Wesoły niczym bananek

17 września 2013

I oto, przed wami, pierwszy lakier L'oreal na tym blogu.
Żółta ślicznota, o uroczej nazwie Banana Pop, od razu skradła moje serce.
Uśmiechała się do mnie ze sklepowej półki i przypominał o słońcu, plaży 
i oparzeniu słonecznym, czyli o wszystkim tym, co czeka mnie podczas wakacji.
Jedyne co mnie odstraszało, to cena.
23zł za 5ml..... no trochę kosztowne to maleństwo.
Na szczęście okazało się, że trwa promocja w Rossie, i lakiery są o połowę tańsze.

Ciekawość zwyciężyła i kupiłam 4 kolory. W końcu okazja, prawda?


Mój związek z Banana Pop jest dość burzliwy. Za pierwszym razem okazał się być strasznym pacanem, tworzył paskudne smugi i bąbelki, a wielkość jego pędzelka mnie przeraziła i nie umiałam sobie z nim poradzić! 
W końcu duże (tutaj raczej olbrzymie) nie zawsze oznacza idealne.
Drugi raz był znacznie lepszy, mogłoby się wydawać, że użyłam zupełnie innego lakieru.

Za trzecim razem również było ok.
Jest to lakier trudny w aplikacji, trzeba nakładać go bardzo ostrożnymi, ale zdecydowanymi ruchami, ponieważ łatwo zrobić smugi, a wtedy nie pozbędziemy się ich nawet pod 3 grubymi warstwami.
Konsystencja jest rzadka, i szybko zasycha, a wtedy od razu widać, w którym miejscu lakier był najpierw nakładany.
Bananek czasami tworzy również bąbelki- raz są, a raz ich nie ma, także trzeba uważać.
Pędzelek, jak już wspomniałam, jest ogromny! szczególnie w porównaniu do tej malutkiej buteleczki.
Jest też długi, szeroki, elastyczny i półokrągły. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej może to przeszkadzać, bo ciężko nim operować przy skórkach.
Lakier schnie szybko i to jego niezaprzeczalny plus. Trwałość również jest dobra, na pazurach siedzi ze 4 dni bez odprysków, ale pojawiają się pęknięcia, które idą przez całą płytkę. 
Do pełnego krycia potrzebne są ze 2/3 warstwy i przez to raczej nie nacieszę się nim za długo, ponieważ z wydajnością jest kiepsko. 
Po 3 malowaniu w butelce pozostały trochę mniej niż 3/4 lakieru (niby tragedii nie ma, ale w końcu to maleństwo ma tylko 5ml) , i obawiam się, że szybko się z nim pożegnam.
Z jednej strony fajnie jest wykończyć lakier, ale z drugiej średnio opłaca się wydawać 23zł na tyle ml.


Za lakier Zoya, który ma 15ml, płaciłam 28zł, za OPI (15ml) ok. 30zł, za China Glaze (14ml) podobnie jak za OPI, a za ORLY (18ml!!) 26zł na targach kosmetycznych, więc to bez wątpienia L'oreal jest najdroższym lakierem. 

Szczerze, to wolę Orly czy Zoyę, szczególnie, że znacznie lepiej się z nimi dogaduję ;)


OCENA:

5/10




w słońcu
Co myślicie o bananku? spopował wam się;)

PROPONOWANE POSTY:

18 komentarze

  1. Podoba mi się :) Lubię takie żółcie :)
    Mam 3 lakiery z L'Oreala, ale na sczzęście za żaden nie dałam pełnej ceny, bo jest naprawdę duża... A szkoda, bo pewnie kupiłabym więcej odcieni. Mi akurat podoba się taka mała pojemność, bo istnieje realna szansa na zużycie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ma swój plus:) i jeżeli jest promocja, to warto skusić się na taki lakier:) szczególnie jak są takie piękne kolory, których nie ma wśród oferty innych marek;)

      Usuń
  2. Wspaniały! Od jakiegoś czasu stałam się fanką żółtych lakierów:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, to polecam go poszukać:) nie wiem czy jeszcze jest, ale może gdzieś się da go upolować:)

      Usuń
  3. Śliczny, chociaż zdecydowanie letni, jakoś nie widziałabym go u siebie w zimie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zamiaru go używać w zimie;) zdjęcia robiłam jeszcze jak oficjalnie lato było:D

      Usuń
  4. Na zdjęciach mi się podoba, ale taka jakość mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niedługo się okaże czy reszta lakierów L'oreal jest podobnej jakości;)

      Usuń
  5. śliczny żółtek! lubie takie nasycone kolory, a nie takie przygasłe, jakby za mało napigmentowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co chodzi ;) trafił mi się kiedyś właśnie taki, nie za fajnie wyglądał na pazurach.

      Usuń
  6. Słoneczna żółć na koniec lata. Ja jakoś za tymi lakierami nie przepadam, prawdopodobnie przez cenę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena odstrasza....szczególnie za taką pojemność ;)

      Usuń
  7. Kolor fantastyczny, szkoda tylko, że z niego taka kapryśna primadonna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda:/ czasami jest pięknie, a czasami tragedia i trzeba zmywać, bo wstyd wyjść do ludzi;)

      Usuń
  8. Idealnie napisalas "zolta slicznota, o uroczej nazwie" ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M