Herba Studio - tisane w słoiczku i sztyfcie oraz balsam do paznokci 2x5

31 stycznia 2016

Tisane to chyba jeden z najbardziej popularnych balsamów do ust na naszym rynku. Zresztą od jakiegoś już czasu ma miano kosmetyku kultowego, który trzeba kupić i wypróbować, więc nic dziwnego, że wiele razy czytałam i słyszałam, że to prawdziwe cudo w słoiczku.
Dla osób, które często borykają się z suchymi skórkami, które nie tylko nieestetycznie wyglądają, ale także często uniemożliwiają nałożenie szminki w mocnym odcieniu, ponieważ stają się jeszcze bardziej widoczne, taki produkt, to prawdziwy skarb. Nie chodzi tu tylko o względy estetyczne, ale również o komfort, bo przecież kiedy suche usta zaczynają pękać, nie jest to wcale przyjemne uczucie. 




Początkowo była dostępna jedynie wersja w słoiczku, ale od pewnego czasu mamy również wersję w sztyfcie, więc jeżeli nie lubicie nakładać produktu palcami, to wiadomo, po którą wersję sięgnąć. 

Jednak Herba Studio, marka, która wyprodukowała tisane, nie zaprzestało na ustach, dostępny jest również balsam do paznokci, który, patrząc po opiniach w internecie, również zdobywa rzesze fanów.

Pomimo tego, że aplikacja produktu ze słoiczka nie jest najbardziej higieniczna, to jednak ta wersja bardziej przypadła mi do gustu. Może jest to spowodowane kolorem średniego, złotego beżu, który tak kojarzy mi się z miodem? może ze względu na trochę bardziej zbitą i mniej tłustą konsystencję w porównaniu do wersji w sztyfcie? W każdym bądź razie, to po nią sięgam częściej, zarówno kiedy chcę użyć szminki, która lubi wysuszać usta, a także wtedy, kiedy siedzę w domu i chcę jedynie nawilżyć delikatnie wysuszone usta.




Jest to produkt naturalny, który w końcu nie tylko pielęgnuje, ale także chroni usta, wygładza je, chroni przed czynnikami zewnętrznymi, a także przynosi ulgę, kiedy czujemy, że skóra za chwilę zacznie pękać. Wśród składników aktywnych można wymienić wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwę, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, a także witaminę E.
Balsamu jest 4,7g, nie wydaje się, to dużo, ale produkt jest bardzo wydajny.
Faktycznie szybko przynosi ulgę kiedy mam przesuszoną skórę ust, pomaga również szybko pozbyć się suchych skórek. Widocznie wygładza i sprawia, że usta wydają się być takie miękkie.
Jest to produkt, który faktycznie warto przetestować i jeżeli miałabym wybierać między nim, a wersją w sztyfcie, to bez wahania wybrałabym słoiczek.


Skład: Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin


Tisane w sztyfcie ma jaśniejszy, żółty kolor i bardziej miękką konsystencję, która przypomina odrobinę wazelinę. Na ustach pozostawia bardziej widoczny błysk, nie taki delikatny jak produkt w słoiczku. Aplikacja jest na pewno bardziej higieniczna, szybsza i łatwiejsza, zwłaszcza zimą, kiedy nosimy rękawiczki, ale trzeba uważać, aby sztyftu nie uszkodzić czy też nie złamać, ponieważ ze względu na miękką konsystencję, łatwo ulega on uszkodzeniom.


Podobnie jak starszy brat, produkt ma za zadanie wygładzać, nawilżać i odżywiać usta, a także chronić i regenerować skórę ust. Ponoć także ułatwia gojenie opryszczki.
Producent podaje, że najważniejszym składnikiem balsamu są aktywne wyciągi z trzech ziół: melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego. Liść melisy zawiera składniki o działaniu wirusostatycznym i bakteriobójczym. Ziele jeżówki stosowane zewnętrznie podnosi odporność tkanek na infekcje bakteryjne i wirusowe. Flawonoligany zawarte w nasionach ostropestu plamistego wykazują niezwykłą zdolność regeneracji uszkodzonych komórek. Ponadto pomadka zawiera wosk pszczeli i oleje roślinne, które zapobiegają utracie wilgoci i chronią przed wpływem niekorzystnych warunków atmosferycznych oraz miód i witaminę E, skutecznie odżywiające uszkodzone komórki naskórka i przyspieszające ich regenerację.

Główne składniki: oliwa z oliwek, olej rycynowy, wazelina, parafina, lanolina, miód, wyciąg z jeżówki (echinacea), wyciąg z melisy, wyciąg z ostropestu plamistego, witamina E, wosk pszczeli (informacje z wizaż.pl)

Nie mogę mu tak naprawdę nic zarzucić, ponieważ spełnia swoje zadanie. Nawilża, pielęgnuje i chroni usta, ale jednak wydaje mi się, że lepiej robi to starsza wersja, jednak oczywiście ile osób, tyle opinii.

Skład: Olea Europaea Oil, Sucrose Tetrastearate Triacetate, Ricinus Communis Seed Oil, Petrolatum, Hydrogenated Coco Glycerides, Paraffin, Lanolin, Mel, Echinacea Purpurea & Melissa Officinalis Extract Leaf & Silybum Marianum Extract, Cera Alba, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Palmitoyl Oligopeptide, Tocopheryl Acetate, Sorbitan Isostearate, Ethyl Vanillin, Tribehenin, Propylparaben, Methylparaben


Ostatnim produktem ze stajni Herba Studio jest balsam do paznokci 2x5 zamknięty w słoiczku. Produkt ma twardą konsystencję, podobną w odcieniu do wosku, która pod wpływem ciepła robi się bardziej miękka. Jest to również kosmetyk naturalny, który ma wzmocnić giętkie, łamliwe i rozdwajające się paznokcie. Według producenta ma również stymulować wzrost silnych paznokci, odżywić je, a także przywrócić im blask. Nie pozostaje także obojętny dla naszych skórek, które mają być dzięki niemu wygładzone. Aplikacja jest banalnie prosta: wystarczy nałożyć balsam na paznokcie i otaczające go skórki i wmasować. Żadna filozofia, a i nie jest to ciężkie zajęcie, więc wystarczy chwila, ponieważ produkt łatwo się rozsmarowuje i dość szybko wchłania. Produkt nie pozostawia na paznokciach błyszczącej warstwy, więc mogą go używać nawet panowie, którzy chcą zadbać bardziej o paznokcie oraz skórki.


Balsam używam już ze dwa miesiące i przyznaję, że największą różnicę zauważyłam w stanie skórek, które już nie są tak przesuszone po kilku domowych czynnościach i nie odstają mi co chwilę. Oczywiście stan paznokci także uległ zmianie -  stały się wyraźnie bardziej nawilżone. Faktycznie, są też trochę twardsze i nie takie łamliwe, ale niestety wciąż rozdwajają się tak, jak i wcześniej. Możliwe jest jednak, że gdybym całkowicie zaprzestała malowania paznokci i częściej wmasowywała balsam w paznokcie, to efekt byłby jeszcze bardziej widoczny.



Skład: Aqua, Petrolatum, Cera Alba, Ricinus Communis Oil, Isopropyl Myristate, Propylene Glikol, Polyglyceryl - 3 - Distearate, Gliceryl Stearate, Olea Europaea Oil, Cetyl Alcohol, Equisetum arvense & Anethum Graveolens & Silybum Marianum extract , Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cholesterol, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Beta - Carotene, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Cinnamyl Alcohol, Eugenol, Geraniol, Hydroxyisohexyl - 3 - Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellal, Limonene, Alpha Isomethyl Ionone, Perfume.

Za taką cenę są to naprawdę fajne produkty, po których użyciu efekty są widoczne. Cena nie jest wysoka, wydajność jest bardzo dobra, a efekty są zauważalne, więc czego chcieć więcej;)?

PROPONOWANE POSTY:

15 komentarze

  1. tisane w słoiczku baaardzo lubię:)
    nie miałam jeszcze tego preparatu do skórek

    OdpowiedzUsuń
  2. Głośno się o nich zrobiło w blogosferze i przyznam, że z chęcia bym je kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam je i bardzo lubię :), zarówno wersję do ust, jak i do paznokci :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Do kosmetyków naturalnych bym ich nie zaliczyła, ale nie można odmówić im skuteczności :) Miałam balsam do paznokci i u mnie spisał się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy ich nie miałam! Ale słyszałam o nich dużo wcześniej jeszcze, zanim w ogóle w sieci pojawił się na nie bum :) Czyli parę ładnych lat temu :P

    OdpowiedzUsuń
  6. W przypadku pielęgnacji ust lepiej sprawdza się wersja w słoiczku, w ogóle wiele osób zwraca na to uwagę, nawet moja koleżanka z pracy:)

    Chętnie wypróbuję balsam, który został opracowany z myślą o codziennej pielęgnacji skórek wokół paznokci. Moje znajdują się w kiepskim stanie i potrzebują wsparcia z zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje skórki podobnie. Chwila przerwy i na nowo są całe przesuszone i odstające:/
      Oj tak, wersja w słoiczku jednak jest lepsza:)

      Usuń
  7. Z tej trójki nie znam tylko sztyftu i z chęcią go kiedyś wypróbuję, tylko ta miękka konsystencja mnie trochę martwi (słabo będzie się nadawał na lato).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to w lecie sobie nie wyobrażam tego sztyftu;) chyba się rozpłynie jak zrobi się cieplej, bo jest bardzo miękki już teraz (w domu oczywiście;)), a co dopiero jak będą upały;)

      Usuń
  8. Mam pomadkę i bardzo lubię, chociaż na mrozie ciężko ją rozprowadzić na ustach. W słoiczku nie chciałoby mi się babrać palcem, a tego preparatu nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ze słoiczkiem to jest największy problem z tym babraniem:/ dlatego ja głównie używam go w domu kiedy nie muszę się bawić w ubieranie rękawiczek;)

      Usuń
  9. Oprócz wersji dla paznokci miałam obie wersje do ust z których byłam i nadal jestem bardzo zadowolona i często do nich wracam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o nich już wiele dobrego. Fajne produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie skończyła mi się wersja w sztyfcie, bardzo ją lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam wrażenie, ż wersja w słoiczku jest lepsza, pomadka rozprowadza się tępo na ustach, chyba że jest dobrze ugrzana. Zapraszam do mnie do poczytania na temat medycyny estetycznej i pielęgnacji skóry http://www.ustaangeliny.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M