Nie polubiliśmy się - Bourjois 123 Perfect CC Cream, 31 Ivory

14 sierpnia 2015

Przypuszczam, że większość z was zna ten podkład; być może macie go w swojej kosmetyczce lub czytaliście o nim na niejednym blogu, bo w końcu kosmetyk był jednym z hitów blogosfery.
Do mnie trafił stosunkowo późno; kupiłam go na promocji w Rossmannie za połowę jego regularnej ceny i dzięki temu mogłam się przekonać jak sprawdzi się u mnie. 



Produkt ten zalicza się bardziej do kategorii kremów tonujących/koloryzujących, jak do podkładów, przynajmniej na różnych stronach internetowych znajduje się on w tej właśnie kategorii. 

Jest to kosmetyk z tzw. nowej generacji, czyli taki, który nie tylko pozwala nam uzyskać ujednoliconą, rozświetloną cerę i ukryć wszelkie niedoskonałości, ale także pielęgnuje skórę twarzy. 123 w jego nazwie, nawiązuje do trzech pigmentów zawartych w składzie Bourjois, które mają niwelować oznaki zmęczenia, zaczerwienienia, a także ukrywać przebarwienia. 
Krem posiada SPF 15 i dostępny jest w czterech odcieniach.
Opis piękny, cena około 50zł za 45ml, ale oczywiście podczas częstych promocji, lub też przez internet, można upolować go nawet za połowę tej kwoty, tak jak ja to zrobiłam, i tak właśnie radziłabym zrobić.
Krem uwielbia moja siostra, uwielbia go też sporo osób, dlatego w końcu zdecydowałam się na jego zakup i wybrałam najjaśniejszy odcień z możliwych, czyli 31 Ivory.
123 Perfect CC Cream określiłabym raczej jako podkład o mocno rzadkiej konsystencji, ale jednocześnie niezłym kryciu, co mnie zaskoczyło, bo spodziewałam się, że będzie ono znacznie mniejsze. 
Taka konsystencja ma swoje plusy, ponieważ łatwo ją wydobyć z plastikowej tubki, nie sprawia problemów przy nakładaniu i nie tworzy smug, ale sprawia też czasami kłopoty, gdyż wylewa się z tubki jak tylko okręcimy zakrętkę, więc trzeba uważać żeby się nie pobrudzić. 

Wybrałam niby najjaśniejszy odcień z tej ubogiej gamy kolorów CC, ale niestety do jasnych on nie należy. Gdy sprawdzałam go w domu na skórze, kolor wydawał mi się bardzo ładny, taki opalony beż z nutką brzoskwini. Kiedy jednak porównałam go z innymi podkładami, które mam (Revlon Colorstay 150 buff, Bell CC Cream oraz Annabelle Minerals w odcieniu Golden Fairest) okazało się, że nie tylko jest on znacznie ciemniejszy, ale i wygląda na pomarańczowy. Na zdjęciach ta różnica nie jest aż tak widoczna, ale uwierzcie na słowo, na żywo podkład był o ton ciemniejszy i bardziej pomarańczowy. 




Trochę to przerażające, ale o dziwo na twarzy nie wyglądał u mnie tak źle. Jakoś dopasowywał się do koloru skóry i nie było widać tych pomarańczowych tonów. Ładnie krył zaczerwienienia na twarzy i drobne niedoskonałości, a chwilę po aplikacji robił się taki pudrowy i matowy. 
Niestety, czasami miałam wrażenie, że podkład oksyduje po pewnym czasie i ta pomarańczka nagle wyskakuje. Nie wiem od czego to zależało i czy może miałam tylko jakieś omamy wzrokowe, bo nie działo się tak za każdym razem, ale jednak kilka razy taka sytuacja miała miejsce, więc później już przestałam po niego sięgać z obawy przed taką niespodzianką w środku dnia. 

Jeżeli chodzi o ten mat, o którym wspomniałam, to utrzymywał się on u mnie tak do 3 godzin. Po tym czasie strefa T zaczynała się świecić, a podkład powoli znikał z nosa i czoła, co było mocno widoczne, dlatego zawsze musiałam go przypudrować przed wyjściem i wtedy miałam spokój na jakieś 6 godzin.
Póki co, nie jest źle i mogłoby się wydawać, że ten CC Cream spisywał się dość dobrze, gdyby nie jeden fakt: okrutnie podkreślał wszystko co mógł. Wchodził w rozszerzone pory, zmarszczki mimiczne, podkreślał włoski i wszystkie suche skórki oraz nierówności na skórze. 
Na prawdę, nie wyglądało to dobrze. Owszem, kiedy używałam bazy pod makijaż nie miałam problemu z rozszerzonymi porami, czy suchymi skórkami, ale jeżeli jej nie używałam, to była prawdziwa tragedia. 
Próbowałam zrobić zdjęcia z podkładem na twarzy abyście mogli zobaczyć jak to wygląda, ale niestety nie udało mi się tego uchwycić. Możecie sobie jednak wyobrazić, jak paskudnie wyglądają kropki z podkładu w rozszerzonych porach przy nosie...takie małe jasne kropeczki, które bardzo rzucają się w oczy. 
Za to kilka zdjęć na dłoni - obecnie moja skóra jest opalona, więc podkład wydaje się być przez to dość jasny.
Na ostatnim zdjęciu widać jak wchodzi w załamania skóry - możecie sobie wyobrazić, jak ładnie podkreśla zmarszczki mimiczne;)




Wiem, że wiele osób go uwielbia i CC Cream zbiera dużo pozytywnych opinii, więc zakupu nie będę nikomu odradzać, bo może stanie się czyimś kolejnym hitem, ale polecam polować na niego na promocji, bo jeżeli sytuacja będzie taka jak u mnie, to zawsze to lepiej stracić mniej, jak więcej.  

Znacie ten CC Cream? 
Używacie? Lubicie?

PROPONOWANE POSTY:

26 komentarze

  1. Też go nie lubię... wyglądam w nim jak stara pudernica.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak myślałam, ze może być ciemny dla mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. mam go i nie jest to najlepszy produkt jakiego używałam ale może być. sama pewnie go ponownie nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja miałam na niego ochotę, ale się powstrzymałam...a na zimę on będzie za ciemny dla mnie.. .skoro jest ciemniejszy od Buffa... a ten jest dla mnie za ciemny zimą xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjj to lepiej nie kupuj, bo on nie dość, że ciemniejszy, to jeszcze taki pomarańczowy;) wyglądałabyś jakbyś się posmarowała Kubusiem:D

      Usuń
  5. Miałam ten podkład ale w normalnej wersji w szklanej butelce. Też na początku byłam nim zachwycona a potem zauważyłam jak bardzo zaczął się utleniać...nie tylko na buzi ale też w buteleczce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kiszka:/ w butelce nie miałam chociaż też rozważałam jego zakup. Dobrze, że skończyło się tylko na tym;)

      Usuń
  6. Nie lubię pomarańczowych odcieni, dlatego się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie się sprawdził :) Używam go do rozjaśniania zimą innego odcienia bo normalnie wyglądam w nim jak trup :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to masz dość ciemną karnację chyba:)

      Usuń
  8. Mam go, odczucia mam podobne. Kolor najjaśniejszy również jest troszkę za ciemny dla mnie. Jednak jak na krem CC nie jest zły :) Lubię to, że jest taki lekki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się on wydaje dość ciężki właśnie, ale ja w sumie używam bardzo delikatnych mazideł, tak tylko żeby wyrównać koloryt skóry. No chyba, że czasami w zimie;)

      Usuń
  9. Jeszcze go nie miałam i jakoś mnie nie kusi. Wydaje mi się, że wszystkie odcienie będą za ciemne :C

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie akurat problemu z kolorem nie ma- a wybrałam ten środkowy. Ale tak jak u Ciebie- podkreśla wszystko! I wydobywa rzeczy, o których nie mam pojęcia. :D Dodatkowo jest u mnie bardzo widoczny na twarzy i jakoś nie potrafię znaleźć na niego sposobu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej chyba dać spokój;) widać wszystko zależy od skóry, u nas się jednak nie sprawdza;)

      Usuń
    2. A szkoda, bo chciałabym móc tak jak większość Dziewczyn po prostu się zachwycić i zostać z jakimś podkładem na wieki, a przynajmniej na dłużej niż jedna buteleczka. :D

      Usuń
    3. Rozumiem, też tak wiecznie o tym marzę:) póki co, u mnie najlepiej spisuje się mineralny podkład;) efekt na skórze daje taki jakiego oczekuję. Mógłby lepiej trzymać mat, no ale i tak nie jest źle;)

      Usuń
  11. U mnie najlepiej sprawdza się CC z ziaji. Tani, a dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany, to podkład na pewno nie dla mnie skoro podkreśla każdą najmniejszą nawet niedoskonałość. Co prawda nie mam, odpukać, większych problemów z cerą, ale niestety moje pory są dość widoczne. Szkoda, że produkt dość drogi jest tak nierówny i ktoś może się po prostu na niego "nadziać".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety...o istnieniu niektórych skórek na twarzy nawet nie miałam pojęcia, ale dzięki temu CC szybko się o nich dowiedziałam;)

      Usuń
  13. Szczerze mówiąc to ja generalnie nie lubię marki Bourjois... :( Mają super opakowania, jeszcze "lepsze" ceny i czasem ładne zapachy i nic poza tym. Te kultowe róże są dla mnie ciężkie w użyciu, bronzer robi plamy, a ten podkład z owocami świeci mi się na twarzy po 3 godzinach i lepi jak szalony. Miałam też pomadki, tusze i inne i nic mnie niestety nie zachwyciło. :( Dlatego trzymam się od nich z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ten krem i nawet mi pasował. Poza kolorem, który faktycznie ciemnieje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M