Lily Lolo - podkład mineralny Warm Peach i pędzel Super Kabuki w akcji

2 lutego 2016

Podkłady mineralne już od dość dawna znajdują się na liście produktów, które każdy powinien przetestować, a to głównie za sprawą efektu jaki dają oraz ich właściwości pielęgnacyjnych, a nawet leczniczych. 


O ile często produkty, które kupujemy w perfumerii oraz drogerii, mają w swoim składzie coś, co niekoniecznie będzie służyć naszej skórze, o tyle te mineralne posiadają składniki, które zwykle (bo w końcu u każdego będzie inaczej) mają pozytywne działanie na naszą cerę: nie zapychają, ukrywają, to co trzeba, a przy tym nie obciążają skóry i często pomagają przy cerze problematycznej. 
Oczywiście nie demonizuję innych podkładów, bo takich również używam, jednak po minerały sięgam najczęściej, a to pewnie, dlatego że najprościej w świecie nakłada się je niesamowicie szybko i łatwo, a efekt jaki dają, bardzo mi odpowiada. 
Dzisiaj na tapecie jeden ze słynniejszych podkładów mineralnych jaki przewinął się w blogosferze - Lily Lolo w odcieniu Warm Peach oraz niezastąpiony Super Kabuki, także z Lily Lolo, przy pomocy którego, aplikacja minerałów jest dziecinnie prosta. 



Warm Peach opisany jest jako podkład o ciepłym kolorycie, który jest idealny dla jasnej cery. Określiłabym go jako jasny beż z odrobiną żółci. Rozmyślałam jeszcze nad kolorem Butterscotch, w którym więcej żółtego pigmentu, ale jest jednak ciemniejszy, więc Warm Peach okazał się być najlepszym wyborem. 





Podkład posiada naturalny filtr SPF15, jest wolny od drażniących substancji chemicznych, sztucznych barwników oraz wypełniaczy. Co więcej, brak tu nanocząsteczek, tlenochlorku bizmutu, syntetycznych barwników, substancji ropopochodnych, syntetycznych zapachów i parabenów. Podkład jest niezwykle delikatny dla skóry, a w swoim składzie ma tlenek cynku, który posiada właściwości lecznicze (dlatego osoby, które mają problemu z cerą, lub posiadają cerę wrażliwą , powinny się nim zainteresować), mikę, która świetnie rozprasza światło i sprawia, że cera wygląda na gładką, promienną i zdrową, a drobne zmarszczki i skazy przestają być widoczne, dwutlenek tytanu, tlenki żelaza oraz ultramarynę. 
Może być używany przez wegetarian i wegan.


Opakowanie jakie jest każdy widzi - proste, plastikowe i porządnie wykonane. Podkład można łatwo dozować za pomocą sitka z zamknięciem, co świetnie sprawdza się szczególnie kiedy zabieramy podkład w podróż (z tego co kojarzę sitko we wcześniejszym opakowaniu nie posiadało zamknięcia). 

Do nałożenia tego przyjemniaczka używam pędzla Super Kabuki z Lily Lolo i chociaż początkowo nie bardzo wyobrażałam sobie ten dość spory, miękki i średnio zbity pędzel w tej roli, tak już po pierwszej aplikacji byłam zakochana. 
Super Kabuki ma bardzo miękkie, syntetyczne włosie o długości 4 centymetrów (no, może 4,2cm) i średnicy ok. 5cm. Nie jest za mocno zbite, ale nie jest także luźne (włosie nie rusza się pod wpływem ruchu pędzla w powietrzu). 
Pędzel dobrze zbiera podkład i świetnie go rozprowadza na skórze - wystarczy kilka szybkich ruchów i już nasza cera wygląda znacznie lepiej. 
Przy jego użyciu nie ma mowy o nierównym rozprowadzeniu podkładu mineralnego, smugach czy też plamach, a włosie jest tak miękkie, że jego dotyk na naszej skórze, to czysta przyjemność. 
Początkowo wydawało mi się, że podkład mineralny będzie jakoś ginął wśród włosia pędzla, ale szybko zostałam wyprowadzona z tego błędu.  


Zwykle wystarczy mi odrobina produktu i kilka ruchów tym pędzlem, aby cała twarz była równo pokryta podkładem.  Co więcej, lily lolo nie podkreśla moich rozszerzonych porów, a nawet wydaje mi się, że dzięki niemu stają się one trochę mniej widoczne. 

Podkład mineralny daje wiele możliwości jeżeli chodzi o krycie - można osiągnąć bardzo delikatne krycie, które jedynie delikatnie wyrówna koloryt cery, ale można także osiągnąć pełne krycie, które ukryje wypryski i przebarwienia (osobiście jednak uważam, że do takich zadań najlepszy jest korektor). Plusem jest to, że podkład mineralny wygląda na twarzy bardzo naturalnie i faktycznie nie czuć go na skórze. 
Na pewno często zdarzyło wam się kupić podkład, który ciągle czułyście na skórze; albo był za ciężki, albo wydawało się, że nie zastyga i zaraz spłynie, albo po prostu coś było nie tak. Tu nie ma tego problemu, a przynajmniej ja go nie mam. 
Według producenta podkład jest także bardzo trwały, ma utrzymywać się na skórze przez wiele godzin i być odpornym na wodę i pot. 
Faktycznie, na mojej mieszanej cerze podkład utrzymuje się bardzo dobrze. Kiedy używam go bez pudru, wytrzymuje zwykle 6-7h i po tym czasie zauważam, że strefa T zaczyna się delikatnie błyszczeć. Kiedy jednak użyję odrobiny pudru matującego, jedynie na miejsca, które lubią się świecić po pewnym czasie, ten czas się przedłuża. Oczywiście jeżeli dzień jest intensywny, trzeba się sporo nabiegać lub też jest więcej nerwówki jak zwykle, ten czas się skraca. Na pewno podkład nie spływa z twarzy tak szybko jak wiele innych podkładów, głównie tych w formie płynnej, czy też w musie, ale ten na siłowni także nie przetrwa całego, intensywnego treningu choć na pewno i tak będzie wyglądać lepiej przez dłuższy czas jak inne produkty tego typu;)


Na zdjęciach, które przedstawiają podkład mineralny na skórze widać, że jest ona delikatnie rozświetlona, co na pewno wygląda bardziej naturalnie jak płaski mat. 
Na koniec napiszę, że ten podkład ma także wpływ na stan mojej skóry, od kiedy sięgam głównie po niego. Zauważyłam że wszelkie niedoskonałości pojawiają się na mojej skórze rzadziej, jak dotychczas. 
Nie będę ukrywała, że zarówno z podkładu, jak i z pędzla jestem bardzo zadowolona i uważam, że dobry pędzel przy tego typu produktach, to niemal połowa sukcesu, szczególnie kiedy zależy nam na czasie, łatwej aplikacji podkładu i naturalnym efekcie. 
Podkład oraz pędzel, podobnie zresztą jak wszystkie produkty Lily Lolo, można kupić na stronie costasy.pl

Poniżej dwa zdjęcia bez podkładu i reszta już z podkładem LL Warm Peach na twarzy.







Używacie podkładów mineralnych?
Macie ulubione?

PROPONOWANE POSTY:

17 komentarze

  1. Efekt końcowy świetny. Ja miałam parę podejść do pudrów mineralnych ale niestety żadne się jakoś u mnie nie sprawdziły;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie miałaś/testowałaś? niestety nie jest tak łatwo trafić na odpowiedni podkład mineralny, jak by się to wydawało :(

      Usuń
  2. Ciekawa jestem czy popracowali nad nakrętką pudru, bo w moim się szybko popsuła:/ Ale ogólnie bardzo dobrze wspominam produkty Lily Lolo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie póki co jest wszystko ok:) ale zobaczymy jak będzie dalej;)

      Usuń
  3. Dopiero na Twoim blogu zobaczyłam prawdziwe efekty podkładu mineralnego :)
    Podoba mi się !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cieszę się, że post się przydał! :)

      Usuń
  4. Uwielbiam podkład mineralny LL :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładnie wygląda na buzi, chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tej pory miałam tylko jeden podkład mineralny, całkiem fajny, ale nie do końca ten kolorek co chciałam. Teraz mam jeszcze AM o mocnym kryciu, ale używam go kiedy akurat wraca do moich ukochanych bronzerów. Szykuję się na kolejny zakup, chyba właśnie Lili Lolo, bo mam dwie próbki i wydaje mi się, że znalazłam swój kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki żeby tym razem to był strzał w dziesiątkę;)!

      Usuń
  7. Ja jestem w fazie poszukiwań - kupiłam próbki Annabelle Minerals i Ecolore i będę testować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak się u Ciebie sprawdzą:) AM bardzo lubię:)

      Usuń
  8. Bardzo bym chciała wypróbować minerały - muszę zaopatrzyć się w jakieś próbki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten pędzel jest niezastąpiony jeśli chodzi o nakładanie minerałów:) Podkład miałam i byłam z niego zadowolona, chociaż mógłby troszkę mocniej kryć. Teraz używam nowej wersji Neauty ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M