Zakupowo: kosmetyczne nowości maja

7 sierpnia 2015

Wprawdzie emocje już dawno opadły, ale może część z was pamięta jeszcze, że w kwietniu i maju była w Rossmannie promocja -49% na produkty do makijażu. Wiele osób zaszalało; w końcu podczas takiej promocji warto kupić, to co się kończy, czy też to, co planowaliśmy od jakiegoś czasu, ale ciągle było nam żal pieniędzy.
Jak zwykle stworzyłam listę produktów, które, według mnie, są warte uwagi, oraz stworzyłam swoją listę mazideł, na które chciałam zapolować.
Wyszło jak zwykle, kupiłam więcej, niż planowałam, i coś mi się wydaje, że następnym razem, na czas takich promocji, będę musiała unikać blogów, instagramu oraz FB, bo wszędzie pełno pokus.


Jak sami zauważycie, najbardziej interesowały mnie lakiery do paznokci, zwłaszcza z Wibo, oraz produkty do ust. Kupiłam także kilka kosmetyków na blogowej wyprzedaży, jeden słynny kosmetyk na równie słynnej Truskawie, cudne szminki z Golden Rose, które ciągle za mną chodziły, oraz kilka innych rzeczy z drogerii. Pochwalę się także wygraną w konkursie;) 


Zacznę od kosmetyków, które kupiłam u Patrycji na jej blogowej wyprzedaży. 
Wypatrzyłam na niej róż Essence blush up! w odcieniu 20 pinky flow, który niestety nie przetrwał podróży, ale niebawem zacznę go reanimować, więc mam nadzieję, że ten śliczny, dziewczęcy róż, będzie miał na nowo prasowaną, a nie sypką, formę. 


Wybrałam również szminkę NYX matte lipstick w kolorze MLS 02, shocking pink: niby fuksja, ale w porównaniu do innych widać w niej dodatek fioletu. Kolor jest piękny i na pewno mocno się wyróżnia, więc osoby, które lubią podkreślać usta takimi zajzajerkami, będą nim zachwycone. Oprócz tego szokującego ;) koloru, szminka ma bardzo fajną konsystencję i fenomenalną trwałość! na pewno skuszę się na inne odcienie z tej serii, bo warto. 
Ostatnie dwa produkty, które kupiłam, to kosmetyki do oczu: pyłek Inglot AMC numer 13, który jest w odcieniu metalicznego, średniego brązu z malutkim dodatkiem khaki. Jest to mój pierwszy pyłek z Inglota, ale coś czuję, że może zapoczątkować nową miłość, jeżeli tylko oswoję się z taką formą cieni. Na koniec Benefit creaseless creme shadow w odcieniu birthday suit (delikatnie opalony beż) w starej wersji, który spisuje się nieźle nałożony na całą powiekę. 

Jak wiecie, bardzo lubię lakiery marki Essie i kiedy ukazała się kostka z wiosenną kolekcją, moje serce zabiło szybciej. Chciałam ją kliknąć, ale kupiłam już sporo rzeczy, więc jej zakup odłożyłam na kolejny miesiąc. Kiedy jednak zobaczyłam konkurs na Instagramie, organizowanym przez Kosmetykomanię, w którym do wygrania była ta kostka, postanowiłam wziąć udział i jak widać szczęście się do mnie uśmiechnęło, bo stałam się posiadaczką kostki Essie spring collection



W skład tej kostki wchodzi: Blossom Dandy (jasna mięta), Perennial Chic (delikatnie brzoskwiniowy beż), Petal Pushers (średni popiel z dodatkiem niebieskiego) i Flowerista (piękny fiolet). 

Instagram przyczynił się także do pewnego zakupu, którym był Inglot makeup fixer. Ponoć nie utrwala makijażu jakoś szczególnie, ale sprawia, że wszystkie kosmetyki jakby łączą się ze sobą, skóra wygląda bardziej glow i całość prezentuje się znacznie lepiej i naturalniej. 


Byłam także w Hebe po suchy szampon Batiste dry shampoo w wersji medium&brunette. Jest on znacznie lepszy niż inne wersje (miałam dwie, ale szybko przestałam ich używać, bo zostawiały ten biały nalot, który później wyglądał jak łupież). Tego również nie używam za często, ale czasami, w nagłych wypadkach, jest dla mnie ratunkiem, kiedy nagle muszę wyjść, a jednak moje włosy nie wyglądają już tak świeżo (włosy myję co 3 dni, więc już drugiego dnia są one trochę błyszczące przy skórze głowy). 


Skusiłam się na kolejną konturówkę Essence lip liner w odcieniu 07 cute pink, która jest takim stłumionym, ciemniejszym różem. Ładnie podkreśla usta, ale w delikatny sposób, więc nie rzucają się one w oczy. Kupiłam także pędzelek skośny do różu tej samej marki, Essence blush brush oraz Eveline sos lash booster, ponieważ słyszałam, że świetnie się sprawdza jako baza pod tusz do rzęs, a akurat była promocja. 

W Naturze kupiłam za to pewien hit blogosfery: My Secret face illuminator powder. Dostępny jest tylko jeden odcień o nazwie princess dream i jest to piękny, delikatnie złocisty i opalony beż, który na skórze wygląda bardzo ładnie i naturalnie. 



Obawiałam się, że nie będzie dla mnie odpowiedni, bo jednak w opakowaniu wydaje się dość ciemny jak na rozświetlacz, ale na skórze wygląda cudownie. Według wielu osób, pobił on już kultową Mary Lou od TheBalm. 


Przez internet kupiłam przepiękne szminki Golden Rose z dwóch serii: Vision lipstick oraz Velvet Matte lipstick




Z tej pierwszej serii kupiłam numer 124 (jagodowy fiolet), 112 (mocny róż) i 133 (żywa fuksja), z drugiej natomiast 13 (piękna fuksja) i 11 (malinowa czerwień). Na zdjęciach, od prawej strony, są kolory w takiej kolejności, w jakiej zostały wymienione w poście. 



Przyznaję, że produkty do ust Golden Rose uzależniają. Niedawno marka wypuściła kredki do ust, które już podbijają internety, więc i mnie zaczęły kusić. Ma ktoś je może? 


Na słynnej Truskawie (wszystko o niej TU), kupiłam żelowy eyeliner w słoiczku, Laura Mercier creme eye liner w ciekawym odcieniu graphite. Jest to takie połączenie grafitu z khaki. Kusiły mnie jeszcze ze trzy kolory, ale postanowiłam jednak najpierw przekonać się, czy ten eyeliner będzie w stanie przetrwać na moich powiekach. Pierwszy test już był, ale nie został zdany idealnie, więc trzeba kombinować i testować dalej. 


W końcu przechodzę do zakupów z Rossmanna, do którego wracałam kilka razy, bo co chwilę wypatrzyłam na blogach coś, co koniecznie musiałam kupić. 
Z produktów do ust kupiłam szminkę Wibo, glossy temptation numer 4, która jest jasną czerwienią. 



Sprawdza się świetnie przy delikatnym makijażu, bo nie kryje tak mocno, więc osoby, które rozpoczynają swoją przygodę z czerwienią na ustach, powinny się nią zainteresować. Z tej samej marki kupiłam lip lacquer numer 3 (dość żywa czerwień) oraz numer 5 (piękna jagoda). 



Te produkty nie cieszą się za dobrą opinią i właściwie kupiłam je przez pomyłkę, bo szukałam produktów z innej serii, ale ze względu na to, że nie było ich w szafie Wibo, a opakowania miały bardzo podobne do tych, to jakoś mnie przymroczyło i wzięłam te. 
Skusiłam się także na nowości marki Rimmel, oh my gloss! Kupiłam odcień numer 140 glossip girl (jasny, delikatnie rozbielony róż), 150 glossaholic (brzoskwiniowy beż z malutkimi drobinkami), 500 ooh la la (wiśniowa, jasna czerwień) i 520 rebel red (mocniejsza czerwień z malutkimi, mikroskopijnymi drobinkami). 


Bardzo je polubiłam, ze względu na kolory, jakość oraz bardzo fajną konsystencję. Uważam, że warto się nimi zainteresować nawet za regularną cenę, która nie jest taka wysoka. Świetne są także L'oreal extraordinaire, które wam wciąż polecam i sama, po raz kolejny, skusiłam się na następny kolor. Tym razem wybór padł na mocną czerwień, 304 ruby opera



Kolejnym odcieniem z produktu, który już mam od jakiegoś czasu, jest 512 fuschia flare (piękna, chłodna, neonowa fuksja) z L'oreal glam matte intense matte gloss



Zainteresowały mnie też kolejne kolory Bourjois rouge edition velvet: 05 ole flamingo! i 06 pink pong, a to wszystko dlatego, że napatrzyłam się na ich zdjęcia na ustach. 



Ostatnimi produktami do ust są błyszczyki Bell HYPOAllergenic shiny lip gloss w odcieniach:  06 (jasny róż w typie baby pink), 08 (przepiękny, chłodny fiolet), 09 (mieszanka fioletu i magendy), 10 (malinowa/różowa czerwień) i 11 (jaśniejsza czerwień). Bezsprzecznie największą gwiazdą z tych mazideł jest odcieni jest numer 08 i to przez niego skusiłam się na inne kolory. 06 także mi się podoba, bo delikatnie rozjaśnia mi usta, ale wygląda wciąż naturalnie, z reszty, póki co, jestem średnio zadowolona, ale może jeszcze się to zmieni. 


Przechodzę do lakierów do paznokci i znowu zacznę od Wibo i serii hello summer, z której kupiłam sporo odcieni. Wzięłam numer 9 (błękit), 2 (pastelowa brzoskwinia z delikatnym, srebrnym shimmerem), 10 (ciemniejszy niebieski ze srebrnymi drobinkami/shimmerem), 5 (piękny, jagodowy fiolet), 4 (mocniejszy róż, delikatnie wpadający w magendę), 1 (mocniejsza brzoskwinia) oraz 7 (shrekowy kolor).



Wzięłam jeden lakier z serii granite sand w odcieniu 1 (ciemny, przybrudzony fiolet)...


 i skierowałam się do szafy Lovely, w której także było kilka ciekawych odcieni. Z summer trend kupiłam numer 7 (ciemny, morski z większym dodatkiem zieleni) i 3 (delikatnie pastelowa brzoskwinia), 



natomiast z summer sand 5 (morski z ciemnymi, morskimi drobinkami), 3 (mocniejszy róż), 4 (ciemniejszy błękit z niebieskimi drobinkami), 2 (pastelowa brzoskwinia) i 6 (zieleń shreka;) z ciemniejszymi, zielonymi drobinkami).


Wzięłam również dwa lakiery z Miss Sporty, candy shine glitter effect - 001 (jasno zielony) i 002 (pudrowy róż).


Kupiłam również L'oreal brow artist plumper w wersji medium/dark, który już wylądował w ulubieńcach KLIK, oraz Lovely eye liner matte, w kolorze pięknego granatu, który niestety słabo kryje i robi prześwity, więc potrzeba kilku warstw, ale wtedy kolor w tych miejscach jest inny. 



Zakupów sporo, trochę mi też przybyło w czerwcu, ale na szczęście w lipcu nie kupiłam nic z kolorówki i póki co, nic też nie przybyło w sierpniu, więc mam nadzieję, że do końca tego miesiąca się to nie zmieni;) 

P.S. W Naturze od wczoraj trwa promocja -40% na kosmetyki kolorowe wybranych marek. 
Więcej in formacji TU



PROPONOWANE POSTY:

34 komentarze

  1. ta seria pomadek to moja zmora. tak mi przesuszyła usta, jak żadna inna, że aż konieczna była interwencja dermatologa :( dlatego jej stanowczo mówię nie :( a na fixer z inglota też się ostatnio skusiłam i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Która dokładnie? to faktycznie były cyrki skoro aż do dermatologa musiałaś iść:( przepisał jakieś leki?
      Fixer przedłuża u Ciebie trwałość makijażu?

      Usuń
  2. Ło Kochana, tyle tego, że aż mi się w głowie zakręciło! <3 :)) Jestem bardzo ciekawa tego pędzla z Essence - dotykałam go, jest piękny, ale obawiałam się, że nieprzydatny... :( Muszę zajrzeć do Natury i kupić też ten rozświetlacz! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co użyłam go kilka razy i wciąż mam mieszane uczucia;) jest miękki, piękny, ale nie z każdym kosmetykiem dobrze współpracuje;) wydaje mi się, że jest ciut za mało pulchny;)

      Usuń
  3. Same perełki :D Ja też będę musiała unikać blogów i instagrama podczas promocji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najbezpieczniejsze rozwiązanie:D

      Usuń
  4. Uwielbiam te pomadki glossy temptation! Są cudowne, ładnie nawilżają i są trwałe.
    Skusiłaś mnie również tą pomadką Nyx:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadkę NYX bardzo polecam! świetna jest:)

      Usuń
  5. Dużo pięknych rzeczy :) Ja kolorówkę ostatnio też kupuję tylko na promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko, ale poszalałaś! Takiej ilości kolorówki bym przez 10 lat chyba nie zużyła :D
    A tak na serio z tych dobroci znam tylko pomadki Velvet Matte, mam odcień 02, taki pudrowy róż. Mam jeszcze lakier z Wibo, tą pastelową brzoskwinie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego pewnie znowu skończy się tak, że wiele rzeczy oddam mamie i siostrze;)
      02 mnie kusi, ale boję się, że to nie mój kolor;)

      Usuń
  7. Nie powinnam była tu wchodzić, bo teraz i mi się marzą takie cudeńka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, mnie kusili, to i ja będę kusić:D

      Usuń
  8. Jejciu chyba pół drogerii wykupiłaś :P Cała masa tych cudeniek ! I ja wreszcie musze sie wybrać po tą wersję suchego szamponu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziłam na kilka razy;) na początku byłam bardzo z siebie zadowolona, bo kupowałam jedynie to co miałam na liście, ale później, jak zobaczyłam zdjęcia na insta i wpisy na blogach to wszystko się zmieniło:P

      Usuń
  9. u Ciebie jak zwykle szaleństwo :D
    u siebie natomiast zanotowałam spore czyszczenia "magazynów" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle:D
      Zazdroszczę! mi jakoś wiecznie żal się rozstać z mazidłami, nawet tymi, po które nie sięgam za często, ale wciąż myślę, że może się przydadzą:P

      Usuń
  10. zastanawiałam się nad kostką z essie ale nie wzięłam bo mam tyle lakierów:D ale zaszalałaś konkretnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wooow ile skarbów :) cudne te pomadki GR :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super wyglądają te nowości :D Podobają mi się pomadki GR i błyszczyki Bell i Rimmela :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Podobają mi się te błyszczki z Rimmela ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są świetne:) akurat z nich jestem bardzo zadowolona:)

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłam, ponieważ nie akceptuję reklam.

      Usuń
  15. Szaleństwo majowe :) Mój ulubieniec Face Illuminator <3 sprawdził się na moim ślubie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam te szminki z Golden Rose i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozważam zakup fixera z Inglota, bo szukam zamiennika dla mojego ulubionego Kryolana... ale waham się, bo się obawiam że zaden inny nie będzie tak dobry. O Inglocie czytałam różne opinie i sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ten z Inglota jest zupełnie inny niż Kryolanu - nie utrwala makijażu aż tak, daje taki glow, a Kryolan to prawdziwy zajzajer;)

      Usuń
  18. Rany, ile pięknych kolorów. Aż sama nabrałam ochoty na kilka nowych szminek.

    OdpowiedzUsuń
  19. Sporo tego :) Znam i lubię mgiełkę z Inglota, faktycznie sprawia, że cera wygląda świeżo. Uwielbiam też matowe pomadki Bourjois, choć ja wybieram bardziej nudziakowe kolory.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M