Bo ja się ze złotem dogadać nie mogę...

8 maja 2014

Dawno temu, jakoś w trakcie letnich miesięcy, wrzuciłam na bloga taki szybki makijaż. Niektórym z was spodobał się wtedy rozświetlacz, który gościł na mojej twarzy (dokładnie na szczycie kości policzkowych i pod brwiami), więc dzisiaj będzie właśnie o nim...o kosmetyku, do którego się nie mogę przekonać, pomimo jego niewątpliwego uroku i zalet. 
Niestety, kolor to nie do końca moja bajka i jak na opalonej skórze prezentuje się znośnie, tak na moim bladym licu już nie bardzo...


Flash Powder zachwycił mnie już zaraz po odkręceniu wieczka, bowiem miał idealny odcień, który bardzo przypominał sypką wersję słynnego rozświetlacza TheBalm, Mary-Lou Manizer. Taki piękny szampan z mikroskopijnymi drobinkami, które niesamowicie iskrzyły w słońcu. 
Pozostałam wciąż pod jego czarem kiedy wzięłam trochę tego drobno zmielonego pyłu i dotknęłam nim skóry. Kolor był jeszcze ciekawszy, chłodniejszy i bardziej waniliowy.


Niestety, cała miłość szybko odeszła wraz z roztarciem kosmetyku. Po tej jasnej poświacie nie zostało już nic, ukazał się natomiast złoty błysk. Złoty... że aż żółty...
Pewnie u osób, które mają mocno żółty odcień skóry ten rozświetlacz się sprawdzi, u mnie niestety nie wyglądał dobrze i o ile lubię się z kosmetykami, które dają złotą poświatę, to ten żółtek niestety nawet mnie przerósł i znokautował. 




Sam kosmetyk jest ogólnie bardzo fajny. Drobno zmielony, delikatny i łatwo go nabrać przy pomocy pędzla. Spodziewałam się, że będzie bardzo pylił, ale nic takiego się nie miało miejsca i nie trzeba się obawiać, że będzie go wszędzie pełno. Kolejnym plusem jest to, że rozświetlacz i jego mikroskopijne drobinki (które są widoczne w słońce jeżeli bardzo wytężymy wzrok), nie wędrują po całej twarzy. 
Kolor jaki daje, to właśnie typowo żółte złoto; nie mam pojęcia gdzie znika ta piękna, delikatnie szampańska wanilia, bo na skórze nie ma po niej nawet najmniejszego śladu. 
Efekt można stopniować, od bardzo delikatnego żółciaka, po mocny, złoty błysk, który chyba u nikogo nie będzie wyglądał dobrze. Po prostu jest zbyt sztuczny. 

Rozświetlacz jest niesamowicie wydajnym kosmetykiem; można go używać i używać i jeszcze trochę odsypać siostrze/koleżance/mamie, a i tak starczy nam on na lata. Prędzej go zaczną zmutowane mole jeść niż się on skończy. 
Co do trwałości, to również nie jest najgorzej. Po całym dniu oczywiście efekt jest znacznie mniej widoczny, ale coś tam jeszcze widać. 

Tak więc, gdyby nie jego żółty kolor, mogłabym uznać ten kosmetyk za prawie idealny ;) 

P.S. wiem, że na zdjęciach on wygląda bardzo ładnie, ale serio...żółciak z niego okrutny;) 




delikatnie roztarty 
delikatnie roztarty
delikatnie roztarty
delikatnie roztarty
roztarty
Tutaj rozświetlacz na skórze - wtedy była dość mocno opalona, bo wróciłam z 2-tygodniowego byczenia się na Chorwacji;) 




PROPONOWANE POSTY:

22 komentarze

  1. Mnie się bardzo podoba:) do opalonej skóry super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do opalonej i tak, ale raczej nie opłaca się kupować rozświetlacza tak drogiego jeżeli jest się może opalonym przez miesiąc w ciągu całego roku;)

      Usuń
    2. Też mi się tak skojarzył - do ciemno opalonej skóry. Sama nigdy takiej się nie dorobię (chyba,że za cenę oparzeń i przebarwień), ale jeśli ktoś ma taką... ;-)

      Usuń
    3. no właśnie, więc u nas taki rozświetlacz to niestety, ale mały niewypał;) moja siostra ma śniadą karnację i u niej już lepiej wygląda, ale też nie aż tak jak na takiej mocniej opalonej - także chyba nadaje się on tylko dla osób, które taką skórę mają cały rok;)

      Usuń
  2. Mi się efekt podoba :) Chociaż wolę rozświetlacze w kamieniu. Znając życie, u mnie rozpyliłby się na całą twarz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dla mnie, mam za tłustą skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na zdjęciach wygląda bardzo ładnie:) Ale skoro mówisz, że do bladej cery nie bardzo, to uwierzę na słowo bom ja też blada.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z rozświetlaczami jak z bronzerami i różami- trzeba znaleźć swój odcień :)
    Ale na opalonej twarzy pięknie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
  6. To widzę, że z moim równie bladym licem mogę sobie gdzieś wsadzić pomysł kupienia go ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No raczej nie jest to za dobry pomysł;)

      Usuń
  7. Naprawdę do bladej cery nie byłby idealnym wyjściem - zbyt ciepły i w ogóle. Ale na opaleniźnie prezentuje się pięknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jeszcze go trzymałam;) ale biorąc pod uwagę moją niechęć do opalania się, to nie wiem czy w tym roku nabiorę takiego koloru:D;)

      Usuń
  8. bardzo podobny do Inglotowego rozświetlacza

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie lubię takich dodatków kosmetycznych
    :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Absolutnie mój :D Złoto, brązy w i ogóle wszystkie ciepłe kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Produkt fajny, tylko kolor nie bardzo. Ale na opalonej skórze ładnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  12. podoba mi się, ale podejrzewam, że to złotko w zbyt dużych ilościach moze zrobić kuku

    OdpowiedzUsuń
  13. taki trochę "tłusty" efekt, jeżeli wiesz o co mi chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  14. a patrząc na zdjęcia myślałam, że to podkład i już się zachwycałam że fajny żółtek hehe ;)

    u mnie by się może sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. A mnie bardzo sie podoba :P do opalonej buzi jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M