Laura Mercier Candleglow Soft Luminous foundation - Vanille

1 kwietnia 2016

Kiedy byłam młodsza, najbardziej zależało mi na zmatowieniu cery i ukryciu niedoskonałości. Wtedy nie bawiłam się rozświetlaczem, jedynie podkład lub puder i odrobina różu, a że sięgałam po produkty, które dawały płaski mat, to i moja skóra była całkowicie zmatowiona, bez nawet najmniejszego błysku. Wyobrażacie sobie jak to musiało wyglądać?
Teraz to się zmieniło i pomimo mieszanej cery, lubię produkty, które rozświetlają skórę; nawet pudry matujące, po które sięgam, dają satynowe wykończenie, dzięki czemu po ich użyciu cera jest rozświetlona.


Chyba większość z nas lubi kiedy cery wygląda na naturalnie rozświetloną i jedwabiście gładką, dlatego też na rynku jest tyle podkładów i pudrów rozświetlających, nie wspominając już o samych rozświetlaczach czy różach.
Do tej pierwszej kategorii należy najnowszy podkład marki Laura Mercier, Candleglow Soft Luminous foundation, który ma za zadanie wyglądać na skórze naturalnie, dawać piękny, delikatny glow i ukrywać to, co ukrycia potrzebuje.



Candleglow, według producenta, posiada długotrwałą, nawilżającą formułę, która zapewnia naturalne, świetliste wykończenie makijażu, które przypomina romantyczny efekt światła świec o każdej porze dnia i nocy. Dodatkowo podkład ma się niezwykle łatwo rozprowadzać i pięknie wygładzać skórę.
Kosmetyk ma także zapewniać skórze podwójną dawkę nawilżenia, poprawiać wygląd cery bez tworzenia efektu maski, nie podkreślać zmarszczek oraz porów i nie zmieniać koloru w ciągu dnia.


Candleglow jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów cery, zwłaszcza normalnej i suchej. Jest to kosmetyk przebadany dermatologicznie; nie zawiera talku, silikonu oraz siarczanów. 
Jego główne składniki to błyszczące drobinki miki, które pomagają ukryć niedoskonałości oraz nadają skórze piękny odcień, specjalne mikropigmenty, które oddają prawdziwy kolor zapewniając naturalne wykończenie makijażu, a także oczyszczona woda, która jest zastrzykiem nawilżenia dla skóry i sprawia, że podkład łatwo się rozprowadza, zapewnia skórze długotrwałe wygładzenie oraz naturalny blask. Co więcej, podkład łączy w sobie lekkie, zmiękczające olejki oraz glicerynę, która chroni przed utratą wody, przywraca skórze równowagę oraz ją zmiękcza. Pochodne witaminy C i E, które także zawarte są w tym kosmetyku, chronią skórę przed wolnymi rodnikami i działają przeciwstarzeniowo. 
Podkład Candleglow Soft Luminous ma zapewniać średni stopień krycia, a jego cena detaliczna to 215zł w perfumerii Douglas. 


Kosmetyk zamknięty jest w buteleczce z mrożonego szkła, co sprawia, że wygląda bardzo elegancko i mi osobiście bardzo się podoba. Dostępnych na naszym rynku ma być osiem odcieni: Creme, Vanille, Ivory, Cashew, Linen, Macadamia, Buff oraz Dusk,  jednak widziałam, że w Douglasie dostępnych jest siedem z nich (brakuje Ivory). 


Osoby z jasną karnacją będą zainteresowane pewnie odcieniami Creme i Vanille, który sama posiadam, więc poniżej możecie zobaczyć jak odcień prezentuje się na dłoni (niebawem pojawi się recenzja ze zdjęciami na twarzy). 
Vanille to jasnym beżem z dodatkiem żółci. Bardzo ładny kolor, taki neutralny, który powinien pasować wielu osobom. 


Konsystencja jest dość płynna i niesamowicie lekka, aż dziw, że może ukryć jakąś niespodziankę na twarzy czy też wyrównać koloryt skóry, jednak ma to też swoje plusy, ponieważ podkład bardzo łatwo rozprowadzić na twarzy. 
Odcień piękny, butelka piękna, aplikacja łatwa, ale na więcej będziecie musieli jeszcze poczekać, ponieważ wciąż go testuję: różne kremy, różne pędzle, różne metody aplikacji. Próbuję znaleźć na niego sposób, bo póki co, mamy burzliwy związek;) 





Ciekawa jestem czy ktoś z was testował już ten podkład lub planuje jego zakup? 

PROPONOWANE POSTY:

17 komentarze

  1. Piękne opakowanie, jednak ja zakupu nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny efekt, z chęcią wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie Vanilla okazała się za jasna - byłam biała jak córka młynarza. Poszłam do Douglasa i tam Pani dobrała mi idealny dla mnie odcień - Linen. W końcu biorę sie za testy

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę go przetestować, bo moja cera w stosunku do podkładów Laura Mercier jest bardzo kapryśna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jestem jakby się spisał na mojej skórze

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest to jeden z podkładów, który mnie kusi :) Ale dopiero co kupiłam Mac Studio Fix i dopóki go nie zużyję, to nie kupię następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cena powala. Ciekawe jak z trwałością. Na dłoni rozprowadza się ślicznie, wyrównuje kolor a jest prawie niewidoczny tak naturalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dłoni cud, miód i orzeszki:) ale no na twarzy jest jednak inaczej;)

      Usuń
  8. no ciekawy, fajny jasny odcień, chętnie spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  9. po swatchu to on mi wyglada jak bare minerals..tez taki plynny , rozswietlający i lekki ;) krycia nie uzyskałam do dziś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe nooo, z tym kryciem to właśnie jest trochę ciężko;) na ręce najlepiej się prezentuje;)

      Usuń
  10. Ja z podkładami z LM jakoś się nie polubiłam. Miałam dwa i niestety oba poszły w świat :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M