Pielęgnacja włosów z busterem grubości ;)

5 maja 2014

Ostatnim, i chyba również najciekawszym, produktem do włosów z Fibralogy, jest właśnie aktywator gęstości, który na pewno zainteresował wiele osób, bo w końcu czym jest ten aktywator? czy działa? czy to tylko taki pic na wodę, który nie robi nic?



Chyba też jest to pierwszy produkt do włosów tego typu, jaki mamy na rynku (jeżeli się mylę, to proszę mnie poprawić, bo ja żadnego nie kojarzę;)). 
Nie pamiętam ile dokładnie za niego zapłaciłam w super-pharm, ale była wtedy jakaś promocja, więc cena była niższa; normalnie kosztuje 19-21zł. 



Miałam już do czynienia (a właściwie ciągle mam) z aktywatorem, ale jest to produkt do pielęgnacji, a dokładniej do "aktywacji" peelingu, aby ze zbitej masy, przeobraził się w ciepłą (tak, ogrzewa się nagle po użyciu aktywatora!), miękką, aromatyczną paćkę, którą nakładam na twarz i masuję. W tym przypadku aktywator faktycznie działa i jest niezbędny aby peeling mógł zostać użyty.
Byłam bardzo ciekawa czy ten szpon z Elseve również działa w tak widoczny sposób i efekty jakie otrzymywałam po użyciu samej odżywki czy maseczki, a efekty po połączeniu ich z aktywatorem, będą bardziej spektakularne. 


Produkt ma pojemność 30ml i jest ważny 12 miesięcy od otwarcia.
Opakowanie ma charakterystyczne kolory, zresztą jak wszystkie kosmetyki do włosów z  gamy Fibralogy, więc na pewno je zauważycie.
Jest ono wykonane z cienkiego plastiku i, jak już mogłyście to wyżej przeczytać, kojarzy mi się ze szponem - chyba przez charakterystycznie ściętą zakrętkę (chociaż może być to też gruby marker;)).
Szkoda trochę, że ta zakrętka nie jest właśnie płasko ścięta: wtedy bez problemu można by postawić aktywator zakrętką do dołu.



Ze względu na bardzo rzadką, bezbarwną konsystencję, nie musimy nawet delikatnie ściskać tubki, ponieważ aktywator sam wypływa, kiedy tylko przechylimy opakowanie. Sekunda i już mamy mazidło na ręce. 
Zapach aktywatora jest taki sam jak reszty produktów z Fibralogy, chociaż wydaje mi się, że w porównaniu do zapachu odżywki ten jest mocniejszy.
Konsystencja płyny na początku przypomina jedwab jednak w przeciwieństwie do niego, wchłania się i nie pozostawia tłustej, wyczuwalnej warstwy (oczywiście na skórze- takie testy;)).


Aktywator zawiera skoncentrowaną formułę oraz Filoxane, czyli wyjątkowy molekuł, który generuje zwiększenie grubości włosa i daje natychmiastowy efekt "zastrzyku" materii włosa.
Produkt należy zmieszać z odżywką lub maseczką do włosów z tej samej serii (proporcja 1:1), nanieść na całą długość włosów i spłukać.

Mam, a dokładniej to miałam, długie włosy, więc przyznam się, że jedynie na początku, jakoś przy pierwszych 2 użyciach, stosowałam się do zaleceń producenta i mieszałam aktywator z odżywką lub maseczką w takiej proporcji (tyle samo tego, tyle samo tego). 
Niestety zużywałam sporo produktu, więc postanowiłam zacząć dodawać aktywatora tak na oko, aby konsystencja maseczki/odżywki trochę się zmieniła i taką paćkę nakładałam na jakiś czas na włosy. 



Dobra i teraz pojawia się to pytanie: czy widzę różnicę kiedy używam aktywatora, a kiedy nie?
Widzę, nie jest ona bardzo spektakularna, ale drobna różnica jednak jest. 
Na pewno największa jest w błyszczeniu się włosów. Po innych produktach Fibralogy włosy także są błyszczące, ale nie aż tak jak po użyciu aktywatora (który w końcu ma konsystencję podobną do jedwabiu). 
Oprócz tego, włosy są gładsze i na tym się plusy kończą. Wydaje mi się, że u mnie aktywator trochę obciąża włosy, bo są one bardziej proste, niż po użyciu choćby samej odżywki. Nie wyglądają źle, bo nie są oklapnięte, ale jednak mniej w nich tego życia i aż tak się nie podkręcają. No i na pewno nie jest ich "więcej" niż po użyciu samej odżywki. 
Za to końcówki włosów wyglądają znacznie lepiej, są gładkie, zbite i wyglądają zdrowiej, więc aktywator ma swoje plusy i minusy. 
Wiem, że niektóre dziewczyny używały go solo na końcówki umytych i osuszonych włosów lub nakładały na całą noc na włosy i rano zmywały - ponoć świetnie się sprawdza, więc można z nim pokombinować;) 


Jeżeli użyjecie aktywator na skalp, to może on spowodować u was szybsze przetłuszczanie się włosów, więc odradzam ;) 
Lepiej nakładać go od połowy włosów lub tak od wysokości ucha. 

No to wszystkie produkty Fibralogy już znacie. Mam nadzieję, że jeżeli ktoś skusi się na szampon/odżywkę/maseczkę/aktywator, to będzie zadowolony :) 
Polecam szczególnie szampon i odżywkę, aktywator to już kwestia gustu, co kto oczekuje ;) 

PROPONOWANE POSTY:

14 komentarze

  1. ciekawa recenzja, teraz wiem, że go nie kupię, bo moje włosy są z natury przetłuszczające :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam włosy bardzo podatne na obciążenie,więc obawiam się,że u mnie by cudów nie zrobił:-/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem tego aktywatora. Kupię go kiedys na przetestowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś mnie to nie kusi, tylko szampon :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam :)
    Zapraszam do mnie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa recenzja, ale raczej się na niego nie skuszę, bo mam przetłuszczające włosy :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. no fajerwerków nie było;) ogólnie jest to dość fajne mazidło, ale nie must have;)

      Usuń
  8. mimo, że szału specjalnego nie robi to i tam mam ochotę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno wypróbuję.
    Świetna recenzja.

    my-world-lol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że aktywator nie do końca działa tak jak miał działać. Ale dobrze, że jakikolwiek efekt jest. Ciekawi mnie ta linia kosmetyków. Chyba je wypróbuję, a na początek zacznę od odzywki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej:) według mnie najbardziej udana jest właśnie odżywka i szampon:)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M