Estee Lauder Double Wear Light, czyli miało być tak pięknie!

9 czerwca 2014

Są takie kosmetyki, które mają miano kultowych i kojarzą je prawie wszyscy.
Wzdychamy do nich, marzymy o nich i czasami ryzykujemy ich zakup. Trzeba jeszcze dodać, że zazwyczaj te kultowe kosmetyki kosztują sporo, ok. 100-200zł.
Jednym z takich kosmetyków jest bez wątpienia podkład Estee Lauder; testowałam i klasycznego Double Wear, który jest ulubionym podkładem wielu kobiet, jak i jego lżejszą wersję (Double Wear Light). 
Ostatecznie skusiłam się właśnie nią, bo zależało mi na czymś co da bardziej delikatny i naturalny efekt.


Klasyczny Double Wear nie jest dla mnie: dawał mocne krycie, lubił wchodzić w pory i jednak skóra wyglądała jak po porządnym tynkowaniu - nie moja bajka. Do wyboru pozostała zatem wersje light, która jest lżejsza, nie kryje aż tak mocno, ale pięknie ujednolica koloryt skóry i zapobiega błyszczeniu się skóry, więc z założenia nadaje się także dla cery mieszanej - takiej jak moja.


Według producenta, po użyciu podkładu nasza skóra będzie wyglądać na świeżą i promienną, a kolor podkładu pięknie się stopi z naszym naturalnym kolorem cery, więc nie będzie widać, że coś tam mamy na twarzy.
No, niby podkład idealny, więc kupiłam pełnowymiarowe opakowanie Intensity 1.0, czyli najjaśniejszego odcienia (chociaż chyba jest jeszcze 0.5, ale nie u nas) i przystąpiłam do testów. 



Odcień niby jasny, z malutkim dodatkiem żółci, ale niestety dla takiego bladziocha jak ja (ekstremalnie blada znowu nie jestem - normalnie mieszam revlon colorstay 180 i 150, aby otrzymać idealny kolor) okazał się jednak odrobinę za ciemny. Niestety, kolor nie dopasował się do mojego odcienia, więc już tutaj pojawił się mały problem, z którym niby poradził sobie puder matujący w białym odcieniu, ale dyskomfort nadal był i ciągle mi się wydawało, że jednak moja twarz się odznacza.







Podkład opisany jest jako "długotrwały". No i pojawił się kolejny zgrzyt, ponieważ tego słowa użyć do jego opisania nie mogę. Po jego nałożeniu na twarz, skóra wygląda faktycznie pięknie. Koloryt jest ujednolicony, drobne niedoskonałości zakryte, a skóra ma taki ładny naturalny "glow" i to właśnie ten "glow" mnie tak zachwycał za każdym razem. Niestety, bajka nie trwa długo, ponieważ po ok. 2 godzinach zaczynam się błyszczeć w strefie T, a po 4h wyglądam już trochę strasznie. W tej strefie podkład po prostu znika po tych kilku godzinach i nawet jeżeli użyję dodatkowo pudru matującego, to nie jest on w stanie utrzymać EL na miejscu. Po 5h już nawet nie muszę używać płynu micelarnego do demakijażu twarzy, bo niewiele na niej zostaje. 
Co więcej, podkład zaczyna się jakby zbijać/wałkować nieestetycznie na skórze i podkreśla wszystkie niedoskonałości skóry, wszystkie nierówności, rozszerzone pory i suche skórki, o których istnieniu nawet nie miałam najmniejszego pojęcia, bo ich nigdy nie było widać. 



Podkład oczywiście ma swoje plusy - pięknie się rozprowadza, nie tworzy smug, daje taki efekt, o jaki mi chodziło (niestety jedynie na początku), jest wydajny i nie zapycha, jednak minusy są zdecydowanie większe, bo w końcu płacić ponad 100zł za podkład, który nie spełnia obietnic producenta, to trochę za dużo. Wiem, że jest wiele osób, które uwielbiają wersję Light, jednak u mnie się ona niestety nie sprawdza, a nie mam jakiegoś wielkiego problemu z przetłuszczaniem się strefy T, ponieważ w końcu większość podkładów jest w stanie utrzymać mat na 8-9h. Podkład niby ma zmniejszać wydzielanie się sebum, a tutaj proszę...klopsik. Odnośnie jego super trwałości "nawet przy wysokich temperaturach, wysokiej wilgotności powietrza i zajęciach sportowych", wypowiadać się nie będę, bo to od razu można włożyć między bajki. W moim przypadku przy takich czynnikach, podkład spływa z twarzy do 30 min. 
Widać jestem jedną z tych osób, którym podkłady EL nie odpowiadają. 

PROPONOWANE POSTY:

37 komentarze

  1. Myślałam kiedyś o tym podkładzie. Faktycznie u Ciebie trochę dziwny efekt wychodzi. Czasem tak jest, ze coś się nie sprawdzi, jednak wtedy trochę szkoda płacić taka cenę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gdybym nie przetestowała i się nie przekonała na własnej skórze, to pewnie ciągle by mnie męczył;) na szczęście przydał się komuś innemu, więc tyle dobrze:)

      Usuń
    2. No ba :D Ja jak bede miec okazje go kiedys przetestowac to tez to zrobie. XD

      Usuń
  2. Właśnie dlatego szkoda jest mi dawać więcej niż 50 zł na kosmetyk, co do którego nie jestem pewna, że będzie mi pasował.

    Suche skórki stanowczo dyskwalifikują go w moich oczach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale nigdy nie jest się tego pewnym:) chyba, że dostanie się jakąś sporą próbkę żeby przetestować;) tylko wiadomo jak u nas chętnie dają/robią takie próbki;)

      Usuń
  3. Rzeczywiście, ten podkład jakoś nie współgra z Twoją cerą.
    Ale to wszystko jest sprawą indywidualną: dla jednej podkład za 10zł będzie spełniał oczekiwania, a dla innej dopiero za 100zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) moja koleżanka ma taką cerę, że nawet podkładu nie potrzebuje;) a jak już używa, to takiego zwykłego za 10zł i wygląda świetnie- też bym tak chciała:)

      Usuń
  4. koszmar podkładowy... spróbuj sobie podkład lumi z bell - nie wiem jak z odcieniem najjasniejszym - wiem tyle - u mnie na pewno nie ciemnieje i jest lepszy od wielu innych średniopółkowych podkładów. Sama też bym na niego nie wpadła, gdybym nie przeczytała pozytywnych opinii na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polowałam na jakiś podkład z Bell kiedyś, ale nie mogłam go znaleźć...będę pamiętać o tym:) tylko muszę sprawdzić czy on nada się do mojej mieszanej cery, bo jednak ta strefa T lubi dać o sobie znać;)

      Usuń
  5. koszmar podkładowy... spróbuj sobie podkład lumi z bell - nie wiem jak z odcieniem najjasniejszym - wiem tyle - u mnie na pewno nie ciemnieje i jest lepszy od wielu innych średniopółkowych podkładów. Sama też bym na niego nie wpadła, gdybym nie przeczytała pozytywnych opinii na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
  6. koszmar podkładowy... spróbuj sobie podkład lumi z bell - nie wiem jak z odcieniem najjasniejszym - wiem tyle - u mnie na pewno nie ciemnieje i jest lepszy od wielu innych średniopółkowych podkładów. Sama też bym na niego nie wpadła, gdybym nie przeczytała pozytywnych opinii na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobne wrażenia po testach tego podkładu. Ja testowałam jednak odcień 0.5, który jest bardzo dobry do mojej karnacji, jednak wyglądam w nim po prostu źle, "wyszukuje" mi dosłownie na twarzy wszelkie niedoskonałości, podkreśla to, co nie powinno być w ogóle widoczne. O dziwo mam też klasyczną wersję DW (całe opakowanie) i on mimo tego, że jest mocno kryjący to wygląda na mojej twarzy świetnie, a Light wygląda jak z tyłka:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu:/ czyli nie jestem z tym problemem sama. Widać dla nas Light się nie nadaje;) może na jesień jeszcze raz zacznę testować klasycznego DW i tym razem się przekonam:)? z revlon colorstay też tak było, używałam, później stwierdziłam, że za ciężki, ale z braku laku wróciłam do niego po kilku latach i dość go polubiłam;)

      Usuń
  8. Bardzo lubię ten podkład, ale jest on dość specyficzny- trzeba dobrze przygotować buzię, najlepiej robiąc peeling i mocno nawilżając, wtedy efekt jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tutaj nie chodzi jedynie o te skórki, które wynajduje, ale o sam fakt, że podkreśla rozszerzone pory i po chwili cała twarz mi się świeci. Od podkładu za ponad 100zł, który niby ma ograniczać wydzielanie sebum i wytrzymywać długie godziny na twarzy, oczekuję czegoś więcej ;)

      Usuń
  9. Nie znam tej wersji a miałam na nią ogromną ochotę właśnie teraz na lato..... ....DW bardzo lubię ale teraz już jest za ciężki i tak bardzo chciałam Light spróbować.... szkoda ogromna, że okazał się taki nietrwały u Ciebie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda...ale za to przerzuciłam się na minerały i póki co jestem zadowolona:) no i są tańsze niż EL;)

      Usuń
  10. Byłam ciekawa tego podkładu, uwielbiam DW ale ten wygląda koszmarnie. Oj szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  11. oo, u mnie sie robi podobny efekt przy uzyciu niektorych podkladow.. moja cera jest oporna do podkladow.. malo ktory dobrze siedzi, dlatego jak juz znalazlam swoj typ nie ekseprymentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki to typ:)? zdradź tajemnicę:D!

      Usuń
  12. powiem tak Dymko "łomatko bosko" ale koszmar. Ale wiele moich kolezanek go używa i sa bardzo zadowolone. Ja natomist jestem wierna EL Double Wear i uwazam go za jeden z najlepszych podkładów. wiele razy kusił mnie light ale tą antyrecenzją z tak sugestywnymi fotkami skutecznie mnie odwiodłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety u mnie kiszka jest totalna:( gdyby efekt jaki daje zaraz na początku utrzymywał się tak z 6h to byłabym zachwycona! może jeszcze kiedyś sięgnę po klasycznego DW tylko będę musiała pomęczyć Panie w perfumerii o próbki żeby kolor dobrać ;)

      Usuń
  13. To dopiero brzydal:( A ja się kiedyś tak na niego napalałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale wiesz, może u Ciebie sprawdziłby się znacznie lepiej:)?

      Usuń
  14. Miałam, ale najlepiej sprawdzał się w zimie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też nie lubię tych podkładów, i klasyk i light to mega tapeta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety...ale za to już mnie tak nie kusi:D przetestowałam i wiem, że mi nie pasi;)

      Usuń
  16. Jeżeli szukasz natralnego efektu to polecam invisible Fluid Makeup jest idealny i baaaaaardzi lekki!

    OdpowiedzUsuń
  17. o wow cóż za bubelek szkoda
    u mnie już ostatnie dni urodzinowego Konkursu, byłoby mi miło gdybyś zajrzała :)) mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/05/urodzinki-konkurs-rozdanie.html Serdecznie zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Oo nie, rzeczywiście ten podkład Ci nie służy. Ja miałam okazję kilka razy używać Double Wear (siostra miała), ale też był dla mnie jakiś za ciężki. Dla mnie niezawodny jest Revlon CS, ale ostatnio na lato przeszłam na podkład mineralny i jestem bardzo zadowolona, a mam wersję matującą z Annabelle Minerals. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie zawsze drogie marki mają super kosmetyki , mają też buble ;/ Tej marki mam brązer i jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  20. Fujka, jak masakrycznie się u Ciebie zachował. Zdecydowanie dlatego wolę wybierać tańsze podkłady - gdy się nie sprawdzi, przynajmniej nie pluję sobie w brodę, że wydałam na niego tyle kasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Eh, tyle pieniążków a tak sie brzydko ten podkład zachowuje. Ale słyszałam, że wersja Light raczej uważana jest za gorszą siostrę DW.

    OdpowiedzUsuń
  22. A klasyczny DW ale spryskany "utrwalaczem"? Daje bardzo naturalny efekt i ładnie stapia się wtedy z cerą :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M