Porównanie: NARS Laguna i Orgasm, BeneFit Hoola oraz TheBalm Bahama Mama i Hot Mama

22 września 2013

To zadziwiające, że wcześniej nie wpadłam na to, żeby porównać ze sobą te trzy paletki.
Zawsze wydawały mi się zupełnie różne, że każdy kolor jest aż tak inny, że nawet nie ma sensu ich ze sobą pokazywać, bo przecież każdy jest wyjątkowy i unikalny. 
Dopiero kiedy zobaczył te paletki na jednym zdjęciu, olśniło mnie, że niektórych może zaciekawi takie porównanie, bo w końcu kosmetyki w nich zamknięte, na pierwszy rzut oka, wyglądają dość podobnie.





Nie będą to typowe recenzje, właściwie to w ogóle nie będą to recenzje, a jedynie opis i porównanie kolorów i konsystencji mazideł oraz efektu jaki dają.


Główni bohaterowie:
1. Paletka BeneFit POWda WOWza, którą otrzymałam od wspaniałej Kariny (dziękuję raz jeszcze:*) zawiera bronzer Hoola, oraz dwa róże: Coralista i Bella Bamba.



2. NARS Blush/Bronzer Trio. Jest to paletka, którą kupiłam już dawno temu, i jak początkowo jej nie lubiłam i nie rozumiałam zachwytu nad mazidłami, które w niej są, tak obecnie ją uwielbiam!
Zawiera słynny bronzer w odcieniu Laguna, równie słynny róż Orgasm oraz rozświetlacz Albatross.




3. Paletka TheBalm Big Mama. W środku niej znajdziemy bronzer Bahama Mama, róż Hot Mama (który widziałam też pod nazwą Big Mama o.O) i puder Sexy Mama.




Bronzery:

Laguna: bez wątpienia jest to najjaśniejszy bronzer z całej trójki, który dodatkowo jest najbardziej rozświetlający. W opakowaniu wygląda dość ciemno, ale na twarzy daje piękny odcień średnio opalonego brązu ze złotem. Zawiera mikroskopijne złote drobinki, które nie są widoczne  na twarzy, ale dają taki zdrowy połysk. Konsystencja jest zbita, najbardziej twarda ze wszystkich bronzerów. Czasami muszę zetrzeć wierzchnią warstwę kawałkiem papieru, bo ciężko nałożyć kosmetyk na skórę, dlatego też na swatchach kolor wyszedł ciut jaśniejszy. 
Na twarzy wygląda pięknie, i przez to ciągle zachwycam się Laguną. Zazwyczaj w zimie używałam tego bronzera do konturowania twarzy kiedy moja skóra była już bardzo jasna i zależało mi na mega naturalnym i delikatnym efekcie. Często Lagunę używam na całe policzki. 
Oczywiście planuję zakup pełnowymiarowej Lagunki, bo zachwyca mnie nie tylko swoim efektem, ale także trwałością i wydajnością.
Hoola: ma bardzo miękką konsystencję, najbardziej pudrową ze wszystkich. Niby jest to czysty brąz, taki opalony, jednak ja w nim ciągle widzę odrobinę pomarańczy, szczególnie kiedy nałożę obok Bahama Mamę. Jest najbardziej matowy ze wszystkich, i chyba najbardziej napigmentowany, więc trzeba na poczatku odrobinę uważać podczas aplikacji. 
Bahama Mama: najciemniejszy ze wszystkich. Również ma miękką konsystencję, ale bardziej zbitą od Hoola. Daje ładny, satynowy efekt na skórze, co mi się osobiście bardzo podoba. Kolor wydaje się być bardzo ciemny, ale z łatwością da się stopniować efekt. Obecnie Bahamkę używam zawsze kiedy modeluję twarz- na swatchach sporo jej nałożyłam;)





Róże:

Coralista: niby koral, niby łosoś, u mnie na skórze wychodzi jak brzoskwinia z nutką koralu. Kolor śliczny, delikatny i ciekawy, o miękkiej, pudrowej konsystencji i satynowym efekcie. 
Bella Bamba: taka malina z drobinkami, które rozświetlają skórę. Ma trochę inną konsystencję niż Coralista, taką bardziej zbitą. W opakowaniu wydaje się być różem mocniej napigmentowanym, ale na skórze daje bardzo delikatny efekt.
Orgasm: początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego odcienia, wydawał mi się za ciepły i za mocny. Zmieniłam zdanie już po pierwszym użyciu. Kolor przepięknie wygląda na twarzy! niesamowicie ożywia buzię, nadaje jej taki uroczy, zdrowy rumieniec, ale z tym dodatkowym czymś
Orgasm w świetle ma widoczną, złocistobrzoskwiniową poświatę. Kolor na mojej skórze wychodzi znacznie jaśniejszy i chłodniejszy niż jest w opakowaniu. Można w sumie napisać, że Orgasm to takie połączenie dwóch kolorów, które tworzą unikalny efekt. Nie umiem tego wyjaśnić, ale kiedy po raz pierwszy użyłam tego różu, powiedziałam tylko wow! 
Hot Mama: wiele osób twierdzi, że jest to tzw. dupe (odpowiednik) Orgasm'u, i o ile na zdjęciach wyglądają dość podobnie, tak już na twarzy tego podobieństwa nie widać.
Róż TheBalm jest bardziej brzoskwiniowy, ma podobną poświatę, która może idzie ciut bardziej w złoto i odrobinę bardziej się błyszczy, ale na twarzy już nie wychodzi tak jak Orgasm. 
Znacznie mniej w nim różu, poświata także mniej rzuca się w oczy, być może dlatego, że jest ona podobna do samego koloru i trochę się to wszystko zlewa.








Paletki zawierają kosmetyki w podobnym kolorze, w opakowaniu mogą się one wydawać niemal identyczne, ale jednak sporo się od siebie różnią. Gdybym miałam wybierać, który róż lubię najbardziej, myślałabym nad Coralistą i Orgasm'em. Ten pierwszy świetnie pasuje do czerwonych szminek, które ostatnio ubóstwiam, a drugi nadaje twarzy piękny rumieniec, który ożywia twarz i świetnie odpowiada mi pod względem koloru. Oprócz tego, mogę zrezygnować z makijażu oczu i ust, bo już on sam na policzkach sprawia, że twarz wygląda tak świeżo i pięknie.

Jeżeli chodzi o bronzery, to tutaj miałabym problem między Laguną, którą bardzo lubię na całe policzki i w zimie do konturowania, oraz Bahamką, którą uwielbiam za konsystencję, łatwość rozcierania i efekt. 

PROPONOWANE POSTY:

29 komentarze

  1. Świetne porównanie!!!
    Przez Ciebie mam ochotę na wszystko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)!

      Hehe wszystkie polecam:D!

      Usuń
  2. Pięknie to porównanie zrobiłaś!
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super porównanie, bardzo mi się podoba, dla mnie Nars wygrywa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że całe trio na swatchach wygląda najciekawiej z tą nutką złota;)

      Usuń
  4. ta paletka Nars bardzo mi się spodobałą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna jest:) była niby limitką kilka lat temu, ale nie wiem czy nie widziałam jej nadal na stronie NARSa? kupiłam ją specjalnie żeby przetestować te trzy produkty, bo znacznie taniej to wyszło niż kupowanie każdego osobno;)

      Usuń
  5. super porównanie :) poważnie zastanawiam się nad zakupem Laguny i twoje porównanie poważnie mnie do tego zachęciło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Lagunę polecam, osobiście bardzo, ale to bardzo ją lubię:)

      Usuń
  6. Świetne paletki i rzeczywiście te odcienie są zbliżone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbliżone, ale jedynie w opakowaniu:) na skórze każdy inny:)

      Usuń
  7. Faktycznie w paletkach wyglądają niemal identycznie :) Mam pełnowymiarową Bella Bambę i kocham ją miłością dozgonną. Z Bahama Mamą dopiero się zapoznaję, ale Orgasm skradł moje serce, widziałam go kiedyś u Obsession i bardzo mi się spodobał, ale nie pokusiłam się o zakup, czekam na ten piękny dzień kiedy kosmetyki NARS trafią na nasz rodzimy rynek, może się doczekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może;) ja ostatnio jestem coraz bardziej zakochana w NARSie, ale głównie w ich różach, bo błyszczyki jakoś mnie nie zachwyciły;)

      Usuń
  8. mi Laguna nie podpasowała i się jej pozbyłam, a nowa właścicielka jest z niej bardzo zadowolona :) Hoolę kocham! :) tak jak Coralistę, Bella Bambę i Orgasm :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jaka szkoda, że nie wiedziałam, że się pozbywasz Lagunki, bo chętnie bym ją przygarnęła;) :D

      Usuń
  9. Wrócę do tego postu jak mnie najdzie na kolejny produkt The Balm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam:D niedługo będę pokazywała swój cały TheBalmowy zbiorek;) także będzie kuszenie:D

      Usuń
  10. Wszystkie trzy są świetne! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda:) dlatego wszystkie trzy trzeba mieć:D;)

      Usuń
  11. Jak dla mnie Laguna wyglada za zloto- Najfajniejsza hoola i orgasm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się wydaje:) ale na twarzy jakoś to się stapia i zupełnie nie widać słońca, za to robi się taka delikatnie brązowa, złocista opalenizna, która wygląda bardzo naturalnie:)

      Usuń
  12. swietne porównanie:) mam Orgasm, Bahama Mama i Hot mama. marzy mi się Laguna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      szkoda, że cena Laguny trochę przeraża...też na nią poluję, ale póki co jeszcze czekam ;)

      Usuń
  13. Życie staje się łatwiejsze z takimi porównaniami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam porównawcze wątki :) mam pytanie - gdzie dostałaś taką paletkę NARS i ile mniej więcej kosztuje? Jak byłam ostatnio w Rzymie to nie widziałam takiego cuda... jest ganialna - łączy w sobie praktycznie trzy największe bestsellery NARSowe..... Aż przecieram oczy że widzę ją po raz pierwszy :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam ją już dawno temu, ze 2 lata chyba? od sprawdzonego sprzedawcy :) kosztowała wtedy w przeliczeniu na złotówki ze 170zł, ale była to limitowana edycja paletek i chyba już jej nie upolujesz, na stronie NARSa kosztowała wtedy chyba 55 dolarów? ale już dobrze nie pamiętam;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M