4 kosmetyki, które się u mnie nie sprawdziły

13 kwietnia 2015

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam kupować kosmetyki, zarówno kolorowe, jak i te do pielęgnacji. Często sięgam po produkty, które są zachwalane na wielu blogach, a ich cena nie jest zaporowa, więc taki zakup przychodzi dość łatwo; zawsze jest on jednak poprzedzony porządną lekturą wszelkich recenzji i opinii na forach internetowych, bo w końcu nie ma sensu kupować produktu, który jest przeznaczony do innej skóry niż ta, której jestem posiadaczką. 


Zwykle nie narzekam na to co kupuję; są produkty, z których jestem bardzo zadowolona, są też takie, które przyjemnie się używało, ale nie zachwyciły mnie na tyle, aby kupić je ponownie. Niestety, zdarzają się także kosmetyki, które nie zrobiły kompletnie nic, albo, co gorsza, zrobiły mi małe kuku.
Przed wam cztery kosmetyki, do których na pewno nie wrócę, ponieważ kompletnie się u mnie nie sprawdziły i z ulgą się z nimi rozstaję.


1. Cosmoveda, tonik do twarzy Kapha z Indyjską Nardą (Gesichtstonic)




Jakiś czas temu był mały boom na kosmetyki związane z Indiami, olejkami i roślinkami o cudnych nazwach. Podczas zakupów przez internet trafiła się dobra okazja i znalazłam taki cud tonik za 50% pierwotnej ceny. Postanowiłam zaryzykować i po przeczytaniu kilku pozytywnych recenzji (za wiele informacji o nim nie znalazłam), szybko stałam się jego posiadaczką. Cena regularna za 100ml, to 46zł, czyli wcale nie tak mało. 
Obecne opakowanie ma pompkę, moje jej nie posiada, ale wcale mi to nie przeszkadzało, ponieważ i tak tonik lądował na waciku i to nim przecierałam twarz. 
Według producenta, tonik rewitalizuje, odświeża, oczyszcza skórę, poprawia jej elastyczność i pozostawia na skórze przyjemny i zmysłowy zapach. Przeznaczony jest do skóry normalnej, przetłuszczającej się i ze skłonnościami do wyprysków czyli teoretycznie produkt stworzony dla mnie.


Wszystko pięknie i cudnie, ale niestety już po odkręcenie zakrętki mina mi trochę zrzedła. Bardzo mocno czuć alkohol, naprawdę do tej pory nie spotkałam się z aż tak mocno wyczuwalnym procentem w kosmetykach.
Nie jestem przewrażliwiona na tym punkcie i alkohol w składzie mi nie przeszkadza (w sumie składu nie widziałam przed zakupem, bo na żadnej stronie go nie było), ale tutaj, trochę przesadzili. Ten przyjemnym i zmysłowym zapach na skórze, to jakaś kpina chyba. Posiadam cerą mieszaną i niby tonik powinien coś zdziałać; odświeżyć skórę czy też porządnie ją oczyścić, ale w rzeczywistości tylko ją wysuszał i tworzył z niej twardą skorupę, a z tego nic dobrego nie wynikło. Dla mnie jest to kosmetyk kompletnie nie wart swojej ceny. 
skład dla zainteresowanych: 
aqua, alcohol, hamamelis Virginiana Water, Phyllanthus Englica Fruit Extract, Urtica Dioica Extract, Aegle Marmelos Fruit Ectract, Valeriana Jatamansi Extract, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Bambus Vulgaris Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Aroma, Linalool, Limonen, Geraniol


2. Eveline, Hydra Booster Professional 




Krem o nowej formule żelu, opartym na aktywnym kompleksie nawilżającym, wiąże i zatrzymuje cząsteczki wody bezpośrednio w głębokich warstwach skóry oraz przywraca naturalny zapas wilgoci w naskórku. 
Krem ma przepiękny, niebieski kolor i przyjemny dla nosa zapach. Faktycznie ma lekką, żelową konsystencję, która szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy. 


Początkowo było nam miło, ale po tygodniu zauważyłam, że pojawiają mi się na twarzy małe grudki i ropniaki, których było coraz więcej. Po odstawieniu kremu szybko wszystko zniknęło, więc chciałam się ponownie przekonać czy to wina kremu, czy po prostu miałam jakiś gorszy czas i na skórze pojawiały się takie paskudy same z siebie. Niestety, ponowne sięgnięcie po krem utwierdziło moje obawy i okazało się, że po prostu ten krem mi nie służy, a szkoda, bo już ze względu na sam kolor bym chętnie go używała. 
Cena ok. 13-19zł za słoiczek o pojemności 50ml


3. Nivea, Invisible for black & white anti-perspirant 



Antyperspirant, który miał nie pozostawiać białych śladów na czarnych ubraniach i żółtych na białych. Miał także chronić przed poceniem się, pielęgnować skórę oraz zapobiegać nieprzyjemnemu zapachowi. Kupiłam go ponieważ moja bliska koleżanka bardzo go zachwalała i od dłuższego czasu stosowała tylko ten antyperspirant. Kupiłam i początkowo byłam zachwycona. Plamy na czarnych ubraniach jednak były, ale się nie czepiałam, bo nie to było najważniejsze. Antyperspirant zapewniał mi dość dobrą ochronę i to było jego największym plusem. Niestety przy drugim opakowaniu nasze drogi się rozeszły, ponieważ zaczął dziwnie reagować z moją skórą. 


Chwilę po użyciu, jego zapach zamieniał się w okropną woń, której nie mogłam znieść. Po kilku użyciach wyrzuciłam go i kupiłam nową sztukę, bo myślałam, że może akurat z tą było coś nie tak, jednak z kolejną był taki sam problem i ostatecznie zmieniłam ten antyperspirant na inny, którego używam do tej pory. 


4. Pervoe Reshenie, Receptury Babuszki Agafii, serum do twarzy do 35 lat



Jeden z hitów blogosfery, który zachęcił mnie do zakupu niską ceną oraz niesamowitymi efektami, które ponoć zapewniał. Kupiłam, zużyłam i niestety z zachwytu nie padłam nawet na chwilę. Serum nie zrobiło kompletnie nic, serio, nic, a nic. Nie nawilżał odpowiednio mojej skóry, a właściwie nie nawilżał jej wcale, nie poprawił kondycji skóry, nie wygładził jej, nie rozświetlił, a nawet trochę zapchał. Czytałam o nim naprawdę wspaniałe recenzje i miałam nadzieję, że i u mnie sprawdzi się znakomicie, ale niestety kiszka. 
skład:
Aqua with infusions of Rosa Daurica Pallas Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Organic Juniperus Communis Extract, Organic Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida roqt Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum


Używałyście jakiegoś z tych kosmetyków? 


PROPONOWANE POSTY:

22 komentarze

  1. Nic nie miałam, ale będę mieć je na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam serum Agafii tylko, że w następnym przedziale wiekowym, oprócz tego że świetnie nawilżało cerę i było doskonałą bazą pod makijaż - nie robiło nic w kierunku pielęgnacji przeciwstarzeniowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, gdyby efekty były wow, to za taką cenę byłby to prawdziwy hit:)

      Usuń
    2. Dokładnie, a tak pozostało tylko rozczarowanie.

      Usuń
  3. Z powyższej czwórki znam jedynie dezodorant Nivea i u mnie niestety również się ta marka nie sprawdza...
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że się nie sprawdził, ale w sumie miło, że nie tylko u mnie okazał się być bubelkiem;)

      Usuń
  4. ja używałam tylko nivea i też się u mnie nie sprawdził, więc szybko wróciłam do Vichy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. z powyższych miałam styczność tylko z antyperspirantem Nivea i również się u mnie nie sprawdził, ale za to bardzo lubię jego wersję w kulce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam żadnego z nich. U mnie np. nie sprawdziły się szampony i odżywki Alterra, które tak zachwalane były i są na blogach i yt ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę te cuda, jeszcze ich nie miałam, ale faktycznie chwalone są często i kuszą okrutnie;) niestety z tymi kosmetykami to tak już jest, ktoś uwielbia, a u kogoś innego się nie sprawdzą:(

      Usuń
  7. Miałam kiedyś to serum do twarzy, ale mnie też nie zachwyciło.

    OdpowiedzUsuń
  8. serum do twarzy wygląda bardzo fajnie :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Więc dobrze, że nic nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zadnego nie znam i chyba nie chce poznac ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aktualnie mam ten antyperspirant, ale u mnie pojawił się z powodu tego, że był w promocji. W sumie wielkich nadziei z nim nie wiązałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat będziesz z niego zadowolona:)

      Usuń
  12. nie miałam żadnego z w/w produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam żadnego z wymienionych przez Ciebie kosmetyków, ale w zasadzie nie ma czego żałować :D
    Bardzo współczuję przygodny z żelem Eveline. Mnie ostatnio coś podkusiło i zaczęłam używać miniaturki serum EL, i to co mi sprezentowało na paszczy to jesień średniowiecza to mało powiedziane :( Walczę z tym już 4 tydzień i powolutku wychodzę na prostą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie używałam żadnego z nich. Miałam podobną sytuację z kremem, tylko że przez długi czas posądzałam o te efekty kwasy i myślałam, ze to po prostu oczyszczanie tak długo trwa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam nic z tych kosmetyków (Niveę miałam, ale w wersji kulkowej). A serum mnie korciło

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam ten krem Eveline - nie polubiłam się z nim. Nawet nie dlatego, że zapychał (o dziwo!), ale dlatego, że nie nawilżał nic a nic :/ A dezodorant Nivea mam w innej wersji i po prostu nie mogę wytrzymać po rozpyleniu - zaczynam się dusić, kaszleć... Nawet jak go rozpylę w łazience, to za chwilę słyszę kaszel mojego chłopaka dobiegający z pokoju, także nie tylko ja tak reaguję :/ I stwierdziłam, że już nigdy żadnego dezodorantu z tej marki. A serum kupiłam cioci - mówiła mi ostatnio, że zadowolona jest z niego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M