Zakupowo: nowości zakupione w czerwcu

15 sierpnia 2015

Nadszedł czas na podsumowanie zakupów dokonanych w czerwcu, głównie podczas różnych promocji.
Jest tego mniej, niż było chociażby w maju, więc wszystko idzie w odpowiednim kierunku. 
Kupiłam kilka rzeczy do pielęgnacji, ponieważ trafiła się bardzo dobra okazja, trochę kolorówki w nietypowych dla mnie odcieniach (chodzi tu głównie o cienie do powiek), oraz rzeczy, które na pewno mi się przydadzą i będą często używane. Jednym słowem, niemal udało mi się kupić, to co potrzebuję. Niemal, bo niektórych kosmetyków nie potrzebowałam, ale zachwyty nad nimi w blogosferze spowodowały, że zapragnęłam je mieć. 


Najwięcej kupiłam w Tk Maxxie, ale po kilka rzeczy przygarnęłam również w Naturze, Rossmannie, Hebe i Super-Pharm. Skusiłam się też na coś w Inglocie i w Almie, do której poszłam po spożywkę, a wróciłam z kosmetykiem do pielęgnacji twarzy (żeby nie było, produkty spożywcze także zostały kupione). 
Z racji tego, że w mojej kosmetyczce są głównie neutralne kolory cieni, postanowiłam trochę zaszaleć i kupić typowo letnie odcienie, które ożywią brązy oraz będą nadawały się do stworzenia kolorowych kresek na powiekach.
Skorzystałam z promocji w Naturze i upolowałam właśnie takie kolorowe cienie do powiek z KOBO oraz MySecret
Z wkładów KOBO wybrałam: 151 Turquoise, 146 Yellow i 158 Pink. W plastikach nie wyglądają na bardzo szalone, ale wiele zyskują jak się je tylko przeniesie na skórę. 


W małym koszyczku w szafie KOBO zauważyłam także dwa piękne pigmenty, które wpadły mi w oko już dawno temu, ale zwykle sięgałam jednak po prasowane produkty. Tym razem zaryzykowałam, bo i wcześniej czytałam wiele pozytywnych opinii na temat pigmentów tej marki, i wzięłam 409S Emerald oraz 408S Cornflower.


Z MySecret przygarnęłam jedynie jeden cień z serii MATT w fioletowym odcieniu (numer 515). Oczywiście w oko wpadło mi więcej kolorów, ale nie wiem jak będę się czuła z takimi kolorami na powiekach, więc wolałam aż tak nie szaleć. 


W Hebe kupiłam, a właściwie wykorzystałam kupon na 10zł, kolejną kredkę Catrice Longlasting eye pencil waterproof i tym razem wybrałam przepiękny odcień 110 Rendez-blue. Od jakiegoś czasu posiadam kredkę longlasting w odcieniu zieleni i chociaż kolor jest wspaniały, to mam problemy z jej aplikacją. Jestem ciekawa czy z tą będzie tak samo. 


Kupiłam również konturówkę z Essence (jedna znalazła się już w ulubieńcach maja i czerwca), w odcieniu 08 Red Blush, a także cień do powiek 18 all I need (nie wiem czy nie mam go w starszej wersji) oraz bibułki matujące all about matt! oil control paper, ponieważ wykończyłam te, które miałam z Wibo i Marrionu. 


Czytałam różne opinie o tych bibułkach z essence i mam nadzieję, że u mnie się sprawdzą, ale już teraz wolę was zapytać czy może znacie jakieś dobre bibułki matujące, których cena nie przyprawi mnie o zawał?


W Super-Pharm skorzystałam z promocji na wybrane marki (-50% z tego co pamiętam) i kupiłam dwie szminki Maybelline Color Sensational w odcieniach 904 Vivid Rose oraz 902 Fuschia Flash


Bardzo podobał mi się koralowy odcień (bodajże numer 910), ale niestety nie był już dostępny.
Z tego co kojarzę, to szminki w regularnej cenie kosztują jakoś 26 złotych, więc dwie w cenie jednej, to dobra okazja, aby przetestować takie żywe kolory (TU pokazywałam odcień 250 Mystic Mauve).


Przygarnęłam także kolejną sztukę antyperspirantu Garnier Neo w wersji soft cotton. To chyba moja trzecia sztuka i wciąż jestem tak samo zadowolona z tego produktu (pełna recenzja TU). 


W Rossmannie skusiłam się na trzy cienie w kredce z Bell, ponieważ były mocno przecenione, a kolory bardzo mi się spodobały. Bell HYPOAllergenic stick eyeshadow mają jedynie numerki, żadnych nazw odcieni niestety. Z kolorów objętych niższą ceną (reszta była w cenie regularnej) wybrałam 01,05 oraz 06.




Pierwszy numer (01), to piękny, świetlisty, szampański odcień, który będzie świetnie wyglądał w kącikach oczu lub też na całej powiecie jeżeli będę chciała rozświetlić całą powiekę. Nie wiem dlaczego na stronie producenta przy tym numerku jest pokazany ciemny grafit...


05 to prawdziwe cudo: mocny, błyszczący szmaragd, który od razu wpadł mi w oko. Niestety zdjęcia nie oddają idealnie jego uroku. 


Ostatni odcień, 06, to klasyczny, ciemniejszy brąz. Odcień bezpieczny i uniwersalny, a taki zawsze warto mieć. 


Z tej samej marki kupiłam również wychwalany rozświetlach: HYPOAllergenic face&body illuminating powder, który mogliście zauważyć na zdjęciu wraz z cieniem essence, ale wrzucę jeszcze jedno zdjęcie, żeby nikt nie musiał przewijać wracać do początku aby sprawdzić dokładnie o jakie mazidło chodzi ;)
Odcień tego rozświetlacza kojarzy mi się z jakimś innym kosmetykiem, ale coś nie mogę sobie przypomnieć z jakim dokładnie. 


Na tym zakończyłam zakupy kolorówki i powędrowałam po coś dla mojej czupryny.
Z racji tego, że ostatnio zauważyłam wzmożone wypadanie włosów, kupiłam, pewnie większości znany, szampon Dermena, który ma niby hamować wypadanie włosów i stymulować ich odrastanie. Jeszcze go nie używałam, bo zużywałam inne szampony, ale niebawem na pewno po niego sięgnę. 


Kolejne większe zakupy zostały dokonane w dobrze wszystkim znanym Tk Maxxie. Początkowo chciałam co innego, ale że produkt, który mnie interesował nie był dla mojego przedziału wiekowego, ani dla typu cery, kupiłam kosmetyki Dr. Scheller, o których coś tam kiedyś słyszałam.
Skusiłam się na dwa olejki/sera do twarzy w wersji organic pomegranate oraz organic wild rose. Na stronie producenta oba sera kosztują po 39$, więc cena 19zł za sztukę, była naprawdę okazyjna.  



Do tego kupiłam również kremy pod oczy, bo akurat te kosmetyki zużywam najszybciej. Nie ukrywam, że bardzo lubię granat, róże, wiśnie i pomarańcze w kosmetykach, dlatego też nie zastanawiałam się za długo nad zakupem tych produktów. 


Upolowałam także SAMPAR Poreless Magic Peel, a właściwie wykorzystałam fakt, że mojej siostrze wpadło w oko coś innego i zrezygnowała z jego zakupu, bo w innym przypadku pewnie bym się nim nie zainteresowała, bo samej marki nie kojarzę. Opakowanie było trochę naderwane, co nie jest nowością w Tk Maxxie, ale na szczęście zawartość była nienaruszona. 


Ostatnią rzeczą, którą kupiłam jest duża kosmetyczka marki Kenneth Cole, którą wypatrzyłam kiedy już szłam w stronę kas. Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zakupu takiej większej kosmetyczki, bo wszystkie kosmetyki do pielęgnacji, które brałam ze sobą podczas wyjazdów, musiałam pakować do dwóch mniejszych kosmetyczek, lub część mieć "luzem". Obawiałam się, że ta też będzie za mała, ale okazało się, że ma idealną wielkość. Zmieszczę do niej kremy, sera, tonik, oraz żel pod prysznic w mniejszym opakowaniu i mały balsam. Jestem bardzo zadowolona, zwłaszcza że kosmetyczka bardzo podoba mi się wizualnie. 



Na początku notki wspomniałam, że podczas zakupów spożywczych w Almie wpadło mi do koszyka coś jeszcze. Tym czymś był krem BARWA, Barwa Siarkowa, o którym jakiś czas temu było dość głośno w blogosferze. Kosztował coś około 20zł, więc cena niska. Obecnie moim ulubieńcem na dzień jest krem La Roche-Posay Hydraphase Intense Legere (recenzja TU), który jednak jest znacznie droższy, więc gdyby ten spisywał się u mnie tak samo dobrze, to byłaby to znaczna ulga dla portfela. 


Na koniec nowa paletka magnetyczna Inglota, która i mnie skusiła. Koszt tego przyjemniaczka, to 35 złotych, więc nie ma tragedii. Niebawem znajdą się w niej pewnie wkłady KOBO i róż Catrice, chociaż zastanawiam się, czy nie lepiej przełożyć do niej kosmetyki, które najczęściej używam, aby mieć taką podróżną paletkę. 



Macie coś z tych rzeczy? 
Znacie je?

PROPONOWANE POSTY:

11 komentarze

  1. Ja rzadko trafiam na fajne łupy w TK Maxxie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy Twoja paleta też ma takie delikatne magnesy? W porównaniu do "20" której nie mogę otworzyć jedną ręką, mam wrażenie, że Flexi otwiera się sama bez użycia odrobiny siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są słabsze. Mam paletkę magnetyczną na 4 róży/pudry lub 8 cieni - taką z 4 prostokątami i ona faktycznie ma mocniejsze magnesy, chociaż w tej mi te słabsze nie przeszkadzają;)

      Usuń
  3. Super zakupki! :) Piękne kolory cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem z Barwy mogę polecić. Uzywałam i matującego i nawilżającego i oba sie sprawdziły przy mojej mocno tłustej cerze. Za to Garnier nie wytrzymał fali upałów u mnie i przestał się sprawdzać :(. Ogólnie poszalałaś z zakupami. Sporo produktów znam inne mnie zaciekawiły. Udane zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze:) właśnie wiele dobrego o nim słyszałam, ale nigdzie go nie widziałam stacjonarnie, więc jak tylko nadarzyła się okazja do zakupu, to z niej skorzystałam;)

      Usuń
  5. Nigdy nie byłam jeszcze w TK Maxie, muszę to narobić :) Mam ochotę na paletę z Inglota, ale czytałam, że ma słabiutkie magnesy w porównaniu z tymi klasycznymi. Ja też bardzo lubię Hydraphase Intense Legere :) Fajna kosmetyczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizytę w TK Maxxie polecam:) można tam czasami fajne rzeczy kupić, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo nieraz trzeba się oszukać;) dlatego u mnie się skończyło na pielęgnacji, bo wszystko widoczne, więc nie trzeba grzebać godzinami;)

      Usuń
  6. Mam cienie w kredce z Bell, kupiłam je jeszcze na promocji Rossmanowskiej, u mnie się rolują więc nie jestem z nich zadowolona. Kupiłam jakiś czas ten cień fioletowy z My secret i parę innych, lubię je, ale strasznie się sypią. Vivid Rose to bardzo fajny odcień, ale jak kupowałam te pomadkę to myślałam, że nie wysycha do matu i jestem trochę zawiedziona, bo mam podobny odcień z innej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je planuję używać na bazę lub color tattoo, bo same na pewno się u mnie zrolują - możliwe, że na bazach także;) ale kolory mają bardzo ładne, więc się skusiłam;)

      Usuń
  7. uwielbiam kosmetyki Bell, ale u mnie w Naturze została wycofana szafa i nie mam już ich gdzie kupić :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M