Choisee - składy oraz mini recenzja

30 grudnia 2012

Jak już pisałam, podczas promocji -60% na kosmetyki ze strony Choisee Natural Cosmetics, skusiłam się na sporo rzeczy. 
Jako typowa przedstawicielka płci piękniejszej (żeby się żaden Pan nie obraził, bo Pan przecież też jest piękny), oczy mi rozbłysły niczym dwie latarnie, a radar zaczął pikać; przecież na horyzoncie pojawiła się fajna promocja. 
Nazwa Choisee Natural Cosmetics mnie zaciekawiła, stwierdziłam, że mam okazję wypróbować coś nowego, więc dlaczego się nie skusić? w końcu lubię testować różne mazidła...
Za wszystko wyszło 141zł, ale ze względu na promocję, zapłaciłam 54,60zł. 


Wiecie pewnie, że nagle o Choisee zrobiło się głośno: że stare kosmetyki sprzedają, że naklejki z nową datą doklejone są na dacie przydatności do 2012, że brak składów na stronie, żele są bez pompek, a ceny nagle są podnoszone. Było jeszcze o tym, że kosmetyki z naturalnymi nie mają za dużo wspólnego,  bo atakuje z nich np. parafina. Już pomijam to, w jakim tonie toczyła się dyskusja na fb, ale jako klient poczułam się trochę dotknięta, kiedy właścicielka firmy napisała, że słowo promocja zaciemna umysł. Ok, to się wytnie. Nie dziwię się, że kogoś mogły ponieść nerwy, bo nie wiem jakbym sama się zachowała w takiej sytuacji. Jednak mimo wszystko, niektóre zachowania się niedopuszczalne. 
Dobrze, że firma zrozumiała swój błąd, zwracała pieniądze bez problemów i zmieniła ton wypowiedzi. Błędem klientów było to, że nie czytali dokładnie tego, co jest napisane na stronie. 
Też tego nie przeczytałam. Z blogów dowiedziałam się, że są to w 100% naturalne kosmetyki, więc nie zagłębiałam się w tekst na stronie Choisee (a nie...zagłębiłam się w pierwsze parę linijek;)). 
Na pewno wiele osób napisze, że tylko głupi spodziewał się naturalnych kosmetyków po takich cenach- 
ano uwierzcie albo i nie, ale jest wiele kosmetyków ma piękne składy ( najczęściej 98% naturalnych składników, bez parafiny czy silikonów), a kosztują ok. 25-30zł.
Nie jestem typem, który jak widzi parafinę w składzie to wyje niczym syrena alarmowa.
Przez wiele lat używałam kosmetyków, które miały ją w swoim składzie. 
Czasami te kosmetyki były dobre, a czasami straszne. 
Trzeba coś przetestować, zanim wyda się "wyrok", dlatego też nie anulowałam zamówienia.
Chcę też wyraźnie napisać, że na moją opinię absolutnie nie wpływa afera z Choisee.

Skoro już mamy za sobą wstęp, należy przedstawić głównych bohaterów i ich składy.
Na wysyłkę czekałam tydzień. Cieszę się, że wszystko dotarło ładnie zapakowane, jeszcze przed Bożym Narodzeniem, bo dzięki temu miałam trochę czasu na małe testy.
Kremy, maseczka oraz masło mają ochronne plastikowe osłonki.    


  • Żel do mycia twarzy, lavender & ylang ylang. Żel ma pojemność 150ml, cena 15zł (było 13zł). 
Opis ze sklepu:
Ten wyjątkowy żel doskonale oczyszcza skórę twarzy jednocześnie pielęgnując i odżywiając ją. Olejek lawendowy ma właściwości antyseptyczne i przeciwbakteryjne,nie powoduje uczuleń alergicznych. Redukuje nadmiar tłuszczu na skórze tłustej, pomaga starzejącej się skórze w regeneracji komórek. Olejek lawendowy jest idealny do każdego rodzaju skóry, ponieważ doskonale nawilża i regeneruje skórę. Olejek ylang ylang działa relaksująco i odprężająco, w połączeniu ze zmysłowym zapachem przywołującym odległe egzotyczne miejsca jest niezwykle ceniony w aromaterapii.

Niestety pompka nie działa. Z tego co wiem, to nie tylko ja mam z tym problem. Żel ma fajną konsystencję, ładny fioletowy kolor, dobrze się pieni 
i całkiem nieźle oczyszcza skórę. Jednak jego zapach jest tak mocny, że mnie po chwili chce coś trafić. Czuć lawendę, ale jest ona raczej na drugim planie, za to ylang ylang chyba ma pięści bo nos po chwili zaczyna boleć.
Uwielbiam mocne zapachy, jednak ten jest dla mnie zdecydowanie za mocny
i zbyt drażniący. Skóra po umyciu jest odrobinę napięta, szczególnie na policzkach, gdzie mam skórę suchą. 
Nie zauważyłam, żeby żel mi ją wysuszał, ale wszystko się może zmienić.
Data: 08-2014

skład: Aqua, Laureth Sulphate, Cocoamaqua, Laureth Suplhate, Cocoamido Propyl Betaine, Peg-7, Glyceryl Cocoate, Cocamide Dea, Glycerin, Ananas Comosus Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Lavandula Angustifilia Oil, Hydroxypropyl, Methylcellulose, Mathylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol, EDTA, CI 60725


żel jest pierwszy z lewej


  • Masło do ciała, Mango. Pojemność 100ml, cena 22zł.
Opis ze sklepu: 
Mango to pyszny i aromatyczny owoc, który zawiera wiele składników wpływających na zdrowie i urodę skóry. Witamina C: jeden z najskuteczniejszych antyutleniaczy. Karotenoidy: normalizują grubość skóry, jej gęstość, skóra staje się jędrna, elastyczna oraz zmniejsza się ilość zmarszczek. Wiąże wolne rodniki i nadają skórze ładny koloryt. Skóra ciała jest doskonale wypielęgnowana, odżywiona, pełna blasku. Nie pozostawia tłustych smug na skórze.

Masło otrzymałam w dwóch słoiczkach po 50ml. Gdybym kupiła je komuś na prezent, to miałabym mały problem, bo głupio tak dawać kosmetyk w dwóch osobnych opakowaniach. Mazidło ma kanarkowy kolor i lekką konsystencję.
Nie jest to takie gęste masło, do którego jak włożysz palec to paznokieć zostaje. Faktycznie nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. 
Bardzo szybko się wchłania i dobrze rozsmarowuje. 
Zapach może się podobać, ale też nie musi. 
W opakowaniu jest to mniejszy zajzajer niż na skórze. 
Po rozsmarowaniu jest bardziej intensywny i słodszy, ale szybko wietrzeje 
i jest znacznie mniej wyczuwalny, taki delikatny słodziak. 
Utrzymuje się na skórze może do 2h. 
Uważam, że jest to dość udany kosmetyk. 
Trochę rozczarował mnie zapach, ale nie jest źle. Masła zużyję do końca.
Zresztą szybko pójdzie bo i tak do bardzo wydajnych nie należą. 
Plusem jest to, że po depilacji swych kończyn dolnych, kiedy rozsmaruje masło, nie czuję żadnego pieczenia, a skóra nie robi się czerwona. 
Niestety 95% balsamów/kremów/masełek dostarcza mi takich wrażeń. 
Data: 07-2013





  • Olej do masażu i pielęgnacji, Jaśmin Mogra & Zielona Herbata. Pojemność 150ml, cena 16zł.
 Opis ze sklepu:
To wspaniały olej który posiada właściwości opóźniające efekty starzenia się skóry. Olejek jaśminowy znakomicie odpręża i relaksuje. Jest on również bardzo pomocny w pielęgnacji cery suchej, wrażliwej i podrażnionej. Znakomicie łagodzi podrażnienia, nawilża i wzmacnia skórę. Jaśminowy zapach pomocny jest również w bólach głowy i migrenach. Jaśmin doskonale nawilża skórę, uszczelnia barierę lipidowa skóry która chroni przed szkodliwym wpływem środowiska, odmładza i redukuje drobne zmarszczki. Mogra ma właściwości lecznicze i  uspokajające . Zielona Herbata działa stymulująco i regulująco na tkankę skórną.  Jeżeli wybierzemy masaż  z dodatkiem olejku jaśminowego na pewno nie pożałujemy. Odprężający i kojący zapach, nawilżone, odżywione i mięciutkie ciało. Czego trzeba więcej? W 100% naturalny.

Skład bardzo ładny. Zapach urzekający; taki delikatny, orzeźwiający 
i ocieplający się na skórze. Wolałabym, żeby został taki sam, jaki jest w buteleczce kiedy się go wącha, ale i tak jest dobrze. Zapach jest wyczuwalny długo, u mnie do ponad 3h. Do masażu jeszcze go nie stosowałam, ale na całe ciało do pielęgnacji nadaje się idealnie. Natychmiast się wchłania, 
jest wydajny oraz znacznie mniej tłusty niż olejki Johnson'a. 
Oczywiście pozostawia trochę tłustej warstwy na skórze, ale nie w takim stopniu jak inne olejki. Pod tym względem jest podobny do wielu balsamów czy maseł. Po rozsmarowaniu wystarczy delikatnie wytrzeć palce w papierowy ręcznik i już możecie dotykać czego tylko chcecie;)
Data: 08-2013

skład: Glycine Soja Seed Oil, Helianthus Annuus (sunflower) Seed Oil, Oryza Sativa Bran Grain Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Arachis Hypogaea Kernel (peanut) Oil, Olea Europea Pulp Oil, Camellia Sinensis (green tea) Leaf Oil, Simmondisa Chinensis (jojoba) Seed Oil, Offcinale Flower Oil, C.I. 440090, C.I. 15985.


olejek jest pierwszy z prawej


  • Krem ujędrniający do piersi. Pojemność 100ml, cena 20zł.
Opis ze sklepu: 
Olej z wiesiołka zastosowany w tym unikalnym kosmetyku jest jednym z najcenniejszych olejów kosmetycznych.Posiada rzadko spotykaną kombinację kwasów alfa-linolenowego i gamma-linolenowego. Kwas gamma-linolowy ma ogromne znaczenie , ponieważ wytwarzanie jego wraz z wiekiem maleje, a zaaplikowany bezpośrednio na skórę przenika w jej głąb gdzie działa regulująco, przeciwzapalnie, przeciwalergicznie oraz przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry. Przywrócona zostaje równowaga fizjologiczna skóry,wzmocniona bariera lipidowa poprawiając krążenie krwi wpływa na strukturę i wygląd. Skóra staje się bardziej elastyczna i uzyskuje ładny koloryt. Drugim niezwykle ważnym składnikiem jest aloes, który ze względu na swoje nieocenione walory kosmetyczne ma zastosowanie w pielęgnacji skóry od tysięcy lat. Doskonale nawilża, przywraca witalność i pamięć młodości.Stymuluje komórki produkujące kolagen i elastynę co daje efekt liftingujący. Bogaty w składniki odżywcze, witaminy, minerały, biostymulatory, to wszystko wpływa na kondycję i wygląd skóry. Doskonale nawilżona, odżywiona, jędrna daje poczucie pewności i atrakcyjny wygląd

Krem otrzymałam w dwóch słoiczkach po 50ml. Kosmetyk ma zapach jakiegoś leku...i to tego z typu "fe". Mazidło ma twardszą konsystencję niż masło i jest koloru białego. Łatwo wsmarować je w ciało, dość szybko się wchłania, jednak pozostawia delikatnie wyczuwalny film ( nie tak mocno wyczuwalny jak w przypadku kremy do twarzy). Co do efektów się jeszcze nie wypowiem bo ich nie zauważyłam (zresztą nie bardzo wierzę w takie cuda, ale może skóra będzie w lepszej formie).
Data: 07-2013


  • Mydło z masłem shea, Czekolada & Miód z sosem czekoladowym. 100g, cena 11zł.
Opis ze sklepu: 
Obok tego mydła nie można przejść obojętnie szczególnie jeśli  czekolada jest czymś istotnym w naszym życiu. Chciałoby się określić to mydło jednym słowem "mniam". Ale oprócz tego, że można by je zjeść jest doskonałym mydłem pielęgnującym i w co może trudno uwierzyć patrząc na nie doskonale myjącym mydłem. Jest balsamem dla naszej skóry ponieważ oprócz doskonałych olei posiada również miód, który od stuleci uważany jest za balsam dla ciała i duszy. Do tego coś jakby masło orzechowe, kakao i olej orzechowy po prostu rozkosz bez wyrzutów sumienia, zero kalorii. W 100% naturalne, ręcznie robione.

Nie wiem jak inne osoby, które mają to mydło, ale ja tam czekolady nie czuję. Gdyby nie opis, to nie wpadłabym na to, że jest tam też miód. 
Właściwie to mój nos przy tym mydle głupieje i sama nie wiem co w nim czuję. 
Niestety jeszcze go nie używałam. 
Jak tylko coś więcej będę mogła o nim napisać to będzie mała edycja tej notki.  
Data: 08-2014


  • Krem nawilżający, Sandałowiec & Oliwka. Pojemność 50ml, cena 19zł.
Opis ze sklepu: 
Jest to wyjątkowy krem nawilżający, który dzięki zawartości olejku z oliwek posiada działanie opóźniające procesy starzenia, powstawania zmarszczek Zawarte masło SShea jest jednym z najlepszych naturalnych nawilżaczy.Sandałowiec również doskonale nawilża skórę, która staje się nawodniona i pełna blasku. Niebanalny zapach pobudza zmysły. Działanie przeciwzapalne eliminuje podrażnienia skóry i daje jej świeży wygląd i blask. Krem doskonale się wchłania nie pozostawiając tłustych smug.

Trzeba zacząć od tego, że krem ma przyjazny dla nosa zapach; chyba jest to pierwsze mazidło z całej paki, o którym mogę to napisać. 
Delikatny, bardzo przyjemny i niemęczący aromat. 
Krem ma delikatnie beżowy kolor i świetną konsystencję, 
która się bardzo szybko wchłania. Jednak, żeby nie było za kolorowo, krem pozostawia na twarzy film, który nie każdemu może odpowiadać. 
Owszem, buźka jest gładka i przyjemna w dotyku, ale przez pewien czas czuć, że jednak coś na niej mamy. Po nałożeniu kremu, nasza twarz jest delikatnie rozświetlona, taka promienna; przypuszczam, że to dzięki tej tłustej konsystencji. Nie wygląda to absolutnie tak, jakby się nam przetłuszczała skóra. Krem nadaje się pod podkład. Niestety zauważyłam, że po jakimś czasie na mojej skórze pojawiło się więcej niespodzianek niż zazwyczaj, a pory skóry są zatkane. Zrobił mi się ogromny, bolący wulkan i mniejsze czerwone syfki...
Oprócz tego, zaraz po jego nałożeniu, czuję bardzo delikatne pieczenie skóry; robi się ona też czerwona. Początkowo nawet tego nie zauważyłam; spieszyłam się 
i z tego rozpędu nie zwracałam uwagi, czy czuję coś dziwnego, czy też nie. 
Przed lustrem też nie stałam godzinami. Dopiero przy 2 i 3 razie zauważyłam, że coś jest nie tak. Wychodzi na to, że jest w składzie tego kremu coś, co mnie uczula. Użyłam go te 3 razy i nagle moja skóra na czole zrobiła się twarda jak pancerz. Odstawiłam krem i wróciłam do kremu Organix Cosmetix. 
Warto dodać, że ten krem jako jedyne mazidło w słoiczku, ma przyklejoną etykietkę- reszta ma czyste słoiczki, więc mamy tutaj zabawę "zgadnij kotku co mam w środku".
Data: 07-2013




  • Maseczka przeciwbakteryjna do twarzy, Neem & Drzewo Herbaciane. Pojemność 100ml, cena 22zł.
Opis ze sklepu: 
Maseczka ta przeznaczona jest do cery tłustej, mieszanej, trądzikowej i ze skłonnościami do zapaleń ale również wrażliwych i skłonnych do podrażnień. Dzięki niepowtarzalnym składnikom takim jak neem i drzewo herbaciane działa na skórę antybakteryjnie, antygrzybicznie i oczyszczająco . Aloes dodatkowo wygładza i zmiękcza skórę, a kurkuma jest doskonałym antyoxydantem, poprawia jej koloryt i wygląd. Użyta w tej maseczce glinka napina skórę, usuwa nadmiar tłuszczu, sprawia, że skóra jest dobrze dotleniona.

Zamawiałam maseczkę Pomarańcza & Trawa Cytrynowa, taki sam napis widnieje na papierowym opakowaniu, jednak malutka "ulotka" jest z innej maseczki- zamieszczam skład bo może komuś się przyda (zapach nie zdradza mi, z którą maseczką mam przyjemność). Jeszcze nie udało mi się tej sprawy wyjaśnić. 
Edit: Okazało się, że faktycznie otrzymałam inną maseczkę. Prawidłową mają mi dosłać. 
Ta maseczka to taka gęsta paćka w beżowym kolorze, o zapachu, 
który kojarzy mi się z gabinetem dentystycznym. 
Jedyne co można wyczuć to zapach glinki i odrobinę cytrusów (?). 
Maseczka jest gęsta, bardzo łatwo ją nałożyć 
i rozsmarować na twarzy. Nie zasycha za szybko. 
Kiedy ją zmywałam, wydawało mi się, że zmywam jakąś zaprawę murarską. Skóra twarzy była gładka w dotyku, jednak czułam, że jest nieprzyjemnie ściągnięta (może to jest to ujędrnienie?). Podobało mi się to, że przez długi czas nie miałam problemu z błyszczeniem się skóry nosa oraz czoła, za co należy podziękować glince. 
Data: 07-2013



  • Tonik Różany. Pojemność 250ml, cena 18,00zł.
Opis ze sklepu:
 Róża to kwiat, ktory w swoim wnętrzu kryje tyle samo piękna co na zewnątrz. Olejki pozyskane z tego kwiatu mają silne dzialanie odmładzające, pobudadzają mikrocyrkulację krwi i wzmacniają naczynia krwionośne.Łagodzą podrażnienia i przesuszenie skóry.Doskonale wygładzją, regenerują i przeciwdziałają starzeniu się skóry.
Dla każdego rodzaju skóry. Nie zawiera parabenów
.

Trochę dziwny to tonik. Nie wiem czy trafiłam na jakiś felerny egzemplarz, 
czy to normalne, ale róży jest w nim tyle, co kot napłakał. 
Naprawdę czuję jej niewiele, wyczuwam tutaj coś innego, nie wiem co to jest, ale śmierdzi...kojarzy mi się to z takimi starymi, wilgotnymi ubraniami, które przeleżały w jakiejś dziurze bardzo długo lub z czymś jeszcze gorszym (stare siury? kto ma zwierzaka, który kiedyś się na czymś zesikał, a właściciel tego nie wykrył, to wie o co kaman).
Spodziewałam się pięknego zapachu, a mam takiego śmierdziela, który doprowadza mnie do szału. Używam, żeby zużyć i zobaczyć czy będą jakieś efekty, ale zapach ma straszny...
Data: 08-2014

skład: Aqua, Rosa Flower Extract, Citral, Eugenol, Geraniol, Fernesol, Linalool, Citronellol.

na środku ;)

Uważam, że są tutaj ciekawe kosmetyki, oraz takie, które mogą doprowadzić człowieka do szału. Cieszę się, że mam możliwość ich przetestowania, bo dzięki temu wiem na co się jeszcze skuszę (olejek;)), a czego będę unikać. 


Macie te mazidła? szczególnie mnie interesuje czy ktoś ma ten tonik i jest z niego zadowolony? 
Wiem, że wiele osób anulowało swoje zamówienia- a kto jednak zaryzykował;)?

PROPONOWANE POSTY:

28 komentarze

  1. tonik różany brzmi świetnie, szkoda, że zapach jest kiepski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby był kiepski to jeszcze bym jakoś przeżyła, ale on jest na serio straszny :(

      Usuń
  2. Ten krem do dziapy nieziemsko mnie zapchał ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj:/ to pewnie zanim to zejdzie to minie...zapycha w sekundę, a później z miesiąc trzeba się leczyć.

      Usuń
  3. "stare siury" :D :D :D Dimek, you've made my day! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pompka działa, tylko musisz się z nią posiłować trochę, tak jak ja z moją. Spróbuj siłą pociągnąć ją do góry i poprzekręcać na prawo i lewo. Kiedy mnie już przestało zależeć na tej pompce i się zdenerwowałam, to akurat zaczęła działać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbowałam różnych rzeczy- nawet miałam ochotę na niej poskakać;) póki co mi się nie spieszy, żeby zaczęła działać bo i jakoś przeszła mi ochota na dalsze używanie żelu;)

      Usuń
    2. Ja na początku też myślałam, że pompka jest popsuta. Męczyłam się z nią dobre 20minut, po czym w końcu zadziałała i szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak to zrobiłam.

      Usuń
  5. oj zgadzam się z tymi opiniami :) żel pachnie tak mocno że aż w oczy szczypie, użyłam raz i jakoś nawet nie zerkam w jego stronę , tonik - zwiędłą, zgnitą różą, mam jeszcze szampon imbir-limonka który pachnie jak tani cytrynowy płyn do naczyń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to nie fajnie...dobrze, że chociaż teraz wiemy czego należy unikać;)

      Usuń
  6. Świetna, wyczerpująca recenzja :) Nie słyszałam o tej firmie ani o aferze, ale niektóre produkty wydają się interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)
      niektóre warto przetestować;) ale wiadomo, ile osób, tyle opinii;)

      Usuń
  7. Ja pokochałam swój olejek, idealnie mi się wchłania a nie znoszę tej tłustej warstwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olejek jest świetny- tutaj się zgadzam:)

      Usuń
  8. Mam ten tonik i też spodziewałam się ładniejszego zapachu a jest taki dziwny;|

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój tonik ma zapach róży więc pewnie Twój jest ze zgniłej róży jak przypomina stare siury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też chce taki z róży:( a nie ze zgniłej róży ! buuu

      Usuń
  10. Mam tonik różany, boksujący żel lawenda & ylang-ylang i masło o zapachu mango, ale jeszcze nie miałam okazji ich testować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daj znać jak już zaczniesz ich używać- szczególnie czy tonik ładnie pachnie czy może trochę śmierdoli;)

      Usuń
  11. Pierwszy raz czytam o tych kosmetykach :) ale jakoś mnie nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i może dobrze:) chociaż olejek bardzo fajny;)

      Usuń
  12. ja zamowilam 12 grudnia...i do dzis(juz prawie 3 tygodnie) nie dostalam przesylki. Firma caly czas cos kreci.....NA PEWNO nie kupie tam nic wiecej.....i mam nadzieje, ze to co zamowilam w koncu do mnie przyjdzie i nie bedzie przeterminowane jak to bylo u wielu innych klientow !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już ponoć z datami jest ok, ale faktycznie strasznie długo czekasz na paczkę...mam nadzieję, że dojdzie do Ciebie w tym tygodniu bo 3 tygodnie to trochę przegięcie...

      Usuń
  13. Ja nic z tych kosmetyków nie zamawiałam,ale czytałam wiele negatywnych opinii na blogach i fb:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna recenzja, ja koniec końców zamowienie anulowałam, ale na pewno skusze się na te oleje do ciała - uwielbiam ego typu kosmetyki, a opis zapachów... mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, miło mi, że się podoba:)
      olejek fajny:) sama skuszę się na inne jeszcze jak tylko ten zużyję;)

      Usuń
  15. Twoja maseczka to raczej ta pomarańczowa... Ja zamawiałam drzewko herbaciane i neem i jest koloru zielonego, więc zupełnie inaczej wygląda niż Twoja ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M