Zakupowo: nowości kupione (nie tylko) w listopadzie

10 grudnia 2015

Listopad pełen promocji już od jakiegoś czasu za nami. Jak pamiętacie, od 02 listopada w Rossmannie kolejny raz była organizowana promocja -49% na kosmetyki kolorowe. Oczywiście promocję podzielili na trzy części, więc ciągle coś kusiło i dlatego też zaliczyłam kilka powrotów do tego przybytku zła. 


W między czasie pojawiły się promocje w Super-Pharmie (niby kosmetyki kupione w SP już pokazywałam, bo kupiłam je końcem października, ale z tego zakręcenia zrobiłam im znowu zdjęcia, więc wrzucam;)), Hebe i Naturze (z tego co kojarzę, bo tam akurat nie byłam), także okazji do wydatków było sporo, a że ja trochę kiepska jestem jeżeli chodzi o unikanie promocji, to po raz kolejny powiększyłam ilość mazideł. 
Nie wszystkie produkty zostały kupione w Rossmannie (jeszcze pojawi się osobny post z tymi zakupami, bo wiem, że przed promocjami często wyszukujecie informacji co warto kupić, na co zwrócić uwagę i co kto upolował). 
Na sporą ilość rzeczy skusiłam się podczas -50% w Super-Pharmie, ale niektóre kosmetyki kupione zostały bez jakiejkolwiek zniżki, ot tak, bo wiele dobrego o nich czytałam lub bo po prostu coś mi się skończyło. 


Nie ukrywam, że najbardziej zależało mi na zakupie nowych, matowych cieni Color Tattoo z Maybelline. Ciągle wstrzymywałam się z tym zakupem chociaż kilka razu już chciałam je kliknąć przez internet. W końcu trafiła się promocja w SP i przygarnęłam wszystkie cztery kolory jakoś w cenie 12 złotych za sztukę (nie pamiętam już dokładnie). 


Dla tych, którzy nie kojarzą tych czterech, pięknych kolorów: Creme De Rose 91, Creme De Nude 93, Vintage Plum 97, Creamy Beige 98, krótka informacja - sprawdźcie je koniecznie. Najsłabszy jest niestety Vintage Plum, a szkoda, że kolor jest cudny, jednak reszta cieni spisuje się świetnie. Creme De Rose i Creme De Nude nadają się u mnie idealnie jako baza pod inne cienie, ale solo na powiekach także dają radę. 


O miłości do róży Max Factora Creme Puff blush pisałam już chyba kilka razy, więc raczej nikt się nie zdziwi, jeżeli napiszę, że przygarnęłam kolejne trzy kolory. 
Pierwotnie planowałam zakup jednego, no może dwóch odcieni, ale kiedy sprawdziłam testery, stwierdziłam, że wszystkie są piękne i wszystkie trzy kolory wrócą ze mną do domu.


Od czasu zakupu każdy róż wylądował na policzkach, więc mogę już coś więcej wam o nich napisać. Rozczarowania nie było, był za to jeszcze większy zachwyt. 05 Lovely Pink jest bardzo jasny, więc muszę nałożyć go w większej ilości żeby coś tam było widać, jednak nadaje skórze takiego pięknego glow. Twarz wygląda świeżo i promiennie, co widać, bo kilka osób zwróciło mi uwagę, że mam taki świetlisty makijaż. Ten przyjemniaczek daje najmocniejszy błysk, podobnie jak odcień 25 Alluring Rose.
15 Seductive Pink jest także piękny i o dziwo wcale nie taki ciepły jak się tego spodziewałam. Można przy jego pomocy wyczarować ładne rumieńce, które nie będą wyglądać jak u matrioszki. Podobnie jak kolejny róż, daje satynowy wykończenie. 
30 Gorgeous Berries, to takie moje małe odkrycie. Na skórze daje delikatny efekt, chociaż oczywiście można nim wyczarować efekt klauna, ale w małej ilości wygląda pięknie, a jego kolor jest idealny zwłaszcza na obecną porę roku. Wydaje mi się, że pasuje do mojego koloru włosów i oczu (śmieszne, ale prawdziwe).


Kolejną moją miłością drogeryjną są cienie L'oreal Color Riche (właściwie kupiłam kolejne kolory z kosmetyków, które się u mnie sprawdziły). W SP kupiłam jedynie cień 302 Die for Chocolate, ponieważ wybór był bardzo ograniczony. 302 to, jak nazwa wskazuje, głęboki, czekoladowy kolor, który spodoba się chyba każdej fance brązowych kolorów.
Niestety na zdjęciach kolor jest trochę przekłamany, ponieważ w rzeczywistości ten cień ma ciemniejszy, bardziej czekoladowy kolor.


Trzy pozostałe cienie kupiłam już w Rossmannie : 204 Golden Nude, 205 Sable Lame i 301 Escape in Bordeaux, który niestety był uszkodzony i musiałam go trochę sprasować.


Golden Nude, to taki nudziak, ze złotymi drobinkami, które zdobyły moje serce. W świetle przepięknie się mienią! Podobnie jest w przypadku Sable Lame, który posiada wspomniane wyżej drobinki. Ten cień jest jednak bardziej chłodny i złoty. Złote drobinki, ale już znacznie mniej widoczne, ma również Escape in Bordeaux, który jest takim śliwkowym, mocnym kolorem.

od lewej: Golden Nude i Sable Lame
od lewej: Die for Chocolate i Escape in Bordeaux
Nowością w mojej kosmetyczce będzie Bourjois Rouge Edition Aqua Laque w odcieniach 07 Fuschia Perche i 06 Feeling Reddy. Pierwszy odcień został kupiony w Rossmannie, drugi natomiast w SP.


Niby fuksja (niby, bo ma w sobie trochę maliny) i czerwień; dwie hybrydowe pomadki w płynie, które jakiś czas temu pojawiły się na rynku i już zdążyły zdobyć dość wysokie noty. Podoba mi się ich intensywny kolor i mocny błysk, oraz wygodny aplikator. 


Tak właściwie to chciałam kupić kolor 02 Rose on the Rock, ale niestety ani w SP, ani w Rossmannie tego koloru nie było, więc pocieszyłam się czymś mocniejszym, co także wpadło mi w oko podczas czytania recenzji na blogach i przeglądania zdjęć w internecie.


Na tym zakończyły się zakupy w SP, więc teraz perełki z Rossmanna, Hebe i Natury. 
Pewnie większość już widziała, albo i ma, nowości, które wprowadziło na rynek Wibo. 


Słynnego tria do konturowania niestety nigdzie nie upolowałam, ale za to udało mi się znaleźć w jednym Rossmannie Wibo Glamour Shimmer - wypiekany miks rozświetlaczy do twarzy, oraz Wibo Baked Mix Bronzer - bronzer do twarzy i ciała.


Oba produkty dają piękny, jednolity błysk. Wydaje mi się jednak, że bronzer sprawdzi się bardziej na całych policzkach lub jako rozświetlacz u osób z ciemniejsza karnacją, niż jako produkt do konturowania twarzy - nie wyobrażam go sobie za bardzo w tej roli. 


Kolejne dwie nowości Wibo to Secret Duo Color, Contour Your Face, czyli kosmetyk, który ma nam pomóc przy konturowaniu twarzy. Produkt składa się z dwóch części i dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych. Numer 1 to bronzer w odcieniu kawy z mlekiem oraz rozświetlacz w kolorze ciemnego złota, natomiast numer 2, to czekoladowy brąz oraz rozświetlający, holograficzny róż. 


Bronzery w obu wersjach mają bardzo ładne kolory i są dobrze napigmentowane, gorzej jest z częścią błyszczącą, która ma twardszą konsystencję i słabszą pigmentację. 



Nie wiem ile z was pamięta pewną zimową kolekcję Lovely, która pojawiła się rok lub dwa lata temu. Były w niej trzy przepiękne piaski, w tym właśnie srebro i chłodne złoto. Lakiery te podbiły niejedno serce, bo naprawdę robiły spore wrażenie. Niestety z racji tego, że była to kolekcja limitowana, lakiery nie są dostępne w stałej sprzedaży, ale kiedy zobaczyłam lakiery z Royal Manicure z Wibo od razu skojarzyły mi się właśnie z tymi przepięknymi z Lovely. 
Dlatego też kupiłam dwa z nich, numer 3 (srebro) oraz numer 2 (złoto). Jak to dobrze, że od czasu, do czasu pojawiają się takie odgrzewane kotlety;)


Ostatnim produktem z Wibo, na który się skusiłam, jest, a właściwie są, Million Dollar Lips
Jest to seria matowych pomadek w płynie dostępna w czterech odcieniach i jak widać, kupiłam wszystkie cztery. 
Numer 1, to średni nudziak, który kojarzy mi się trochę z kolorem jaki często gości na ustach Kylie Jenner. Numer 2 to fuksja, pod 3 ukryta jest malinowa czerwień, a na końcu mamy klasyczną czerwień.


Tusze kupiłam jedynie dwa, i to oba sprawdzone oraz używane od lat: Lovely Curling Pump Up Mascara oraz Maybelline Colossal Volum' Express. Oba chyba się większości z was znane, więc nie ma sensu o nich pisać;)


Kupiłam również kolejną sztukę korektora L'oreal Lumi Magique w odcieniu 01 light, który świetnie sprawdza się u mnie pod oczami. Jest łatwy w aplikacji, nie wchodzi w załamania skóry i nie wysusza delikatnej skóry pod oczami.


Kolejną nowością w drogerii oraz u mnie w kosmetyczce jest róż holograficzny Lovely oh oh blusher!
Kolorem przypomina słynny róż Orgasm z NARSa, a że takowy posiadam, to niebawem będzie porównanie.


Róż ma piękny kolor i bardzo dobrą pigmentację, znacznie lepszą niż róż o podobnym odcieniu z Wibo z dua do konturowania, które pokazywałam powyżej.


Z moich ulubionych L'oreal Extraordinary Lipstick kupiłam kolor 102 Rose Finale
Od jakiegoś czasu wiele kosmetyków marki L'oreala podbija moje serce i uważam, że jest to jedna z najlepszych marek drogeryjnych (kiedyś miałam zgoła inne zdanie). 


Ostatnim produktem jaki kupiłam podczas promocji -49% w Rossmannie jest szminka Max Factor z serii Lipfinity w odcieniu 55 Eternally Luscious.


Kolor ciekawy i dla niejednej osoby może wydać się trochę straszny, w końcu to taki trochę siny fiolet z liliowym dodatkiem, ale na ustach wygląda ładnie i wcale nie daje efektu "topielca".


Teraz pora na kosmetyki zakupione końcem listopada. 
Kiedyś pokazywałam wam kosmetyki Misslyn z kolekcji Licence to Seduce oraz Orient Express KLIK. W skład tej drugiej kolekcji wchodził balsam do ust w kredce w dwóch odcieniach. Do mnie trafiła czerwień (25 exotic look), która tak mi się spodobała, że postanowiłam przyjrzeć się drugiemu odcieniowi. Misslyn Color Kiss Shiny Lip Balm w kolorze 36 Mysteriously ma moc! Piękny, ciemny kolor, który robi cały makijaż. Uwielbiam go i nawet przymykam oko na to, że trzeba umiejętnie go nakładać, ponieważ trochę nierównomiernie rozchodzi się na ustach.


W listopadzie kupiłam tylko jeden produkt do włosów i to tylko dlatego, że skończyłam szampon z Dermeny. W Rossmannie znalazłam coś tańszego, co ma działać jednak tak samo jak Dermena, a jest tańsze o ponad połowę - Szampon Łopianowy z Elfa Pharm


W Hebe za to w końcu udało mi się upolować nowe kamuflaże z Catrice, Liquid Camouflage High Coverage Concealer. Polowałam na nie już od dłuższego czasu, ale niestety ciągle były wyprzedane, więc kiedy w końcu na nie trafiłam, kupiłam oba odcienie i dobrze zrobiłam, ponieważ pierwotnie chciałam wziąć jaśniejszy kolor, 010 Porcellain, a okazuje się, że to 020 Light Beige bardziej mi pasuje.


W Naturze w koszyku z przecenionymi kosmetykami zauważyłam dwa piękne eyelinery z Essence. Crystal Eyeliner w odcieniu 07 Blue Heaven oraz 06 Rosy Rush, których uroku niestety nie oddają zdjęcia poniżej.


Zobaczycie za to na swatchach jakie to piękne cuda!
Pędzelki są trochę grube, więc pewnie będę je nakładać jedynie na wcześniej zrobioną kreskę. 


W Naturze kupiłam jeszcze nowość Essence, Liquid Lipstick w odcieniu 06 Make a Statement. Szkoda, że są tylko 4 kolory, bo produkt jest wyjątkowo udany i może za jakiś czas kupię jeszcze jeden kolor.


Pewnie większość z was to już wie, ale w Pepco od jakiegoś czasu dostępne są kosmetyki Freedom. U innych pojawiły się już dawno, u mnie może miesiąc temu widziałam je po raz pierwszy.
Dostępne są pojedyncze cienie, tusze do rzęs, błyszczyki, szminki oraz lakiery do paznokci. 


Większość kosmetyków jest w cenie 4,99zł, więc można się na coś skusić i tak też zrobiłam. 
Najpierw kupiłam błyszczyk w odcieniu 103 Dream, szminkę 118 You Had Me at Hello oraz cień nude 207, który totalnie mnie zachwycił swoim kolorem, efektem jaki daje oraz pigmentacją. 



Dlatego właśnie podczas kolejnej wizyty w Pepco (kupuje tam często ciuszki dla siostrzeńca, bo ceny niskie, wzory fajne, a jakość bardzo dobra) kupiłam jeszcze cień nude matte, który jest takim cielakiem o satynowym wykończeniu. 




Na FB Annabelle Minerals ogłosiło promocję - można było wybrać trzy próbki podkładów gratis, płacąc jedynie za wysyłkę. Z racji tego, że jakiś czas temu powstały akurat trzy nowe kolory, bardziej żółte od tych, które były w ofercie do tej pory, postanowiłam skorzystać z promocji.


Zamówiłam dwa razy odcień Sunny Fairest, w wersji matującej i rozświetlającej, oraz odcień Sunny Fair w wersji matującej. Próbki jeszcze czekają na swój wielki dzień, ponieważ obecnie używam i tak podkładu Lily Lolo, MAP lub też kremu BB Skin79.


Ostatni zakup nie był planowany. Jakiś czas temu otrzymałam bon 40zł do Douglasa i z racji tego, że jego ważność niedługo dobiegała końca, postanowiłam go wykorzystać i kupić zachwalaną pomadkę Clinique Pop lip colour + primer. Długo zastanawiałam się nad kolorem, ale ostatecznie wybrałam coś spokojnego i idealnego na co dzień, czyli odcień 14 Plum Pop.



Poniżej swatche:
Na górze od lewej: catrice 010, catrice 020, essence 06 make a statement, clinique 14 plum pop
Na dole od lewej: essence rosy rush, essence blue heaven, freedom nude matte, freedom 207 nude, szminka freedom oraz błyszczyk.
Zdjęcia robione w różnym oświetleniu: świetle dziennym i z lampą.
Swatche reszty kosmetyków pojawią się za jakiś czas w poście dotyczącym zakupów podczas -49% w Rossmannie. 







Obecnie najczęściej używam róży Max Factora, kamuflaży Catrice oraz cieni Maybelline - wszystko idealne do szybkiego, dziennego makijażu;) 

Wpadło wam coś w oko?

PROPONOWANE POSTY:

19 komentarze

  1. Ile dobroci! <3 Istna rozpusta. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ile nowości ! ;) wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o maaatko! kosmetyczna kraina rozkoszy! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakupowe szaleństwo :) wszystko bym chętnie przygarnęła, bo nic z tego nie mam

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana - istne szaleństwo! I nie dziwię się, ciężko było coś nie kupić w listopadzie. Jeszcze musimy jakoś ten grudzień i styczeń przetrwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grudzień nie idzie źle:) w styczniu się okaże;) dobrze, że już mnie nic w perfumeriach nie kusi:)

      Usuń
  6. Wow, zakupowe szaleństwo :D Naprawdę swietne nowości :D Ja raczej szaleję z zakupami pielęgnacyjnymi, do kolorówki umiem podejść bardziej racjonalnie. Kuszą mnie płynne korektory z Catrice i róż z Lovely :D Czekam na jego porównanie z kultowym kosmetykiem NARSa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to u mnie teraz odwrotnie:) ale tylko dlatego, że mam całą szafkę zapchaną zapasami do pielęgnacji;)
      Korektory Catrice polecam:) o dziwo nieźle się spisują u mnie nawet pod oczami;)

      Usuń
  7. Ile dobroci! Jest tu parę rzeczy, które sama kupiłam :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale poszalałaś! Zazdroszczę wszystkiego co jest do ust :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile tu cudeniek, kolory szminek wpadły mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Same wspaniałości:) Pomadki Clinique uwielbiam, spisują się u mnie rewelacyjnie. Jestem bardzo ciekawa tych róży z Max Factor jak sprawdziłyby się u mnie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M