PAESEBOX - co znalazłam w środku?

18 sierpnia 2015

Podobnie jak w tamtym roku, marka Paese ogłosiła, że i w tym można zakupić Paesebox, w którym znajduje się 7 pełnowymiarowych kosmetyków.
Wszystkie wybierane są losowo, ale każdy pochodzi z innej kategorii, więc nie trzeba się martwić, że ktoś w pudełku znajdzie dwa róże do policzków, bądź też dwa cienie do powiek.
W tamtym roku skusiłam się na dwa pudełka i w jednym z nich znalazłam bardzo fajny róż, który często ląduje w postach z ulubieńcami, więc trochę mnie kusiło, aby znowu skorzystać z okazji i zamówić box. 


Ostatecznie decyzję o zakupie podjęłam po zobaczeniu kilku zdjęć na Instagramie z zawartością pudełek. W sobotę zrobiłam przelew, wysłałam dane do wysyłki na podany adres mailowy i oczekiwałam paczki, która dotarła dzisiaj przed południem. 


Aby zamówić Paesebox, trzeba wejść na stronę marki, następnie na e-sklep i kliknąć na link Promocje - tam będzie dokładnie wyjaśnione co należy zrobić, aby otrzymać taki box. 




Przeglądając zdjęcia, widziałam w paczkach podkłady, pudry prasowane i sypkie, cienie, błyszczyki i inne mazidła; wszystkie były w dość spokojnych, stonowanych odcieniach, a podkłady nie waliły po oczach mahoniem.
Po cichu marzyłam, że trafi mi się słynny puder ryżowy, jasny podkład, błyszczyk w odcieniu mlecznego różu, czy też jasny, pastelowy lakier do paznokci. Wiadomo, że kupując taki box podejmujemy ryzyko, że nic z niego nam się nie spodoba, ale jednak oglądając zdjęcia widziałam naprawdę fajne kosmetyki, z których góra dwa nie były w moim typie, ale od czasu, do czasu pewnie bym po nie sięgnęła. 

Dzisiaj, kiedy paczka dotarła, szybko ją otworzyłam, rozwinęłam kosmetyki z dodatkowych opakowań zabezpieczających i wyciągałam kolejne zakupione w ciemno pięknoty. 



Co znalazłam w środku?

1. Specjalistyczny podkład pielęgnujący - Nawilżający do skóry suchej (Moisturizing foundation), odcień 302 naturalny.

Podkład ani nie w moim kolorze, ani nie do mojego rodzaju skóry, więc pewnie komuś go oddam.
Kolor ładny, taki opalony beż, który będzie pasował osobom o śniadej karnacji lub takim mocniej opalonym. 
Podkład posiada szpatułkę, przy pomocy której się go nakłada.
Konsystencja dość gęsta, kremowa, więc może nieźle kryć zaczerwienienia skóry i niedoskonałości. Niestety okazało się, że podkład po chwili oksyduje na skórze i robi się ciemniejszy o jakieś pół tonu. Jakby tego było mało, delikatnie wychodzi z niego pomarańczowy odcień.


Niby odcień naturalny, niby ładny, ale na skórze zmienia się w małego potworka, więc trzeba uważać. 
Na stronie podkład jest dostępny, ale buteleczka ma trochę inną szatę graficzną, więc chyba to jest starsza wersja. 
Cena 39,90zł




2. Róż z olejkiem arganowym, nr 40.

Kosmetyk w dość mocnym odcieniu różu, którego raczej sama bym nie wybrała. 
W opakowaniu widać delikatną domieszkę czerwieni oraz złote drobinki, ale na skórze nie są one widoczne. 


Intensywność różu można stopniować; nie jest on bardzo mocno napigmentowany, więc można osiągnąć nim także bardzo delikatny efekt, więc może okazać się, że na policzkach będzie wyglądać świeżo i zadziwiająco dobrze;) 
Na żywo kolor jest jeszcze mocniejszy i bardziej czerwony;)
Nie znalazłam na stronie tego odcienia. 
Cena 19,90zł




3. Manifesto, pomadka w płynie, numer 907

Kiedyś już kręciłam się obok tych pomadek w płynie, ale nie mogłam zdecydować się na jeden kolor, więc nie kupiłam żadnego.
W paczce znalazłam dość mocny, lekko neonowy odcień pomarańczowej czerwieni, która na ustach jest bardziej pomarańczowa, niż w opakowaniu czy też na skórze dłoni. 
Pomadka ma fajny zapach oraz przyjemną konsystencję, więc może się polubimy.
Ciekawe jest to, że na stronie tych pomadek w ogóle nie ma. Są za to inne Manifesto, w zmienionym opakowaniu.
Cena 24,90zł (nowa wersja)




4. Kredka do oczu, numer 24.

Kredka w odcieniu szarego srebra (nie takie mocne, jasne srebro).
Ostatnio trafiła do mnie srebrna kredka marki Manhattan, więc nie wiem czy tą zatrzymam, czy komuś ją oddam. Kolor dość ładny, ale jakoś nie widzę siebie w takich odcieniach.


Odcienia nie znalazłam na stronie.
Cena 10,90zł na promocji (obecnie 13,90zł)




5. Lakier do paznokci, odcień 113.

Piękny, mocny burgund, kojarzy mi się z lakierem Essie sole mate, więc będzie porównanie.
Z tego przyjemniaczka się ucieszyłam. 
Też nie znalazłam tego koloru na stronie
Cena 15,90zł





6. Diamentowy cień do powiek, numer 7.

Srebrny cień, ale też nie taki bardzo jasny i świetlisty. 
Trochę się skrzywiłam wyciągając kolejne srebro z pudełka, bo i kredka, i cień w podobnym kolorze, ale zobaczymy jak prezentuje się na oczach, a właściwie w kącikach oczu, albo na policzkach jako rozświetlacz. 
Cena 15,90zł





7. Bronzer, odcień 1M.

Produkt, z którego też się ucieszyłam.
Opakowanie jest trochę porysowane, więc produkt musiał być gdzieś na wierzchu bez pudełeczka, ale nie narzekam, bo na wystawy go nie będę zabierać, więc ryski mi nie przeszkadzają;)
Kolor, to taki delikatnie opalony biszkopt, bez drobinek i połysku, więc może wyglądać bardzo ładnie na twarzy.
Na stronie są bronzery, ale mają inne opakowania. 
Cena 35,00zł





Podsumowując, ze wszystkich rzeczy kupiłabym może trzy: bronzer, pomadkę do ust, choć pewnie nie ten kolor, oraz lakier do paznokci. Resztę przetestuję (no, oprócz podkładu), bo może się okazać, że na twarzy/oczach prezentują się nieźle i efekt może mi się spodobać - bardzo ciekawi mnie jak będzie prezentować się cień na policzkach ;) 
Nie mówię nie. 
Takie akcje z pudełkami są ciekawe i czasami warto się skusić, chociaż mam wrażenie, że to takie czyszczenie magazynu i pozbywanie się mało chodliwych kolorów oraz produktów, które obecnie mają zmienione opakowania/nowsze wersje, więc wiecie, ze starszymi trzeba coś zrobić.
W sumie nic odkrywczego, bo większość tak robi;) 


Poniżej swatche wszystkich kosmetyków.
Cień na żywo jest trochę bardziej srebrzysty i chłodniejszy, natomiast róż mocniejszy, bardziej czerwonawy i cieplejszy. 






Poniżej możecie zobaczyć jak oksyduje podkład. 
Na górze nałożony wcześniej, poniżej nałożony później, więc ma jeszcze "oryginalny" odcień. 
Na zdjęciach nie widać tego aż tak bardzo, ale na żywo łatwo da się zauważyć, że podkład jest o pół tonu ciemniejszy, niż był.



Czy jestem zadowolona?
Na chwilę obecną średnio, ale wiadomo było, że jest ryzyko kupując takie pudełka bez możliwości doboru kolorów.
Zacznę testy i wtedy okaże się, jak się sprawy mają;)


Skusiliście się na pudełka?
Czy może jednak nie lubicie takich zabaw?

PROPONOWANE POSTY:

21 komentarze

  1. Jak dla mnie to porażka po raz kolejny. Może niektórym trafi się dobre pudełko, ale ostatnim razem jak zamawiałam trafił mi się o dużo za ciemny podkład, mini lakiery, które szybko się rozwarstwiły. Jedyne co było fajne to dwie miniaturki pudrów, które mam do dziś i się fajnie sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mini produkty miałaś? teraz niby jest zaznaczone, że w środku jest 7 pełnowymiarowych kosmetyków, bo jednak za 7 mini produktów, to bym podziękowała;) za 39zł zaryzykowałam, ale nie wiem czy kiedyś się jeszcze skuszę.

      Usuń
  2. Raz zamówiłam taki box, wtedy byłam niezadowolona i dobrze, że teraz się nie skusiłam, bo byłaby powtórka z rozrywki... Może lakier byłby w moim guście, ale za 40 zł tylko lakier to mało. : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałabyś bardzo drogi lakier:D! za całe 39zł;) droższy niż Essie:D

      Usuń
  3. Ja bym chyba była rozczarowana taką zawartością. Właściwie nic dla siebie tu nie widzę. Nie przepadam za zakupem pudełek, w których nie wiem, co się znajdzie, bo często są to zmarnowane pieniądze. Ale z drugiej strony podekscytowanie towarzyszące otwieraniu też jest fajne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to podekscytowanie robi swoje:) gdyby pudełko było droższe, to pewnie bym się nie zdecydowała, tak to zaryzykowałam, mam co mam, ale na tym koniec;) więcej pudełek niespodzianek niet.

      Usuń
  4. Nie byłabym zadowolona z tego pudełka. Z tego co widzę, to tylko dziewczyny, które dostały pudełko w prezencie mają trafione odcienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz! nie wiedziałam, że tak rozsyłali, a pewnie oglądałam te "specjalne" pudełka i dlatego tak mi się podobały;)

      Usuń
  5. Nie zachwyciłoby mnie to pudełko i raczej leżałyby kosmetyki nie używane.

    OdpowiedzUsuń
  6. już prawie klikałam KUP ale tak się ciągle zastanawiam i chyba sobie odpuszczę jednak

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię Paese, dwa razy kiedyś zamawiałam ich pudełeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak tylko zobaczyłam wiadomości o tym, że Paesebox jest dostępny chciałam go zamówić. później rozmyśliłam się jednak, bo znając życie nic by mi nie pasowało :P Trochę boję się bawić w takie pudełka niespodzianki :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie kupuję boxów - praktycznie żadnych. Raz zdarzyło mi się kupić F&L Box, bo znałam jego zawartość. Ogólnie boję się kupować te wszystkie shiny czy glossy boxy, bo jednak wolałabym wydać 50 zł na produkty, których aktualnie potrzebuję, a nie na takie, jakie akurat ktoś wymyślił. Mimo wszystko, podoba mi sie zawartośc Twojego pidełka Paese :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsza nie jest:) szkoda tylko, że wrzucili do niego produkty, które albo już są wycofane, albo mają nowsze wersje, bo wyszło na to, że po prostu czyszczą magazyn;)

      Usuń
  10. Fajne to pudełeczko, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze kosmetyków z Paese.

    OdpowiedzUsuń
  12. właśnie na fb krążyło sporo pozytywnych opinii i już już nawet bym się pokusiła, ale z tego Twojego zestawienia też nie znalazłabym nic dla siebie chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niektóre pudełka bardzo mi się spodobało, ale jak widać nie ma gwarancji, że to, które dostaniemy się nam spodoba;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M