Zakupowo: Inglot, Anastasia Beverly Hills, MAC, Chanel i inne cuda

24 stycznia 2015

Wiecie już od dawna, że jestem zakupowym potworem. Nie potrafię długo wytrzymać bez kliknięcia kolejnej szminki, różu czy rozświetlacza.
Jeżeli jednak na chwilę o tym zapomnieliście, to dzisiaj szybko sobie przypomnicie. 
Oto przed wami porcja nowości kosmetycznych, które przybyły do mnie jeszcze w poprzednim roku.
Ten post miał pojawić się dużo wcześniej, ale tak jakoś zeszło, że przez kilka miesięcy od zakupów nie miałam czasu się za niego zabrać. 
Od razu ostrzegam, że posty zakupowe jeszcze się pojawią i wciąż będą dotyczyć kosmetyków, które kupiłam głównie w 2014 roku, chociaż oczywiście i w tym nowym roku coś już przybyło.


Skusiłam się na kilka hitów blogosfery, zaczęłam uważniej przyglądać się ofercie Inglota i na nowo rozbudziłam swoją miłość do ciemnych kolorów szminek oraz powiększyłam grono błyszczyków Chanel (za to obwiniam Elle). 
Na swojej kosmetycznej wishliście na 2014 rok miałam kilka kosmetyków, które zobaczycie poniżej.
Była na niej paletka do konturowania z Anastasia Beverly Hills, szminka MACa, błyszczyk Chanel, pudry KOBO oraz Inglot, a także tusz Collistar, więc o nich poczytacie na dobry początek.
Przypuszczam, że pewnie większość z was kojarzy te słynne paletki z ABH (Anastasia Beverly Hills).


Myślałam, że jej zdobycie pozostanie jedynie w sferze marzeń, bo w końcu ABH nie jest dostępne w PL (ponoć ma się to zmienić) i oczywiście można ją kupić online w wielu sklepach, ale niestety jej cena jest wtedy znacznie wyższa niż gdybym kupowała na oficjalnej stronie ABH, gdzie jest także możliwość skomponowania własnej paletki.
Jednak na wizażu udało mi się zorganizować zamówienie i takim oto sposobem stałam się posiadaczką własnej paletki.
W planach miałam zakup zupełnie innych odcieni, ale kiedy przyszło do wyboru, nie mogłam się zdecydować, więc ostatecznie wybrałam te najbardziej znane (niestety Banan nie był dostępny, więc wzięłam odcień Vanilla).
Moją paletkę skomponowałam z wkładów Vanilla, Champagne, Sand, Fawn, Java oraz Havana.


Nie będę wam opisywać wszystkich odcieni, bo planuję zrobić osobny post dotyczący tej paletki, póki jeszcze wiem gdzie znajdują się jej zdjęcia na dysku;)
Paletka jeszcze nie miała swojego debiutu, bo najpierw musiałam zrobić zdjęcia (w końcu taka niemacana ładniej wygląda), ale jeżeli się w niej zakocham, to nie wykluczam, że za jakiś czas będę rozmyślać nad kolejną.
Na truskawie kliknęłam w promocji bazę pod makijaż, która ma niwelować zaczerwienienia skóry - bareMinerals Prime Time neutralizing


Im dłużej jej używam, tym bardziej ją lubię i doceniam jej działanie. Baza ma kolor żółty i faktycznie daje rade z moimi zaczerwieniami. Może nie niweluje ich w 100%, ale jednak różnica jest widoczna. 


W Naturze dołapałam za to w końcu słynny krem CC z Bell. Wzięłam odcień 020 Nude, który jest dla mnie idealny. 
Przyznaję, że już nie dziwią mnie pozytywne opinie o tym produkcie i sama bym dołączyła do tych zachwytów gdyby nie to, że jednak przy mojej mieszanej skórze potrzebuję czegoś, co zmatowi na dłużej. Jednak do szybkiego makijażu ten krem jest idealny, zwłaszcza jeżeli lubicie takie delikatne, lekkie produkty, które jedynie ujednolicają koloryt skóry. 


Jakiś czas temu było także głośno o pudrach do konturowania naszej rodzimej marki, jaką jest Inglot.
Na pewno pudry są lepiej dostępne, można je zmacać i dobrać idealne dla siebie odcienie. Cena jednego wkładu to 29zł z tego co pamiętam. Osobno trzeba dokupić oczywiście paletkę.


Jako, że dopiero zaczynam swoją przygodę z Inglotem, bo oprócz lakierów i kilku cieni do powiek nie używałam nic więcej, wybrałam dwa pudry do konturowania (słynny 505 i 503) oraz dwa przepiękne róże (99 i 55).


Numer 505 faktycznie może podbić niejedno serce, bo to bardzo ładny, średni, chłodny brąz, który daje satynowe wykończenie. Coś jak Bahama Mama, ale jaśniejszy i chłodniejszy. Dla mnie jeden z najładniejszych odcieni wśród pudrów do konturowania.
503 ma służyć do rozświetlenia (ale nie takiego jak typowy rozświetlacz) np. grzbietu nosa, okolic pod oczami czy też czoła. Posiada mikroskopijne drobinki, ale widać je jedynie kiedy mocno się przyjrzymy. Niestety według mnie to zwykły, matowy puder. Nie ma satynowego wykończenia jak Vanilla z ABH, więc i też ten efekt rozświetlenia jest znikomy, ale dam mu jeszcze szansę i potestuję go dłużej. Może jeszcze się polubimy.


Róż numer 55 to była miłość, która niestety przy pierwszej aplikacji przyniosła małe rozczarowanie.
Kolor tak piękny, taki fioletowy, śliczny w opakowaniu, zamienia się na policzkach w bliżej nieokreślony, delikatny odcień. Spodziewałam się lepszej pigmentacji, ale to może też wina mojego pędzla i pora poszukać jakiegoś innego. Mimo wszystko nie mam zamiaru go puszczać w świat, bo kolor mi się piekielnie podoba i mam jeszcze nadzieję, że da się z niego wyciągnąć coś więcej niż jedynie takiego delikatesa. 
Kolejny róż, numer 99, był takim mało przemyślanym zakupem. Chciałam po prostu zapełnić kasetkę, bo nie lubię mieć takich pustych miejsc.


Szukałam wtedy odcienia delikatnie opalonego beżu z odrobiną łososiowego odcienia, a wylądowałam z brzoskwinią ze złotymi drobinkami, które na szczęście na twarzy nie są widoczne. Wyglądał inaczej w sztucznym świetle, więc kiedy wróciłam z zakupów i rozpakowałam nowe zdobycze, trochę się przeraziłam, że będzie dla mnie za ciepły. Okazało się, że nie jest tak źle i na skórze całkiem nieźle się prezentuje. Ma satynowe wykończenie, takie, które lubię, więc już za to ma plus. Pewnie najczęściej będę go używała kiedy będę miała ochotę na jakąś jaśniejszą, czerwoną szminkę na ustach (tak jakoś zawsze podobają mi się wtedy brzoskwinie na policzkach) . 
Z Inglota wróciłam także z innymi zdobyczami. Oprócz słynnego grzebyczka do rozczesywania rzęs, spodobały mi się szminki, nie tylko ze względu na swoje ciemne kolory, ale także ze względu na cenę, ładny design opakowania i ciekawą konsystencję.


Wybrałam zatem trzy kolory, dwie z kolekcji jagodowej (Berry Collection 294 i 293) oraz 875, która w krakowskim Inglocie była niedostępna, więc upolowałam ją już u siebie.
Wszystkie kolory idealnie sprawdzą się podczas obecnej pory roku oraz jesienią. 




293 to taka fioletowa jagoda i właśnie ze względu na tą sporą ilość fioletu tak mi się podoba.
294 jest głębokim, jagodowym odcieniem (fioletu brak).  
875 jest troszeczkę podoba do 294, ale kiedy się dobrze przyjrzycie, zauważycie, że jest mniej napigmentowana, trochę jaśniejsza i bardziej czerwona. Na ustach różnica jest bardziej zauważalna.
Szminki pachną słodko, może mniej przyjemnie jak MACowe mazidła, ale zapach wciąż jest miły dla nosa. 
Wszystkie kolory mają delikatnie błyszczące wykończenie; nie są matowe. 



Jeżeli już jestem przy szminkach, to od razu napiszę o kolejnym MACowym zakupie. 
Jakiś czas temu w końcu skusiłam się na odcień Rebel, o którym długo marzyłam. Następnie, tak jakoś z ciekawości, kupiłam Divę. Znacznie ciemniejszą, o wykończeniu matowym.
No i przepadłam. Szminka wygląda przepięknie na ustach, także przy mojej jasnej skórze. 


Według mnie to ciemny, głęboki burgund. U mnie daje efekt takich vampy lips, które nie każdemu się spodobają, ale ja od pewnego czasu jestem ich fanką.
Przez ten ciemny odcień zapragnęłam także Dark Side, Hang Up oraz Media, więc pewnie w niedługim czasie będzie małe natarcie na salon MACa w Krakowie. 
Co do trwałości to jest dobrze, ale oczywiście podczas jedzenia czy picia szminka znika, więc co jakiś czas wymaga aplikacji. Zresztą po pewnym czasie, kiedy kolor powoli schodzi, czuję jak szminka napina mi skórę na ustach- tak nieprzyjemnie ją ściąga, więc muszę zaaplikować balsam aby pozbyć się tego uczucia. Póki co, jedynie szminki Diora, Addicty, nie wysuszają mi skóry na ustach. Szkoda tylko, że odcienie nie są aż tak mocne.
Ostatnią szminką w tym poście jest Chanel Rouge Allure Velvet w odcieniu 327 La Desiree. Kolor jagodowej czerwieni. Także ciemny, o satynowym wykończeniu, ale nie aż tak ciemny jak Diva, dlatego wciąż tak marzą mi się ciemne kolory - po prostu odczuwam niedosyt!



Tak na marginesie - Chanel ma najpiękniejsze opakowania szminek. Proste, czarne, klasyczne, ale ten klik i wysuwana szminka robią swoje! nie mogę przestać się nimi bawić;)



Podczas jakiegoś zamówienia ze strony internetowej Douglasa, trafiła się promocja i do zakupów powyżej kwoty xx (nie pamiętam już dokładnie ile ona wynosiła) dorzucali mały błyszczyk marki NYX


Nie oczekiwałam za wiele, byłam pewna, że kolor mi się nie spodoba, więc tym większe było zdziwienie kiedy po otwarciu paczki zobaczyłam całkiem przyjemny odcień. Nazwa Mauve (rlg 06) dokładnie określa kolor tego produktu do ust. Zgaszony, odrobinę przybrudzony róż z mauve (dokładnie taki fiołkoworóżowy kolor). Konsystencja jest gęsta, kolor widoczny (dobrze pokrywa usta) i nieźle się na nich utrzymuje. Nie jest to błyszczyk idealny, ale jeden z tych, których kolor jest interesujący i wyróżniający się na tle zwykłych różowych odcieni i już z tego względu warto się nim zainteresować. 
Równie ciekawy odcień, ale już mniej wyróżniający się, ma błyszczyk Smashbox lip enhancing mega gloss w kolorze Petal Pink (kupiłam go już dość dawno temu, ale zupełnie o nim zapomniałam). Odcień mniej napigmentowany, bardziej różowy, delikatnie cieplejszy i cukierkowy - czyli kolor dobry na wiosnę lub kiedy chcemy odrobinę ożywić kolor ust, ale wciąż zachować naturalny look. 



Ostatnim błyszczykiem, który jest wart najwięcej uwagi, jest przepiękny Chanel levres scintillantes w odcieniu 189 Rose Reve, którego wypatrzyłam u Elle i od razu wiedziałam, że musi być mój. Idealnie określiła jego kolor, bo to właśnie taki jasny, mleczny róż. Chłodny, absolutnie nie cukierkowy. Jeżeli ktoś ma w miarę jasny kolor ust, tak jak ja, to będzie on je dodatkowo rozjaśniał i nada im piękny połysk. 


Uwielbiam levresy, od pewnego czasu są moim numerem 1 wśród błyszczyków do ust, a swoimi właściwościami pielęgnacyjnymi biją na głowę większość balsamów. Jeszcze czekam tylko na jakąś ciemną czerwień bez drobinek z tej serii i będę mogła miziać się tylko nimi.  
Produkty KOBO, które podbijają blogosferę pewnie są wam dobrze znane. Dwa rozświetlacze (highlighter powder) w odcieniu 309 Golden Light oraz 310 Moonlight


Częściej sięgam po Moonlight, który w opakowaniu jest różowy, ale na skórze daje taki jasny, srebrny błysk z nutką różu. 309 jest jasnym złotem - odcień także piękny, ale jednak jest mniej zwolenników takich żółciaków. 


Przypuszczam, że w lecie, kiedy moja skóra nabierze ciut ciemniejszego odcienia, może się sprawdzać lepiej i wtedy częściej będę po niego sięgać. 
Oba rozświetlacze dają subtelny efekt naturalnie rozświetlonej skóry. Nie jest to tak mocne i widoczne rozświetlenie jak w przypadku Mary-Lou Manizer, ale nie jest też tak delikatne jakie daje Lightscapade z MACa. 
Na koniec tusz do rzęs, który wciąż czeka w kolejce: Collistar Infinito - słyszałam o nim wiele dobrego. 


Miałam go już kupić dawno temu (kiedy wtedy sprawdzałam cenę, kosztował jakoś 75zł), ale nie było ku temu okazji. Przeglądając strony trafiłam na promocję w Douglasie, gdzie ten tusz można było kupić za 69zł (obecnie kosztuje ponad 90zł), więc szybko wzięłam jedną sztukę dla siostry, która także go chciała wypróbować, i jedną dla siebie. Ciekawe czy i dla mnie okaże się być takim genialnym produktem. 

Tekstu zrobiło się bardzo dużo - przy kolejnych postach postaram się już tak nie rozpisywać;) 


PROPONOWANE POSTY:

46 komentarze

  1. paletę do konturowania ABH, też bym chętnie przygarnęła, pudry do konturowania Inglota też mnie zaciekawiły, oraz mac'owa pomadka (tylko może nie zupełnie identyczne kolory) i jestem bardzo ciekawa tuszu collistar'a, bo ostatnio bardzo polubiłam się z ich podkłado-korektorem ;) także będę wyczekiwała z niecierpliwością na recenzję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkłado-korektorem? brzmi ciekawie:);) póki co tusz jest schowany i czeka aż zużyję te, które mam pootwierane;)

      Usuń
  2. Jestem podrażeniem zakupów :D Uwielbiam takie posty :D
    Bardzo ciekawi mnie paletka ABH, dlatego ze zniecierpliwieniem będę czekać na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ucieszy Cię informacja, że takie jeszcze na pewno się pojawią;):D

      Usuń
    2. No pewnie :D
      Zdradzisz mi Kochana ile za nią zapłaciłaś? :)

      Usuń
    3. Już dokładnie nie pamiętam, bo kupowałam ją jakoś w październiku chyba, ale trafiła się zniżka i wyszło chyba coś 140zł ;) może ciut więcej;)

      Usuń
    4. Oooo za taką cenę to i ja bym brała :)

      Usuń
  3. Nic tak nie przyspiesza bicia serca i nie spłyca oddechu jak widok cudownych zakupów... :D Kolory szminek są boskie! Szukam dokładnie takich jak 293 i 294. Piękne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:)
      Te szminki wypatrzyłam też gdzieś na blogu i strasznie mi się spodobały:)! do tego nie kosztują bardzo dużo, więc warto było zaryzykować:)

      Usuń
  4. Ale kusisz tym postem...Ja ostatnio skusiłam się na pigment i złoty puder do ciała z Kobo i jestem nimi zachwycona! Musze dokupić też ich bronzer bo ma cudny chłodny odcień, a i Inglot 505 od dawna chodzi mi po głowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba w końcu się wybrać i upolować 505;)

      Usuń
  5. Jestem tu pierwszy raz i zostaję:). Nr 1724:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło i jakże się cieszę z nowej osóbki na pokładzie :);)

      Usuń
  6. Z Twoich zakupów zdecydowanie najbardziej podobają mi się szminki! Piękne kolory wybrałaś. Ja natomiast ostatnio o dziwo umiem się powstrzymać przed kolejnymi zakupami i nawet już mnie tak dużo rzeczy nie kusi :) Zużywam na razie to, co mam i po cichu marzę o nowych zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w końcu i ja się opamiętam;) w tym nowym roku kupiłam głównie pielęgnację bo była właśnie okazja żeby coś przywieźć ze stolicy;) ale z kosmetyków też coś wpadło;)

      Usuń
  7. Strasznie lubię oglądać posty zakupowe :D

    OdpowiedzUsuń
  8. 505 z Inglota wygląda naprawdę ciekawie :) No i Diva - cudowny odcień! Mam nadzieję, ze pokażesz tę szminkę na ustach :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko uda mi się oddać jej kolor na zdjęciach, to na pewno się pojawi:)

      Usuń
  9. Zakupy udane, niech Ci dobrze służą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś mi się wydaje, że jeśli chodzi o ten tusz to zdecydowanie podwyższyli jego cenę bo kiedyś normalnie kosztował około 70zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podnieśli, jak kiedyś na niego patrzyłam, to kosztował coś 74zł. Strasznie podskoczyli z ceną:/

      Usuń
  11. Ale zakupy!Paletę ABH mam, standardowe kolory i uwielbiam, ciekawa jestem jak będzie wyglądał rozświetlacz w kolorze szampana więc czekam na swatche. Ogólnie mam jeszcze 4 inne produkty i bardzo chętnie dokupiłabym inne:) Pudry z Inglota mnie kuszą ale ten jasny brąz jest podobny do inglota w odcieniu fawn.Grzebyczek Inglota mam, czasami trzeba uważać przy rozczesywaniu rzęs, bo kłuje dolną powiekę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja z dolną powieką nie mam problemu bo rzadko kiedy ją tuszuję;) a jak już, to i tak bardzo delikatnie więc nie ma co rozczesywać:D
      Co do Fawn i Inglota - sprawdziłam na dłoni i ja podobieństwa nie widzę. Fawn jest bardziej brązowy i cieplejszy, Inglot znacznie chłodniejszy, taki delikatnie sinawy - są zupełnie inne;)

      Usuń
  12. Cudowne zakupy! Niech się dobrze sprawują!
    www.ePepa.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podoba mi się ta paletka z ABH. Takie delikatne, dziewczęce odcienie.

    my-world-lol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Po co Ci tyle szminek w tym samym kolorze :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila dla Ciebie ten sam kolor, dla mnie zupełnie inny:P

      Usuń
  15. Dość długo myślałam, że ABH mnie absolutnie nie interesuje, mimo fali zachwytów nad tą marką, jaka od jakiegoś czasu przetacza się przez blogosferę i vlogosferę z siłą tsunami, ale w końcu i we mnie zakiełkowała myśl, że chciałabym sprawdzić, o co tyle hałasu. I chyba kupię jedną z tych słynnych pomad do brwi, już nawet wybrałam kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomad do brwi też mnie kusi:) ale różne opinie czytałam i trochę się obawiałam...zresztą mam farbkę z MUFE, ale nie wiem czy kiedyś nie kupię kredki do brwi z ABH, bo w końcu łatwiejsza w obsłudze;)

      Usuń
  16. Przepiękne zakupy:) Pomadki mnie uwiodły, chociaż ja w takich ciemnych kolorach nie chodzę, ale ostatnio kupiłam pomadkę z MAC, drugą dostałam i przepadłam - mnogość kolorów i wykończeń mnie oszołomiła i chcę co najmniej 8 kolejnych kolorów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, MAC ma bardzo dużo odcieni i do tego wiele, których nie ma wśród innych marek:)

      Usuń
  17. Diva jest piękna, aż dziwne, że o niej nie myślałam ;-) wpisuję na listę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest piękna!:) jestem całkowicie zakochana w tym odcieniu:)

      Usuń
  18. Puder 505 mam i wielbię, a obok niego mam miejsce na róż (podwójna paletka). Tak się przyglądam temu 55, ale chyba jednak za jasny do moich ciemnych ust. Postawię na coś przybrudzonego :) Błyszczyk z Nyxa jest śliczny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 55 jest piękna, ale nie jest mocno napigmentowana, więc aby uzyskać mocny efekt, trzeba się nieźle namachać;)

      Usuń
    2. Takie są najlepsze. Więcej nakładania - dłużej na policzkach :D

      Usuń
  19. Łoooooo, ile dobroci!!!!

    Posiadam bronzer 505 z Inglota i pokochałam go od pierwszego użycia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś już nowe kolory:)? jakiś czas temu Inglot wprowadził kolejne;)

      Usuń
  20. Palatka do konturowania twarzy to jedna z moich potrzeb na 2015 rok,do wakacji muszę coś wreszcie dla siebie wybrać. Pomadki w tych ciemnych kolorach są piękne! Napatrzeć się na te kolory nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jest na co popatrzeć :D świetne zakupy :0

    OdpowiedzUsuń
  22. Najbardziej mi wpadła w oko paleta do konturowania ABH, jest cudowna! Ogólnie same cudeńka w tym poście ;) W tym tyg wybieram się na zakupy do Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wspaniałości. Ciemne szminki są śliczne, aż sama nabrałam ochoty na jakiś mocny kolor.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zakupowy raj - sama mogłabym takie perełki przygarnąć :D Kolejna szminka MAC również by mi się uśmiechała :]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M