkład się nie sprawdził. Kolor był boski, wprost idealny dla mnie, ale niestety nakładanie tego podkładu i jego utrzymywanie się na mojej skórze pozostawiało wiele do życzenia, także moja przygoda z minerałami się zakończyła, wolę płynne podkłady :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Dziewiętnastka" z GR bardzo mi się podoba! Ale teraz już zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do jaśniejszych i delikatniejszych odcieni. Pomyślę o niej znów jesienią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Golden Rose matte lipstick crayon w odcieniu 19 mam i uwielbiam! Przepiękny jest! Kosmetyki Lily Lolo bardzo mnie kuszą ale nie miałam okazji próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam pomadkę Artdeco i kredkę do ust Golden Rose - to naprawdę świetne produkty:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kredki z Golden Rose i ja uwielbiam - to naprawdę świetne produkty! :D Teraz czaję się na ich nowe pomadki w płynie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko bym przygarnęła <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ostatnio polubilam się z sypkim pudrem ale Twojego jeszcze nie miałam;) lakier z essie mi się podoba taki klasyk na każdą porę roku;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post, najbardziej podoba mi się kredka Golden Rose. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna paletka i ten szary lakier <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczna ta paleta ArtDeco :) Musze w końcu kupić ten kamuflaż w płynie Catrice :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M