Lily Lolo - podkład Warm Peach i Butterscotch | kabuki brush | rozświetlacz Star Dust | bronzer Waikiki [swatche]

25 listopada 2015

Lily Lolo chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, bo produkty mineralne tej marki od dłuższego czasu cieszą się sporym zainteresowaniem i szybko stają się kosmetycznym hitami wielu osób. 
Najbardziej znane są oczywiście podkłady mineralne, wolne od nanocząsteczek, tlenochlorku bizmutu, syntetycznych barwników, substancji ropopochodnych, syntetycznych zapachów oraz parabenów.



Te w 100% mineralne podkłady są delikatne dla skóry. Można nawet napisać, że mają działanie lecznicze, ponieważ zawierają tlenek cynku, dlatego też  są często używane przez osoby z cerą problematyczną i wrażliwą. 
Co więcej, zawartość miki w tych produktach sprawia, że światło jest rozproszone i tym samym skóra wygląda promiennie i zdrowo, więc osoby, które mają szarą i ziemistą cerę, spokojnie mogą używać tych podkładów, aby skóra na nowo nabrała blasku.


Podkłady mineralne, które wam pokażę, mają postać sypką. Plusem takich kosmetyków jest to, że rzadziej, niż w przypadku płynnych podkładów, robią się smugi. Według mnie łatwiej i szybciej się je nakłada, ale oczywiście do tego potrzebujemy pędzla lub innego aplikatora, bo palcami raczej nie damy sobie rady;) 


Krycie oczywiście można stopniować, od bardzo delikatnego, które jedynie delikatnie wyrówna koloryt cery, po mocne. 
Producent twierdzi, że podkłady mineralne Lily Lolo dają naturalny efekt i nie czuć ich na skórze. Do tego są trwałe i zapewniają ochronę przed słońcem (SPF15). 
Opisy kuszą, zdjęcia i ilość odcieni również (obecnie jest 18 kolorów). 
W ofercie są także róże, bronzery (i sypkie, i prasowane), cienie do powiek, korektory, szminki itd.
Do wszystkich obietnic odniosę się w recenzji, więc dzisiaj nie będę wam pisała o tym jak podkład i reszta kosmetyków spisuje się na mojej mieszanej cerze - dzisiaj będą swatche i opisy kolorów. 
Swoje produkty mam dzięki uprzejmości sklepu costasy.pl, który jest wyłącznym dystrybutorem Lily Lolo. Mogłam sobie wybrać kilka produktów do testów, a że wybór jest spory, to łatwe to nie było. Ostatecznie oprócz podkładu w odcieniu Warm Peach oraz pędzla kabuki, do testów wybrałam słynny rozświetlacz Star Dust, a także sypki bronzer w odcieniu Waikiki.  

Podkład Warm Peach należy do kategorii jasnych odcieni o ciepłym kolorycie. Długo się zastanawiałam nad kolorem, ponieważ wydawał mi się ciut za mało żółty (moja cera jest właśnie mocno żółta - typ oliwki, ale jasnej), dlatego moja uwaga na chwilę skierowała się ku Butterscotch, który należy do odcieni średnich (ale jest to typowy żółtek). 


Koniec końców pozostałam przy Warm Peach, ale otrzymałam próbkę Buttersotch, więc jestem w stanie napisać, że była to dobra decyzja, bo choć Buttersotch jest bardziej żółty i ciut lepiej do mnie pasuje, to niestety jest za ciemny (obecnie póki nie jestem jeszcze typowym bladziochem, to mieszam oba podkłady i jest idealnie;) ale jak zrobię się jeszcze bledsza pozostanie jedynie WP). 


Konsystencja jest bardzo delikatna i przyjemna - taki wręcz suchy puch pod palcami, który łatwo wetrzeć w skórę. Jeżeli dobrze się przyjrzymy, to widać malutkie, delikatne, srebrne drobinki, których nie widać na skórze. Najczęściej podkład nakładam pędzlem kabuki, głównie tym Lily Lolo, ponieważ ładnie, równomiernie nakłada podkład, jest mięciutki i spory, więc kilka szybkich ruchów i już na twarzy jest Warm Peach.



Rozświetlacz Star Dust w opakowaniu ma niemal biały kolor z odrobiną złota i mnóstwem malutkich drobinek. Można go opisać krótko jako pyłek rozświetlający lub taki gwiezdny pył. Efekt można stopniować, od mocnego, pięknego błysku, po bardzo delikatny efekt. Wszystko zależy od tego w jaki sposób zaaplikujecie rozświetlacz oraz od tego, jak, i czy w ogóle, będziecie go rozcierać. 


Na koniec bronzer Waikiki, który także jest mocno rozświetlającym produktem. Waikiki jest dość jasnym bronzerem w odcieniu herbatnika z delikatnie metalicznym połyskiem. Drobinek żadnych w nim nie ma, a efekt oczywiście także można stopniować, jednak w jego przypadku lepiej zachować umiar;) 


Na całą twarz nie radziłabym go nakładać, ale może się sprawdzić jako cień do powiek oraz rozświetlacz, kiedy nasza cera będzie mocno opalona. 
Na takie cuda trzeba oczywiście uważać, szczególnie jeżeli mamy problemy z cerą, ponieważ rozświetlające róże, czy też bronzery, podkreślą wszystkie niedoskonałości jakie tylko mamy, a o których istnieniu mogłyśmy nawet nie zdawać sobie sprawy. 

Niebawem na pewno pojawi się post z recenzją wszystkich kosmetyków, więc wtedy zobaczycie jak wyglądają one na twarzy:) 
Poniżej swatche - wszystkie robione były w świetle słonecznym.










Macie jakieś kosmetyki z Lily Lolo?

PROPONOWANE POSTY:

10 komentarze

  1. rozswietlacze mnie zachwycily ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Swache wyglądają ładnie. Marka mnie ciekawi, więc czekam na obiecany post z recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem się pojawi:) czekam tylko aż będzie dobra pogoda, bo jednak w świetle słonecznym zdjęcia wychodzą najlepsze;)

      Usuń
  3. Od dawna kuszą mnie produkty Lily Lolo. Chyba muszę w końcu złożyć zamówienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się doczekać, aż sama ich spróbuję:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co masz w planach? podkład czy coś innego:)?

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M