Tusze Lancome: Hypnose, Hypnose onyx oraz Fatale

5 lutego 2012

Moją historię z tuszami marki Lancome mogę spokojnie zmieścić w jednym poście.
Bardzo lubię kolorówkę sygnowaną różyczką, szczególnie błyszczyki Fever Gloss, a że jednym z najbardziej znanych kosmetyków tej marki był tusz Hypnose oraz Fatale musiałam się im przyjrzeć.
Nie pamiętam, który tusz był pierwszy, chyba Hypnose. Upolowany w sklepie internetowym za niemałe pieniądze. Jednak wtedy ciągle szukałam ideału: tuszu, który by pięknie wydłużał, rozdzielał i delikatnie pogrubiał rzęsy. Tuszu, który zamieniłby moje rzęsy w piękne firanki!
Pytanie za 100 punktów: czy któremuś się udało?

 
źródło: wizaz.pl

Lancome Hypnose to tusz pogrubiający, jeden z najsłynniejszych tuszy.Jego opis jest niezwykle zachęcający:
Przykuwający uwagę wzrok modelki i nazwa najnowszego tuszu Hypnose mówi nam wszystko. Oko ma być uwodzicielskie i hipnotyzujące za sprawą wyrazistego makijażu. Ten tusz oferuje nieograniczone możliwości podkreślania rzęs. Dzięki nowatorskiej recepturze SoftSculpt z polimerami, zmiękczającymi woskami i prowitaminą B5 mogą być one nawet sześciokrotnie grubsze, ale jednocześnie producent obiecuje - niesklejone. Gładka elastyczna konsystencja tuszu przypominająca fluid oraz unikalna szczoteczka pozwalają na równomierne i stopniowe rozprowadzenie go na powierzchni rzęs. Nawet przy intensywnym makijażu tusz nie będzie się kruszyć, a na rzęsach nie powstaną grudki
opis z wizaz.pl
Tusz miałam oczywiście czarny. Kolor był ładny, ale nie była to głęboka, smolista czerń niestety. Kosmetyk rozdzielał rzęsy, delikatnie wydłużał, ale pogrubienia nie mogłam zauważyć. Efekt idealny dla fanek delikatnego podkreślenia rzęs bo był bardzo naturalny.
źródło: joseibi.com

Hypnose Onyx to ulepszona wersja Hypnose. Zawiera ekstrakt z onyksu i połyskujące drobinki. Naiwnie myślałam, że jak coś jest ulepszone to faktycznie jest ulepszone. A tutaj niespodzianka!
Tusz był jeszcze gorszy. Nie robił nic! Drobinek nie widziałam, ale może wszystkie "zeszły" na sam dół i dopiero pod koniec pokazywał się drobinkowy świat na rzęsach. Niestety do tej chwili nie doczekałam bo oddałam tusz siostrze, która podzieliła moje zdanie na jego temat.
Honor wszystkich tuszy uratował Fatale. Tusz, który miał szczoteczke w formie grzebyka. Kosmetyk także pogrubiający. Tusz ma nam zapewnić efekt teatralny.
Producent obiecuje maksymalne pogrubienie i efekt Femme fatale ... Co różni Fatale od innych produktów: aplikator 3D i formuła Filtex™.
Te 2 elementy pozwalają na superpogrubienie każdej rzęsy za jednym pociągnięciem. Czyli nie ma możliwości wykonania naturalnego makeupu...
Efekt ma być zapierający dech w piersiach!
Aplikator zwiera silikonowe polimery oraz wyjątkowy kształt, co zapewnia idealne rozdzielenie przy fantastycznym pogrubieniu i wyostrzeniu rzęs i otwarciu oka

opis z wizaz.pl
Tutaj faktycznie można było wyczarować efekt pięknych, długich i grubych rzęs! które przypominały sztuczne rzęsy. Kolor czarny, głębszy niż w Hypnose oraz jego udoskonalonej wersji (heh...śmieszne...).
Na początku ciężko pracowało się takim grzebyczkiem, ale po jakimś czasie ręka się wprawiała i malowanie było szybkie i przyjemne. Czasami tylko tusz miał zły dzień i uwielbiał sklejać rzęsy- a rozczesanie ich było prawie niemożliwe! Za to trzymał się na rzęsach dzielnie cały dzień:)
Niestety (dla wielu dziewczyn) tusz został już wycofany i od tej pory poszukiwałam jego następcy, oczywiście pod względem efektu...przetestowałam m.in. Armani Maestro.
źródło: yesstyle.com

Jest jednak coś co łączy wszystkie te tusze i czyni je tuszami absolutnie nie dla mnie.
Nie mam pojęcia co w nich jest, ale tylko te tusze, tusze Lancome, powodują, że wypadają mi rzęsy jak wściekłe. Początkowo nie domyśliłam się, że moje dziury między rzęsami mogą być spowodowane tuszami tej marki, bo przecież to taki "porządny" i "drogi" kosmetyk. Jednak później zaczęłam czytać komentarze dziewczyn, które odstawiły tusze Lancome właśnie przez to, że wypadały im po nich rzęsy- najbardziej po Fatale.
Przez pół roku robiłam wszystko, żeby moje rzęsy wróciły do poprzedniego stanu. Ciężko było i dopiero teraz, po ok. 3 latach ( chyba;)) wydaje mi się, że jest ok.
Ani wcześniej, ani później żaden inny tusz nie powodował u mnie takich "skutków ubocznych".

Oceny:,
Hypnose: 4/10
Hypnose Onyx: 1/10
Fatale: 8/10

oceny pod względem efektu- gdybym miała brać pod uwagę skutki uboczne to wszystkie tusze dostałyby 1;)

Miała któraś jakiś tusz Lancome? lubi? zauważyła takie skutki uboczne? ;)

PROPONOWANE POSTY:

27 komentarze

  1. chyba zastanowię się nad Fatale.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raczej nie masz już nad czym bo jak pisałam parę lat temu został wycofany;)

      Usuń
  2. Jestem zaskoczona Twoją opinią, bo mimo że mam dość mizerne rzęsy, klasyczny Hypnose dawał na nich spektakularny efekt. Bynajmniej nie naturalny, a bardziej w typie sztucznych rzęs. Jest on jednym z moich ulubionych tuszy jak dotąd. Ale wiadomo- u każdego ten sam kosmetyk może zachować sie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tendencję do osypywania i rozmazywania się, te wszystkie Heleny, Lancomy po kilku godz. lądowały pod okiem. Wkurzające to było strasznie...Ale rzęsy nie wypadały, chyba... Tym mnie zaskoczyłaś. Ale Clinique wyjątkowo mi pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam zamiar go nabyć, ale póki co w portfelu piszczy ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. moj ulubieniec to clinique high impact-polecam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja lubiłam Fatale :) Jeszcze mam ten tusz, ale już jest dawno po terminie. Nie mniej z sentymentu nie umiem go wyrzucić. No i nadal jest mokry ;) Był świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj jak jeszcze mokry to nic tylko podziwiać:D ja też mam jednego Fatale w kosmetyczce;) pewnie jego resztki, ale żal mi wyrzucić tego cudaka;)

      Usuń
  7. Mialam kiedys .Dawno temu ,ale juz nie pamietam który i nie chcę na chybił trafił nic pisac i to był pierwszy kontakt z tuszmi tej marki i juz więcej nie sięgnęłam .No nie wiem -jakoś Wow to nie było .
    Z resztą ja jakoś wolę sięgać po te ze średniej pólki i częsciej kupować bo jak tylko zauważam , ze tusz zmienia konsytencję , zapach , zaczyna sie kruszyc itp idzie sobie w kosz .To jednak kontaktuje z naszymi oczami ,które nie zasługują na jakieś podrażnienia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się też przerzuciłam na takie tusze i szczerze wydaje mi się, że są równie dobre (niektóre nawet lepsze) niż te z wysokiej półki:)

      Usuń
  8. Ja zawsze lubiłam tusze tej firmy, ale każdy ma inne wymagania, inne oczy i rzesy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. no coz... jak kocham podklady i feverki... tak niecierpie tuszy, bo robia u mnie wszystko ale nie to co powinny :/

    OdpowiedzUsuń
  10. ja kocham Doll Eyes, robi mi cuda z rzęsami, myślę, że szybko go nie porzucę :) używam od kilku miesięcy i nie nie zarejestrowałam wypadania rzęs przy demakijażu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy reaguje inaczej;) ale pozostaje się tylko cieszyć:) nie dość, że jesteś zadowolona z tuszu to jeszcze wszystko jest ok:)

      Usuń
  11. Ja mam jeszcze jakiegoś Fatala :P Ale skleja mi rzęsy i nic poza tym, od początku - żeby nie było. Dlatego leży aż go pewnie w końcu wyrzucę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe albo zrobi się zielony i zacznie mówić:D

      Usuń
  12. miałam i Fatale i Hypnose - były okej, ale że tak powiem dupy nie urywały :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam wszystkie trzy. Żaden nie był dobry. A najwięcej rzęs stracilam po tuszach MaxFactora 2000.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu tak Ci rzęsy osłabił? a też taki chwalony tusz i pewnie niejedna osoba nie chciała uwierzyć;)

      Usuń
    2. Bardzo mi osłabił. Ale czytając opinie na wizażu nie byłam jedyną osobą, której wypadały rzęsy po MaxFactorze.

      Usuń
  14. miałam Hypnose byłam zadowolona, ale coraz czescie czytam negatywne opinie o Lancome..tzn tuszach. Intryguje Doll Eyes..ale intryguja tez Diory i EL ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dymku, pamiętam jak kiedyś dyskutowałyśmy na wizażu o Hypnose (byłaś wtedy jego fanką, po pierwszych testach chyba, przed onyxem) i Fatale, którego będę kochać na zawsze :). Ja od Lancome miałam oczywiście wspomniane hypnose (bardzo przeciętny), Fatale (mistrz!!), L'Extreme (ładne wydłużenie), Cils Designer Pro (dobry ale na krótko) oraz hmm... chyba jeszcze jakiś :). Nigdy mi po nich rzęsy nie leciały, jednak to co mnie w nich wkurzało, to wysychanie po 1,5-2 miesiącach.
    Pozdrawiam, jakbyś mnie jeszcze nie skojarzyła - to sem ja, wizażowa Dar Kicia Miau :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj byłam po pierwszych testach;) nie wiem jak to jest możliwe, że przez pierwsze 3 użycia dawał taki ładny efekt a później już efekt był bardzo naturalny-zupełnie jak dwa różne tusze:/ zresztą ja początkowo się wszystkim zachwycam a dopiero po jakimś czasie umiem porządnie ocenić co i jak;)

      Usuń
  16. Lubie tusze Lancome ale nie jestes jedyna, ktora zauwazyla skutki uboczne- mnie niestety dosiegnelo to po Fatale. Nie skojarzylam tego od razu, jednak po dluzszym czasie kiedy uzywalam wylacznie Fatale moje rzesy byly w oplakanym stanie....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M