Kolagen NTC (nanotropocollagen) - jak spisał się u mnie?

10 marca 2015

Czas leci nieubłaganie i chociaż wciąż czuję się jakbym dopiero co przestała być nastką, to dowód zawsze ukaże prawdę, podobnie zresztą jak numer pesel. Wkroczyłam już w te lata, kiedy trzeba uważnie przemyśleć każdy wybór, odpowiednio dobierać kosmetyki i uważnie przyglądać się skórze. W każdym bądź razie na pewno bardziej uważnie niż x lat temu, bo wypryski nie są już moim jedynym zmartwieniem.
Jako posiadaczka cery mieszanej, z przetłuszczającą się strefą T i często przesuszoną skórą na policzkach, zwłaszcza podczas zimy kiedy mamy okres grzewczy, sięgam po preparaty nawilżające, dzięki którym moja skóra nie będzie wyglądała jakbym przechodziła linienie.
Co więcej, jeżeli mogę przy tym opóźnić procesy starzenia lub spłycić swoją zmarszczkę mimiczną na czole, to chętnie sięgam po taki kosmetyk i uważam, że warto w takie inwestować, bo w końcu lepiej zapobiegać, niż zacząć działać kiedy jest już na to trochę za późno. 


Dlatego też dzisiaj będzie o Kolagenie NTC, który wiele dziewczyn wychwalało na swoich blogach i od razu sama zapragnęłam przekonać się, czy i ja zauważę takie wspaniałe efekty na swojej skórze, jak większość z nich. 

Jak taki kolagen ma działać?
Według producenta NanoTropoCollagen NTC, to aktywny kolagen naturalny nowej generacji w formie skoncentrowanego żelu. Ma doskonale nawilżać, wygładzać i uelastyczniać skórę oraz wspomagać jej odnowę komórkową, skutecznie zapobiegając szeregowi dolegliwości. Regularnie stosowany do codziennej pielęgnacji skutecznie opóźnia proces starzenia skóry, przywraca jej sprężystość i jędrność. Redukuje także przebarwienia i blizny. Na stronie wszystkie składniki są dokładnie opisane klik, więc jeżeli ktoś pragnie zgłębić tajniki działania produktu, to wszystko ma pod ręką. Produkt oczywiście nie zawiera parabenów czy też sztucznych barwników. 
Co więcej, taki kolagen ma pomóc nie tylko podczas walki ze zmarszczkami, ale także przy kłopotach z trądzikiem, przebarwieniami, bliznami, cellulitu lub rozstępów. Nadaje się również dla posiadaczek skóry suchej. 
Kolagen może być z powodzeniem stosowany na skórę całego ciała i chociaż kusiło mnie aby sprawdzić jak poradzi sobie z moimi rozstępami, to jednak wolałam wykorzystać go na twarz, bo to ją częściej pokazuję. 


Kolagen zamknięty jest w szklanej buteleczce z pompką, która wyciska odrobinę żelu (na zdjęciu poniżej jest pokazane ile kosmetyku wychodzi przy jednej pompce), więc trzeba uważnie obchodzić się z buteleczką, aby przypadkiem nie wylądowała na podłodze i nie przyprawiła nas o stan przedzawałowy kiedy to uświadomimy sobie, że właśnie 200zł poszło się wietrzyć. 
Przy okazji muszę wspomnieć, że kiedy kolagen do mnie dotarł ze sklepu, był bardzo dokładnie zapakowany. Pełno styropianu wykrojonego tak, aby zabezpieczyć kolagen dokładnie z każdej strony. Nie wiem co musieliby z nim robić podczas transportu, aby w jakikolwiek sposób uszkodzić przesyłkę. Naprawdę produkt był świetnie zabezpieczony.  
Zanim przejdę do działania i efektów jakie zaobserwowałam u siebie, chcę wspomnieć o sposobie nakładania kolagenu, ponieważ jest on bardzo, ale to bardzo ważny. Produkt należy nakładać na oczyszczoną i wilgotną skórę, wmasowując produkt w twarz przez jakieś 5 minut. Należy przy tym wykonywać ruchy ku górze, do momentu aż produkt całkowicie się wchłonie. Czasami kiedy skóra jest już sucha, ale kolagen nie wchłonął się jeszcze całkowicie, mocze delikatnie dłonie i powracam do wcześniejszej czynności. Bez wątpienia jest to najbardziej denerwująca mnie wieczorna czynność (kolagen nakładam wieczorem przed spaniem), ponieważ lubię kiedy produkt się szybko wchłania i mogę wreszcie przyłożyć twarz do poduszki i zasnąć. Po prostu taki ze mnie szybki Bill;)
Tutaj jednak trzeba skórę masować i trochę poczekać aż wszystko się wchłonie, co ma też swoje plusy, bo w końcu taki masaż twarzy jest również ważny i powinno się go wykonywać codziennie, czy to podczas używania olejków, kremu czy serum. 
Jeżeli jesteście leniuszkami, to niestety nie ma tutaj taryfy ulgowej. Masaż musi być i koniec.


Jeżeli nie wmasujecie kolagenu w skórę do całkowitego jego wchłonięcia, to poczujecie mocne jej ściągnięcie, które jest naprawdę nieprzyjemne i nie da się z nim wytrzymać, więc lepiej w tej kwestii być obowiązkowym i poświęcić kilka minut na masaż. 
Jeżeli po użyciu kolagenu chcę użyć kolejnego kosmetyku, np. kremu, muszę odczekać jakieś 40-60 min. i dopiero po tym czasie nałożyć go na twarz. Ważne jest jednak, aby nie był to krem, w którego składzie można znaleźć związki cynku, siarki, kwasów owocowych i salicylowych, ceramidu, cytokinu czy też retinolu, ponieważ te składniki powodują, że kolagen traci swoje właściwości, a więc efektu żadnego nie zauważycie. 
Kolagen ma formę gęstego żelu, jak już zresztą wiecie, co bardzo mi odpowiada, bo dzięki temu nie spływa z dłoni i łatwo go nałożyć na twarz. Zapach jest dość dziwny, trochę kojarzy mi się z rybami, ale zapach to kwestia mocno indywidualna. Na szczęście nie jest on intensywny i nie wyczuwam go podczas masażu. 


A teraz najważniejsze, czyli jak kolagen NTC sprawdził się na mojej skórze? 
Produkt składa się z wody, kolagenukwasu mlekowego i kwasu hialuronowego. Właśnie ten ostatni odpowiedzialny jest za porządne nawilżenie skóry, które szybko zauważyłam, zwłaszcza po skórze na policzkach i nosie. Żadnych łuszczących się plamek, odstających skórek, czy napiętej i zaczerwienionej skóry. 
Skóra całej twarzy stała się gładsza, delikatniejsza w dotyku, a wszelkie ranki czy pozostałości po niedoskonałościach znikają w błyskawicznym tempie. Zresztą, od jakiegoś czasu bardzo mało tych niedoskonałości mi wychodzi, za co kolagen zyskuje kolejny plus. 
Rozszerzone pory przy nosie i na czole są jakby odrobinę węższe, a moja zmarszczka mimiczna trochę mniej widoczna, chociaż oczywiście nie zniknęła całkowicie; ale trochę produktu jeszcze mi zostało, więc może się to zmieni - czas pokaże. 
Zauważyłam także, że kolagen uregulował w pewnym stopniu wydzielanie się sebum, ponieważ nie błyszczę się tak szybko, jak wcześniej. Kto ma cerę mieszaną/tłustą, ten wiem jaka to ulga.
Podczas masażu, odrobinę produktu nakładam również na szyję, której skóra stała się jędrniejsza.


Nie wiem jak taki produkt sprawdzi się u osób, które borykają się z trądzikiem czy przebarwieniami. Wiadomo, że u każdego ten sam produkt może działać zupełnie inaczej; wszystko zależy od skóry, jednak myślę, że warto spróbować, jeżeli tylko możecie pozwolić sobie na zakup takiego produktu. 
Cena za Kolagen NTC do najniższych nie należy; za 50ml należy zapłacić 195zł, a za pojemność 300ml aż 495zł (jak łatwo policzyć, znacznie bardziej opłaca się zamówić większą butelkę, jednak jest to kwota trochę zaporowa). 

Ja jestem zadowolona i cena aż tak mnie nie odstrasza, zwłaszcza po usłyszeniu kilku komplementów dotyczących stanu mojej cery. Nawet moja mama ostatnio stwierdziła, że mam taką ładną, promienną skórę;)  
                                                                                      
Ktoś z was miał okazję używać tego produktu? a może jesteście wierne innemu? 
Dajcie znać w komentarzach! :)

PROPONOWANE POSTY:

28 komentarze

  1. dużo dobrego o nim czytałam na wielu blogach, coraz więcej osób go chwali :-)
    szkoda tylko, że cena jest na maxa odpychająca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno do najniższych nie należy:( ale w sumie można odkładać co miesiąc 50zł jeżeli ma się taką możliwość, i po czterech można sobie taką buteleczkę kupić:) koleżanka mojej siostry kupiła od razu buteleczkę 300ml, to jest dopiero szał cenowy;)!

      Usuń
    2. Ja raczej nie mam możliwości odłożenia, bo z miesiąca na miesiąc coś jest mi potrzebne :-)

      Usuń
    3. Rozumiem, ale wiesz, może kiedyś się uda, albo ktoś sprawi Ci prezent;) różnie może być:)!

      Usuń
    4. Marzenia zawsze pozostają :-)

      Usuń
  2. widziałam filmik Hani o tym cudzie. Jak dla mnie to działanie kwasu hialuronowego a nie samego kolagenu.. teorie producenta nie pokrywają się mi z tym co miałam na histologii.. dla mnie trochę ściema w dużej cenie..
    swoją drogą kolagen ostatnio robi się tak modny jak olej arganowy.. zaczyna być wszędzie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że wszystkie składniki odgrywają w nim akurat jakąś rolę:) kiedyś kupiłam sam kwas hialuronowy i aż takich efektów nie zauważyłam, więc chyba jednak nie tylko on tutaj działa:)
      Czy ja wiem czy ostatnio? na olejek arganowy szał jest już ze dwa lata jakoś, z kolagenem nie wiem, może faktycznie od niedawna dopiero pojawił się na blogach, ale u mnie rodziciel kupował go już z kilka lat temu, jednak ja wiekowo jeszcze nie podchodziłam pod potencjalną klientkę takiego produktu;):D niestety czas leci i i ja się załapałam;)

      Usuń
    2. a propos przenikania kolagenu, poniżej fragment z "Postępów Kosmetologi" numer 1/2012:

      "Pytanie o to, czy kolagen może pokonać barierę naskórka i dostać się do skóry właściwej, jest właściwie pytaniem o sensowność stosowania preparatów kolagenowych. Szukając odpowiedzi, musimy zdać sobie sprawę, że biotechnologia, medycyna czy kosmetologia to dziedziny, w których wiedza jest aktualizowana niezwykle często. Informacje zawarte w pracy z 2000 r. mogą być już dziś nieaktualne. Właśnie w 2000 r. Bos i Meinardi opublikowali pracę, w której przedstawili szereg argumentów wspierających tezę, że substancje o masie cząsteczkowej przekraczającej 500 Da nie mają możliwości pokonania bariery naskórka. Jednak już w roku 2006 Y. Chen opublikował w „Nature Biotechnology” artykuł pt. Transdermal protein delivery by a coadministered peptide identified via phage display. Udowodnił w nim, że istnieją białka o masie 6000 Da, które przechodzą przez naskórek. Stwierdził nawet, że po ich przejściu droga przeznaskórkowa jest bardziej „otwarta” dla innych dużych białek.
      Kolagen faktycznie jest białkiem znacznych rozmiarów w porównaniu z komórkami naskórka – łańcuch tropokolagenu ma długość niecałych 300 nm, podczas gdy przerwy pomiędzy komórkami mierzą 100 nm. Nie jest to jednak bariera nie do przebycia, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Tropokolagen jest bowiem bardzo cienki (1,5 nm), a należy dodatkowo wziąć pod uwagę czynniki zwiększające szanse na jego przeniknięcie przez naskórek:
      − intensywne nawilżenie skóry,
      − profesjonalnie wykonany masaż i wklepywanie,
      − dokładne odtłuszczenie skóry (usunięcie płaszcza hydro-lipidowego)"
      ...

      Usuń
    3. Weźmy jeszcze pod uwagę, ile z tych badań zostało opłaconych przez korporacje i które rzeczywiście są rzetelne. A, i jeszcze sprawa pozyskiwania kolagenu a przez to- możliwości wystąpienia alergii czy wstrząsu anafilaktycznego :)
      Błędne koło, tyle pytań, znikoma ilość odpowiedzi.
      Ale niecałe 500 zł za ten kosmetyk? To nie lepiej iść na mezoterapię w tej cenie? Przynajmniej będziemy mieć pewność, że składniki aktywne są dostatecznie głęboko w skórze :DDDD

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Żeby móc kwestionować jedne czy drugie badania to należałoby się najpierw z nimi zapoznać :DDD
      Zgadam się z Panią, że kluczową sprawą jest sposób pozyskiwania kolagenu oraz źródło jego pochodzenia, ponieważ ten może być pozyskiwany z ryb, świni lub bydła :) dlatego jeden kolagen drugiemu nie jest równy...
      Na rynku jest co najmniej kilka marek kolagenu w żelu, średnia cena opakowania 50ml to ok 200zł, taka ilość przy regularnej pielęgnacji twarzy powinna wystarczyć na ok 2 miesiące i to jest duuuuuzo taniej niż mezoterapia :)
      A odnośnie alergii (czy wstrząsu anafilaktycznego), dobry kolagen nie wywołuje podrażnień oraz reakcji alergicznych, mogą go stosować kobiety w czasie ciąży (np. profilaktycznie na rozstępy) oraz w trakcie karmienia. Dobry kolagen to dokładnie takie samo białko jak to z którego jesteśmy zbudowani, trudno więc żeby nasza skóra była uczulona na to z czego sama jest zbudowana :)

      Usuń
  3. Miałam, bardzo polubiłąm. U mnie niestey nie wpłynął na ograniczenie wyprysków, ale miałam spore niespodzianki po odstawieniu antykoncepcji. Ładnie goił u mnie rozdrapane pryszcze, przebarwienia były zdecydowanie mniejsze. I pięknie wygładził również okolicę oczu, bardzo często mrużę oczy i mam kreseczki, zamrszczki mimiczne, ładnie sobie z nimi poradził:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super, że jesteś zadowolona:) sama nie zażywam antykoncepcji, więc nie miałam podobnych doświadczeń, ale raz w miesiącu, kiedy zbliżają mi się te dni;) to lubi mi coś wyskoczyć, a ostatnio cisza na szczęście:) Dobrze wiedzieć, że poradził sobie z przebarwieniami w jakimś stopniu i z tymi maleństwami przy oczach - może mojemu lubemu będę tam smarować, bo też mruży oczy i ma już trochę skórę pomarszczoną pod oczami;)

      Usuń
  4. Ja borykam się z przebarwieniami, kiedyś trądzikiem.. Chyba trochę produkt jednak nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego uważasz, że nie jest dla Ciebie:)?

      Usuń
  5. Bardzo ciekawa recenzja,będę miała na uwadze ten produkt;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam tańszy odpowiednik z Forever Young i jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skład jak się prezentuje? dobry:)?

      Usuń
  7. Miałam kiedyś takie serum z Colyfine i byłam zadowolona :-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Już wiem, czym zastąpię kwasy na wiosnę! :) Tzn. kolagenem, ale niekoniecznie tym, bo cena jest faktycznie wysoka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie kwasy stosujesz? ja dopiero rozpoczęłam z nimi przygodę, ale już mam ochotę na więcej:D!

      Usuń
  9. Brzmi kusząco, ale mam tyle zapasów różnych kremideł, ze kupię najwcześniej za rok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no to widzę, że faktycznie sporo tego masz w tych zapasach:D ;)

      Usuń
  10. Straszna bujda z tym kolagenem . Przedwczoraj rozmawiałam z lekarzem dermatologiem (estetycznym) i właśnie mi opowiadal o tym . Kolagen ma tak duża cząsteczkę(240 mikronów), że ta nie jest w stanie przeniknąć w głąb skóry( której zwarta budowa to 30 mikronów między komorkami), no chyba , ze podajemy ją w postaci iniekcji. To co innego. Ten efekt wygładzenia i nawilżenia, to zasługa kwasu hialuronowego w tych cudach na patyku za miliony monet ...i autisugestii . Szkoda zachodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale widzisz, różne badania dają różne wyniki - według jednych nie przechodzi, według i innych przechodzi. Co chwilę są nowe badania i nowe wyniki ;) mam zamiar jeszcze sprawdzić jak kolagen sprawdzi się przy moich rozstepach ;) czy to zasługa kolagenu, czy kwasu tego do końca nie wiem, ale efekty są, więc jestem zadowolona :)

      Usuń
    2. Nie wiem kim jest ten dermatolog, ale mam ugruntowane zdanie na temat dermatologów, ich wiedzy, chęci rozwoju i znajomości najnowszych badań. Mam problemy z cera od 5 lat i w tym czasie byłam u niejednego dermatologa (także estetycznego) i absolutnie każdy miał swoją wizję na to co mi dolega. Znani na "znanym lekarzu", polecani, każdy przekonany o prawdziwości stawianej diagnozy. Był trądzik różowaty, był Demodex (nużeniec), nadmierne rogowacenie, łzs, itd. Dziwne, że nie pomogło morze nałożonych przez te 5 lat przeróżnych kremów, antybiotyki i sterydy w kremach, kwasy... już od dawna nie traktuje tego co mówi jeden czy drugi dermatolog jak wyroczni.

      Usuń
  11. Cena kolosalna, ale jeśli efekty są widoczne, to zakup udany.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M