Nowości kosmetyczne zakupione w lutym

6 marca 2016

Czas leci tak szybko, że ledwo zmienimy kartkę na kalendarzu, a już okazuje się, że musimy zrobić to ponownie, bo kolejny miesiąc właśnie dobiega końca.
Ostatni post tego typu pojawił się jakieś dwa tygodnie temu (dotyczył nowości kupionych w grudniu i styczniu), głównie dlatego, że jego publikacja sporo się opóźniła. Aby więc taka sytuacja się nie powtórzyła, kosmetyczne nowości lutego zostały ogarnięte zaraz po zakończeniu tego miesiąca.


O ile w grudniu i styczniu przybyło mi sporo cieni do powiek z neutralnych odcieniach (klik), o tyle w lutym skupiłam się głównie na produktach do ust (ale oczywiście nie tylko na nich), zarówno tych, które już znałam i bardzo polubiłam, jak i produktach, które niedawno ukazały się w sprzedaży.
Jedyne przybytki zła, które odwiedziłam, to Drogeria Natura oraz Drogeria Pigment/Jaśmin, do której zawitałam po raz pierwszy, ale już planuję kolejną wizytę - kto był, ten pewnie domyśla się dlaczego. Mają tam pełno produktów, których na próżno szukać w innych miejscach, a że asortyment jest spory, więc jest w czym wybierać. 
Początkiem lutego kliknęłam też kilka mazideł przez internet, ale był to jedyny mój zakup online chociaż jak zwykle kusiło mnie więcej mazideł, w tym kolejne pędzle Zoevy. 

W Drogerii Natura kupiłam kolejne opakowanie suchego szamponu Batiste w wersji dark & deep brown. Stary wprawdzie jeszcze mi się nie skończył, ale niedługo może odmówić posłuszeństwa, a że w drogerii była promocja, a więc i niższa cena, to postanowiłam zrobić mały zapas. Wciąż nie mogę się nadziwić, że ten szampon jest tak mało wydajny (albo ja go tyle wypsikuję za jednym zamachem), ponieważ używam go sporadycznie, może 2 razy w miesiącu.
Udało mi się też upolować coś, za czym rozglądałam się już od dłuższego czasu, ale niestety ciągle tego nie było. Być może uznano, że szminka Wet n' Wild megalast w odcieniu e918b vamp it up jest zbyt ciemna i rzucająca się w oczy, aby ktokolwiek się nią zainteresował, ale jednak ktoś taki się znalazł. 


Jedna, jedyna sztuka była wrzucona między inne odcienie i znalazłam ją zupełnie przypadkiem. W opakowaniu odcień ten wygląda na czerń, jednak czernią nie jest; jest to głęboki, mocny fiolet,  - ponoć to odpowiednik odcienia Cyber z MACa.


Jakiś czas temu na blogach dziewczyny pokazywały nowości marki KOBO. Oczywiście prawdziwy szał nastał na kółko do konturowania (zestaw kremowych podkładów do konturowania twarzy), face contour mix, a że zostało ono przecenione, z 19,99zł na 10,99zł, to szybko zniknęło ze sklepowych półek i trochę się nachodziłam, zanim je gdzieś znalazłam. 




Kolejną nowością tej marki była seria matowych szminek w przykuwających uwagę opakowaniach.
Matte lips dostępne były w sześciu odcieniach, ja oczywiście musiałam zgarnąć te ciemniejsze: 404 Monaco (chłodny, średni fiolet), 405 Nicea (intensywna śliwka) oraz 406 Croix (piękne bordo). 



Trzeba przyznać, że ostatnio KOBO wypuszcza naprawdę ciekawe kosmetyki, które często nie ustępują jakością tym znacznie droższym.

Ostatnie dwa produkty z tej drogerii, to cień Essence z serii I love nude w odcieniu 03 creme brulee, który jest idealnym cieniem na całą powiekę, chociaż teraz testuję go jako delikatny rozświetlacz, oraz kolejna sztuka kamuflażu w płynie, Catrice liquid camouflage high coverage w odcieniu 020 light beige. Stosuje go pod oczy i muszę przyznać, że na chwilę obecną wyprzedził mojego ukochanego, rozświetlającego lumi magique od L'oreal.




Na koniec znowu coś do ust: konturówki My Secret, I love my style lip liner w odcieniach numer 02 nude lips (nudziak z odrobiną brudnego różu) oraz 04 marsala (przepiękny kolor! niestety na zdjęciach jest przekłamany). Konsystencja tych kredek wydaje się być idealna, ciekawa jestem jak będzie z trwałością i samą aplikacją.


W Drogerii Pigment chciałam przygarnąć wiele rzeczy, ale kiedy już stałam przy kasie i podliczyłam ile musiałabym wydać, rozsądek wziął górę i odłożyłam kilka rzeczy. Nie przeczę jednak, że przy następnej wizycie nie będę miała podobnego problemu.
Wracając jednak do zdobyczy - najbardziej ucieszył mnie chyba widok szafy W7 oraz Golden Rose. Z racji tego, że wcześniej zamówiłam na allegro cztery sztuki matte lipstick crayon w odcieniach 04 (malinowa czerwień), 09 (klasyczna czerwień), 12 (średni róż) i 19 (brudne mauve), wymacałam testery pozostałych odcieni i skusiłam się jedynie na konturówkę dream lips liner numer 524 (średnie, matowe bordo). Skupiłam się natomiast bardziej na pierwszej marce. 



Jakoś już od pół roku planowałam zakup bazy brązującej z W7 aby móc ją przetestować i porównać ze słynną bazą Chanel. 


Od razu mogę napisać, że make up & glow bronzing base jest bardziej miękka jak soleil tan de chanel. 





Kupiłam także Banana dreams loose powder, który skojarzył mi się ze słynnym pudrem sypkim Ben Nye w odcieniu Banana. 


BN mam odsypkę, więc jest z czym porównać, jednak na produkt pełnowymiarowy się nie skusiłam, bo po prostu nie przypadł mi on na tyle do gustu. 




Wzięłam również salvation velvet lip lacquer w odcieniu keep lying for you (fiolet) marki Makeup Revolution i cieszę się, że skusiłam się jedynie na jeden produkt, ponieważ coś nam nie po drodze, ale może to tylko takie nieudane pierwsze próby.



Z racji tego, że od jakiegoś już czasu planowałam zakup drugiego pędzla do rozświetlacza, skorzystałam z okazji i sprawdziłam pędzle Zoevy. Po namowach jednej z Pań, wyszłam jednak z pędzlem Hakuro H15 (pędzel już był używany, dlatego włosie jest ciut ciemniejsze) i póki co, tak dobrze się sprawuje, że rozmyślam nad zakupem kolejnej sztuki, tym razem do różu.



Na koniec, coś do włosów. Zamiast bezbarwnej henny khadi, którą planowałam zamówić przez internet już od dłuższego czasu, kupiłam hennę w kremie w odcieniu mokka z fitokosmetik, jednak z jej aplikacją wciąż się wstrzymuję. Coś czuję, że bezbarwną khadi i tak upoluję i to ona w pierwszej kolejności wyląduje na moich włosach;)


Na koniec swatche wszystkich produktów do ust w świetle dziennym.






Macie któryś z tych kosmetyków?

PROPONOWANE POSTY:

21 komentarze

  1. kredki do ust mnie kuszą, szminki z kobo również!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne rzeczy kupiłaś :) Aż mam ochotę na mały napad na Naturę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Monaco z Kobo mam i kocham, to świetny zamiennik Heroiny z MACa. Zaskakująco dobra trwałość i pigmentacja. Czekam na Twoje wrażenia z henny, zastanawiałam się nad nią jakiś czas temu. Puder Ben Nye to żółtawy talk kosmetyczny, trochę szkoda mi na niego kasy, więc gdyby w7 okazał się dobry, to i w mojej kosmetyczce zagości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo,to dobrze, bo kusiła mnie ta szminka z MACa jakiś czas temu:)
      Dam znać jak się babanowy w7 sprawdza;) kosztuje 16,99zl, więc już cena na plus;)

      Usuń
  4. Fajne zakupy, śliczne kolory :) Widać zakupy były udane, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne opakowania mają te pomadki z Kobo, niestety nie testowałam ich jeszcze :)
    Konturówki z GR są najlepsze jakie miałam do tej pory. Rewelacyjnie rozprowadzają się na ustach i świetnie na nich trzymają :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie chyba kupię jeszcze ze dwa kolory!;) może uda mi się dobić do szafy GR

      Usuń
  6. Świetne zakupki! Sporo tego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja poluję na ten bronzer w musie, ale mam cholernego pecha :C Co już zabieram się za zakup, to nie mogę nigdzie dostać. Jakieś przekleństwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go widziałam tylko na stronie cocolita i teraz jak byłam w krk, to w drogerii pigment/jaśmin, tak to niestety nigdzie :/

      Usuń
  8. szminki z Kobo i konturówki do ust mnie kuszą

    OdpowiedzUsuń
  9. Szminki z Golden Rose i Kobo chętnie bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę Ci się tego nazbierało :) Kolory bardzo odważne, ja raczej sięgam po jaśniejsze odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś miałam :) tylko nudziaki lub jasne róże, później zrobiło się trochę odważniej;)

      Usuń
  11. z GR mam chęć na róże w sztyfcie:> widziałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róże w sztyfcie widziałam, ale macałam tylko rozświetlacz. Jak będę w tym tyg w pigmencie i będą te róże jeszcze, to je sprawdzę;)

      Usuń
  12. Sporo przybyło. Szminki Kobo mają cudowne opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziwię się, że babka zaproponowała do rozświetlacza H15 :o idealny to H22 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no to trochę wtopa;) ale źle nie jest:) mniejszy od mojego poprzedniego pędzla do rozświetlacza, ale nie za mały:) teraz planuję zakup jakiegoś cuda do różu;)

      Usuń
  14. Mam pędzle Hakuro H15 :) Zaciekawiła mnie ta baza brązująca W7 :)
    Ja mam bazę brązującą Chanel i jestem z niej bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M