Garnier Youth Radiance 25+ na dzień i na noc

10 listopada 2013

Niestety, czas leci i nawet Dymka nie oszczędza. Niebawem przede mną kolejne urodziny (w sumie dopiero w lutym;)), więc pora powoli ratować skórę sięgając po kremy o działaniu przeciwzmarszczkowym, w końcu mimiczny zmarszczkowy potwór już się pojawił na czole, od tego ciągłego dziwienia się. 

Garnier Youth Radiance 25+ łączy w sobie moc kofeiny, która znana jest z właściwości energizujących i wzmacniających skórę oraz  roślinne komórki macierzyste, które są najsilniej działającymi komórkami w królestwie roślin, i posiadają wyjątkowe właściwości regeneracyjne. 


Oba kremy zamknięte są w seledynowych, 50ml słoiczkach  wykonanych z cienkiego plastiku z białą zakrętką. Jest to o tyle dobre rozwiązanie, że kremy nie są ciężkie, i bez problemu można je zabrać ze sobą w podróż, bez obawy, że słoiczki się stłuką. 


Youth Radiance na dzień, posiada konsystencję przypominającą trochę sorbet w białym kolorze. Właśnie dzięki tej lekkiej konsystencji, krem  bardzo dobrze i szybko wchłania się w skórę. Podczas aplikacji czuć dość mocny, delikatnie słodki zapach, w którym wyczuć można także nutki roślin. 
Jeżeli ktoś nie lubi kiedy kosmetyki mocno pachną, to może go to odrobinę odstraszyć. 


Krem nie pozostawia tłustego filmu, więc idealnie nadaje się na dni, kiedy rezygnujemy z makijażu, a nie chcemy aby nasza skóra wyglądała jak po wysmarowaniu smalcem. Używałam go także pod makijaż, i w tym przypadku spisywał się również bardzo dobrze. Świetnie rozprowadzało się na nim podkład czy też krem koloryzujący. Nie przyśpieszał przetłuszczania się skóry (kolejny plus), więc dla osób z cerą taką jak moja (cera mieszana), ten krem może okazać się całkiem przyjemnym kosmetykiem. 
Jednak, czy to cudo spełnia obietnice producenta?. 
Krem ma wygładzać pierwsze zmarszczki, rozświetlać i nawilżać: czy wygładził pierwsze zmarszczki? póki co, mam taką jedną dziade mimiczną na czole, i wydaje mi się, że faktycznie jest ona odrobinę mniejsza, ale może tylko mi się tak wydaje? 
Rozświetlenia nie zauważyłam. Owszem, skóra wygląda fajnie, jest delikatnie zmatowiona, ale nie jest to taki płaski mat, a naturalna satyna, natomiast z nawilżeniem jest raczej gorzej. Rano, po nałożeniu kremu czuję, że jeszcze coś przydałoby się mojej skórze (szczególnie teraz kiedy chłód na zewnątrz), ponieważ nadal jest delikatnie ściągnięta. Na obecną porę roku może to być za mało, szczególnie, że wersja na noc tego kremu, również nie daje odpowiedniego nawilżenia.

Krem na dzień: 8/10



Krem na noc posiada bardziej treściwą konsystencję, o bardziej słodkim zapachu. Również wchłania się bardzo dobrze, ale w tym przypadku już można wyczuć na skórze pewną warstwę, którą krem pozostawia (na szczęście cera nie błyszczy się jak psu wiadomoconawiosnę). Jego zadaniem jest wygładzić pierwsze zmarszczki, ujednolicić i nawilżyć skórę. Odnośnie pierwszych zmarszczek pisałam wyżej, więc zajmę się jedynie pozostałą dwójką. 
Ujednolicenie faktycznie zauważyłam, moje rumieńce na policzkach odrobinę zmalały, z czego bardzo się cieszę, szczególnie teraz, ponieważ właśnie w ciągu tej pory roku, mój nos i policzki co chwilę zmieniają kolory na barwy wojenne. 

Nawilżenie: niby krem jest bardziej treściwy, niby czuć delikatną warstwę na skórze po jego nałożeniu. Niby powinien dobrze nawilżać, ale to wszystko tylko niby, bo niestety, ale moja skóra potrzebuje mocniejszego nawilżenia. Owszem, z policzkami sobie radzi, ale zarówno na czole, jak i na nosie, zauważyłam coraz więcej suchych skórek, które ciągle się pojawiają, dlatego też zaczęłam wspomagać się jeszcze serum do twarzy, aby pozbyć się tego problemu. 
Jednocześnie, okazało się, że moja skóra odrobinę się zapchała- pojawiło się więcej drobnych zaskórników na skroni i czole, oraz więcej wągrów na nosie. Kiedy odstawiłam krem w wersji na noc, stan mojej skóry odrobinę się polepszył, aż do momenty, kiedy ponownie do niego wróciłam. 
Niestety, ale chyba niebawem nasze drogi się rozejdą i pozostanę jedynie przy wersji na dzień.

Wydaje mi się, że oba kremy bardziej sprawdzą się przy cerze normalnej, szczególnie podczas wiosny czy lata, kiedy nasza skóra nie wymaga aż takiego nawilżenia jak jesienią czy zimną (w te pory roku, mogą sobie nie dać rady). 
Polubiłam wersję na dzień, głównie ze względu na jej lekką konsystencję, szybkie wchłanianie się i genialną współpracę z kosmetykami do makijażu, więc tę wersję w szczególności polecam. Gdyby nie to zapychanie skóry, pewnie przy wersji na noc też bym pozostała na dłużej, bo w końcu w pewnym stopniu moja mimiczna zmarcha została trochę wyprasowana, a jednak co dwa kremy, to nie jeden;)

Krem na noc: 6/10

skład kremu na dzień:
aqua/water, undecane, glycerin, alcohol denat., nylon-66, tridecane, hydrogenated polyisobutene, ammonium polyacryldimethyltauramide/ammonium polyacryloyldimethyl taurate, peg-100 stearate, linalool, geraniol, glyceryl stearate, dimethicone, camellia sinensis leaf extract, caffeine, salycylic acid, sodium hydroxide, phenoxyethanol, tocopherol, disodium edta, limonene, caprylyl glycol, citral, malus domestica fruit cell culture extract, cetyl alcohol, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, benzyl salicylate, benzyl alcohol, parfum/fragrance.

skład kremu na noc:
aqua/water, hydrogenated polyisobutene, dimethicone, glycerin, propylene glycol, aluminium starch octenylsuccinate, cetyl alcohol, peg-40 stearate, glyceryl stearate, butyrospermium parkii butter/shea butter, paraffinum liquidum/mineral oil, c13-14 isoparaffin, cera microcristallina/microcrystalline wax, paraffin, linalool, geraniol, sorbitan tristearate, camellia sinensis leaf extract, caffeine, phenoxyethanol, tocopherol, disodium edta, limonene, caprylyl glycol, laureth-7, citral, malus domestica fruit cell culture extract, polyacrylamide, benzyl salicylate, benzyl alcohol, parfum/fragrance.

PROPONOWANE POSTY:

9 komentarze

  1. Z pielęgnacją do twarzy Garniera średnio się lubię.
    Mam w kosmetyczce krem/żel dynamizujący (niedawna nowość) i tak śmierdzi alkoholem, że aż nie chce się tego cholerstwa używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba kojarzę ten krem, faktycznie wiele osób pisało, że ten alkohol jest bardzo mocno wyczuwalny:/

      Usuń
  2. Zaglądałam na nie w Biedrze ostatnio, ale ostatecznie zakupiłam krem-balsam w tubce z Garniera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie nie kuszą te kremy...nie przepadam za Garnierem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio Garnier niestety mnie zawiódł i odstawiłam wszelakie produkty jakie miałam. Stan cery polepszył się od razu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, czasami trafi się krem, który nam nie służy;) pamiętam, że w liceum używałam jakiegoś kremu Garniera, który bardzo lubiłam. Zużyłam chyba ze 3 opakowania, ale już dawno ten krem wycofali.

      Usuń
  5. Mi też bardziej przypadł do gustu dzienny krem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M