Ulubieńcy września, a właściwie mój cały makijażowy zestaw ;)

21 października 2015

Pora na kolejnych ulubieńców, którzy podbili moje serce i lica. Ostatni post tego typu pojawił się w sierpniu i nie, nie dotyczył ulubieńców sierpnia, ale tych maja i czerwca KLIK.
Dzisiaj będzie wiele kosmetyków: trochę do pielęgnacji i sporo do makijażu, jednak to właśnie po te kosmetyki sięgałam w poprzednim miesiącu, a i w tym często goszczą na mojej twarzy, więc w sumie pokażę wam cały swój codzienny makeup.




Zanim jednak przejdę do produktów do tynkowania twarzy, wspomnę o pielęgnacji. Na początek produkt marki Sampar, poreless magic peel upolowany w Tk Maxxie. Początkowo nie byłam przekonana czy aby na pewno jest sens kupować ten kosmetyk, ale obecnie jestem z niego bardzo zadowolona, dlatego też znalazł się w ulubieńcach;)


Serum, a właściwie lekki fluid, bo tak jest opisany ten produkt, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż i od kiedy go używam, wydaje mi się, że moja cera najprościej w świecie wygląda po prostu lepiej. Jest jakaś taka ujednolicona, rozszerzone pory są mniej widoczny i wieczorami nie świecę się już jak psu wiadomo co. Do tego skóra sprawia wrażenie mniej zanieczyszczonej. Na pewno skuszę się na kolejne opakowanie, a jeżeli nie uda mi się go upolować w Tk Maxxie, to kupię mniejszą wersję w zestawie w perfumerii. 


Drugim produktem do pielęgnacji, a może i tak nie do końca do pielęgnacji, jest serum do rzęs 4 long lashes


Wcześniej używałam innego produktu, który miał sprawić, że moje liche rzęsy będą wyglądały wspaniale, ale oprócz tego, że stały się ciut dłuższe i ciemniejsze, niewiele się zmieniło. Zaczęłam więc stosować to serum i pełen szok: okazało się, że mogę mieć ładniejsze rzęsy, a to serum mi je zapewniło. Obecnie są one znacznie ciemniejsze, dłuższe i jest ich ciut więcej, ale i tak najbardziej jestem zadowolona z tego, że po prostu są widoczne.


W kolorówce trochę się zmieniło. Z racji tego, że moja skóra nie jest już tak jasna jak zwykle, ponieważ nabrała odrobiny koloru, powróciłam do podkładu Vichy Teint Ideal w odcieniu 15 Ivory.Clair (pełna recenzja TU). 


W zimie także go używałam, ponieważ mam wrażenie, że dopasowuje się do odcienia skóry, ale wtedy stosowałam również białego sypańca, który jednak dodatkowo tę skórę rozjaśniał. Obecnie używałam go solo bądź z sypkim pudrem Clinique i w tym duecie spisuje się idealnie, zwłaszcza kiedy nakładałam go innym ulubieńcem - jajeczkiem Real Techniques miracle complexion sponge. Mam również Beauty Blendera, ale jakoś tak bardziej polubiłam tego pomarańczowego przyjemniaczka. 


Przy jego użyciu podkład Vichy rozprowadza się w mgnieniu oka, a efekt jaki daje bardzo mi się podoba - skóra ma ujednolicony kolor, drobne niedoskonałości i zaczerwienia są ukryte, a cera wygląda na promienną. Co więcej, jajeczko rozprowadza podkłady równomiernie, nie ma żadnych smug, a sam proces nakładania kosmetyków jest niezwykle przyjemny i szybki.


Kolejny ulubieniec jest od zadań specjalnych - Maybelline Instant Anti-Age Effekt w odcieniu 22 Light, to produkt, który sprawdza się kiedy mam jakieś mocniejsze zaczerwienienia czy jakiegoś paskudnika na twarzy. Jest również dobry pod oczy, ponieważ ukrywa sińce, ale nie przesusza delikatnej skóry pod oczami.


Pozostając przy oczach zacznę teraz zachwalać kolejny produkt Maybelline, który przypuszczam wszyscy znają, ponieważ chodzi o color tattoo, jednak w kolorze, którego na próżno szukać w drogeriach (u nas od pewnego czasu jest odcień 93 creme de nude), ponieważ 255 Just Beige nie był dostępny w naszym kraju. 


Jest on niemal identyczny jak  93 creme de nude, jedynie odrobinę bardziej żółty i matowy, więc możliwe, że 93 także przygarnę, bo takich kolorów nigdy za wiele.


Ten cień maybelline jest głównie idealną bazą pod inne cienie, ponieważ zdecydowanie przedłuża ich trwałość, a jest bardzo łatwy w aplikacji. Jako cień użyty solo w większej ilości jest dość mocno żółty, co nie każdemu może odpowiadać, więc albo lepiej nakładać go w mniejszej ilości i tym samym delikatnie wyrównać koloryt powiek, albo w większej ilości jeżeli ma służyć jako baza pod cienie. 


Zwykle na nim lądują cienie z My Secret: matt eye shadow 505 oraz odrobina cienia pearl touch 101 aby delikatnie rozświetlić powiekę. 505 ma świetny kolor, który nie jest za jasny, więc nie wygląda sztucznie i nie rzuca się w oczy, ale stapia się z kolorem skóry i wygląda niezwykle naturalnie. 


Aby odrobinę rozświetlić powiekę, dosłownie ciut ciut, stosuję właśnie cień 101, który w małej ilości nadaje powiekom dyskretnego połysku w odcieniu cieplejszego, jasnego beżu z dodatkiem złota. 


Cienie mają świetną, miękką konsystencję (mat nawet bardziej miękką) oraz są bardzo dobrze napigmentowane. Troszeczkę się pylą, ale absolutnie nie wpływa to na ich jakość oraz aplikację, więc biorąc pod uwagę cenę naprawdę warto zastanowić się nad ich zakupem. 



Na sam koniec (wiem, że może się wydawać, że za bardzo kombinuję, ale po prostu podoba mi się taki makijaż oka;)) na środek powieki daję cień w sztycie z Bell. HYPOAllergenic stick eyeshadow w odcieniu 01, kupiłam za połowę ceny na promocji w Rossmannie. 


01 to niby jasny, szampański odcień z różową poświatą i srebrnymi drobinkami, które nie są widoczne na powiekach. Kojarzy mi się z kolorem, który jest często opisywany jako seashell. 



O ile różu na powiekach nie lubię, podobnie jak błękitu, i zwykle go unikam, to jednak ten cień sprawia, że zwykły makijaż oka staje się znacznie ciekawszy, a skóra jest w tym miejscu jakby mokra.


W poście dotyczącym kosmetyków, które kupiłam w sierpniu KLIK było trochę nowości KOBO, w tym właśnie cień do brwi w odcieniu 303 brunette, który jest drugim najciemniejszym kolorem (łącznie są cztery kolory). 



Eyebrow colour zachwycił mnie głównie swoim odcieniem: chłodny, ciemniejszy brąz z szarością, coś jak taupe, ale z większą ilością brązu. Cień ładnie przyciemnia brwi, ale nie daje przesadzonego efektu (wiecie, takie brwi rysowane markerem) i radzi sobie z brakami włosków. Nie utrwala jednak brwi i należy o tym pamiętać, więc jeżeli ktoś walczy z odstającymi włoskami będzie musiał sięgnąć po żel.


Jeżeli jednak zależy wam aby przyciemnić brwi, sprawić, że braki nie będą widoczne i dzięki temu zyskacie efekt gęstych i grubych brwi, to ten cień jest wart zainteresowania, zwłaszcza w promocji (ja swój kupiłam jakoś za 14zł).


Ostatnim produktem do oczu jest eyeliner w pisaku: L'oreal super liner perfect slim, który faktycznie ma bardzo precyzyjną i cienką końcówkę, a malowanie nim kreski, to prawdziwa przyjemność.


Oczywiście jeżeli ktoś nie ma wprawy w malowaniu kreski, to polecam najpierw zrobić ją przy pomocy czarnego lub grafitowego cienia do powiek i dopiero wtedy "poprawić" ją takim eyelinerem. Sama tak robiłam przez dłuższy czas, bo jednak ręki nie miałam pewnej i obawiałam się, że zrobię sobie kuku.


Kolejny ulubieniec pochodzi ze stajni KOBO i jest to ciemniejsza wersja matt bronzing & contoring powder, czyli odcień 311 Nubian Desert. Poprzednik jest dla mnie za jasny, zwłaszcza teraz kiedy jeszcze moja skóra jest ciut ciemniejsza niż zwykle. 


Puder nie tworzy efektu takiej brudnej skóry i ciężko sobie zrobić nim krzywdę. Co więcej, jest często na promocji za 10zł, więc za taką cenę naprawdę warto się nim zainteresować jeżeli nie macie dostępu do różu NYX w odcieniu taupe (kolejny świetny produkt do konturowania), Inglota czy też Bahamy Mamy lub szukacie czegoś tańszego niż te wymienione kosmetyki.


O różach Max Factora usłyszałam po raz pierwszy przed ostatnią promocją w Rossmannie i to głównie ze względu na -49% zdecydowałam się na zakup kilku, a dokładnie trzech, sztuk (wszystkie zakupy TU).


Najczęściej sięgałam po odcień nude mauve jednak po poście Agnieszki White Praline i ujrzeniu jak pięknie wygląda alluring rose na jej policzkach, sięgnęłam po ten odcień i przepadłam. Kolor w opakowaniu może trochę wystraszyć, ale na skórze wygląda cudownie: odcień delikatnie ociepla i rozświetla skórę nadając policzkom koloru delikatnego brązu z dodatkiem brzoskwini. Trwałość dobra, konsystencja nawet bardzo dobra, więc na pewno podczas kolejnej promocji skuszę się jeszcze na jeden odcień z tej serii (pewnie będzie to jaśniutki lovely pink, chociaż gorgeous berries może być idealny na zimę). 


Na koniec coś do ust, o czym pewnie większość z was już słyszała. Słynna konturówka: Inglot soft precision lipliner numer 74.


Kupiłam ją z ciekawości bo wszędzie było o niej głośno i chociaż początkowo wydawała mi się za ciemna, na ustach jest jaśniejsza i wygląda bardzo ładnie. Świetnie sprawdza się zarówno przy odrobinę mocniejszym makijażu, jak i przy delikatesie, ponieważ podkreśla usta, ale nie w taki nachalny sposób. Kiedy byłam mocniej opalona wyglądała jak jasne mauve ze sporym dodatkiem wrzosu, jednak teraz, kiedy moja skóra jest jaśniejsza, na ustach wypada ciemniej niż mój naturalny kolor i więcej w niej brudnego różu, ale nie narzekam, bo prezentuje się bardzo dobrze. 

Poniżej swatche większości produktów - zdjęcia w świetle dziennym ;)







Znacie te kosmetyki? 
Jestem ciekawa czy któryś z nich jest w waszych ulubieńcach;)

PROPONOWANE POSTY:

22 komentarze

  1. Uwielbiam kredkę z Inglota 74. Piękny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się nad kupnem podkładu Vichy, jednak cena dość wysoka niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysoka, ale często w super-pharmie są promocje -40% :) wtedy cena jest znośna;)

      Usuń
  3. Cień 505 mam i bardzo lubię. Kolejna perełka kupiona pod wpływem rekomendacji z blogów. Color Tattoo mam na liście i uzupełnię przy okazji zbliżającej się promocji w Rosku. Trochę szkoda, że ten odcień ma tak dużo żółtych tonów. Wolałabym żeby był bardziej neutrealny, ale spróbować spróbuję. Fajni ci Twoi ulubieńcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten odcień color tattoo, który jest w Rosie jest mniej żółty:) mój pochodzi z jakiejś kolekcji, która była w USA, u nas nie była dostępna:) jest więc szansa, że tamten kolor będzie Ci odpowiadał:)

      Usuń
  4. Miałam podkład z Vichy, co prawda w innym odcieniu, ale u mnie totalnie się nie sprawdził:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to jeden z tych podkładów, które się albo bardzo lubi, albo nienawidzi. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził:(

      Usuń
  5. To serum i kredka mnie zaintrygowały :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam doskonale gąbeczkę RT, podkład Vichy i liner Loreal :) Wszystkie te produkty bardzo lubię. Natomiast na róż Max Factor mam wielką ochotę, tylko czekam na dobrą okazję ;) Na razie się nie zanosi, bo na początku listopada będzie -50% w Rossmannie, ale na oczy i paznokcie :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie słyszałam:/ ale mam jeszcze nadzieję, że na produkty do twarzy będzie promo od 14 listopada;) może jeszcze ogłoszą:P chętnie bym wtedy kupiła jeszcze ze dwa odcienie tych róży;) a może i 3:P

      Usuń
  7. Nie znam żadnego z przedstawionych przez Ciebie ulubienców, ale kredka z Inglota wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ten korektor Maybelline. Świetnie kryje moje cienie pod oczami i wszelkie skórne niespodzianki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko wygląda niesamowicie kusząco. Ten odcień Color Tatoo wydaje się być idealną bazą dla każdego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaciekawiłaś mnie tym podkładem. Cienie z MySecret od dawna mi się marzą, tak samo jak i pudry z Kobo. Tulę :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Na korektor z Maybelline poluję już od dawna. Słyszałam o nim wiele dobrego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na allegro często się pojawia:) widziałam go też na stronie kosmetykizameryki i chyba kiedyś na ezebra;)

      Usuń
  12. Te matowe cienie i serum do rzęs są na mojej liście, coraz więcej osób i nich pisze pozytywne recenzję;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę koniecznie rozejrzeć się za color tatoo ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię ten podkład z Vichy, ma wielu przeciwników, ale ja wykończyłam go właściwie do ostatniej kropelki i nawet zastanawiam się nad odkupieniem pełnej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny zestaw, ale dla mnie to róż Max Factor skradł zdjęcia :) Piękny jest!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M