Zamówienie z Douglasa i Sephory - Urban Decay Decay Naked 2 Basics oraz MAC

20 lutego 2015

Wiem, że zadziadowałam, bo jakby nie było, to te wszystkie zniżki i promocje w przybytkach zła były już jakiś czas temu i większość z was już zdążyła pochwalić się swoimi łupami.
Teraz nadeszła pora na mnie, chociaż aż tak mnie nie poniosło jak się tego obawiałam. 
Bez tych rzeczy na pewno mogłabym się spokojnie obejść, bo w końcu nie były mi one koniecznie potrzebne do szczęścia, ale wiecie jak to jest, promocja, zniżka i od razu zaczyna się myślenica, czy aby na pewno nie ma czegoś, czego potrzebuję, a teraz jest idealna okazja żeby kupić to taniej. Do tego dochodzą blogerki, które często kuszą tymi kosmetykami, więc takie ciekawskie kobietki jak ja, klikają te cuda aby się przekonać na własnej skórze/oczach/ustach, czy to będzie miłość, czy jednak nie.


Kupiłam trzy rzeczy; wszystkie mają miano kultowych i wiele osób szaleje na ich punkcie. Nie przetestowałam ich jeszcze na tyle aby stwierdzić czy i ja za nimi szaleję, na to wciąż musicie poczekać.

Od dłuższego czasu mam paletkę Urban Decay Naked Basics, którą pokazywałam wam TU, później dołączyła do niej druga paletka UD - Shattered Face Case, TU zdjęcia.
Do tego małego grona doszedł najnowszy nabytek jakim jest Naked 2 Basics. Kupiłam ją na stronie Sephory podczas promocji. Gdyby nie zniżka, to pewnie bym się na nią nie skusiła do tej pory.


Ma chłodniejsze odcienie, które mają w sobie więcej szarości i takiego błotka. Nie są aż tak zróżnicowane kolorystycznie jak w pierwszej Basics - tu między kolorami różnica jest mniej widoczna i nie przechodzą tak mocno od jasnego, po ciemny odcień. Dwójka jest kolorystycznie bardziej moja, niż jedynka i też bardziej mi się podoba, chociaż i tak nie używam jej za często.




Podoba mi się to, że cienie są matowe (oprócz najjaśniejszego, który i tak nie jest aż tak bardzo rozświetlający jak w pierwszej Basics). Łatwo się nimi maluje i mają bez wątpienia ciekawe kolory.
Paletka małych rozmiarów, więc jest idealna aby ją ze sobą zabrać w podróż, a może się przydać, bo przy jej pomocy można stworzyć zarówno dzienny makijaż, jak i wieczorowy.

Z kolei na stronie Douglasa polowałam na szminki MACa, jednak odcienie, które chciałam były wciąż niedostępne. Przeglądałam więc stronę, szukałam swatchy innych ciekawych kolorów oraz ich recenzji i tak trafiłam na odcień Up the Amp oraz Asian Flower, który jest z serii sheen supreme.
Oba odcienie znikały i pojawiały się, więc kiedy udało mi się jednocześnie ustrzelic oba, szybko zapłaciłam i wyczekiwałam paczki.


Up the Amp ma świetne recenzje. Zdjęcia także przemawiały na jego korzyść, bo chociaż nie mam za dużo takich kolorów w kosmetyczce, to jednak bardzo mi się podobają. Kiedy otrzymałam zamówienie, okazało się, że jak zwykle, kolory na zdjęciach są przekłamane i trzeba już do tego przywyknąć. Up the Amp jest na żywo ciemniejszy. To taki przytłumiony, lawendowy fiolet. Piękny, chociaż nie gości na moich ustach za często, bo jeszcze się z nim nie oswoiłam. Asian Flower jest w podobnej tonacji. To jaśniejszy, lawendowy fiolet z bardzo drobnym srebrnym shimmerem.




Jak podobają się wam te drobne zakupy ;)?

PROPONOWANE POSTY:

27 komentarze

  1. Drobne zakupy mówisz? ;)
    Wszystko piękne. Też niestety dałam się uwieść tym ostatnim promocjom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, jak na mnie, to drobne:D;)

      Usuń
  2. Nie wiedziałam że MAC ma też płasko ściete szminki. Up the Amp mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma:) one są bardziej kremowe i mają takie bardziej błyszczykowe wykończenie - przynajmniej te, które ja macałam kiedyś w salonie;)

      Usuń
  3. na naked 2 basics poluję właśnie w promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Paletka i pomadka Up the Amp mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Paletka i ciemniejszy odcień pomadki bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paletka bardzo mi się podoba. Szminki niekoniecznie w moich kolorach, ale że MAC no to wiadomo, że pozytywnie patrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Łupy świetne. Ja na razie wstrzymuje się od zakupów z kolorowymi bo mam sporo w zapasach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już postanowiłam nie szaleć:) kusi mnie jeszcze tylko paletka Naturally Yours Zoevy i pędzle Zoevy do oczu;)

      Usuń
  8. Jestem na tak ;-)) Naked 2 Basics używam ostatnio codziennie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile dobroci.<3 wszystko bym przygarnęła.:D

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowne naturalne kolorki tej paletki i super kolor szminki! dodaje do obserwowanych. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne pomady! *.* Nakedzik ładny, dla mnie za mała różnica między cieniami, tym bardziej, jesli sama piszesz, że jeszcze mniejsza jak w 'jedynce', a już tam dla mnie za mało się działo. Mam jednak nadzieję, że Ty będziesz zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz zmuszam się żeby po nią sięgać:D kolorystycznie bardziej mi pasi jak 1, coś tam da się nią wyczarować, ale póki co, nadal nie pieje z zachwytu;) wciąż szukam czegoś wow:D!;)

      Usuń
  12. Nie no, faktycznie drobne zakupy! :D Bardzo spodobał mi się ciemny fiolet pomadki, jest super. :) A paletki nie mam jeszcze żadnej i nie zdecydowałam się do tej pory, od której zacząć. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe ja kiedyś kupowałam znaaaaaaacznie więcej, ale w końcu rozsądek doszedł do głosu;) z paletką miałam taki sam problem:D w końcu kupiłam naked basics, bo mała, tania i matowa;)

      Usuń
  13. Też skusiłam się na Basics 2 podczas jednej z promocji i "męczę" ją niemal codziennie :) Bardzo trafiona kolorystyka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja dostałam od koleżanki Naked Basic 2 swietna paletka! x

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M