Clarins Instant Smooth Perfecting Touch Base - baza pod makijaż

18 grudnia 2014

Baza pod makijaż to ten kosmetyk, który ma nam zapewnić nie tylko efekt pięknej, gładkiej cery bez widocznych rozszerzonych porów (jeżeli ktoś ma z tym problem), zmarszczek czy też jakiś niedoskonałości, ale także przedłużyć trwałość makijażu. Zwykle sięgamy po nią kiedy chcemy, aby nasze trudy przy robieniu makijażu nie poszły na marne i przetrwały na tyle długo, aby każdy mógł się zachwycić jak pięknie wyglądamy.
Większość baz łączy ta konsystencja, w której łatwo wyczuć silikony. Niektóre mają bardziej zajzajerski skład, inne mniej, jedne lepiej działają, a inne wcale nie działają. Dodatkowym atutem tych kosmetyków są czasami ich piękne opakowania. Wiadomo, że najważniejsza jest zawartość, ale miło jest nacieszyć oczy przepięknym opakowaniem.
Takie opakowanie, które na pewno wyróżnia się na tle wielu baz ma Clarins. Oczywiście są bazy, które mają jeszcze piękniejsze opakowania, ale te jeszcze do mnie nie trafiły.


Bazę Clarins kupiłam po okazyjnej cenie i szybkim przeczytaniu kilku opinii, których autorki zwykle rozpływały się nad jej zaletami i wspaniałym działaniem. 
Jej regularna cena to 120-130zł za 15ml chociaż przez internet można ją upolować za taniej, za 85-100zł. 
Czy warto wydać tyle pieniędzy na Instant Smooth Perfecting Touch Base? 
Zaraz się okaże. 


Zacznę od tego, że po takie kosmetyki nie sięgam codziennie. Zwykle używam ich wtedy, kiedy chcę mieć pewność, że skóra będzie wyglądała na gładszą, rozszerzone pory będą mniej widoczne, skóra nie będzie się błyszczeć przez dłuższy czas i dzięki temu makijaż mi nagle nie spłynie z twarzy.


Ta baza to ponoć połączenie makijażu (chyba ze względu na ten różowy kolor?) i pielęgnacji dla spektakularnych efektów. Rozświetla, wygładza i matuje. Tuszuje niedoskonałości cery, minimalizuje rozszerzone pory, wypełnia drobne, a nawet głębokie zmarszczki. Przedłuża trwałość makijażu i trzyma w ryzach sebum. Oprócz tego nawilża skórę i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska. 
Jest zamknięta w szklanym, czerwonym słoiczku, który do lekkich nie należy.
Dołączona jest do niego szpatułka, taka mini łyżeczka z wklęśnięciem, aby lepiej nam było wydobywać kosmetyk z opakowania. 
Po otwarciu słoiczka naszym oczom ukazuje się zawartość w odcieniu jasnego różu o konsystencji takiego budyniu (w sumie wygląda to jak budyń malinowy). 


Bazę, póki jest jej więcej, łatwo wydobyć ze słoiczka i rozprowadzić na twarzy, jednak uważam, że i tak bazy w tubkach, które można wycisnąć są łatwiejsze w używaniu.
Kosmetyk wygładza skórę (podczas dotyku jest taka przyjemnie gładka, ale to zasługa silikonów), podkład lepiej się na niej rozprowadzał, ale nie zauważyłam aby jakieś nierówności w postaci choćby mojej zmarszczki mimicznej zniknęły, a moje rozszerzone pory stały się mniej widoczne. Niestety, miałam wrażenie, że po nałożeniu podkładu na bazę, jakoś wbijał się on w pory i przez to jeszcze bardziej je podkreślał (wiecie, robiły mi się takie dziurki z widocznym podkładem w środku). 
Jeżeli chcielibyście nałożyć więcej bazy, to ostrzegam, że lubi się ona zrolować podczas nakładania innych kosmetyków i może nam zrobić wtedy małe kuku.


Zawsze kiedy szukam bazy, to mam nadzieję, że tym razem trafię na taką idealną, która nie tylko ukryje te moje rozszerzone pory, ale optycznie wygładzi skórę i zapewni mi matowe wykończenie na wiele godzin. Clarins niestety nie zalicza się do takich kosmetyków w moim przypadku. Z porami jak już wspomniałam sobie nie radzi, a jak jest z przedłużeniem trwałości kosmetyków i tym matem? Ano wcale nie lepiej.
Bez bazy zaczynam się błyszczeć zwykle po 7 godzinach od zrobienia makijażu. Po użyciu bazy jest niewiele lepiej, bo świecę się jakieś 30 minut później. 
Nie zauważyłam też jej szczególnych właściwości, czy nawilża? no nie wiem, ale na pewno nie spełnia swoich głównych zadań, bo ani specjalnie nie wygładza skóry, ani nie ukrywa rozszerzonych porów, ani nie przedłuża trwałości makijażu. Bez tego wygładzenia dałabym sobie radę, w końcu najważniejsze jest ukrycie tych porów i dłuższy mat skóry, ale i tego zabrakło.

Jestem nią rozczarowana, a szkoda, bo liczyłam na więcej. Wydajność nie jest zła, opakowanie przyjemne, estetycznie wykonane, zawartość o uroczym, różowym kolorze. Niestety na mojej twarzy się ona nie sprawdziła, dlatego nie zagrzeje u mnie dłużej miejsca, bo po co mam się z nią męczyć skoro jest jeszcze tyle ciekawych baz do przetestowania? 

Miał ją ktoś? a może ma i ją uwielbia?


PROPONOWANE POSTY:

8 komentarze

  1. Szkoda, że nie zadziałała. Tym bardziej, że cena do małych nie należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego cieszę się, że zapłaciłam za nią mniej:) no szkoda, ale w sumie pewnie jeszcze nie raz trafie na kosmetyk, który nie spełni moich oczekiwań;)

      Usuń
  2. Hmm to się Clarins nie popisał.

    Ja też lubię bazy i sporo testuję. Ale odkąd, zupełnie przez przypadek, trafiłam na Sebium Pore Refiner Biodermy przestałam szukać bazy matującej i przedłużającej trwałość makijażu. Świetnie spisuje się w tej roli, a na dodatek minimalizuje widoczność rozszerzonych porów.
    Ale żeby nie było próżni ;) nadal szukam dobrej bazy nawilżającej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie już kiedyś o tym słyszałam! :) ale używasz go jedynie pod makijaż czy nawet jak się nie malujesz stosujesz go jako krem?

      Usuń
    2. Stosuje go wylacznie jako baze, na pielegnacje - latem na serum, teraz na krem. Dzieki niemu przetrwalam, wygladajac normalnie, gorace lato.
      Na all mozna kupic miniaturki Sebium PR.

      Usuń
    3. A u mnie się w ogóle Pore Refiner nie sprawdził :( Nie zmniejszał widoczności porów i rolował się pod podkładem. Teraz używam jako bazy kremu BB z Lily Lolo.

      Usuń
  3. Dobrze, że dałaś za nią mniej, skoro się nie sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M