Zakupowo: spora garść nowości [dużo zdjęć]

8 marca 2015

Jeżeli zaglądacie tutaj już wystarczająco długo, to na pewno wiecie, że posty zakupowe pojawiają się u mnie często i zwykle są z tzw. grubej rury. Dużo, dużo nowości wszelkiej maści, od kolorówki dostępnej w każdej drogerii za kilka złotych, po kosmetyki z górnej półki, przy której lubię się czasami prężyć i sięgnąć swoją łapą w jej stronę.
Tym razem będzie podobnie. Kosmetyki, które zobaczycie, kupiłam jeszcze pod koniec 2014 roku. 
W tym roku spisałam kilka postanowień i staram się ich trzymać (z różnym skutkiem). W styczniu było ciężko, głównie ze względu na wizytę w stolicy i napad na kilka sklepów, których nie ma u mnie KLIK, ale za to luty, póki co, mogę uzać za udany pod względem kontrolowania zakupów. Do tej pory przybyły mi jedynie lakiery Essie KLIK, balsam ochronny do ust Tisane i dwie odżywki do włosów, więc zmieściłam się w 80zł wliczając w to koszty przesyłki lakierów. Już wiem, że marzec nie będzie pod tym względem równie dobry, ponieważ planuję zakup zestawu pędzli do oczu z Zoevy (oraz może paletki Naturally Yours). 


Jednak zanim jeszcze zaczęłam wszystko zapisywać i podchodzić na poważnie do kontrolowania wydatków na kolorówkę, trochę mnie ponosiło, o czym przekonacie się czytając dzisiejszy post.

Do sleekomaniaczki mi daleko, bo żadnej paletki cieni tej marki nie posiadam i szczerze nie kusi mnie, aby to zmienić, jednak róże do twarzy to już inna sprawa. Pierwszym nabytkiem z tej kategorii był Pan Tao, później przybyły Antique oraz Suede, które pokazywałam TU, a od niedawna jestem posiadaczką kolejnych trzech odcieni: Scandalous, Rose Gold oraz limitowanego Mirrored Pink.



Scandalous ma być tańszym odpowiednikiem różu Exhibit A od NARSa. Udało mi się go odkupić od Kamili, jednak nie uchroniło mnie to przed kliknięcia różu NARSa (a nawet czterech! KLIK). Róż ma piękny, czerwony odcień, który może wystraszyć. Kolorystycznie trochę różni się od Exhibit A, ale najważniejsze jest to, jak prezentują się na policzkach.



Mirrored Pink spodobał mi się na zdjęciach, które znalazłam na pewnym zagranicznym blogu. Kolor chłodnego różu o rozświetlającym wykończeniu, to coś, co pięknie ożywia i rozświetla całą twarz. Niestety jest on z kolekcji limitowanej, więc trochę się naszukałam, zanim udało mi się go upolować. 




Rose Gold kupiłam z czystej ciekawości. Wiele osób twierdzi, że jest to tańszy odpowiednik odcienia Orgasm z NARSa. Jako, że posiadam także i ten kultowy odcień marki NARS stwierdziłam, że na pewno wiele z was zainteresuje takie porównanie, a i sama chętnie się przekonam ile jest w tym wszystkim prawdy.






Pozostając jeszcze przy różach do policzków, chcę wam przedstawić pierwszy róż z TheBalm z serii InStain, który u mnie zagościł. Pinstripe, bo na ten odcień się skusiłam, kupiłam podczas promocji na strawberrynet, ponieważ była dodatkowa zniżka -10% i róż kosztował mnie jakoś 10zł mniej niż gdybym kupowała w jakimś innym sklepie internetowym (nie wliczając w to kosztów przesyłki), nie wspominając już o cenie jaka widnieje na stronie Douglasa. 



Pinstripe, to piękna śliwka z domieszką różu i delikatnym czerwonym podbiciem, którego nie zauważycie na zdjęciach. Nie kupiłabym go w ciemno, ale w tym przypadku pomocny okazał się Douglas i stoisko TheBalm gdzie tak, z czystej ciekawości, zmacałam tester tego różu i od razu się zakochałam. 


Postanowiłam także przetestować jeden z pojedynczych cieni do powiek marki Dior, które są tak mocno zachwalane przez wiele osób. Diorshow Fusion Matte Long-Wear to matowy cień do powiek o lekkiej konsystencji. Wybrałam odcień 761 Mirage, który jest średnim, przybrudzonym brązem z odrobiną szarości. 




Kolor piękny, ale mam z nim mały problem, ponieważ muszę się trochę namachać, aby kolor był dobrze widoczny na powiekach. Kolejnym cieniem o podobnej konsystencji jest Clarins Ladylike Ombre Matte w odcieniu 05 sparkle grey. Długo zastanawiałam się, który kolor z oferty Clarins wybrać, ponieważ wszystkie mi się bardzo podobały i nie ukrywam, że jeżeli tylko cień sprawdzi się znakomicie, będę miała ochotę na więcej. 



Z okazji Mikołaja otrzymałam mały podarek od mineralnej marki Ecolore: mineralny róż do policzków w kolorze Petit Beurre (jasny beż ze złotymi refleksami) oraz mineralny cień do powiek Raisin (chłodny, czekoladowy brąz). Zarówno odcień różu, jak i cienia, zachwyca. Muszę zabrać się w końcu za testy (trochę obawiam się czy róż nie będzie ciut za jasny), bo do tej pory ciągle brakowało mi czasu i sięgałam jedynie po te same, sprawdzone kosmetyki. 



Jak wiecie na allegro można znaleźć wiele ciekawych kosmetyków. Także takich, które oficjalnie w Polsce nie są dostępne, więc ich upolowanie sprawia tym większą radość. 
Jakoś od roku chodziły za mną trzy czerwone kolory z Rimmel Apocalips: 304 Eclipse, 402 Across the Universe oraz 404 Big Bang. Na zdjęciach różnica między kolorami jest bardzo mała, ale na żywo, a zwłaszcza na ustach, bardzo się one różnią. 404 Big Bang to ponoć odpowiednik wycofanego już Dragona od Chanel, którego pokazywałam TU.




Od tego samego sprzedawcy kupiłam także korektor Maybelline Instant Anti-Age Effekt w odcieniu light, który już zdążył podbić moje serce i świetnie się go rozprowadza przy pomocy pędzelka Hakuro (także nowy nabytek, kupiony jakoś w styczniu). 




Z tej samej marki kupiłam lakier do paznokci, SuperStay 7 days w odcieniu Eternal Lilac oraz produkty z Sally Hansen - Cuticle Massage Cream o pięknym zapachu brzoskwini oraz Cuticle Eraser Balm. Skorzystałam ze zniżki 20zł podczas zakupów za min. 50zł przez mobilne Allegro, więc uważam to za niezłą okazję. Tak, wszystko kupione od jednego sprzedawcy;)




Nie pojawiła się jeszcze u mnie recenzja tego produktu, ale już teraz możecie się przekonać, jak bardzo go lubię. Jakiś czas temu podczas promocji w Super-Pharm zrobiłam mały zapas korektoru L'oreal Lumi Magique. Jedna sztuka w odcieniu 01, a druga w odcieniu 02. Ponoć jest to tańszy zamiennik YSL Touch Eclat, ale już teraz mogę wam napisać, że dla mnie L'oreal jest znacznie lepszy. YSL miałam jakiś czas temu i szybko się go pozbyłam, ponieważ nie robił nic. No dobra, trochę rozświetlał, natomiast nic nie zakrywał. Nie radził sobie nawet z moimi w miarę małymi cieniami pod oczami.  


Przy okazji podczas większych zakupów w SP, kupiłam za 10zł Maybelline Master Drama liquid eyeliner. Cena zachęcała, a że ja lubię takie eyelinery w pisakach, to postanowiłam dać mu szansę.


Na koniec znowu trochę produktów naustnych. W końcu upolowałam dwie konturówki Essence, o których od pewnego czasu jest głośno. Ze względu na ich przyjemną, miękką konsystencję, wiele osób używa ich na całe usta jako szminek, i też z takim zamiarem je kupiłam. Wybrałam odcień 15 Honey Berry oraz 14 Femme Fatale



Ze sklepu internetowego Golden Rose zamówiłam trzy szminki Velvet Matte w odcieniach 20, 22 i 23. Niestety, 22 okazał się być niewypałem, ponieważ jest to taka rdzawa czerwień, która u mnie bardzo wchodzi w brąz. Bardzo nie mój kolor. 



Przyznaję jednak, że konsystencja tych szminek jest fenomenalna i na pewno skuszę się jeszcze na inne kolory (w planach mam z 5). Cena jest stosunkowo niska, jeżeli weźmie się pod uwagę ich jakość. Co więcej, znacznie łatwiej maluje mi się nimi usta niż innymi szminkami, w tym szminkami z MACa, bo jednak GR mają inny kształt sztyftu, który u mnie sprawdza się znakomicie. 




Na koniec coś z pielęgnacji. Zachęcona pozytywnymi opiniami, a przede wszystkim zachwytami mamibeci, postanowiłam kupić swój pierwszy tonik z kwasem BHA 2% z Biochemii Urody. Bałam się, że zrobi mi kuku, wysuszy, podrażni i ogólnie spali mi twarz, bo ja z tych trochę strachliwych jeżeli chodzi o skórę. 



Nic takiego się oczywiście nie stało, a tonik w znacznym stopniu przyczynił się do poprawy stanu mojej mieszanej cery. 
Na truskawie upolowałam za to coś do ciała, jaśminowy balsam marki Korres za 1/3 jego ceny w perfumerii. Niestety, moje ukochane balsamy Kings&Queens, których na szczęście mam jeszcze trochę w zapasie, zostały wycofane, a że marka była jakby pod skrzydłami Korresa, to od razu kupiłam tubkę. 



Mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca i że udało mi się narobić wam kosmetycznego smaka;)


PROPONOWANE POSTY:

62 komentarze

  1. Oj róży to masz widzę spory zapas i ten odcień scandalous ze Sleeka mnie zainteresował. Ja staram się nie dokupywac juz za dużo kosmetyków jednak w lutym kiepsko mi to wyszło zas w marcu jeszcze nic nie przybyło do mojej gromadki. Bardzo udane zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakupy robiłam jeszcze w 2014:) teraz staram się ograniczać i oddawać kosmetyki, po które nie sięgam, chociaż trochę opornie to idzie;)

      Usuń
  2. Sporo tego, nie powiem :D Muszę w końcu zaopatrzyć się w korektor L'oreal Lumi Magique bo polecają go ze wszystkich stron chociaż powstrzymują mnie trochę zapasy, tak samo szminka GR #20 musi być moja :D W swojej kosmetyczce posiadam kredki Essence oraz róż Sleeka Rose Gold ale coś rzadko po niego sięgam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korektor jak najbardziej polecam:)

      Usuń
  3. Trochę narobiłaś :P
    Eternal Lilac mam i jest re-we-la-cyj-ny! Uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo trochę;):D
      oj to mam nadzieję, że i ja będę tak zadowolona:)

      Usuń
  4. Dużo tych nowości i w dodatku same cudne zdobycze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Róż The Balm też mnie kusi, tylko, że wersji Swiss Dot :-) A co do korektorów, to ten Maybelline i Loreal bardzo mnie zaciekawiły :-) Masz je dopiero pierwszy raz, czy są to stali bywalcy? :-) Masz może gdzieś na blogu ich recenzję? Są to korektory nadające się na całą twarz czy tylko np. pod oczy, lub tylko np. na niedoskonałości? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L'oreala mam kolejne opakowanie (01,bo 02 kupiłam pierwszy raz) i bardzo lubię:) zwłaszcza pod oczy, bo niespodzianki jednak trochę słabo kryje;) Maybelline mam pierwszy raz (tzn. kupiłam go już dawno, więc używam od pewnego czasu). Nakładałam go pod oczy i na niedoskonałości, ale jednak na niedoskonałości się lepiej sprawdza, bo czasami jest bardzo widoczny pod oczami - nie wiem od czego to zależy:/ no i lubi mi wejść w rozszerzone pory, ale to czasami;) w zależności od tego czym go rozprowadzę. Recenzji jeszcze nie ma, ale pewnie niebawem się pojawią:)

      Usuń
    2. A mogłabyś powiedzieć gdzie kupiłaś maybelline i czy to jest najjaśniejszy odcień? :-) Bo loreal to będę musiała sobie w drogerii dopasować, bo zawsze mam z tym problem, że korektor jest dla mnie albo za różowy, albo za ciemno-żółty i dopiero teraz znalazłam korektor w kremie z inglota, który jest idealny, ale jednak co pisak to pisak, jest bardziej poręczny :-)

      Usuń
    3. Napisałam w tekście:) korektor kupiłam na allegro i z tego co ostatnio widziałam, to jest ich sporo. Nie wiem czy to najjaśniejszy kolor, niby light, chociaż taki jaśniutki bardzo to on nie jest;) raczej wygląda jak medium z innych odcieni;) L'oreal light jest jaśniejszy i taki przyjemnie żółty:)

      Usuń
    4. Aha, teraz widzę, że przeoczyłam to :-) Więc już wiem, żeby jednak nie kusić się na ten korektor Maybelline, bo strach żebym z odcieniem nie trafiła. Ale za to za Loreal jak najbardziej muszę się rozejrzeć :-) Dziękuję za rozwianie moich wątpliwości :-)

      Usuń
    5. Wiem, że jest jeszcze jedna seria tych korektorów Maybelline (inny kolor opakowania), więc może z tego będzie jaśniejszy kolor:)? ja jestem taki typ między Revlon Colorstay 150, a 180;) i dla mnie ten odcień tego Maybelline jest ok, więc jeżeli też jesteś takim typem kolorystycznym, to mógłby być dobry:)

      Usuń
    6. ja jestem pomiędzy 110 a 150, gdyż 150 jest dla mnie troszkę zbyt żółty więc oba mieszam ze sobą :-)
      ale jednak nie będę kombinować z tymi korektorami, bo jak źle trafię to będzie bubel :-)

      Usuń
    7. Oj to nie, to byłby za ciemny dla Ciebie;)

      Usuń
  6. Uwielbiam Mirrored Pink :) Kupiłam go, gdy tylko Aqua Colleciotn pojawiła się w polskich drogeriach internetowych i od tej pory wiernie mi służy. Uwielbiam go, bo przepięknie rozświetla cerę jednocześnie nadając jej kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ze względu na to się na niego skusiłam:) ten kolor i cudne rozświetlenie! na zdjęciach się zakochałam:)

      Usuń
  7. Mam dokładnie te same odcienie Apocalips (tzn. akurat Big Bang mam w niemieckiej wersji Manhattan, bo tam Rimmela nie ma i Manhattan sprzedaje część kosmetyków pod swoją marką) i konturówek Essence ;) Matowych GR mam aktualnie 7, w tym 20 i 23, uwielbiam je, też mi się lepiej je nakłada niż MACówki. Czaiłam się na 22, ale dobrze że mogę na żywo obejrzeć na stoisku, bo dla mnie też zdecydowanie za brązowa jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matowe GR muszę koniecznie jeszcze kupić w innych kolorach!
      22 dla mnie też jest za brązowa:/ zupełnie czego innego się spodziewałam...ale już trudno, dobrze, że kosztowała 10zł, a nie z 30zł;)

      Usuń
  8. Bardzo ładne róże. Ta czerwień trochę mnie przeraża :D Pomadki z Golden Rose też mam, fajne są. Na lakierach do ust z Rimmela się zawiodłam, miałam jeden, taki jasny beż, na ręce wyglądał bardzo ładnie, ale jak pomalowałam usta to tragedia. Już pomijam, że śmierdział klejem, ale tak się zbierał w każdym najmniejszym zmarszczeniu, wyglądał po prostu beznadziejnie! Słyszałam jednak, że ciemniejsze kolory takich numerów nie robią. Fajne zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to słyszałam. Mam dwa ciemne kolory i są ok, nic takiego się nie dzieje, więc dlatego też skusiłam się na kolejne:) natomiast o tych jasnych słyszałam, że kicha totalna, więc się nie odważyłam na zakupy ;)

      Usuń
  9. Wow, same wspaniałe nowości widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, niedługo mam urodziny - może ktoś ze znajomych tez zrobi takie boskie zakupy i coś mi podaruje z tego?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób listę i rozdaj znajomym:D może akurat się uda?;) :D

      Usuń
  11. Ile róży! :D
    Ja jestem sleekomaniaczką, ale jedyny róż jaki mam z tej filmy jest w paletce do konturowania i raczej tak na razie zostanie, bo wolę skupić się na kompletowaniu cieni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie coś na róże dopadło - teraz spodobał mi się jeden z Zoevy, na szczęście kosztuje jakoś 30zł, więc do przełknięcia;) ale że chcę kupić pędzle, to daje sobie spokój w marcu z kolorówką;):D

      Usuń
  12. na szczęście nic mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super nowości. Korektor L'oreal uwielbiam, a cień Clarins chętnie bym Ci podkradła ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Clarins Ladylike Ombre Matte są bardzo nierówne ;) warto dokładnie je obejrzeć przed zakupem.
    Piękny kolor wybrałaś <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kiszka! chciałam jeszcze 01 i jakiś brązik:/ nie udało mi się tylko zmacać tych najjaśniejszych właśnie, ale jeden kolor faktycznie był taki dziwny i bardzo nierówno się nakładał:/ a testery świeżutkie, bo dopiero dostali szafę Clarins.

      Usuń
  15. U kogo robiłaś zakupy na Allegro? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co kojarzę to od imper69 :)

      Usuń
  16. Same fajne rzeczy :) Róż z TheBalm ma przepiękny kolor! Życzę przyjemnego używania wszystkich nowości i czekam na makijaże.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:) nie chciałam kolejnego różu z TheBalm, ale jak tylko zmacałam ten, tak się z miejsca zakochałam w odcieniu! :D

      Usuń
  17. u mnie lumi magique się kompletnie nie sprawdził, ale podejrzewam, że miałam wyjątkowo felerny egzemplarz przygrzany np. świetlówką w rossie, bo ważył mi się koszmarnie... matowe szminki GR też uwielbiam i mam właśnie odcień 22 - jest super! lubię go nosić jesienią i zimą:) Mam też róż rose gold ze sleeka i fenomenalnie się prezentuje na buzi ale! podkreśla wszelkie niedoskonałości więc trzeba mieć nieskazitelną cerę do niego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak być, chociaż z drugiej strony u wielu osób się on nie sprawdził, więc może Ty także do nich należysz? To zazdroszczę, że 22 pasuje do Twojego typu urody :) u mnie się kompletnie nie sprawdził:( myślę nad tym komu go oddać, bo po co ma leżeć u mnie;)
      Z tymi rozświetlającymi różami, to już niestety tak jest. Wyglądają przepięknie na twarzy, ale podkreślają wszystko co tylko jest na skórze.

      Usuń
  18. Normalnie, szał ciał :) chyba pójdę na zakupy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idź, idź:D i pochwal się co upolowałaś;)

      Usuń
  19. Sleek, normalnie szał :) Marzą mi się ich róże, ale mam ich już tyle, że jak na razie odmawiam sobie tego wydatku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozsądnie:) ja staram się ograniczać i w sumie w miarę dobrze mi to idzie od dwóch miesięcy;)

      Usuń
  20. No, no, widzę, że przybyło Ci trochę zdobyczy :)
    Ja tez ostatnio trochę poooszalałam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się pochwal co ciekawego upolowałaś!:)

      Usuń
  21. Gdybym w tej chwili miała sobie kupić jakiś róż ze Sleeka, pewnie padłoby na Rose Gold :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Same wspaniałości :) narobiłaś mi ogromnej chęci na zakupy ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha i właśnie o to chodziło!:D;)

      Usuń
  23. Ile cudności!!! Ojj, sama chętnie coś przetestowałabym z tych produktów, bo nie znam żadnego :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zakupy ogromne. Ja i przez kilka lat nie kupię tyle róży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja taka szalona kobieta właśnie;)

      Usuń
  25. Sleek wciąż zachwyca, a ja ostatnio zakochałam się w pomadkach GR :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię Ci się, bo są bardzo fajne:) zwłaszcza za taką cenę;)

      Usuń
  26. Kolory pomadek GR są boskie. :)
    Mam taki sam kolor, ale chyba troszkę mniej drobinek, jak Mirrored Pink - firmy p2 z niemieckich drogerii DM i jestem z niego baaardzo zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe:) w końcu często marki wypuszczają niemal identyczne kolory:)

      Usuń
  27. Jak każda baba lubię oglądać zakupy, czy to swoje, czy innej :) Twoje są mega udane! do wyboru. Nie mogę się doczekać kiedy pokażesz te mineralny róż oraz cień z marki Ecolore. Ciekawa też jestem cienia z Clarins - oglądałam je jakiś czas temu, ale obawiałam się za słabego pigmentu. A róż The BALM pierwsza klasa - szalenie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dopiero w przyszłym tyg się to uda, ale testy już rozpoczynam:) kolory bardzo udane:) jeżeli trwałość będzie ok, to chyba skuszę się na inne kolory, bo widziałam świetny bazowy cień w ich ofercie:)
      Jak macałam Clarinsa, to wydawał się być ok - chociaż faktycznie niektóre nie powalały, a jeden okropnie się sypał:/ tak więc mam nadzieję, że dobrze wybrałam:) Haha poczekaj aż pokażę TheBalm na skórze, efekt dopiero wow:D

      Usuń
  28. Same cudowności upolowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  29. Chyba nigdy nie przekonam się wyjścia z różem na policzkach do ludzi ale te tak kuszą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze kilka lat temu sama tak miałam:) wydawało mi się, że z różem na policzkach wyglądam jak taka pucka typowa;) ale jednak dobrze dobrany róż potrafi zdziałać cuda:)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M