Trochę opalenizny w czasie srogiej zimy? a dlaczego nie !

1 lutego 2013

Na szczęście zima w tym roku jest łagodna, nawet całkiem przyjemna (nie biorąc pod uwagę ciapy i kałuż).
Jednak nie ma co liczyć na piękne słońce i typowo letnią opaleniznę, dlatego postanowiłam napisać o słynnej ziemi egipskiej, po którą wiele osób sięga: w lecie żeby podkreślić opaleniznę, a w zimie żeby wykonturować twarz, czy też nadać jej lekko opalony wygląd.
Sama zaliczam się do tej pierwszej grupy; konturuję twarz za każdym razem kiedy się maluję, ponieważ jakoś czuję się szczuplej na ryjku.
Kiedy słyszymy ziemia egipska przychodzą nam na myśl dwie marki: Ikos oraz Bikor
Mam ziemię obu marek, więc na pewno kiedyś będzie porównanie. 
Dzisiaj jednak będzie o mazidle marki Ikos, czyli ....


Egyptische Erde!, które było swego czasu prawdziwym hitem, czymś niesamowitym, wspaniałym 
i absolutnie koniecznym w naszej kosmetyczce. 
Czy jest tak nadal? nie wiem; już dawno pogubiłam się w tym co "wypada" mieć w swoim kufrze, 
wiem natomiast co w nim warto znaleźć.

Ziemia egipska to palona glinka nadająca skórze naturalny wygląd opalenizny słonecznej. 
Zawiera 68% minerałów, proteiny jedwabiu, olejek jojoba, wit. E i liposomy.
Do wyboru mamy dwa koloru: do cery jaśniejszej EE1 Naturell, a do cery ciemniejszej EE2 Mediterran.
Ja posiadam ten jaśniejszy kolor. 

Kosmetyk ma przyjemny, delikatnie słodki zapach, który wielu osobom bardzo się spodoba. 
Niby jest to sprawa mało istotna, jednak wiele osób, gdy tylko poczuje dziwny aromacik, od razu skreśla kosmetyk ze swojej listy. 
Konsystencją przypomina słynne róże Bourjois; ziemia po pewnym czasie robi się twarda i nie da się jej nabrać na pędzel, co jest naprawdę denerwujące. 
Wtedy należy zetrzeć tę warstwę za pomocą gazety lub chusteczki i na jakiś czas powinno wszystko wrócić do normy.
Początkowo przez pierwsze tygodnie, ze względu na swój kolor, kosmetyk służył mi jedynie jako róż. 
Nie jest to czysty brąz czy też typowy herbatnik; ziemia jest mieszanką średniego, opalonego brązu 
z domieszką pomarańczy i nutką czerwonego pigmentu, którego, na szczęście, nie widać na twarzy. 
Nie jest to z pewnością typowy bronzer, o jakim marzy większość osób- na policzkach wygląda bardziej jak ciemniejszy róż w kolorze pomarańczy i brązu. 
Opis może przerażać, ale efekt jest bardzo ciekawy. 
Do konturowania nadaje się jednak znacznie bardziej. Kolor mniej rzuca się w oczy. 
W większej ilości brąz zaczyna się bardziej "wybijać", jednak pomarańcza nie odpuszcza, i u wielu osób to ona może grać pierwsze skrzypce (wiadomo, że wszystko zależy też od naszego koloru skóry).
Wydaje mi się jednak, że u mnie całość wygląda dość dobrze i przyznam, że jestem zadowolona z efektu, jaki otrzymuję po użyciu ziemi. 
W końcu nie każdy opala się na na czysty, brązowy kolor, a zimą taki kolor wygląda szczególnie "dziwnie". 
Kosmetyk zawiera malutkie drobinki, które nie są widoczne na skórze; nawet w sztucznym świetle, 
ale nadają twarzy bardziej promienny, satynowy wygląd.  
Jest to produkt trwały, który dzielnie "siedzi" na twarzy przez kilka godzin; wieczorem jest nadal widoczny, ale już nie tak intensywnie jak zaraz po nałożeniu. 
Łatwo go zaaplikować na skórę za pomocą zwykłego pędzla (ja używam ecotools)
jeżeli nie ma twardej skorupki opisywanej wyżej (którą należy zetrzeć).
Efekt można stopniować dlatego nie należy przesadzać bo można uzyskać naprawdę niezłe plamy. 
Na szczęście ziemię egipską mogą stosować także osoby, które nie mają wprawionej ręki; 
kosmetyk nie tworzy smug i łatwo się rozciera (należy pamiętać jedynie żeby nakładać z umiarem).
Podczas używania nie zauważyłam, żeby ziemia mnie zapchała, czy też uczuliła
Kosmetyk jest również bardzo wydajny, więc na pewno wystarczy na długi czas, co przy jego cenie jest ogromnym plusem. 

Polecam przetestować, ponieważ ziemia ma zarówno wielu zwolenników, 
jak i przeciwników. Może to będzie wasze KWC;)?
Zawsze można też kupić kosmetyk o pojemności 3g (39zł) np. tutaj 
i spokojnie przetestować. Biorąc pod uwagę wydajność, będziecie mieli sporo czasu żeby wyrobić sobie o nim opinie. 

PLUSY:
* wydajny
* świetnie nadaje się do konturowania
* nie zapycha i nie uczula
* przyjemny, delikatny zapach
* łatwo nałożyć kosmetyk na twarz
* łatwo się rozciera
* efekt można stopniować (nadaje się zarówno kiedy jesteśmy blade jak i opalone)
* nie tworzy smug
* dobra trwałość (u mnie jest widoczny nadal po 9h)
* daje ładny, naturalny efekt (nie jest to płaski mat) 
* można stosować jako róż

MINUSY:
* cena (ok. 120zł) za 13g
* często wierzchnia warstwa twardnieje i trzeba ją zetrzeć bo inaczej nie da  się kosmetyku nabrać na pędzel
* ma domieszkę pomarańczy (i odrobinę czerwonego pigmentu)
* w większej ilości można sobie zrobić kuku 
* na skórze u niektórych osób kosmetyk może mieć bardzo pomarańczowy kolor



OCENA
+6/10

Macie? Lubicie? Czy może nie działa na was magia ziemi egipskiej;)?
p.s. wybaczcie za moje brwi; wyglądam jakbym miała "zdziwiony" łuk;) tak jakoś dziwnie wyszły...






w mniejszej ilości
w mniejszej ilości
w mniejszej ilości
w większej ilości
w większej ilości
w większej ilości
w większej ilości
w większej ilości
w mniejszej ilości

 Kosmetyk został mi przesłany do testów przez sklep www.ciao.pl dzięki portalowi www.urodaizdrowie.pl
Pragnę zaznaczyć, że fakt ten nie wpływa na moją opinię, która jest obiektywna i odzwierciedla moje odczucia odnośnie tego kosmetyku.
Pamiętajcie, że wasze odczucia mogą być inne, jednak mam nadzieję, że komuś ta recenzja pomoże:)




PROPONOWANE POSTY:

50 komentarze

  1. Ładnie na twarzy wygląda. Obecnie mam brązer z Clinique a kolejny na liście jest u mnie Hoola z Benefit:)

    OdpowiedzUsuń
  2. kolor wygląda na dość mocny, dla mnie byłby za ciemny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jest trochę mocny- dla osób z bardzo jasną cerą będzie za mocny, trzeba szukać większego delikatesa;)

      Usuń
  3. Mam Ziemię Egipską Bikoru a w zasadzie już nie :D Znalazła nowy dom.
    Pierwszy zachwyt opadł pod kątem koloru bo niestety jest dla ZA ciepła. Podobnie jak Hoola.

    Nie rozumiem dlaczego tak ciężko jest zrobić dobry bronzer w zimnej tonacji?

    Na szczęście mam już swoje nowe zabawki, które okazały się strzałem w 10-tkę i jeden jest z drobinkami a drugi matowy. Co w prosty sposób zakończyło poszukiwania, lecz ILE one trwały...

    Ładne lico :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx z jakiej firmy znalazłaś chłodny bronzer ???

      Usuń
    2. dziękuję:)
      widzisz, a tyle różnych mazideł jest i niby każdy powinien szybko znaleźć swój ideał, a tutaj poszukiwania trwają nieraz kilka lat;)

      Usuń
    3. Sleek Face Form Medium :) będzie niebawem pokaz. Jest matowy a z drobinkami to Bobbi Brown Bahama Brown.

      Rozumiem, że tak samo szukasz chłodnej tonacji?;)

      Usuń
    4. Dokładnie, coś chłodnego by mi się przydało :) Czekam zatem na notkę :)

      Usuń
  4. Zawsze ją chciałam, ale im więcej zdjęć oglądam tym częściej się przekonuje że jest dla mnie zbyt ciepła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hex znalazła idealny chłodny bronzer więc może i dla Ciebie będzie dobry:)?

      Usuń
  5. Jak dla mnie niestety zbyt droga;pp Ale fajnie wygląda...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie prezentuje się na twarzy :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładnie sie prezentuje na policzkach. Jednak cena jest zbyt wysoka jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cena wysoka...są mniejsze pojemności, które kosztują ok. 40zł. Czasami można też upolować takie cudo na wymiance:)

      Usuń
  8. Szkoda, ze cena taka wysoka... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubię tę ziemię ze względu na fakt, że można przy jej pomocy stopniować efekt. Jest fajna, ale zdecydowanie za droga.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny efekt, ale ta cena ..
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. ja się zastanawiam nad bronzerem ze sleeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. SWIETNIE.;) MUSZE KIEDYS KUPIC

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ta ziemię :) Używam z dużą przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze bałam się ziemi egipskiej. Kiedyś zrobiłam sobie nią małe kuku. Ale to było kiedy ręka była mniej wprawna i kolor też za ciemny. Może czas na drugą szansę? Na Tobie prezentuje się naprawdę pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba spróbować:) jeżeli nadal się nie przekonasz to na pewno ktoś chętnie przygarnie;)

      Usuń
  15. masz piękne oczyyyyy:)

    a na ziemię egipską miałam fazę jakiś czas temu, ale po drodze zdarzyły mi się inne bronzery i z niej musiałam zrezygnować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)
      jeżeli jesteś z nich zadowolona to należy się tylko cieszyć:D

      Usuń
  16. Oczy! *_*
    Dla mnie za bardzo pomarańczowy odcień :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe łoczy dziękują:D:)
      czytałam, że u niektórych wychodzi sama pomarańczka;) mogłoby to wyglądać trochę źle..szczególnie jak ktoś ma typowo żółty odcień skóry to wtedy by pomyśleli, że to nieudana akcja "solaris" ;)

      Usuń
  17. Moim zdaniem ten odcień pasuje do Twojego typu urody:) Ja muszę wystrzegać się ciepłych tonów, a ziemia egipska takowe posiada. Ale pod względem właściwości prezentuje się przyzwoicie. Najgorzej, jak trafimy na kosmetyk, który robi plamy i nie chce dać się rozetrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:) zawsze wolałam chłodne bronzery, ale nie jest źle;)
      hex napisała, że ze sleeka znalazła idealny chłodny bronzer;) może Ci się to przyda:)
      ojj...trafiłam kiedyś na taki...a że ręka była nie wprawiona to było bardzo źle;)

      Usuń
  18. Ja konturuję Macem Harmony lub Bahama Mamą, więc ziemia nie kusi. (uff!)
    Chociaż wiele dobrego o egipskich ziemiach czytałam, więc kto wie czy kiedyś nie kupię..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pfi! Harmony mam i Bahamke też i to nie to samo! będę Cię kusić czym popadnie przez Twoje kuszenie mnie Yankee:P!

      Usuń
  19. Trochę wychodzi z niego pomarańcz mam wrażenie, pewnie zrobiłabym sobie nim krzywdę.
    Piękne oczyska masz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:* no trochę wychodzi...sprawdzę kiedyś na siostrze jak u niej kolor wychodzi bo ona ciemniejsza;)

      Usuń
  20. mi sie bardzo podoba, czegos takiego wlasnie szukam :)))
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieje, ze jak kiedyś go dorwiesz to będziesz zadowolona :-)

      Usuń
  21. Hej,
    czym masz namalowaną kreskę na górnej powiece? Cudownie to wygląda! Zazdroszczę też przepięknej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest eyeliner w sloiczku catrice w kolorze 040 Sherlock & khaki holmes. Znalazlam go w koszyku z przecenami w Naturze, z tego co kojarze to catrice go wycofalo, ale pewnie można go gdzieś dorwać :-)
      Dziękuje :-) teraz trochę nameczylam się żeby ja doprowadzić do porządku, ale w miarę się udalo.

      Usuń
    2. Też mam ten eyeliner i dość ciężko mi się nim maluje. Jest strasznie gumowy i lubi robić prześwity. Też tak masz, czy trafiłam może na jakiś macany egzemplarz?

      Usuń
    3. Wiesz co mój jest taki miękki jak eyelinery essence- świetnie się nakłada i rozprowadza, nie mam z nim żadnych problemów. Może faktycznie trafił Ci się jakiś felerny egzemplarz?

      Usuń
    4. Pewnie jakieś ciekawskie łapska musiały zajrzeć do środka, demyt :/
      Mój dość słabo łapie się pędzelka, muszę robić 'haczykowaty' ruch żeby nabrać cokolwiek. Szkoda, bo kolor ładny i wycofany.

      Usuń
    5. Mój też niestety był macany:| ale na szczęście jeżeli chodzi o konsystencje jest ok- może jak będziesz kiedyś w innej Naturze to sprawdź czy go jeszcze nie ma, a tego dziada wyrzuć;)? bo pewnie nieźle musisz się z nim namęczyć żeby kreskę zrobić

      Usuń
    6. Zazwyczaj muszę machnąć pędzlem-poczekać, aż krecha przeschnie-machnąć pędzlem jeszcze raz. Może kiedyś kupię Duraline i spróbuję go naprawić :D

      Usuń
    7. oj tak duraline to dobry pomysł;) sama muszę go kupić bo mam eyeliner z catrice (ten z out of space ), ale nie da się go nałożyć :/

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M